Login lub e-mail Hasło   

Pełna mobilizacja

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://abcpracownika.pl/2011/08/pelna-mobilizacja/
Kiedy mamy się zabrać za pracę albo naukę zazwyczaj nagle pojawia się cała masa innych ważnych rzeczy, którymi musimy się zająć. Przy czym określenie „ważny”...
Wyświetlenia: 763 Zamieszczono 13/07/2012

Kiedy mamy się zabrać za pracę albo naukę zazwyczaj nagle pojawia się cała masa innych ważnych rzeczy, którymi musimy się zająć. Przy czym określenie „ważny” należy wziąć w duży cudzysłów, bo zwykle są to tylko wymówki mające na celu opóźnienie naszych działań.

Nie mamy czasu na dokończenie projektu, ale już na obejrzenie przesłanego przez kolegę filmiku owszem. Zupełnie jak gdyby siedział w nas jakiś chochlik namawiający do robienia wyłącznie bezsensowych rzeczy. Czas wziąć się w garść!

Na początek lista priorytetów. Wybieramy kilka naprawdę ważnych spraw do zrobienia, a resztę zostawiamy na później. Zadania spisujemy na dowód naszych przyrzeczeń. Jeśli będą nam ciągle świeciły przed oczami, łatwiej będzie pokonać w sobie niechęć do obowiązków. Zadania wykonujemy po kolei – gdy skończymy jedno, dopiero wtedy zabieramy się za drugie.

Najcięższą pracę wykonujmy wtedy, gdy jesteśmy w najlepszej formie i postarajmy się, aby w tym czasie nikt nam nie przeszkadzał. Rozpraszające są nawet krótkie pytania rzucane przez koleżankę siedzącą obok, poprośmy więc swoich współpracowników, aby przełożyć rozmowę na późniejszą godzinę. Jeśli nie da się nam odgrodzić od świata przy własnym biurku, poszukajmy innego miejsca. Wyznaczmy sobie cel, do którego powinniśmy dojść pod koniec dnia i konsekwentnie się tego trzymajmy. W rzeczywistości najtrudniej jest zacząć, bo gdy już wpadniemy w wir swojej pracy, znacznie ciężej będzie nas od niej oderwać.

Notoryczny brak czasu wymaga naszej analizy, chyba że nie przeszkadza nam siedzenie do późna nad dokumentami. Dlaczego nie jesteśmy w stanie zakończyć swojej pracy o określonej godzinie? Zanim zaczniemy psioczyć na despotycznego szefa spójrzmy krytycznie na swój dzień pracy, ale ten faktyczny, a nie zapisany w kalendarzu. Sprawdzanie prywatnej poczty, pogaduszki przez telefon, przedłużające się przerwy na papierosa, logowanie się do banku, przeglądanie serwisów społecznościowych – wszystkie te czynności wyglądają pozornie niewinnie i nie zajmują więcej niż kilka minut, ale jeśli pododajemy je wszystkie do siebie, okaże się nagle, że straciliśmy na przykład dwie godziny czasu pracy. W ten sposób zamiast wyjść z biura o 17-tej wychodzimy o 19-tej. Dzień się nam skurczył i znowu zabrało czasu na prywatne przyjemności, bo musieliśmy najpierw dokończyć pracę. Jeśli mimo wszystko nadal trudno się nam zmobilizować do pracy, to może zachętą będzie odpowiednia nagroda? Jeśli na koniec pracy zafundujemy sobie coś wyjątkowo przyjemnego, motywacja, by zabrać się do pracy i wyjść o czasie z pewnością będzie znacznie większa.

Podobne artykuły


12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1581
23
komentarze: 10 | wyświetlenia: 4885
20
komentarze: 3 | wyświetlenia: 6792
19
komentarze: 22 | wyświetlenia: 3863
32
komentarze: 13 | wyświetlenia: 6260
30
komentarze: 34 | wyświetlenia: 1716
29
komentarze: 8 | wyświetlenia: 13197
28
komentarze: 12 | wyświetlenia: 3753
27
komentarze: 17 | wyświetlenia: 21762
27
komentarze: 8 | wyświetlenia: 4437
30
komentarze: 31 | wyświetlenia: 68777
25
komentarze: 123 | wyświetlenia: 4347
 
Autor
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska