Login lub e-mail Hasło   

Bunt przeciw rzeczywistości. Dlaczego "boga" nie ma. Jest niepojety chaos.

Czasem w naszym życiu maja miejsce epizody po których pytamy dlaczego to się musiało zdarzyć, zapewne w większości z nich mają swoje miejsce ludzie i ich czyny.
Wyświetlenia: 1.050 Zamieszczono 13/07/2012

Motywacje do napisania tego tekstu przyniósł mi ciężki dzień w pracy, zasady tam panujące i szef który przypomniał mi mojego ojca.

Czy wiele osób doświadczyło niechęci, odtrącenia i przemocy ze strony rodzica który dla dziecka jest bogiem? Na pewno tak. Dlatego przestrzegam przed porównywaniem, "Ja to miałem gorzej, ty to masz luz". Każda tragedia i złamane serce warte jest zatrzymania się na chwile bez oceny głębokości rany bo przecież nic nie jest takie samo. Biblijny Jezus to potrafił, istniał czy nie mam do niego szacunek.

Wyobraźcie sobie: Ojciec wraca z pracy za 20 minut, mama nerwowo krząta się po domu i szuka ewentualnych niedociągnięć, straszy nas "zrób to, bądź taki bo jak ojciec wróci to...". Ojciec wraca, wita nas prawie serdecznie po czym 10 minut później znajduje pretekst do wyładowania czegoś czego nigdy nie rozumiałem, jedynie mogłem to sobie logicznie wytłumaczyć.

Zaczyna od pytania " Dlaczego to jest tak a nie inaczej?" wpatrując się w oczy z pozycji osoby wyższej niż 40 cm. Następnie zaciska wargi i już wiadomo co się stanie. Rozpoczyna się gra słów w której jesteście na przegranej pozycji, ważne jest tylko kiedy padnie pierwszy cios. Ciosy są wymierzane zmyślnie, żeby nie było śladów. Czasem zaczyna się od mocnego ściśnięcia ręki i tylko w oczach widać dziką furię ojca który śmiertelnie poważnie egzekwuje swój plan wychowania/ wyładowania. Następuje seria retorycznych pytań- Co ty sobie myślisz? Co? Debilu, śmierdzisz! Idź się umyj! Nie chce żebyś zamykał drzwi od łazienki na klucz lub po prostu zadawanie pytań, pouczeń połączonych z nakazem słuchania i siedzenia w danym miejscu, po prośby "proszę nie bij" nie pomagały, koniec był w momencie kiedy ktoś to przerwał albo uznało się jego rację. Asertywność była surowo karana, do dziś mam z tym problem. Podobno w części mózgu zwanej móżdżkiem zapisują się nasze traumy. Kiedy komuś odmawiam to mam przeczucie że on mnie zniszczy z tego powodu, zabije i nikt mi nie pomoże.

I tak prawie co dziennie. przez kilka lat.
 

Często zaczyna się sprawdzanie lekcji.
Sprawdza błędy ortograficzne, zaznacza je kółkiem. Zadaje pytania pomiędzy którymi na mój sprzeciw padają niszczycielskie słowa lub co jakiś czas kuksaniec. Dostaje się każdemu bo i rodzeństwa nie brakuje. Mama obrywa głownie obelgami. Broni nas, krzyczy, na wiele się to nie zdaje ale też nie odejdzie. Za bardzo boi się utraty majątku, statusu społecznego a już najbardziej to co ludzie powiedzą. Z powodu tego co ludzie powiedzą gehenna staje się normalnością. W momencie uświadomienia sobie patologii pytania "dlaczego to się zdarzyło" uderzają grochem o ścianę. Mury i filtry umysłowe ograniczają kata inżyniera szanowanego wszem i wobec za swoja dobroć od smutnej prawdy i tego co zrobił i robi. Czasem mury pękają a ja oglądam kata jak szykuje sobie pętle. Naprawdę.


Kat po pewnym czasie się przestaje bić bo w domu bywa kurator, dzieci mężnieją, a żona zarabia na siebie. Patologia nadal trwa ale w porównaniu z dawnymi czasami to spokój. Przemoc w domu to temat tabu, powód do wstydu przed innymi, w najbliższej rodzinie wszyscy wiedzą ogólnie co się dzieje ale nikt nie reaguje sensownie. Ojciec to manipulator i policja parę razy wypuszcza go po paru godzinach albo zwraca pistolet straszak.

Kiedy ojciec się nade mną znęcał czułem otchłań żalu, była to swoista nirwana. Świat zewnętrzny przestawał istnieć i był tylko żal.  Można zadać ból ale on był bez znaczenia.
 Fantazjuje o tym, że mam ojca który jest dla mnie przyjacielem, robimy coś razem i mam w nim wsparcie. Wtedy płaczę. Nie potrafię ująć swojego żalu w słowa.

Bóg mi nie pomagał wtedy. Chciałbym żeby kiedyś ojciec trafił na tekst tego typu i zrozumiał co mi zrobił. Sam mu już o tym nie mówię bo to bez sensu, jego postawa jest podobna do postawy nieznajomego na przystanku autobusowego.

Podobne artykuły


13
komentarze: 49 | wyświetlenia: 1295
12
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1626
12
komentarze: 93 | wyświetlenia: 797
12
komentarze: 25 | wyświetlenia: 2076
12
komentarze: 68 | wyświetlenia: 1026
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1426
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 511
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 459
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1036
11
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2140
11
komentarze: 17 | wyświetlenia: 1018
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1531
11
komentarze: 72 | wyświetlenia: 804
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  swistak  (www),  13/07/2012

Boga nie ma, bo się nie wprasza do duszy, tam gdzie go nie proszą ! Szatan nie przyrzekał człowiekowi, że uszanuje jego wolna wolę, więc może posunąć się do kreowania sadystów i opętań.

  modeoff,  15/07/2012

To my, ludzie mówimy, piszemy i myślimy o tym co bóg chce osiągnąć przez swoje czyny lub brak czynów.
Kiedy czytam o bogu to widzę że on niewiele różni się od nas, ludzi. Różnica polega na tym że wraz ze swoimi typowo ludzkimi przymiotami: gniewem, potrzebą uwielbienia jest także wszechmocny i wszechwiedzący.

Ale ja się skłaniam ku temu że nigdy nic nie będziemy wiedzieć i być pewni

...  wyświetl więcej

  awers,  18/07/2012

Świstaku, ale dałeś braterskie wsparcie! Czy do Ciebie dociera coś poza apokalipsą? A głodnych nakarmić - frazesami...

Zapamiętaj dobrze te uczucia abyś nigdy nie popełnił tych samych błędów. Ojcu odpuść, może kiedyś patrząc jak ty będziesz się opiekować swoim synem zrozumie swój błąd, zrozumie że można było inaczej. Pozdrawiam :-)

Jak może odpuścić komuś, kto zniszczył mu dzieciństwo? Ten ktoś zwany ojcem może uświadomi sobie, jeśli syn będzie to przypominał przy każdej nadarzającej się okazji.

  modeoff,  15/07/2012

Może kiedyś zobaczy i zrozumie.
Niestety chyba nigdy do końca go nie przekreślę, takiego mnie natura stworzyła że mam potrzebę posiadania ojca, do tego niezaspokojoną do tej pory.

Marku, a może ojciec chciał dobrze może inaczej nie potrafił ? Może teraz też uważa że to kim jest jego syn to jego zasługa a syn jest niewdzięcznikiem? Hodowanie nienawiści niszczy tego co nienawidzi i to dosłownie. Pamiętaj jesteśmy ludźmi i popełniamy błędy, niekiedy straszne, niekiedy głupie, jedyny sposób aby ojciec zrozumiał że popełnił błąd to pokazać mu jak wygląda szczęśliwe dziecko, słowa jedynie wzbudzają zacietrzewienie. Pozdrawiam a za modeoffa trzymam kciuki :-)

@Roszpunek....nazywam rzeczy po imieniu: idiocie nie należy ustępować. W przeciwnym przypadku idiota będzie przekonany, że ma rację.

Jakie masz rezultaty Marku? Czy udało ci się jakiegoś idiotę przekonać do swoich racji? Pozdrawiam :-)

  awers,  18/07/2012

Okrucieństwo bierze się z agresji, zaś obie cechy nie mają nic wspólnego z dobrą wolą. Roszpunku, nie mydl oczu chłopakowi, bo on doświadczył zbyt wiele na takie zdawkowe usprawiedliwienia. Musi wyleczyć głębokie rany, żeby kiedyś być samemu dobrym ojcem. Wtedy ma szansę naprawić swój świat, ale zaczynać musi już teraz - czego mu życzę z całego serca.

Awersie, ależ ja mu życzę tego samego a nawet więcej, pragnę mu przekazać aby zapomniał o złych uczuciach do ojca. Każda nienawiść zżera od środka i towarzyszy nam w naszych relacjach z otoczeniem. Modeoff jest wspaniałym człowiekiem i chyba rozumie o co mi chodzi. Pozdrawiam ;-)

  awers,  18/07/2012

Niech.

  modeoff,  18/07/2012

dzieki za cieple slowa, chce zapomniec o zlych uczuciach ale najpierw wiem ze musze je przezyc na nowo... Przecierpiec a pozniej moc sie uwolnic, niestety do dzis nie wiem jak to zrobic do konca...

Zastanawialem sie nad psychoterapeuta jednak zawsze mnie cos powstrzymuje, moze samo to ze nikt kogo znam nie chodzil tam albo sie nie przyznawal bo dzis wiekszosc jest "bezproblemowa". Inaczej to wstyd

Szukanie pomocy jest przejawem mądrości i nie ma tu miejsca na wstyd. Czy przeszedł byś nago przez rynek miasta w którym mieszkasz, jeżeli miałoby to uratować życie bratu lub siostrze? Ależ to byłby wstyd ...

Modeoff, Twoj tekst bardzo mna poruszyl.
Jak sobie radzisz obecnie po po tych wszystkich przejsciach ?

Opisana historia potwierdzasz tylko umownosc i wzglednosc tzw "Przykazan bozych" ...
Zgadzam sie z Toba. Jak maltretowane fizycznie i psychicznie dziecko ma przestrzegac takich zasad jak "Szanuj matke i ojca swego" ? Na jaki szacunek moze zaslugiwac matka dziecka , ktora glo

...  wyświetl więcej

  vortaro,  14/07/2012

Wiesz Youngcontrarian, zastanawiałem sie wielokrotnie nad tym. I zawsze pojawiała się odpowiedź w formie usprawiedliwienia. Przecież, mój ojciec, nie wziął się z powietrza. Sposób zachowania mógł: albo oddziedziczyć genetycznie, albo zaobserwować i nauczyć się - również w drodze sprzeciwu (buntu) - do swojego ojca. Ale z kolei ojciec mojego ojca - też nie wziął się z powietrza. Więc to jakim był, ...  wyświetl więcej

  modeoff,  15/07/2012

Parę lat tamu radziłem sobie gorzej, tzn. świat zewnętrzny nie był problemem tylko ja go tak widziałem. Nie potrafiłem się do nikogo zbliżyć, wstydziłem się tego co się dzieje w domu, byłem przekonany że nie jestem akceptowany i nie potrafiłem się wyluzować w towarzystwie.
Później z pomocą ludzi z podobną przeszłością nauczyłem się mówić o mojej historii i przeżyłem te emocje na nowo. Było ...  wyświetl więcej

Porusza ten tekst... Chyba każdemu z nas trafiają się podobnego typu doświadczenia w relacjach z bliskimi. Cieszę się, że zaczynasz sobie radzić z tą traumą i znalazłeś drogę akceptowania danego ci doświadczenia by móc wzrastać w rozwijaniu spektrum świadomości. Pozdrawiam serdecznie.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska