Login lub e-mail Hasło   

Kościół w kryzysie i krytyka – ad vocem głosu Ulmed

No i masz, babo, placek… :) Znów mały ideologiczny spór. Tym razem pod artykułem „Kościół w Polsce jest bliski znaczącego kryzysu” Konrad...
Wyświetlenia: 2.051 Zamieszczono 16/07/2012

No i masz, babo, placek…:) Znów mały ideologiczny spór. Tym razem pod artykułem „Kościół w Polsce jest bliski znaczącego kryzysu” Konrada Szymona Rywackiego http://www.eioba.pl/a/3w7m/kosciol-w-polsce-jest-bliski-znaczacego-kryzysu#reply#ixzz20oPnVq00. Ponownie wredny atak na kościół… Okazało się, że i ja również do tego ataku dołączyłem. Ale może będę w niezłym towarzystwie? Nie tylko osób znanych z EIOBA, krytykantów kościoła, ale i duchownych – np. ks. Kazimierza Sowy, dyrektora katolickiego programu Religia.tv. Dla przykładu:

Czy dzisiejszy Kościół jest upolityczniony? Na Jasnej Górze regularnie odbywają się antyrządowe pikniki.

– Stary ksiądz powiedział mi: «Kiedyś na Jasną Górę jeździło się modlić o zbawienie, a teraz o biznes». I nie było w tym żadnej złośliwości, po prostu stwierdził fakt. Niektórzy księża i biskupi nie potrafią swoich sympatii i antypatii ograniczyć do dyskursu obywatelskiego, a ubierają je w kościelną i religijną ornamentykę. Ksiądz jako obywatel ma prawo mieć ocenę zjawisk politycznych. Ale jeśli robi to z ambony, miesza porządki. Przychodząc do kościoła, ludzie chcą uczestniczyć w tajemnicy wiary. A polityka nie jest tajemnicą wiary. Nie rozumiem tej praktyki, że w największe święta chrześcijańskie, na pasterkach i rezurekcjach, mówi się bardzo dużo o polityce, takiej czy innej telewizji, a mało kto tłumaczy prawdy wiary, o których mówi dane święto. To z punktu widzenia duszpasterskiego stracona szansa.”

Przykro mi, że tylko tę wredną, „koszerną” „wybiórczą” wykorzystałem… Podobnie jak i ks. Sowa – z tym, że pewnie ON dał się wykorzystać… :)

Więcej...

http://wyborcza.pl/1,75478,12132095,Ks__Sowa__Nie_mieszac_ambony_z_polityka.html?as=2&startsz=x#ixzz20oRce6Qd

Wracam do sporu. Otóż ULMED, którą przecież cenię za odwagę głoszenia swoich poglądów, zwróciła się do mnie w jednym z komentarzy:

CYT.: Mistrzu njuejdżreligii, skąd Ty to wszystko wiesz? Często musisz bywać w kościele, a i często uczestniczyć w tych zabobonnych rytuałach. To takie nienowoczesne, to nie jest cool. – do Janusza.
Wszystko robicie, by zniszczyć instytucję o której wiecie tyle, co nic. Jak osiągniecie ten cel, to meczety będą wszędzie, a wtedy światło i ostrze waszej krytyki będzie brylować razem z wami.
Tak ogólnie, odsetek pedofili, homoseksualistów, łapówkarzy wśród księży KK nie różni się od odsetka w/w cech wśród adwokatów, nauczycieli czy malarzy. Robiono badania. Jak mniemam wśród eiobian także.

I znów – Skalny Kwiecie i Konradzie Szymonie Rywacki – Was ponownie wzywam – może powtórzycie  wyjaśnienia? Że nie wiarę i Boga atakujecie, że  CYT.: „Krytyka nagannego postępowania duchownych nie jest krytyką wiary katolickiej.” Ale też i tym dwóm osobom może nie warto dawać wiary? Bo niewiarygodne, bo jakieś „njuejdżowe”, jak ten "guru"  Janusz…:) Tak więc przywołam może kogoś bardziej wiarygodnego?

 Wypowiedź prymasa Belgii abp André Léonarda,  2012-07-11 ("Prymas i pani misjonarka")

CYT.: „Początek kryzysu [polskiego KK – J. Dąbrowski] wiąże się z kryzysem intelektualnym, przejawiającym się w braku chrześcijańskiego rozeznania względem nauki i myśli filozoficznej. Po wtóre dało się we znaki zjawisko, które zaczyna dotykać wasz Kościół: brak skromności i bezpośredniości w przekazie myśli i wartości. (…)  Niebezpieczeństwo, które może wam zagrażać, a które dotknęło nasz Kościół, to przywiązanie do władzy. Jest wielką sztuką być jednocześnie Kościołem nieugiętym i inteligentnym, a zarazem skromnym i pokornym. Kościół to nie całe społeczeństwo, ale jego część. Ważny głos, ale tylko jeden z. (…) Musimy zamiast walczyć przeciw komuś lub czemuś, opowiadać się za dobrem. Nie możemy też być przeciw homoseksualistom, ale za małżeństwem, które ze swojej natury jest związkiem kobiety i mężczyzny. (…) Nie definiujmy Kościoła jako instytucji, która się sprzeciwia, walczy, ale która jest za dobrem. Nie na barykady. Kościół nie może niczego nikomu narzucać.”

Więcej... http://wyborcza.pl/1,75968,12106155,Prymas_i_pani_misjonarka.html#ixzz20IPLjR43

Tak więc zgadzam się z prymasem Belgii. Podobnie jak z Tobą, Ulko, kiedy piszesz: CYT. – „Tak ogólnie, odsetek pedofili, homoseksualistów, łapówkarzy wśród księży KK nie różni się od odsetka w/w cech wśród adwokatów, nauczycieli czy malarzy. Robiono badania. Jak mniemam, wśród eiobian także.” Tyle, że nie chodzi o to, że zarzucamy kościołowi, że ma wśród duchownych pedofili itd. tylko, że broni ich i swoich różnych przekrętów jak nieboszczka PZPR socjalizmu. Do upadłego. I pozoruje jedynie próby napraw. Kościół katolicki szczyci się także, że 95% ludności Polski – to katolicy. Są wśród nich także złodzieje, mordercy, pedofile, oszuści, prostytutki, alfonsi, pijacy itd. I jakoś nikt nie zarzuca kościołowi, że tacy są wśród jego wyznawców. Bo każdy rozumie, o co chodzi. Wszystko.

CYT.: „Wszystko robicie, by zniszczyć instytucję o której wiecie tyle, co nic. Jak osiągniecie ten cel, to meczety będą wszędzie, a wtedy światło i ostrze waszej krytyki będzie brylować razem z wami.Piszesz o meczetach. Hm… Stosujesz pewien rodzaj szantażu, Ulko.  Mamy wszyscy zamknąć buzię i siedzieć cicho, bo alternatywą – bardzo złą przecież – będą w Polsce meczety i mufti zawodzący z minaretów. I wówczas im podskoczcie… Czyli nowi nasi „okupanci”. Jednak mufti ani rabini na odciski mi nie włażą. Nie są tu obecni. Ich krytykują swoi – co prawda – bardzo nieśmiało – ze zrozumiałych względów. Bo krytykanci wiedzą, co im grozi – coś podobnego jak krytykantów kościoła w wiekach wcześniejszych. Tak więc jak na razie to ciągle mamy „starych” okupantów sprawujących rządy dusz – o czym pisał już Tadeusz Boy-Żeleński. I te ich „rządy” krytykuję – podobnie jak wielu innych, którym nie podoba  się to, jak kościół postępuje.

A teraz  raz jeszcze: CYT. – „Mistrzu njuejdżreligii, skąd Ty to wszystko wiesz? Często musisz bywać w kościele, a i często uczestniczyć w tych zabobonnych rytuałach.Sądzisz więc, Ulko, że nie wiem, o czym piszę? W takim razie nie przeczytałaś widocznie żadnego z moich tekstów poświęconych tzw. sprawom wiary i ducha. Rzecz jasna nie musiałaś. Gdybyś jednak to zrobiła, miałabyś szerszy pogląd na sprawę moich przekonań. I wówczas pewnie nie zarzucałabyś mi bezpodstawnie, że brodzę we mgle niewiedzy, że staram się zachowywać „cool” –  bo „moda” na krytykowanie kościoła itd. W dodatku interesuje Cię SKĄD wiem,  a nie CO wiem? Bo SKĄD może budzić podejrzenia – że z jakiegoś „niewłaściwego” źródła? SKĄD może też sugerować, że kompletnie nic nie wiem. Czy naprawdę ważne jest SKĄD? Czy nie ważniejsze jest CO? Neutralne i zwyczajnie rzeczowe, stanowiące konkret.

Tak więc poczułem się nieco sprowokowany :) i teraz przedstawię fragment wstępu zamieszczony w mojej niewydanej jeszcze książce „Nie samym chlebem żyje człowiek – jak odkryć Boga w sobie?” Czy przybliży to Tobie, Ulko, i również innym zainteresowanym moje poglądy i przyczyny takiego, a nie innego ich kształtowania się?

********************************************************************************************************************************************
 

Zacząłem więc pisać z własnej potrzeby, a w końcu stałem się również wydawcą. Nadmieniam, że należę do ludzi, którzy lubią wiedzieć maksymalnie dużo w wybranej przez siebie dziedzinie i dążą w związku z tym do pozyskania jak najszerszej wiedzy. Lubię również dzielić się tą wiedzą z chętnymi do jej poznania. Pojawił się więc cykl opracowań pod wspólnym tytułem „BARWY ZDROWIA” dotyczący propagowanego przeze mnie Programu Ochrony Zdrowia.

Jak to wszystko ma się do tej książki? Otóż od wielu lat „coś” ciągnęło mnie do tematów związanych z wiarą, szeroko pojętą duchowością. Niezależnie od tego, co kiedyś myślałem, dzisiaj wiem, że była to potrzeba mojej duszy. Oprócz tego wiedziałem, że poprzednio napisane już części cyklu „Barwy Zdrowia”  nie mówią wszystkiego o tym, jak zachować zdrowie, jakie są tego warunki. Wiedziałem, czułem, że „Nie samym chlebem żyje człowiek…”. Przecież ciało ludzkie, nasz cudowny organizm – to nie tylko żywy biomechanizm wymagający  zaopatrzenia go w pokarm i wodę.

Człowiek – to coś znacznie więcej. To również duch, emocje, uczucia. To zdolności, których nie posiadają inne stworzenia. To potrzeby ducha, które również należy zaspokajać. To cudowne połączenie: «psyche i soma…», współzależne jedno od drugiego i warunkujące sobie wzajem zdrowie. To odwieczne sprzężenie zwrotne dwóch zasad„W zdrowym ciele zdrowy duch” i „Zdrowy duch, to zdrowe ciało”. Z tego względu interesowałem się więc zagadnieniami duchowymi, biblijnymi. Właśnie dlatego czytałem sporo różnych książek poświęconych tej tematyce.

Toczyłem dyskusje z różnymi ludźmi – zarówno z moją mamą, katechetami uczącymi w szkole, przedstawicielami różnych wyznań – świadkami Jehowy, adwentystami, badaczami Pisma Świętego. Nieocenione były rozmowy z moim przyjacielem, nauczycielem i wychowawcą, zaangażowanym katolikiem (…), który wprowadzał mnie na duchowe ścieżki. Zadawałem mnóstwo pytań zarówno tym wszystkim osobom, jak i sobie. Ciągle szukałem odpowiedzi. I ciągle miałem niedosyt. Uczestniczyłem nawet dość aktywnie w katolickim Ruchu Rodzin Nazaretańskich, z którego niespodziewanie i nagle odszedłem. Bez jakichkolwiek racjonalnych przyczyn. Dziś sądzę, że spowodowane to zostało niezrozumiałym dla mnie dyskomfortem, który czułem w sobie przez cały czas uczestniczenia w tym ruchu. Doszedłem później do wniosku, że taka ścieżka była widocznie jak najbardziej DLA MNIE  właściwa. Chociażby dlatego, aby nikt nigdy nie mógł mi zarzucić, że nie wiem, o czym piszę, jeśli nie jestem w „kościele”.

Czytałem Biblię i coraz bardziej byłem pewien, że żadna wykładnia prezentowana przez przedstawicieli różnych wyznań i kościołów nie daje mi satysfakcjonujących odpowiedzi. Pojawiało się coraz więcej pytań i wątpliwości i byłem już pewien, że prawda o Bogu i celu działalności Jezusa została przysypana gruzami dogmatów, półprawd, celowych przeinaczeń i zafałszowań mających swoje korzenie jeszcze w początkach chrześcijaństwa, a obecnych i tworzonych również i dzisiaj. Czy oznacza to, że doszedłem do UNIWERSALNEJ PRAWDY? Że odkryłem tę jedną, jedyną drogę słuszną dla wszystkich? Że mam się za jakiegoś „guru” marzącego o stworzeniu nowej sekty? Nic z tych rzeczy. Po prostu uważam, że każdy ma swoją ścieżkę życia, po której porusza się samodzielnie. Po to właśnie Bóg dał nam wolną wolę. Zresztą na ten temat będzie mowa w dalszej części książki.

To, co piszę, jest moją refleksją, przemyśleniem, doznaniem, które każdy może przyjąć w całości, części lub zupełnie odrzucić. Wielokrotnie moi znajomi, bliscy, podczas różnych dyskusji utwierdzali mnie, że powinienem zapisywać wszelkie moje wypowiedzi. Twierdzili, że dla nich były wartościowe, że pozwalały im zrozumieć lepiej życie, naukę Jezusa, że zmiana dokonana w ich postrzeganiu wiary pozwala łatwiej żyć, łatwiej przyjmować trudne lekcje życiowe. Twierdzili również, że mam naturalny dar przedstawiania trudnych rzeczy w prosty, zrozumiały dla wielu sposób. Oczywiście, takie wypowiedzi mile łechtały moją próżność, ale miałem ciągle w pamięci los szczura z bajki biskupa Krasickiego, którego (szczura, oczywiście…), oczadzonego dymem kadzidła na ołtarzu, zdusił kot.  :).

Faktem jest, że wiele już lat temu myślałem, że dobrze byłoby, aby pojawiła się publikacja tłumacząca w prosty, obrazowy sposób naukę Jezusa, szeroko pojęte sprawy związane z wiarą i duchowością. Na sugestie niektórych moich znajomych, że może ja podjąłbym się tego odpowiadałem wówczas  stanowczo NIE. Nie wierzyłem, że jest to możliwe, że to ja mogę być do tego zdolny i kompetentny. Traktowałem namowy jako coś – przyznam – bzdurnego, choć ciągle zalążek myśli tkwił w moim wnętrzu. Zresztą na rynku księgarskim pojawiało się coraz więcej ciekawych, świetnie napisanych pozycji z dziedziny rozwoju duchowego. Kudy mnie do takich wyżyn…:) W każdym bądź razie – mimo absolutnego wykluczenia możliwości pisania na tematy duchowe – „kleszyłem” jednak przy każdej nadarzającej się okazji (jak to określiła od słowa  „klecha” jedna z moich sympatycznych znajomych).

A teraz pomówmy otwarcie.  Jak wiele trudnych, życiowych lekcji każdy z nas już  przeszedł? Jak je traktowaliśmy do tej pory? Jak wiele zadaliśmy Bogu pytań, dlaczego tak bardzo nas doświadcza, dlaczego tak bardzo wielu z nas cierpi, a umierają wszyscy  -  nnnooo..., może nie wszyscy… :) ? .

Sądzisz więc może, miły Czytelniku,  że wymądrzam się, że pozjadałem wszystkie rozumy, że nie rozumiem, co wielu z nas przechodzi w życiu? A może spotkaliśmy się już w życiu i znasz mnie doskonale (przynajmniej tak uważasz), znasz moje porażki życiowe, moje błędy i potknięcia, moje grzechy i grzeszki? Zadajesz więc sobie pytanie: jakim prawem ten facet zamierza pouczać innych? Kim jest czy kim się stał? Co dobrego zrobił w życiu? Czy ma odwagę przyznać się do swoich błędów? Masz prawo tak powiedzieć, tak myśleć. Powiem tylko, że popełniłem w życiu mnóstwo błędów, popełniłem całą masę grzechów, poniosłem wiele porażek.

Miałem w życiu wiele dobrych chęci… Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane :). Bóg był jednak ciągle ze mną. I On wyzwolił mnie z tego, co przeżywałem. Trzeba było TYLKO (?!) powiedzieć Mu: TAK. I o tym ma być ta książka –  o moim odkrywaniu obecności Boga we mnie, o Jego wielkiej miłości do nas wszystkich, o ścieżkach mojego rozwoju. Nie jest więc poradnikiem czy też podręcznikiem rozwoju duchowego. Jest raczej zbiorem moich przemyśleń, refleksji.

Może odkryjesz tu podobieństwa do Twoich peregrynacji duchowych? Może okaże się, że także i Tobie przydarzały się zadziwiające zdarzenia, o których jednak nie chciałeś z różnych względów głośno mówić?

Powtórzę jeszcze – to, o czym piszę i co piszę, to moje refleksje i doznania. Czasem bardzo osobiste. To także opisy historii, które przydarzyły mi się nieprzypadkowo. Przypadków nie ma! To również przesłania, które otrzymywałem. Wiem, że nie tylko dla siebie. Dla Ciebie również – o ile zechcesz je poznać i ewentualnie przyjąć.

Jestem zwykłym człowiekiem. Od innych różnię się tylko życiorysem. Nie jestem powołany do pouczania, oceniania i osądzania kogokolwiek. Wiedz więc, że każde Twoje decyzje, opinie, będą potraktowane z pełnym szacunkiem. Masz do tego pełne prawo. Twoja wola jest w tym sensie święta. Jeśli będziesz kiedykolwiek miał wrażenie, że w jakiś sposób pouczam Ciebie, że może popadam w manierę wymądrzania się, to wiedz, proszę,  że nie to było moim zamiarem. Może po prostu niewłaściwie, niezbyt zrozumiale  sformułowałem myśl. Chcę również, abyś wiedział, że zwracając się do Ciebie, czy mówiąc „MY”,  zwracam się również (a przede wszystkim) –  do siebie samego. Bądź więc, proszę – zwyczajnie wyrozumiały i łagodny.

Książka będzie z pewnością wypełniona cytatami z biblii. Nie wiem, co sądzisz o biblijnej prawdzie. Może dla wielu jest to tylko zbiór nieaktualnych dziś, mitycznych przekazów. Być może niektórzy sądzą, że prawo czytania biblii i interpretacji jej słów należy się tylko wybranym. Jednak biblia przestała już być dominium katolickiego duchowieństwa. Przecież dzisiaj jest już na świecie ponad trzy tysiące różnych odłamów chrześcijaństwa. Inni mogą powiedzieć, że to bardzo trudna i niezrozumiała lektura. Jeszcze inni, że treść wielu wydań jest odległa od oryginału, zafałszowana, zwłaszcza ewangelie. Zgadza się – wiele na to wskazuje. A jednak wiele można z niej odczytać. Dla mnie słowa w niej zawarte, zwłaszcza słowa Jezusa, są ciągle żywą nauką, wskazaniami dla całej ludzkości. Dlatego wszyscy mają prawo ją czytać. A jak ją zrozumieć? Uważam, że przede wszystkim należy po prostu poprosić Boga o właściwą interpretację, o zrozumienie przesłania, które niesie.

I jeszcze jedno. Kiedyś w rozmowie o nauce Jezusa z moim przyjacielem (którym wcześniej wspominałem) stwierdził on, że dziś jeszcze nie można powiedzieć prawdy o istocie tej nauki. Według niego wywołałoby to głęboki wstrząs. Ludzie nie zrozumieliby tego, nie zechcieliby przyjąć, a kościół katolicki straciłby wyznawców (zresztą nie tylko katolicki…). Mimo, że nie trafiały do mnie takie argumenty,  to jednak przyjaciel był dla mnie takim autorytetem, że nie śmiałem stanowczo oponować. Niemniej zadawałem sobie pytanie:  kiedy więc można zacząć mówić inną prawdę, odmienną od tej uświęconej, tradycyjnej?

Byłem katolikiem, ale od dawna raził mnie sposób nauczania kościoła katolickiego – jako instytucji, który można wyrazić słowami Grahama Greena, katolickiego pisarza, zawartymi  w jednej z jego książek: „Kościół ma za zadanie napoić ludzi winem prawdy i dziwi się, że ludzie nie chcą tego wina przełknąć, gdy im je wpycha do ust z butelką.”

Czy Jezus nawracał kogokolwiek na siłę? Czy zależało Mu na tłumach wyznawców? Czy kiedykolwiek zależało Mu na utrzymywaniu ludzi w ciągłym strachu i w poczuciu permanentnej grzeszności, winy? „Żaden kościół nie ma na własność jedynej prawdy. Wszystkie religie zawierają tylko jej cząstkę. To idiotyczne zabijać lub dać się zabić po to, by innym narzucić własną wiarę. …) Watykan utrzymuje, że bez Kościoła nie ma zbawienia, a to jest arogancja rodem ze średniowiecza. Duch Boży jest wszędzie, a Bóg patrząc na ludzkość, widzi wszystkie swoje dzieci, nie patrzy tylko na Watykan.” (Leonardo Boff, franciszkanin, twórca teologii wyzwolenia).

Także mimo teorii w postaci głośnego wołania: „Nie lękajcie się!” praktyka w postaci „Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina” i „Nie jestem godny…” pozostawia wiele do życzenia. W dodatku  „Polskie społeczeństwo zafundowało sobie najbardziej prostacki katolicyzm zanurzony w równie ponurych ideach politycznych. (…) Nie chcę mieć nic wspólnego z Kościołem, który firmuje to, co się w Polsce w tej chwili dzieje. (…) Przypomnę, że Jezus był w konflikcie z religią instytucjonalną.” (Stanisław Obirek, wykładowca akademicki, jezuita w latach 1976-2005, który zrezygnował z kapłaństwa).

Jeśli do tego dodamy fakty odchodzenia z kościoła katolickiego niektórych duchownych wyrażających w ten sposób bunt przeciwko dogmatycznemu podejściu do wiary, to stało się dla mnie jasne, że nie mam również na co czekać. Trzeba mówić. Trzeba stawać w swojej prawdzie. „Tylko prawda was wyzwoli” – tak zawsze powiadał Jezus. Dołączam więc do tych wielu autorów, którzy już wcześniej zechcieli przedstawić swoje przemyślenia. Korzystałem z dorobku wielu z nich. Zaznaczam, że nie mam ciągot do jakiegoś „przewodzenia”. Chcę tylko podzielić się moimi doświadczeniami i przemyśleniami, przedstawić inne spojrzenie na naukę Jezusa. Uważam, że ludziom się to należy. Warto przecież zobrazować odmienne horyzonty widzenia. Czy czytelnicy przyjmą je czy nie – to już nie moja sprawa. Każdy ma wolną wolę i może prosić Boga o oświecenie, o Jego Boską Prawdę.

Dla tych, którzy chcieliby jednak przywołać mnie „ostro do porządku” czy oskarżać dedykuję pewną znaną historię: „Arcykapłan więc zapytał Jezusa o Jego uczniów i o Jego naukę. Jezus mu odpowiedział: «Ja przemawiałem jawnie przed światem. Nauczałem zawsze w synagodze i w świątyni, gdzie gromadzą się wszyscy Żydzi. Potajemnie zaś nie nauczałem niczego. Dlaczego Mnie pytasz? Zapytaj tych, którzy słyszeli, co im mówiłem. Przecież oni wiedzą, co powiedziałem». Gdy to rzekł, jeden ze sług stojących obok spoliczkował Jezusa, mówiąc: «Tak odpowiadasz arcykapłanowi?»

Odrzekł mu Jezus: «Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?»” (Ew. Jana, 18.19-23).[wyróżnienie autora]

 

 

Janusz Dąbrowski

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1719
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 1002
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1269
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 956
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1122
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 511
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 856
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 648
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 973
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1175
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 773
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1056
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 810
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Remter,  17/07/2012

Najbardziej w tym świecie brakuje prawdziwej społeczności, pomiędzy tymi , dla których Mistrz Słowa nie jest obojętny. Wówczas mogłaby taka wymiana myśli być głębsza i bardziej konstruktywniejsza. Jezus był Żydem.. wychowany w tradycji jedynego Boga. Z ewangelii możemy jedynie wyczytać nauki hermetyczne . Są one ujęte w zdawkowe słowa. Natomiast ewangelie skupiają się na przedstawieniu biografii, ...  wyświetl więcej

Do: Teresa Rembielińska.
CYT.: "Całość jego nauk można zamknąć w jedno zdanie: Głosił pokój boży - ludziom dobrej woli.. to oni go rozumieli i za nim szli ..."
Pozornie TYLKO głosił, a tak naprawdę AŻ głosił i sam był cały czas świadectwem tego, co głosił. Dziękuję, Tereso! :)

  Remter,  17/07/2012

Głosił to własnym życiem.. natomiast dziś powrót do ewangelii pokoju może nastąpić jedynie poprzez życie własne tych zanotowanych praw życia.. przełożyć je w praktyce .. a wszystko samo się naprawi. Każdy musi rozpocząć od samego siebie .. nie patrzeć na żadne organizacje religijne.. gdyż każda z nich działa w swoim imieniu i realizuje własne idee. Nie jest dzisiaj łatwo żyć Chrystusa.. w tym relatywistycznym świecie.

Co tu dużo mówić Januszu - działa takie wytoczyłeś z podwórka KK potwierdzające moje i innych komentarze w temacie krytyki instytucji, a nie wiary, że mój głos w tym momencie pokrywa się z opiniami wykorzystanymi w artykule. Pozdrawiam :)
Czasem sobie tak myślę, że wolę siedzieć pod moją Lipą i obserwować dzięcioły, miast mieszać się w dyskusje, które na pierwszy rzut oka jałowymi się być w ...  wyświetl więcej

Do: Skalny Kwiat.
Również wolałbym siedzieć cicho pod lipą i kontemplować świat szmeru liści, brzęczenia pszczół itd. Jednak czasem nie wytrzymuję - cóż natura taka :). I jestem z Tobą w zgodzie co do Ojca-Dyrektora - sianie ma sens... :)

Będę siała w następnym tygodniu kolendrę w ogródku, niedaleko Lipy - dzieciska mi przekopały ogródek i wkopały wannę na deszczówkę, więc jestem gotowa siać, siać, siać:))) Ostatnio miałam spotkanie z Dzięciołem, jak pod Lipą kontemplowałam wiejskie życie i teraz czekam jakie inne stwory pokażą mi się w ogródku, oprócz Winniczków:)

  ulmed,  17/07/2012

SK! Jak masz kawałek ugorku to posiej gorczycę. Genialnie wzbogaca glebę. Ma same zalety i malutkie korzonki, to jest łatwe do przekopania przed zimą.
SK, ja nigdy nic złego o Tobie nie pomyślałam :))

Dzięki za poradę - skorzystam:)

Do: Ulmed, Skalny Kwiat.
Dziewczyny - warto także siać FACELIĘ! Wiele lat to robiłem na swojej działeczce. Nieprawdopodobnie miododajna - latających gości macie caluśki dzień. Pięknie pachnie. A później wyrywać (do dość wysoka roślina, ale krucha) i przekopywać. Struktura gleby po facelii, zwłaszcza z wsiewką łubinu - po prostu przednia :).

Facelię zasiał na polu naprzeciwko pszczelarz... Jego miód faceliowy jest pysznościowy:)

  Amicus,  17/07/2012

"latających gości macie caluśki dzień"
Januszu - mam nadzieję, że nie chodzi o... komary? :) ;)

Tych ci u mnie dostatek i bez facelii:)

Do: Amicus.
Złośliwcze - leć-że gdzie indziej... Do PRÓŻNI, do PRÓŻNI! :))

  Amicus,  17/07/2012

Bzzz... odleciałem :)

Do: Amicus.
Wracaj, trutniu! Miodek oddaj! :))

  ulmed,  17/07/2012

No, ale się doczekałam, cały artykuł na mój marny komentarz! Muszę się do niego odnieść; Januszu znam Twoje artykuły o Bogu i szczere łzy nieraz przy nich wylałam. Pięknie piszesz, pięknym językiem, przekonującym. Kładę nacisk na to, że jesteś przekonujący. To Ty możesz więcej przez swoją charyzmę.
Uważam, że nie jest to dobre wykorzystywanie swojej siły intelektualnej.
Ale tu, odnoś ...  wyświetl więcej

Do: Ulmed.
Dyskutujemy i spieramy się, Ulko, bo chcemy wymieniać się przemyśleniami i nawzajem się szanujemy. Nie upieram się przy tym, że mam rację - zwłaszcza całą :).
Czy wykorzystuję swoją daną mi siłę intelektualną? Pewnie tak. Z jakim rezultatem? Cóż, można mieć na ten temat różne zdania. Uważam, że nie należy ukrywać tego, co nie jest dobre. Jesteś świetną terapeutka i sama do ...  wyświetl więcej

To ja się podstępnie podpiszę, wykręcając się sprytnie od powielania komentarza Janusza:)

  Amicus,  17/07/2012

Janusz: 100% poparcia!
Ulmed: ludzi, z którymi się w jakiejś kwestii nie zgadzam, nie traktuję automatycznie jak "wrogów". Chcę, żebyś o tym wiedziała.
Słoneczka i pozdrowienia dla Was obojga :)
No i oczywiście dla Kasi, która się tu właśnie pojawiła :)

Do: Amicus.
Hehehehe! - coraz więcej mocy ducha pośród nas! :)

Wzajemnie podsłoneczniam, podsłoneczniam wam wszystkim:)))

Kółko Ducha Próżni się zawiązuje :)

  Amicus,  17/07/2012

Ano, lepszy Duch Próżni niźli próżny duch :))

  ulmed,  17/07/2012

Moc jest w facelii, w gorczycy i w każdym z nas. Bo od Boga wszak. Nie jestem taką optymistką, by wierzyć w to, że 99% społeczeństwa podejmie trud zmierzenia się z wiarą w Boga. 99% potrzebuje religii, potrzebuje instrukcji jak żyć.
Ja to czuję i stąd ta dysputa.

  ulmed,  17/07/2012

SK, Kółko Ducha Próżni, ale się uśmiałam!
Mam wątpliwości czy te kilka duszków wypełni tę próżnię, mam przeczucie, że to islam wpłynie do tej próżni, a nie nasze duszki. To się już w świecie dzieje.
Co tam próżnia, mnie już nie dotknie. Mnie może cieszyć, że zostałam na starość muzą, co rzadko się trafia. Wypada zagłosować, co też czynię.
To jest coś, i jeszcze to kółko KDP!
Pełnia ...:)))

Do usług, Ulmed:) Miło, że uśmiech zagościł w tobie pełnią :)

Do: Ulmed.
I tak trzymać, Ulko - śmiech to zdrowie :). I w dodatku muzą faktycznie zostałaś :))

  Noemi*,  17/07/2012

Osobiście nie lubię dyskusji na temat religii, istnienia Boga, lub jego braku, przekonań związanych z wiarą, ponieważ bardzo często zmieniają się one w pełne emocji kłótnie i usilne udowadnianie swoich racji. Wielu ludzi uzurpuje sobie prawo albo wręcz uważa, że ma święty obowiązek nawracać innych na swoje wierzenia, coś w rodzaju osobistej krucjaty. Moja wiara w Boga istnieje poza zorganizowanym ...  wyświetl więcej

  Amicus,  17/07/2012

"Wielu ludzi uzurpuje sobie prawo albo wręcz uważa, że ma święty obowiązek nawracać innych na swoje wierzenia, coś w rodzaju osobistej krucjaty."
No właśnie, no właśnie...
Dodałbym jeszcze, że wiele nieszczęść tego świata ma swoje źródła w nadgorliwości - zwłaszcza religijnej. I słusznie ktoś (nie pamiętam, kto) kiedyś skonstatował, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.

  Remter,  17/07/2012

Noemi @ Wiara to pewna droga .. droga która nas prowadzi , a jej zadaniem jest korygowanie samoistne naszych zachowań. Pokojowe współistnienie wymaga zrozumienia całości .. a mało jest tych, którzy ogarniają chociażby własne jestestwo..Pragnienie postrzegania Stwórcy charakterystyczne jest wyłącznie dla człowieka. Jednakże nie dla wszystkich ludzi. To pragnienie pochodzi z naszej potrzeby zrozumie ...  wyświetl więcej

Do: Noemi, Amicus-a, Teresy Rembielińskiej.
Tak więc i Wy dołączacie z własną mocą duchową - nie ma próżni! :)

  Noemi*,  17/07/2012

Myślę Tereniu, że odpowiedź nie jest tu prosta, ani łatwa ani też jednoznaczna. Dla jednych będzie to zatopienie w praprzyczynie bytu, wnikanie w siebie, "uwewnętrznianie się"; dla innych to, co nazywamy mistyką, spotkaniem Tajemnicy, rozmowa z Niewidzialnym; dla jeszcze innych pytanie o sens życia, rangę uznanych wartości - ich odniesienie do wieczności i nieskończoności.

  Remter,  17/07/2012

I dlatego wszystkie odpowiedzi na te pytania zasługują na uszanowanie.. dopóki są one tylko naszym światopoglądem.. dlatego przyszła kolej teraz na zatrzymanie się i ujrzenie w jakim miejscu my sami stoimy.. nie porównując się z innymi..

  Noemi*,  17/07/2012

Pełna zgoda Tereniu, szanujmy siebie i odmienność innych.:-)

  ulmed,  17/07/2012

Nie ma próżni? Uważaj, bo Cię "wsyśnie" i przemiele jak ta trąba powietrzna. Tu jest bardzo fajne towarzystwo, szkoda, że tak nieliczne.
Januszu chrześcijanie są mordowani, a nikt w ich obronie nie narazi karku. To jest powszechny strach, boją się we Francji, w Niemczech, boją się w Afryce. ...  wyświetl więcej

Do: Ulmed.
To prawda - na świecie dzieją się rzeczy straszne. I nie jestem w stanie tego zrozumieć. Bez sensu jest wzajemne mordowanie się w imię jakiejkolwiek wiary czy innej idei.
Co do "samej na pustyni" - możesz być, Ulko, sama, ale nigdy nie jesteś samotna... :)

Noemi,
w pełni podzielam Twój pogląd o prywatnej moralności oraz wizją/widzeniem Boga poza zorganizowanym systemem religijnym.
I tak samo jak nie lubię oczywistych efektów dyskusji "o bogu", jednak co ma począć osoba, która głosząc (pokojowo) swoją wiarę czuje/wie, iż robi to z wewnętrznego (boskiego?) "przymusu"? Widzisz topielca - wskakujesz i go ratujesz. A że przy okazji ubłociłaś garniturek kilku gapiów? Cóż... :-)
Pozdrawiam ciepło.

  awers,  17/07/2012

Czyżby Ahaswer był z Ciebie Januszu? Popieram odwagę poszukiwaczy prawdy.

Do: Awers.
Hm... Ahaswerus - Żyd Wieczny Tułacz... Może i coś w tym jest? Choć nie jestem starozakonnym... :)

Kościół opowiadając się jednoznacznie po jednej. skrajnej stronie politycznej sceny i uczestnicząc otwarcie w akcjach wyborczych na rzecz polityków tej opcji traci przestaje być uniwersalnym i powszechnym związkiem wyznaniowym, a sprowadza się do roli duchowego guru mniejszej, zachowawczej części społeczeństwa.

  ulmed,  18/07/2012

Dzięki Januszu, mam nadzieję, że jak już temat przebrzmi to usuniesz ten artykuł razem z tą muzą :))

Ulmed, po co usuwać? Tyle ciekawych komentarzy ten artykuł wygenerował :)

Do: Ulmed.
Pozbywać się muzy, która "natchniewa" ? NEVER! :)
Oprócz tego powołam się na znaczące słowa SK: "Ulmed, po co usuwać? Tyle ciekawych komentarzy ten artykuł wygenerował :)" A gdzie był początek, u kogo? Hę? :)

  ulmed,  18/07/2012

Rany, ale mi myśl nasunęłaś, chyba drugie dno! To zazdrość!
Tyle komentarzy, szum... a moje artykuły kurz obsiada. :)))
Optuję za usunięciem, jakoś muzowato się nie czuję :))

A ja jestem odmiennego zdania... Koniec końców, wszyscy skończyliśmy pogodzeni w Kółku Ducha Próżni:)

  Amicus,  18/07/2012

Ulmed, przesadzasz z tym kurzem, wczoraj głosowałem na dwa Twoje artykuły :)

Do: Ulmed, Amicus.
CYT.: "Ulmed, przesadzasz z tym kurzem, wczoraj głosowałem na dwa Twoje artykuły :)" Ulko - i jak teraz Acani - wstyd? Bo jeśli nadal trwasz w uporze, to jesteś wyjątkową grzesznicą. Oj, widzę już ten wór pokutny, włosienicę, chleb i wodę... :))

  eugen,  18/07/2012

No Januszu, artykuł inspirujący. Oczywista ludzka śmiesznośc co ujemnie odbieram - nie poprawiłeś błędu wynikłego z emocji osoby piszącej komentarz na laptopiku, czyli przez Ulmed. Jak już pewnie zauważyłeś po klinięciu nie masz możliwości poprawic błędów w komentarzu. Autor może tylko skasowac cały artykuł wraz z komentarzami. Mam nadzieję, że to nie świadczy o Tobie i Twojej inteligencji albowie ...  wyświetl więcej

Do: Eugen.
Widzisz sam - przydałby się redaktor od wydań :). I profesjonalna korekta. Ale, ale.... Wskaz dokładniej te "oszibki" (zdanie, słowo), bo nie mogę ich znaleźć. tak bywa - nie widzi się kurzu na własnych półkach, za długo się z nimi przebywa.
I dzięki serdeczne! :)

Januszu, w kwestii obrony prawa do krytyki KK jestem po Twojej stronie. I mnie tak samo razi mieszanie kościoła (vide religii) z polityką, co zresztą poruszałem w niedawnym swym artykule (pozwól, że podlinkuję: www.eioba.pl/a/3w2d).
Co ciekawe, obrona Kościoła jako instytucji jawi się jako obrona wiary, obrona przez innymi religiami (cis!), a nawet jako obrona …polskości!
Smutne, acz ...  wyświetl więcej

Do: Jacek Wąsowicz.
Zgadzam się z Tobą - powiedzmy w 90% :). Bo czy ta ideologia jest wroga? Raczej błędna... A obnażać zawsze warto :).

  Amicus,  18/07/2012

No właśnie, gdybyś Jacku napisał "wrogiej" w cudzysłowie, byłoby trochę lepiej chyba...

Od dziś, obaj panowie, jesteście moim "wrogami", wrrr! ;-)
A już tak na poważnie…
Oczywiście – właściwie to w zasadzie miałem na myśli: błędna. A jeśli wroga, to tylko w kontekście "wymagająca reakcji", vide obnażenia.
Pozdrawiam wszystkich błądzących. :-)

  eugen,  18/07/2012

Wierzący, to człowiek dla którego przynależnośc (lub nie) do wspólnot religijnych (zakodowana w genach tęsknota za życiem w stadach, to natura) nie robi żadnej różnicy albowiem w jego sercu jest tylko najważniejszy Bóg ,lub inaczej określany prze daną religię Stwórca Wszechświata. Zazwyczaj, człowiek rodzi się w danej społeczności religijnej do której należą jego rodzice. Pomimo "wrzasków" przy ch ...  wyświetl więcej

  eugen,  18/07/2012

Januszu, więc oceniłem dobrze Twoją osobowośc, a już mi serce drgnęło...
"Artykuł to garnek z nastawionym wkładem, komentarze są jego przyprawami"

Do: Eugen.
CYT.: "Artykuł to garnek z nastawionym wkładem, komentarze są jego przyprawami". Hm... Ciekawa, wartościowa myśl...

  eugen,  18/07/2012

Januszu, sprawa wspólnot religijnych i ich wewnętrznych problemów to tylko zmyłka dla "maluczkich i głupiutkich" .
Niech sobie pokrzyczą i popiszą, marsze i pokazy siły religii a raczej jej przywódców, postrzelają sobie, kogoś tam zabiją, zburzą budynek - wszystko rozgrzeszamy (aby tylko nie pytali się kto dysponuje ich Duszami).
Na dole tego wszystkiego leży SKARB o który biją się w ...  wyświetl więcej

AMEN.

  eugen,  18/07/2012

Januszu, obrałeś dobry kierunek - są plusiki - kasuję minusiki , głos i rekomendacja. Czuję smakowity zapach z kociołka artykułu...
Zobaczymy co podasz nam w talerzu, tylko nie przypal potrawy ... Może dołączysz jakiś kielich (no, nie mam na myśli mszalny - ale winko mają przednie powiadam Tobie , już je próbowałem)...

Do: Eugen.
Jeśli zapach smakowity, to może i coś z tego wyjdzie. Byle, faktycznie, nie przypalić :).

  ulmed,  18/07/2012

P..ami się zajmujemy, a rząd sprzedaje PKO BP! Afera za aferą. Nie ma co, wsyśnie do tej próżni. Wszyscy tam wpadniemy, w dodatku jakieś cyklony tam kręcą. Jak nic, nic po nas zostanie.
Zawsze będę bronić jeśli uznam, że ta krytyka jest przesadna i szkodliwa. Wora nigdy nie włożę. :)))

Do: Ulmed.
A jeśli my wszyscy włożymy woreczki, to jak będziesz wyglądać wśród nas - jak biały kruk (kruczyca?). Nie zarzekaj się więc... :)

  ulmed,  18/07/2012

Jeśli tak, to i ja włożę wór.
Ciężko mi będzie, bo nie mam owczego pędu, i nie idę za obowiązującymi trendami. Czarna owca jestem :))

Do: Ulmed.
Hehehehehe - czarna owca na czele stada lemingów... :)))

  eugen,  18/07/2012

Januszu, bardzo dobre współdziałanie - danie będzie smakowite dla tych którzy nadążyli za myśleniem wiodących czyli mieszających w kociołku.
Może kolejne danie to będzie pozorowany atak na "Bastylię" religijną gdzie więzione są dusze ludzi?
W końcu to Era Wodnika, czyli koniec więzienia Dusz. Uspokajam ewentualnych uczestników - to nie ma nic wspólnego ze wspólnotą kulturową, typową ...  wyświetl więcej

Do: Eugen.
Era Wodnika - zmiany idą, ja je wyczuwam, choć może są pozornie niedostrzegalne.

  eugen,  18/07/2012

Kociołek sobie pryka a ja czekając na smakowite danie wtrącam co nie co.. "Szumowinki " pewnie co jakiś czas zbierasz , bo zepsują smak potrawy...
Co dalej z człowiekiem...
W moim rozumowaniu od wielu tysięcy lat nie zarejestrowano żadnej próby wyczuwalnej ogólnie ingerencji jakiegokolwiek Boga... religijnego w rozwój ludzkości. Nie negowano z zewnątrz przejawów ludobójstwa, zwyrodni ...  wyświetl więcej

  eugen,  18/07/2012

Dziękuję Tobie Janusz, że pozwoliłeś mi (nie proszony gośc) co nie co zamieszac w Twoim kociołku (artykule).
Mam skomasowane pytanie.
Pytanie (nie jest trudne) dla uczestników tej duchowej biesiady przygotowanej przez Janusza:
Czy jesteście przygotowani i gotowi do tempa życia, który na Was nałoży Era Wodnika?
Są stare wstydliwe problemy ludzkości - każdy każdego oszuku ...  wyświetl więcej

Bardzo usilnie się staram, Eugen, by uwalnianie się następowało progresywnie. Jestem świadoma manipulacji i już wiem, jak się przed nią zabezpieczać energetycznie i na co nie pozwalać w ogóle. Zauważyłam, że całe dziejstwo wokół niesamowicie przyspieszyło tempo rozwoju i trudno jest ogarniać to w takim samym tempie. A uwalnianie się od starych naleciałości jest trudne, ale nie niemożliwe, tylko tr ...  wyświetl więcej

Do: Eugen.
Eugen - podpadłeś! CYT.: "pozwoliłeś mi (nie proszony gośc) co nie co zamieszac w Twoim kociołku". A kto napisał: "Artykuł to garnek z nastawionym wkładem, komentarze są jego przyprawami"? Dawaj, bracie, dawaj... :))

Jeśli doświadczyłeś Bożej miłości,to super :).Nie mogę tego okazać,ale mówię to szczerze,bez sarkazmu ani kpiny. Żyj ewangelią,rozwijaj się duchowo.Prowadź innych ludzi do Boga.Nie zatrzymuj się.Głoś kerygmat każdemu stworzeniu.

95% polaków jest ochrzczonych,ale nie oznacza to wcale że 95% jest wzorowymi chrześcijanami,to chyba oczywiste...

Parę uwag:
1sze Poza Kościołem nie

...  wyświetl więcej

Czytatniku - bardzo Ci dziękuję za ten obszerny, bardzo osobisty komentarz. To praktycznie cały artykuł. I z wieloma tezami w nim zawartymi zgadzam się. Tym bardziej, że przedstawiasz swój wywód - nie umiem teraz, rano, znaleźć innych określeń - ciepło, przyjaźnie, życzliwie. Super! :)

  eugen,  21/07/2012

Dostałem pochwałę za pytania gdzie jest u człowieka dusza ... od nie byle kogo, od samego Świstaka . Nawet to napisał po przyjacielsku, zdrobniale i dobrotliwie jak pasterz...
Czyż nie jest wielką pochwałą określenie w "Twojej Łepetynie" ? W dawnej chłopskiej gwarze (wywodzi się to określenie z jarmarków końskich), oznaczało to dosłownie Łebski Łeb inaczej "koński duży mądry łeb".

  eugen,  21/07/2012

czytatnik - dobre ale dla mnie to za mało... Nie jest moim zamierzeniem "nawrócenie" kogokolwiek z jego drogi duchowej.
Nie zamierzam ingerowac w sprawy wewnętrzne wierzeń żadnej z setek religii, sekt. Zdaję tylko relację osobistą z mojej drogi, moich poszukiwań, oraz dzięki Wam zbieram cenne wskazówki. Uważam i to przestrzegam, że człowiek ma prawo wolnego wyboru swojego świata duchowego i ...  wyświetl więcej

Kwestionujesz istnienie duszy w ludzkim ciele ? ;0 Kiedyś wstyd przyznać kwestionowałem istnienie Boga,ale co do duszy nie mam wątpliwości;dusza ludzka jest nieśmiertelna,została stworzona przez Boga i waży podobno 21 gramów :P
Słabo zam Pismo Święte,ale tutaj warto by było przytoczyć parę fragmentów listów Pawłowych:

„Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, któreg

...  wyświetl więcej

  eugen,  21/07/2012

czytatnik - wybacz, ale nie nadążasz w temacie Duszy , coś tam gadasz o motylkach- ale to tylko bajeczki dla maluczkich ,więc się usuń. Nie masz pojęcia o Duszy, a może jej nie masz. "Pożerasz" z wlczym apetytem schabowe i krwawe befsztyki?
Do tematu Kościoła - ja ich nie znam osobiście , "olewam" jego problemy o ile mnie nie dotyczą to się nie wtrącam.
Dwa komentarze - albowiem dwa ...  wyświetl więcej

Komentarz pod komentarzem ale kit.
Ehm zabrzmi to trochę nie po chrześcijańsku,ale na teologie wyzwolenia mam dość prosty pogląd:
komunizm to komunizm,nieważne czy głoszą go ruscy,aktorzy z hollywood,czy też katoliccy księża.Tyle.

Co to za teologia,która zbawienie odkłada na dalszy plan,przekładając nadto wyzwolenie społeczne,politykę i sprawiedliwość społeczną?

Janus

...  wyświetl więcej

  eugen,  21/07/2012

czytatnik - Tu idą (warzą się w kociołku) równolegle dwa tematy mające w historii wspólne korzenie . Nie rób piany i nie zamulaj tematów. Nie mieszaj kościoła w poszukiwania duszy - tu obecnym religiom nic do tego. Piszesz ciągle o swoim kościółku, więc rozgrzeszam Ciebie, nie jesteś winny za jego stan, chyba że jesteś jednym z Jego decydentów, wtenczas tłumacz się przed Twoimi wiernymi i ujmij to ...  wyświetl więcej

Ta,z pewnością nie nadążam z tematem duszy;dla mnie jest to coś dość oczywistego;coś co posiadam od zawsze na zawsze.Nawet jeśli tego niemal wcale nie rozumiem.Widzisz ja też szukam.Właściwie dopiero zacząłem szukać;nie wiem czy znajdę to,czego szukam.

Nie wiem faktycznie zbyt wiele o naturze duszy.

Nie rozumiem jednak,dlaczego nie miałbym mieszać "kościółka" do tematu duszy.

  eugen,  22/07/2012

czytatnik . Przedstawię moje założenia- prawdy, które wypracowałem wyłącznie dla siebie.
Januszu, na mnie już czas do podróży, od środy będę w drodze, wiec nie będę uczestniczył w otwarciu "kociołka" z podwójnym daniem. Sztuką jest gotowac dwa dania w jednym kociołku o różnych ale harmonijnych smakach...
Dziękuje za zaproszenie oraz zgodę na dosypanie ostrych "egzotycznych" , nie z t ...  wyświetl więcej

3.Stwórca Świata nie potrzebuje religii, wierzeń, rytuałów aby istnieć. On istnieje wiecznie, a ludzie, religie i wierzenia przemijają.

Oczywiście że Bóg nie potrzebuje rytuałów,modlitw,religii aby istnieć;Bóg jest transcendentny i immanentny.Kropka.
To my jesteśmy zależni od Boga,nie Bóg od nas.Co do przemijania,startu itd mógłbym się wykłócać,ale nie mam ochoty.

Jednak te

...  wyświetl więcej

  eugen,  22/07/2012

czytatnik - To nie są dla Ciebie skierowane zasady, źle to odebrałeś. To są wyłącznie moje zasady, którymi się kieruję. Każdy powinien opracowac swoje zasady, tylko jemu odpowiadające. Natomiast zasady i modlitwy kościoła mnie absolutnie nie interesują. Nie interesuje mnie życie w powłoce ziemskiej po śmierci i zmartwychwstaniu ani inne obiecane dobra zapisane w Księgach Świętych. Mnie interesuje ...  wyświetl więcej

  miki2,  22/07/2012

Witaj Januszu!
"Przeleciałem" część powyższego artykułu i natknąłem się na zdania: 1) "Tyle, że nie chodzi o to, że zarzucamy kościołowi, że ma wśród duchownych pedofili itd. tylko, że broni ich i swoich różnych przekrętów jak nieboszczka PZPR socjalizmu. Do upadłego. I pozoruje jedynie próby napraw."
2) "... należę do ludzi, którzy lubią wiedzieć maksymalnie dużo w wybranej przez si ...  wyświetl więcej

Do: Miki2.
Masz poniekąd rację twierdząc, że w moim tekście CYT.: "argumentu niepodważalnego dla innych, a mianowicie dokumentu "Crimen sollicitationis" - "przestępstwa nagabywania", czyli namawiania penitenta podczas spowiedzi do aktów seksualnych. Jednak nie przewidywałem ani omówienia tego dokumentu czy też zamieszczenia jego treści w moim tekście. Tym niemniej Twoja propozycja jest cenn ...  wyświetl więcej

  miki2,  22/07/2012

Widać było Januszu w Twoim wywodzie, iż nie było zamiarem z Twojej strony zejść w uliczkę argumentów innych, niż osobiste.
Dlatego pozwoliłem sobie na powyższe :)

Do: Miki2.
:)

Kościół był grzeszny,jest grzeszny i będzie grzeszny.Kościół tworzą ludzie,którzy są grzesznikami.Co do jego obrony,faktycznie nie jest ona najważniejsza.Najważniejszy jest Bóg i misja,którą Kościołowi nadał.O jego obronie raczej nic nie było.Tyle.

Jednak zauważcie,jak świat.tzn ludzie tego świata na to reagują.Widzą tylko to,co chcą widzieć,szukają głownie sensacji,prawda zaczyna odchodzi

...  wyświetl więcej

  miki2,  27/07/2012

Napisałeś o niebronieniu Kościoła. I słusznie, bo czy jest co bronić?
Zwróćmy uwagę na kwestie, które poruszyłeś, a które są naukami popieranymi przez Kościół i nie mającymi podstaw biblijnych.
Przy omawianiu powyżej sprawy istnienia duszy w ciele ludzkim, powołałeś się na nic nie mówiący w tej sprawie fragment z Listu do Rzymian 7:19. Może lepiej byłoby zobaczyć fragmenty, które mów ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska