Login lub e-mail Hasło   

O dobrym i złym czasie

Wieczór był ciepły. Słońce zaszło niecałe pól godziny temu. Bliźniacy siedzieli na pomoście pogrążeni w milczeniu. Szuwary kołysały już tylko rytmiczne piosenki ha...
Wyświetlenia: 825 Zamieszczono 21/07/2012

Wieczór był ciepły. Słońce zaszło niecałe pól godziny temu. Bliźniacy siedzieli na pomoście pogrążeni w milczeniu. Szuwary kołysały już tylko rytmiczne piosenki harcujących świerszczy. Gwiazdy pobłyskiwały nieśmiało oddalone od nich tak samo jak od samych siebie. Lustrzana tafla jeziora pod ich stopami milczała odbijając w sobie wszystko. Każde odzwierciedlenie natomiast uzyskiwało w ten sposób odmienny stan bycia. Jezioro mimowolnie podkreślało niepewność i chwilowość wszystkiego, co się do niego zbliżało. Zanurzało. Tego, co miało odwagę w nie spoglądać i tego, co zostało w nim odzwierciedlone ukradkiem jak przelatujący, niewidomy nietoperz.

Widziałeś to? – zapytał cichutko blondyn, którego kolor włosów można było bardziej zgadnąć, niż być jego pewnym. Co takiego? – odpowiedział pytaniem na pytanie jego brat, szatyn. Tam na drugiej stronie – wskazał palcem – chyba ktoś nam się przygląda. Ciemnowłosy brat wytężył wzrok kierowany zainteresowaniem oraz równie silną niechęcią do bycia oglądanym przez kogokolwiek. Obje zamarli w absolutnym bezruchu. To przez własną ciekawość i niechęć, która pojawiła się nieco później znaleźli się na tej drewnianej miniaturze molo.

Nic na to nie poradzimy – szepnął w końcu ciemniejszy z braci. Wiem – odpowiedział mu bliźniak. To takie zabawne, nie uważasz? – dodał po chwili. Co? – zapytał drugi. No to – ciągnął ten, który zadał pytanie – nie chcesz żeby ciebie ktoś podglądał, choć sam to robisz bezustannie. Chyba tak – odpowiedział mu towarzysz. Pamiętasz, jak zrobiliśmy to pierwszy raz? – dalej pytał pierwszy wkładając jednocześnie rękę do kieszeni szortów. Co? – zapytał drugi, którego myśli widocznie znalazły się gdzieś daleko. No, jak zrobiliśmy to pierwszy raz? Pamiętam – odpowiedział po króciutkiej pauzie. Zrobiłbyś to jeszcze raz wiedząc, że tak się to wszystko skończy? – nie ustawał w pytaniach jasnowłosy. A co by to mogło zmienić? – znów odpowiedział mu pytaniem na pytanie jego brat. W sumie, chyba masz rację – zgodził się pierwszy z braci próbując zgadnąć intencje drugiego, niepewny czy to poczucie winy, czy też jego brak objawiał się w zbywających w gruncie rzeczy odpowiedziach.

Księżyc znajdował się jeszcze za linią drzew po przeciwnej stronie brzegu, ale dawał już znać o swoim wzejściu rozlewającą się nad nią srebrzystą łuną. Nocna zwierzyna oczekiwała już niespokojnie pierwszych pohukiwań sowy obwieszczających porę łowów. Chłopcy, jak dwa posągi tkwili nieruchomo u szczytu drewnianej kładki. Raki wychodzące właśnie na płycizny zaczynały im się przyglądać zdradzając jednocześnie podenerwowanie częstym zaciskaniem szczypiec.

Nie denerwuje cię, że za wszystko ciebie obwiniają? – zapytał w końcu pierwszego brata drugi brat. Nie – odpowiedział mu nadal szeptając – chyba już nie, z pewnością nie tak jak na początku. Zdaje się, że się już przyzwyczaiłem – ciągnął dalej zachęcony inicjatywą bliźniaka. Ja też – zgodził się z nim krótko. Ale nadal czuję się nieprzyjemnie i chyba się to już nie zmieni – dokończył myśl pierwszy. Tak – krótko zakończył drugi.

Pierwszy zanurzył rękę jeszcze głębiej w kieszeni szortów. Jeszcze głębiej i wyciągniesz z niej raka – zażartował ciemnowłosy – już ci ją daję. Blondyn rzucił ukradkowe spojrzenie na spodenki swojego towarzysza. Masz na sobie moje spodenki? – zapytał – jestem pewien, że wczoraj była moja kolej. Tak – odpowiedział ciemnowłosy – chciałem cię troszeczkę rozweselić. Blondyn uśmiechnął się i wyciągnął otwartą dłoń w jego stronę. Jak z tym Niemcem co tak śmiesznie golił wąsy dziewięćdziesiąt lat temu – skwitował blondyn – ty i te twoje dowcipy.

Oboje odwrócili się plecami do tafli jeziora. Księżycowa poświata podkreślała ich sylwetki. Spojrzeli po sobie. Potem w srebrne twarze chłopaka i dziewczyny siedzących naprzeciwko. Oboje zdawali się szukać odpowiedzi na brzegu za plecami braci. Wiedzący czego szukają. Nie potrafiący o to po prostu zapytać. Mogliby tak na wieki tkwić zaklęci w jakimś kamieniu na placu rynkowym jakiegoś miasta. Inni snuliby sobie romantyczne historie tych dwojga w każdym momencie, w którym by się znaleźli obok nich.

Blondyn skinął palcem wskazującym swojej otwartej dłoni. Szatyn wydobył z kieszeni małą kryształową kulę wypełnioną wodą. Potrząsnął nią. Woda w jej środku poruszyła się. W samym centrum utworzył się maleńki wir. Pora wracać do dziadka – powiedział chowając przedmiot w kieszeni krótkich spodni, które miał na sobie. Bliźniacy rozmyli się w poświacie księżyca, który wspiął się nad drzewami przeciwległego brzegu.

Chłopiec westchnął głęboko. W tym samym momencie zahuczała gdzieś w oddali sowa. Odwrócił swój wzrok w stronę przepięknej towarzyszki. Piękny, nie sądzisz? – zapytał jej z uśmiechem. Tak, jak i poprzedniej nocy – odpowiedziała. Wiesz – szepnął nieśmiało – chciałbym… Dziewczyna przerwała mu w tym momencie chwytając za dłoń. Shahzad – powiedziała spokojnie i powoli intonując każdą literę – jesteśmy tu na wakacjach, to wspaniały obóz letni i chciałabym go takim zapamiętać. Dokonasz w swoim życiu wielkich rzeczy, dziś jednak nie czas na to. Mówiła to z wyrozumiałością i absolutnym zrozumieniem. Zupełnie jak Aron. Jesteś taki cudowny. Dziękuję za ten wieczór. Nigdy go nie zapomnę. Puściła jego dłoń spoglądając na drugi brzeg. Przepraszam – szepnęła – przerwałam tobie, co chciałeś powiedzieć? Uśmiechnął się do niej. Chyba pora wracać do obozu – wyszeptał ledwie słyszalnym głosem. Tak – odpowiedziała mu wstając i ruszając w stronę lasu. On pogrążony w blasku księżyca i uczuć pękał pod ciężarem każdej litery składanej przez nią w słowa, które usłyszał przed chwilą.

Wspominając ten wieczór w wagonie londyńskiego metra poczuł się dziwnie. Nie lubił tego miasta tak samo jak jego mieszkańców. Swoją bezdusznością przypominało mu pustynne tereny w których się wychował, z tą niewielką różnicą, że aż nazbyt pełne ludzi. Ci natomiast jak zwierzęta, które właściwie chyba nawet nie wiedziały gdzie konkretnie i po co się znajdują walczyły o każdy skrawek terenu. Betonowa dżungla pełna wyuczonych sposobów przetrwania. Od umiejętności wejścia do pociągu na dworcu cudem nie pękającym od ogromu masy ludzkiej do znalezienia miejsca parkingowego, czy zrobienia zakupów bez pakowania zbędnych produktów w promocyjnych cenach. Labirynt zmasowanych dylematów przyprawiający o szaleństwo. Rozejrzał się po przedziale. Anonimowe twarze spozierały na niego tępymi cielęcymi oczyma. Niby rozumne, a nic nie rozumiejące.

Naprzeciw niego siedziało dwóch zabawnie wyglądających bliźniaków o zupełnie różnych kolorach włosów. Towarzyszył im dziadzina przyglądający się odbiciom w szybie składu. Mały blondynek miętosił coś w kieszonce swoich szortów. Shahzad wrócił do wspomnień i słów, które usłyszał wtedy na pomoście. Dokonasz w swoim życiu wielkich rzeczy… zupełnie jak Aron. To chyba nie był dobry czas, pomyślał.

Blondynek naprzeciw zdawał mu się teraz bacznie przyglądać. Jego brat zasłonił dłonią usta obracając się w jego kierunku i wyszeptał mu coś na ucho patrząc uważnie na Shahzada. Masz rację – zwrócił się do swojego bliźniaka blondyn – znowu to samo. Shahzad wsunął dłoń do wewnętrznej kieszeni kurtki słysząc głos zapowiadający przystanek Kings Cross. Spojrzał na dwójkę braci i mocno wcisnął przycisk, którego kliknięcie zagłuszył wtórujący mu odgłos wybuchu. Bliźnięta, dziadek i inni pasażerowie zniknęli. Tak samo jak sam Shahzad. Nie do końca jednak pewien był kiedy. Czy wtedy na pomoście, czy dziś na stacji.

 

Podobne artykuły


11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 909
9
komentarze: 154 | wyświetlenia: 1171
9
komentarze: 608 | wyświetlenia: 1284
8
komentarze: 38 | wyświetlenia: 758
8
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1238
6
komentarze: 1 | wyświetlenia: 591
6
komentarze: 4 | wyświetlenia: 356
6
komentarze: 2 | wyświetlenia: 574
5
komentarze: 1 | wyświetlenia: 496
294
komentarze: 62 | wyświetlenia: 104926
181
komentarze: 48 | wyświetlenia: 1188608
153
komentarze: 44 | wyświetlenia: 130873
105
komentarze: 29 | wyświetlenia: 114522
102
komentarze: 26 | wyświetlenia: 272474
93
komentarze: 31 | wyświetlenia: 157660
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Dialogi są strasznie męczące. Nie przebrnę...

  liwa,  21/07/2012

może gdyby je napisać z enterami, byłoby lepsze do czytania..

Małostkowość w opisach, kto do kogo jak powiedział, mimo że jest to rozmowa dwóch tylko osób, nie pozwala mi skupić się na sensie wypowiedzi;P Ot, moja ułomność:)) Entery pewnie też by coś dały:)

Dobre opowiadanie. Z zaskakującym zakończeniem, co bardzo, bardzo lubię. Potrafisz wytworzyć nastrój.

Dziękuję za wyrazy sympatii dla mojej pracy :D

Wspaniałe opowiadanie. Masz ogromny talent:)

Dziękuję za komplement



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska