Login lub e-mail Hasło   

Wirtualna prawda i nieomylność autorytetów jako linia cyklonu publikacji onl...

Nikt już dziś nie pamięta początków powstawania globalnej sieci internetowej. Wojskowy projekt przerodził się z czasem w nie tylko ikonę, ale i przede wszystkim przestrze...
Wyświetlenia: 1.028 Zamieszczono 22/07/2012

Nikt już dziś nie pamięta początków powstawania globalnej sieci internetowej. Wojskowy projekt przerodził się z czasem w nie tylko ikonę, ale i przede wszystkim przestrzeń realizacji wolności i niezależności jednostek. Jawi się nam ona w najprostszej możliwej postaci zapisu bitów informacji. nie pozostajemy jednak anonimowi, a nasza indywidualność nie jest jedynie wyrazem kodu binarnego, ale i unikatowych adresów IP przypisanych naszym komputerom. Wolność ta i niezależność manifestowana jest przede wszystkim za pomocą publikacji, którymi komentujemy, tworzymy, ale i bardzo często zniekształcamy obraz tego, co naprawdę istnieje. Tego, co rzeczywiste i realne.

Nie słychać już wybuchów dział wytoczonych przeciwko piratom, co nie znaczy, że nie padają kolejne strzały. Niewiele słychać o ACTA, co nie daje gwarancji, że nie dzieje się nic. Nie o tym jednak pragnę powiedzieć. Przykład ten ma posłużyć jedynie unaocznieniu pewnych niezmiernie istotnych problemów wynikających z wolności słowa i publikacji oraz ich konsekwencji. Wszyscy wypowiadamy się w języku. Nabywamy do tego prawo w momencie zdobywania umiejętności artykulacji dźwięków i łączenia ich w słowa, tych z kolei w logiczne zdania o określonym znaczeniu. To bardzo ważne, abyśmy uświadomili sobie, że nie jesteśmy w tym obszarze absolutnie wolni oraz, że istnieją określone reguły i zasady.

U podstawy sensownej i posiadającej znaczenie wypowiedzi leży sama logika. Co więcej sposób naszej wypowiedzi odpowiednio odnosi się do samej rzeczywistości. Warto wiedzieć, że zdaniem w sensie logicznym nazywamy zdanie (wypowiedź) określającą odpowiedni stan rzeczy. Konstrukcję tych zdań określają ściśle określone reguły syntetyczne (łączenia) języka. Co więcej owa relacja zdania do rzeczywistości pozwala nam określić jego wartość w odniesieniu do prawdy i fałszu. Tym samym zdanie jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, kiedy istnieje odpowiadający mu stan rzeczy, a fałszywe wtedy i tylko wtedy, kiedy nie istnieje odpowiadający mu stan rzeczy. Te proste zasady języka mówią nam o wiele więcej niż może się wydawać.

Kiedy przypomnimy sobie zamieszanie mające miejsce ostatnio w związku z zaangażowaniem światowych Rządów w sprawę obrony własności intelektualnej i mającą zapobiegać piractwu oraz kopiowaniu treści bez zgody i wiedz autorów zauważymy jak wiele wirtualnych prawd wypowiadanych przez różne "autorytety" pojawiło się w sprawie ACTA. Spowodowało to coś więcej niż dezinformację. Zaowocowało to buntem społecznym, który nie w pełni świadomie działał. Nie chcę tu jednak komentować owego zjawiska, a jedynie podkreślić kilka niezmiernie istotnych faktów.

Zauważyliśmy już silne powiązanie nie tylko naszego języka, ale i języka w ogóle z rzeczywistością na mocy praw i zasad logicznych. Wiemy już, że istnieje podstawowe kryterium ograniczające naszą wolność wypowiedzi, którym jest prawda i fałsz. Zdanie logiczne jest bowiem zdaniem oznajmującym, któremu możemy przypisać jedną ze wspomnianych wartości logicznych. Jest to zdanie w postaci: "Świeci teraz słońce.", którego wartość logiczną możemy ściśle określić. Kiedy mówię natomiast o wirtualnej prawdzie mam na myśli przypisywaną wypowiedzi przez jej autora wartość zdania prawdziwego. Warto przypomnieć w tym momencie także, że zarówno zdania rozkazujące jak i pytające nie mają owego charakteru zdań logicznych, które rozpatruje się tymi kategoriami. Tym samym nie mówię w tym miejscu o twórczej działalności pisarskiej w obszarze literatury, a jedynie wypowiedziach o charakterze naukowym i o wypowiedziach w postaci sądów orzekających o określonych stanach rzeczy, czyli najprościej mówiąc tym co po prostu jest.

Kolejnym kryterium kontroli, które nasuwa się samo przez się w odniesieniu do wolności wypowiedzi w tym konkretnym obszarze jest odpowiednia kontrola merytoryczna w postaci weryfikacji głoszonych sądów i, lub przynajmniej przytoczenia źródeł na które powołuje się autor. Tym samym uważam, że powinniśmy poczuwać się do odpowiedzialności w odniesieniu do własnej wypowiedzi, która znajdując się w przestrzeni internetowej jest ogólnie dostępna, co więcej natomiast może zostać przez kogoś przytoczona. Jest to rodzaj odpowiedzialności, na którą godzą się osoby publiczne takie jak dziennikarze, politycy, aktorzy i wiele, wiele innych, których wypowiedzi potraktowane mogą zostać jako przykłady zarówno godne naśladowania, jak i potępienia. Musimy zdać sobie sprawę, że odpowiadamy nie tylko przed sobą samym ale i pozostałymi czytelnikami naszej publikacji. Jakakolwiek by ona nie była, zawsze jest weryfikowalna pod względem swojej prawdziwości. Tym samym zdaje się, że również w czytelniku leży obowiązek wskazania potencjalnego błędu lub fałszu wypowiedzi której jest odbiorcą.

Pamiętajmy, że każdy z nas ma prawo się mylić, a prawda i fałsz są podstawowymi kategoriami weryfikacji każdej naszej wypowiedzi. Uważajmy zatem na możliwości i niebezpieczeństwa wynikające z posiadanego przywileju wolności słowa w obszarze wirtualnym i ograniczajmy je sami tym najprostszym sposobem mówienia prawdy oraz demaskowania fałszu.

Ludwik Wittgenstein, Traktat logiczno-filozoficzny;

Tadeusz Batóg, Podstawy logiki

Podobne artykuły


10
komentarze: 173 | wyświetlenia: 905
8
komentarze: 0 | wyświetlenia: 861
7
komentarze: 29 | wyświetlenia: 581
6
komentarze: 81 | wyświetlenia: 1339
6
komentarze: 2 | wyświetlenia: 766
5
komentarze: 47 | wyświetlenia: 1092
5
komentarze: 1 | wyświetlenia: 118
124
komentarze: 52 | wyświetlenia: 142537
119
komentarze: 23 | wyświetlenia: 243649
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  mojra  (www),  22/07/2012

ACTA to przymiarka do autorytarnej i wybiórczej cenzury i karnego prześladowania słabszych uzytkowników sieci. Przypomina to próbę współczesnego opatentowania koła czy alfabetu.

Ten komentarz jest doskonałą puentą artykułu :D

Poniższy link wklejam dla zainteresowanych ACTA, o której nie traktuje powyższy artykuł, a przytacza jedynie jako obraz konkretnej tezy. Z serdecznymi pozdrowieniami, Damian

http://pl.wikipedia.org/wiki/A(...)reement

  Natasza_  (www),  23/07/2012

Tak tylko tytułem dygresji - Wittgenstein w II fazie wycofywał się trochę z niektórych tez TLF (ale i tak go kocham), ale masz rację, że autorska i czytelnicza falsyfikacja wypowiedzi to jeden z ciekawych wymogów kultury publicystycznej. I warto dodać słynne "Granice mego języka, są granicami mego świata"

Chyba tylko jeszcze wspomnieć, że granice owego języka to także granice naszego poznania.

  Natasza_  (www),  23/07/2012

Wittgenstein rozumiany w sposób dosłowny przeraża w tym względzie. W sensie granic poznania wyznaczanych jezykiem (idio-t-lektem)

Nie wiem do końca, jak rozumiał on owe granice poznania, czy determinując proces samego poznania jako akt działania ludzkiego, które właśnie ograniczyłby językiem, ale chyba chodzi tu jedynie o proces odwrotny - sposoby w jaki świat nam się jawi (w tym względzie byłaby to dobra intuicja pozwalająca na modyfikację wewnątrz języka). Poza tym mam nieodparte wrażenia, że w owej kwestii chodziło mu raczej o "zasady i konstrukcje" metajęzyka lub języka w sensie logicznym.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska