Login lub e-mail Hasło   

Wybrane nietypowe rodzaje min lądowych.

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://eshelon.wordpress.com/2012/07/23/(...)dowych/
Do poczytania - mało znane miny: atakujące z góry, przeciwśmigłowcowe i mobilne. Także polskiej produkcji.
Wyświetlenia: 6.484 Zamieszczono 23/07/2012

(polskiej produkcji przeciwpancerna przeciwdenna mina narzutowa MN-123)

Gdyby zapytać się osób nie interesujących się wojskiem, co to jest mina wojskowa, to odpowiedzą oni, że jest to okrągłe i płaskie urządzenie, w którym znajduje się materiał wybuchowy i które wybucha pod wpływem nacisku. Opiszą oni w ten sposób najbardziej znane i najliczniej występujące klasyczne miny (wcześniej tylko zakopywane, a teraz także narzutowe). Jednak oprócz nich dzisiaj są też dostępne miny w inny sposób rozstawiane, inaczej atakujące i przeznaczone do zwalczania innego rodzaju pojazdów bojowych. Wśród nich są miny atakujące z góry, przeciwśmigłowcowe i samobieżne, pośród których można też znaleźć miny polskiej produkcji.

1. Miny rażące z górnej półsfery (atakujące z góry/top-attack, a także "wide-area mine").

Po wykryciu, zlokalizowaniu i zidentyfikowaniu celu, miny tego rodzaju wyrzucają na pewną wysokość ładunek bojowy, w który są uzbrojone. Gdy znajduje się on w powietrzu cel zostaje ponownie namierzony i następuje jego porażenie przez pociskiem formowanym wybuchowo (EFP). Podobnie jak miny przeciwpancerne przeciwdenne z EFP atakują cel z jego słabiej opancerzonej strony. O ile te pociski/penetratory nie będą miały problemu ze zniszczeniem pojazdów gorzej opancerzonych, to może być z tym problem w przypadku tych z grubym pancerzem. Nawet jeżeli nie zniszczą czołgu, to mogą go na tyle poważnie uszkodzić, że wyłączą go z walki (zniszczą silnik lub przyrządy obserwacyjne lub lufę) i w ten sposób także spełnią swoje zadanie. Takie środki walki minowej, reprezentowane przez amerykańską minę WAM M93 Hornet chociaż droższe niż klasyczne miny, są od nich trudniejsze do wykrycia, dzięki temu, że mogą atakować pojazdy odległe od nich o nawet 100 metrów, a nie jak one muszą mieć bezpośredni kontakt z pojazdem wroga by zadziałać, co jest bardzo ważne dla żywotności min i prawdopodobieństwa spełnienia przez nie swojej roli.

Największym osiągnięciem w dziedzinie takich min jest amerykański XM1100 Scorpion Intelligent Munitions System [1], który właściwie jest zasobnikiem zawierającym 4 atakujące z góry ładunki bojowe, chronionym przed rozbrojeniem 4 małymi minami przeciwpiechotnymi. Dołączenie kilku ładunków bojowych do jednego zestawu sensorów jest bardziej ekonomicznym rozwiązaniem niż miny jedno-ładunkowe, takie jak wspomniany Hornet. XM1100 Scorpion jest kontrolowany przez żołnierza, który musi go uzbroić, żeby ten zasobnik mógł zaatakować cel. tworzące pole minowe mogą komunikować się ze sobą, zwiększając tym samym jego skuteczność na polu walki.

2. Miny przeciwśmigłowcowe (do zwalczania celów niskolecących, a także "aerial IED").

(Inteligentna Mina Zdalnego Rażenia 11, MSPO Kielce 2005)

Przykładem miny takiego typu jest mina polskiej produkcji IMZR-11, która jest kolejnym dowodem na to, że Polacy potrafią opracować i zbudować sprzęt wojskowy nie odbiegający od najlepszego na świecie i który jest dostępny zaledwie w kilku armiach. ppłk Artur Goławski opisuje ją tak:

"Na pierwszy rzut oka wygląda niepozornie. Puszka ze sterczącą pionowo anteną-mikrofonem. Gdy jednak z odległości około 1 km sensor wyłapie warkot śmigłowca, nieruchome urządzenie ożywa. Pobudzony zespół celowniczo-decyzyjny na dystansie 500 m rozpoznaje cel, upewniając się, że jest to statek latający, a nie czołg czy traktor. W tym czasie unosi się pokrywa, a pod nią ukazują się dwa osadzone na obrotowej platformie pociski i zespół sensorów podczerwieni; jeden do wykrywania śmigłowca, drugi dyskryminujący – do odróżniania wystrzelonych przezeń flar; trzeci - wykrywający promieniowanie Słońca, pozwalający uniknąć „oślepienia” miny. Pułapka jest już odbezpieczona, załączają się układy optoelektroniczne i spłonki detonatorów. Aktywizowane są 4 dalsze mikrofony, które pozwalają śledzić ruch śmigłowca – dzięki analizie widma napływającego sygnału akustycznego 7 mikroprocesorów określa wysokość i kierunek lotu oraz odległość, a nawet rodzaj maszyny. To pozwala wypracować precyzyjne namiary do ataku i ustawić pociski w kierunku celu. Gdy nieświadoma zagrożenia załoga – sensory są pasywne, więc nie sposób wykryć minę; dodatkowo może być ona częściowo zakopana, co dobrze ją kamufluje i ogranicza rozrzut odłamków w promieniu 20 m – znajdzie się w zasięgu rażenia, czyli w stożku o promieniu 150 m, w jej kierunku pomkną równocześnie dwa kawałki metalu. Będą to przypominające groty strzał pociski formowane wybuchowo (EFP) z żelaznych wkładek kumulacyjnych, o kalibrze 100 mm. Detonacja gęsto prasowanego materiału wybuchowego (...) nada im prędkość ok. 2600 m/s. To wystarczy do przebicia opancerzonego kadłuba, grubego nawet na 60 mm. (...) W poszyciu zostanie wypalona dziura wielkości pięści, tarcie wyzwoli płomień i odłamki. Gdy w śmigłowiec trafią dwa pociski – testy pokazały, że na dystansie 150 m ich rozrzut gwarantuje zmieszczenie się w tarczy o wymiarach 1,5 m x 1,5 m - będą to na pewno ostatnie sekundy istnienia maszyny jako sprzętu wojskowego. Za chwilę zamieni się w stertę płonącego na ziemi złomu. Choć do unieszkodliwienia wystarczy jedno trafienie. Co ciekawe, formowane wybuchowo pociski wykonano nie ze stosowanej na świecie w podobnych urządzeniach miedzi, lecz z plastycznego żelaza (...)"

Jak na minę z czynnikiem rażącym w postaci EFP, jej możliwości niszczenia śmigłowców [2] dorównują najlepszym minom tego typu. Jednak biorąc pod uwagę wszystkie miny przeciwśmigłowcowe, to jest przynajmniej jedna mina, która ma większy zasięg rażenia. Bułgarska mina PMN-250 z czynnikiem rażącym w postaci odłamków może razić cel w odległości do 250 m (IMZR-11 tylko do 150 m). Chociaż w tym przypadku można mieć wątpliwości, czy odłamki przebiją (opancerzony) kadłub atakowanego śmigłowca, to wystarczą one do zniszczenia przenoszonego przez niego uzbrojenia, a także systemów obserwacyjnych takich jak głowica elektrooptyczna. Pozbawiony tego, nie będzie będzie stanowił żadnego zagrożenia.

(rosyjska mina przeciwśmigłowcowa TEMP-20, w wersji do minowania za pomocą urządzeń mechanicznych)

Te wyspecjalizowane w niszczeniu śmigłowców miny posiadają lub stosunkowo szybko mogą je zbudować (mają doświadczenie w ich budowie) posiadają [7]: Polska, Rosja (TEMP-20), Bułgaria, która opracowała najwięcej ich typów, Austria (HELKIR), USA (AHM-9, GRAHMM), Wielka Brytania (AHM Antihelicopter Mine), Niemcy (Area Defense Weapon?), Francja i prawdopodobnie Chiny. W ograniczonym stopniu (brak wszystkich potrzebnych do uzyskania pełnej możliwości w tym sensorów) śmigłowce mogą być zwalczane przez niektóre przeciwpancerne, przeciwburtowe miny EFP.

Potencjał min przeciwśmigłowcowych.

Oprócz zadań [7] (punkt 3), do wykonywania których zbudowano miny tego rodzaju (m.in. ochrona własnych baz przed wrogimi żołnierzami, desantowanymi ze śmigłowców), mogą mieć znacznie szersze zastosowanie.

1. Można nimi (chociaż nie koniecznie w typowej postaci) zablokować wrogie lotniska - jest to bardzo atrakcyjne pod względem kosztów i pod względem łatwości zastosowania (w odniesieniu do innych środków, za pomocą których można ten cel osiągnąć) - mogą tego dokonać żołnierze sił specjalnych. Tak właśnie planowali blokować natowskie lotniska rosyjscy komandosi podczas Zimnej wojny. Więcej o bardzo obiecującej perspektywie takiego ich zastosowania można przeczytać w źródle oznaczonym "[7]" (punkt 3).

2. Jeżeli są takie miny odłamkowe mogące razić cel znajdujący się na wysokości do 100 metrów (prawie tyle ma wieżowiec Organika Trade; niestety brak jest danych dotyczących wartości tego ich parametru, a polska mina może zniszczyć cel znajdujący się na wysokości do 150 metrów) lub da się zbudować minę z takim parametrem, zachowując przy tym rozsądną jej masę całkowitą, to istnieje możliwość zastosowania ich do obrony własnych baz przed środkami bojowymi powietrze-ziemia i pociskami manewrującymi. Można by równomiernie rozmieścić miny, przykładowo w 2 szeregach i w ten sposób powstałby pas ochraniający bazę przed atakiem z powietrza. Przy minie odłamkowej o skutecznym zasięgu rażenia wynoszącym 250 m, na taki pas o długości 10 km (co będzie raczej za dużo, jak dla otoczenia bazy wojsk lądowych), trzeba będzie tylko ok. 90 takich min. Ich łączny koszt będzie znacznie mniejszy niż łączny koszt systemów C-RAM, mogących zapewnić jednoczesną obronę bazy ze wszystkich kierunków. Miny obronne zostałyby spięte systemem kierowania ogniem, który na podstawie informacji ze systemów wykrywania obliczałby moment aktywacji najodpowiedniejszej, żeby jej odłamki zniszczyły zbliżającą się bombę/rakietę/pocisk. Takie rozwiązanie pomimo pewnych wad (m.in. nie można ich przemieszczać, jak konkurencyjne systemy, chociaż ten problem dałoby się rozwiązać, potrzebują trochę miejsca i raczej nie mogą zwalczać środków ziemia-ziemia o stromej trajektorii lotu) ma jeszcze jedną wielką zaletę, która przemawia za jego zastosowaniem, a nie systemów C-RAM - także trudniejsze będzie wykrycie i zniszczenie tych min przez wroga, co ma kluczowe znaczenie dla systemów obrony.

3. Miny samobieżne (mobilne).

Historia min samobieżnych sięga przynajmniej II Wojny Światowej, podczas której pojawił się sławny niemiecki Goliath. Był to nieduży, gąsienicowy pojazd przenoszący wiele kilogramów materiałów wybuchowych, służący do niszczenia umocnień. Nie był jednak udany i przez swoje wady (duży koszt, łatwa utrata nad nim kontroli w warunkach bojowych - był zdalnie sterowany za pomocą kabla, który łatwo mógł być przerwany) na wiele lat po wojnie koncepcja samobieżnych min odeszła w zapomnienie. Coraz większy postęp technologiczny i wynikający z tego dostęp do nowych rozwiązań technicznych spowodował, że możliwe stało się wyeliminowanie części najpoważniejszych ich wad i z tego względu nie tak dawno, powrócono na krótko do nich. Chociaż nie skutkowało to rozpoczęciem ich produkcji, to dowiedziono, że obecnie mogą być skutecznym środkiem prowadzenia walki, potwierdzono ich przewagę nad tradycyjnymi minami.

Najbardziej znaną nowoczesną miną samobieżną jest amerykański Fire Ant [3], który powstał pod koniec lat 80. ubiegłego wieku. O tym niewielkim (wysoki na ok. 1,2 m, a szeroki na ok. 0,6 m), lekkim (ok. 23 kg) zdalnie sterowanym pojeździe bezzałogowym, zbudowanym na quadzie (!) (uważam, że na tym potencjał wykorzystania ich, w roli bezzałogowych pojazdów bojowych się nie wyczerpuje) Honda 125, jednorazowego użytku brakuje danych, o kilku ważnych jego parametrach. Wiadomo jeszcze, że jego uzbrojeniem był ładunek EFP, który miał zasięg ok. 500 metrów i pojazd posiadał czarno-białą kamerę, inercyjny układ nawigacji i czujnik podczerwieni. Jego koszt przy masowej produkcji szacowano na "kilka tysięcy dolarów". Gdyby dzisiaj zbudować odpowiednik "Ognistej mrówki", byłby on znacznie groźniejszy od niej. Do niego także można by było wykorzystać stosunkowo tani nośnik ładunku bojowego, jakim są stosunkowo tanie cywilne quady. Aby go wyciszyć, można by zastosować silnik elektryczny, a do jeszcze większego utrudnienia jego wykrycia zastosować kamuflaż. Takie miny mogłyby współpracować z bezobsługowymi czujnikami gruntowymi, rozmieszczonymi w terenie, po którym przewiduje się przemieszczanie wojsk wroga. Po ich wykryciu przez nie ukryta w pobliżu, w terenie grupa tych min ruszyłaby do ataku na kolumnę wrogich pojazdów. To, że taki atak miałby największe szanse się powieść, tylko w miejscach dobrych na zasadzkę, nie uległo zmianie (w innych przypadkach trzeba by było zwiększyć prędkość tych min, co wyklucza nierówny teren).

("regeneracja" pola minowego wg koncepcji Self-Healing Minefield)

Amerykanie, a właściwie DARPA - agencja dbająca o utrzymanie przewagi technologicznej ich armii, nad pozostałymi armiami świata, także prowadziła prace nad stworzeniem miny samobieżnej, tyle, że tańszej, prostszej i bardziej podobnej do zwykłych min przeciwpancernych. Jej mina pozbawiona była układu trakcyjnego, jak Fire Ant, tylko posiadała mechanizm umożliwiający jej przemieszczanie się, przez wykonywanie dość wysokich skoków. Dzięki temu mina taka mogła przeskakiwać różne przeszkody o wysokości ponad 1 m, zagradzające jej drogę, przemieszczając się na wskazaną pozycję. W większej ilości, połączone ze sobą siecią wymiany danych, miały one tworzyć Self-Healing Minefield (Samoregenerujące się Pole Minowe) [4]. Jego "regeneracja" miała polegać na tym, że po zniszczeniu kilku jego min, w pewnym miejscu przez wrogie pojazdy przedzierające się przez to pole, miny na jego krańcach lub z jego boków przemieszczały się na oczyszczony jego fragment, zastępując zniszczone (jednocześnie skracając lub zwężając zaminowaną przestrzeń terenu). W ten sposób wróg byłby odcinany z tego kierunku i wycofując się mógłby ponieść straty, próbując wydostać się w tym samym miejscu, w którym przez nie wcześniej przejechał lub tracił czas i środki na ponowne forsowanie pola minowego, a przez to mógł nie zdążyć uciec/dotrzeć na czas. Lub podobny los mógłby spotkać następne pojazdy wroga, które po jakimś czasie chciałyby przejechać przez to samo pole minowe, w jego miejscu uznanym za "oczyszczony".

Miny samobieżne (przede wszystkim te z układem trakcyjnym) w porównaniu ze zwykłymi minami nie posiadają ich 2 największych wad:

1. Można nimi zarządzać i kierować tam, gdzie w danej chwili bardziej będą potrzebne (na pewną odległość) - w przypadku zwykłych min jest to niemożliwe, jak już je gdzieś umieścimy, tam już pozostaną. Jest to dodatkowa możliwość taktyczna, jaką można zastosować podczas konfliktu zbrojnego i powoduje to, że takie miny, chociaż wielokrotnie droższe od standardowych, stają się mniej nieatrakcyjne cenowo w porównaniu do nich (gdy trzeba zaminować 2 czy 3 drogi po których może się przemieścić wróg, trzeba użyć dość sporą ilość min zwykłych, a w przypadku samobieżnych wystarczy 2-3 mniejsza ich ilość, ponieważ można je przemieścić z miejsca, w którym wróg się jednak nie pojawił).

2. Po zakończeniu działań zbrojnych nie będą tak wielkim zagrożeniem dla ludzi, jak miny konwencjonalne i w porównaniu z nimi zostanie ich kilkakrotnie mniej, co jest dzisiaj ogromnym problemem, z którego powodu ich posiadanie (wraz z minami przeciwpiechotnymi) jest potępiane na świecie.

<><><><><>

Prace nad nietypowymi rodzajami min w Polsce.

(polska przeciwburtowa mina przeciwpancerna MPB)

Zaprzestano prace nad minami przeciwśmigłowcowymi, a szkoda z tego powodu, że mogły być bardzo przydatne dla sił specjalnych. Są one najtańszym sposobem uniemożliwienia korzystania z lotnisk przez wroga. Cały czas jednak trwają prace nad minami przeciwburtowymi, czego dowodem jest System Kierowanych Min Przeciwpancernych. W prawdzie tego rodzaju miny też mają większy potencjał bojowy niż zwykłe miny i ewentualnie w ograniczonym zakresie mogą zwalczać także śmigłowce, jednak skoro już pracujemy nad tymi nie tanimi minami to powinniśmy się zainteresować minami "top-attack" takimi jak Scorpion, posiadającymi wiele praktycznych zalet i w ostatecznym rachunku wcale nie takimi drogimi, w porównaniu ze zwykłymi minami. Jedno nie ulega wątpliwości - nie możemy sobie pozwolić na zaprzestanie opracowywania nowych środków walki minowej, a jest tak dlatego, że:

"Ze wszystkich zapór stawianych przez walczące wojska, właśnie zapory minowe były i stanowią najbardziej niebezpieczny i skuteczny składnik całego systemu obronnego" [5] (wstęp)

/ / / / / / / / /

po więcej ciekawych artykułów o tematyce militarnej zapraszam na Fire-At-Will

/ / / / / / / /

PRZYDATNE LINKI:

[1] Więcej info o XM1100 Scorpion na www.textrondefense.com (strona producenta, ENG)

[2] Folder reklamowy IMZR-11

[3] Więcej info o Fire Ant (w tym fotografie): na sandia.gov i w źródle nr.2 (ENG)

[4] dokument opisujący Self-Healing Minefield (ENG)

- artykuły i opracowania o minach/dotyczące min lądowych -

[5] "122 mm pocisk rakietowy o zwiększonym zasięgu ze zmodernizowaną głowicą kasetowo-minową - "Platan M" (Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia)

[6] "Współczesne techniki, środki i sprzęt do minowania"

[7] "Miny do zwalczania celów niskolecących - nowoczesna broń przeciwko śmigłowcom" (Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia)

[8] "Mina przeciwśmigłowcowa - mit czy rzeczywistość" (Przegląd Wojsk Lądowych str. 27, a w bibliografii tego artykułu nazwy kilku kolejnych powiązanych tematycznie)

[9] "Światowe tendencje w konstrukcji zapalników do min lądowych" (Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej)

[10] "Koncepcja środka alternatywnego dla min przeciwpiechotnych" (a w bibliografii tego opracowania nazwy kilku artykułów powiązanych tematycznie)

[11] "Kierowane miny przeciwpancerne" (Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej)

[12] "Modeling the Anti-Helicopter Mine Threat" (Aircraft Survivability, str. 16, ENG)

Podobne artykuły


15
komentarze: 0 | wyświetlenia: 4219
29
komentarze: 10 | wyświetlenia: 346188
21
komentarze: 12 | wyświetlenia: 140681
24
komentarze: 35 | wyświetlenia: 90208
17
komentarze: 0 | wyświetlenia: 36078
18
komentarze: 18 | wyświetlenia: 143379
16
komentarze: 0 | wyświetlenia: 10071
16
komentarze: 2 | wyświetlenia: 89053
16
komentarze: 3 | wyświetlenia: 52497
12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 13087
15
komentarze: 2 | wyświetlenia: 122020
14
komentarze: 0 | wyświetlenia: 51270
12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 26769
 
Autor
Artykuł




Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska