Login lub e-mail Hasło   

Jak niemiecka policja ukradła moje auto.

Właściwie, to był nawet rozbój, bo użyto siły. Każde państwo na świecie nazywa to podobnie, ale państwo niemieckie, jak widać, nie.
Wyświetlenia: 3.582 Zamieszczono 26/07/2012

Jak niemiecka policja ukradła moje auto.

Nie ma z czego się śmiać, bo to nie do śmiechu. Sprawa polega na takiej prawdziwie niemieckiej echt-mentalności, nie na śmiechu. Czy sprawa zasługuje na to, by ją potraktować poważnie, stanowi osobną kwestię. Ale pewno nie, nie zasługuje, bo moje auto warte było nie więcej, niżeli kilka flaszek takiej średniej wódki. Lepszego sortu wódki nikt by za to auto raczej nie dał. Mam na myśli, rzecz jasna, polską wódkę, nie sznapsa. Sznapsa to, za przeproszeniem, nawet nie biorę pod uwagę. Choćby to było i ze sto flaszek.

No bo czym się może poruszać po świecie polski emeryt?

Wiecie, nie mam nic przeciwko niemieckiemu narodowi. Ani gorszy, ani lepszy od innych. Sęk polega na tym, że Niemcy o tym nie wiedzą. Że są tacy sami, jak inne narody. Nie wiedzą i nie chcą wiedzieć. Dlatego nie są tacy sami, bo nie chcą wiedzieć.

To nieprawda, że übermenschów stworzył Adolf, to bardziej skomplikowana sprawa. Oni byli takimi już za czasów galijskich wojen Cezara, kiedy nikt jeszcze o Niemcach nie śnił. Ale ten „duch niemiecki”, wyniosły i pogardliwy wobec słabszych, nawet bezwzględny – on już tam był. Kto liznął historii, ten wie. Mógłby nawet sporo przykładów podać. Ten ktoś.

Prawda, że onże „duch niemiecki” najbardziej dał się we znaki światu za sprawą Adolfa, ale powtarzam: to nie był początek, ani tym bardziej koniec. To było jedynie apogeum, które nauczyło Niemców, że tym duchem nie warto się chwalić. No bo wyplenić tego ducha z Niemców nie da rady nikt. Sprawa jest pewna.

My Słowianie byliśmy zwykle jacyś tacy mięciutcy, niedorobieni. Ani nie wycinaliśmy zwyciężonych „do pnia”, ani nie paliliśmy żywcem – o gazie nie wspominam nawet. Raczej woleliśmy opić z nimi każde nasze zwycięstwo, których to zwycięstw dobra Bozia nie dała nam za wiele w trosce o wstrzemięźliwość. W ogóle do tych zwyciężonych mieliśmy jakiś taki ojcowski stosunek, nie zważając na opłacalność. Ona, ta opłacalność, zwykle wychodziła nam bokiem, ale co by nie napisać – wychodziła.

Co do Niemców, to reichsmarka zawsze stała wyżej od złotówki, a teraz to w ogóle całe euro na niej się opiera. Niechby tylko tej pani Merkel odechciało się kupować akcje, to my nawet za nasze złotówki moglibyśmy Grecję wykupić. Caluteńką, hi hi. Z najbliższymi polskiemu sercu Termopilami.

Ale miało być o tym, jak policja ukradła moje auto.

Wpadło mi do durnego łba, żeby się wybrać do Belgii. Nie to, żeby sam pomysł był durny. Durna była wiara w solidność niemieckich autostrad, w ADAC oraz niemiecką policję. Właśnie to się zemściło.

Bez żadnego problemu dojechałem do Ramstein, prawie pod samą granicę z Luksemburgiem. A miałem pasażerkę, starszą nobliwą panią. Polkę zresztą, która w tej Belgii posiada rodzinę. I całe szczęście, że posiada.

No bo to moje auto się zepsuło. Nie, żeby zepsuło się całkiem. Po prostu pękł w tym aucie przewód gumowy od chłodnicy. To się zdarza w każdym aucie na świecie, nawet takim, które dopiero co fabrykę opuściło. Moje auto, które miało niebawem obchodzić pełnolecie, było na takie awarie troszkę mniej odporne. Ciekawych informuję, że to peugeot 205, prawie zabytkowy.

Ponieważ jazda bez płynu w chłodnicy jest prawie niemożliwa, zjechałem na taki placyk, specjalnie w tym celu przy autostradzie wynaleziony. Innego wyjścia raczej nie było. Panowała noc, w każdym razie ciemność, światła od autostrady słabo ją rozjaśniały. Spod chłodnicy biła oczywiście para, ale maskę jakoś otworzyłem. Zacząłem kombinować, co począć.

Wówczas ta nobliwa niewiasta, moja pasażerka, wysunęła propozycję, abym przywołał ADAC, taką drogową pomoc autostradową. Nie wiem, czy to mnie usprawiedliwia, ale miałem już za sobą ponad 1200 kilometrów jazdy, prawie bez przerwy, bo tylko na tankowanie. Zaś na tym placyku, na którym się zatrzymaliśmy, właśnie taki telefon działał.

No więc przywołałem to ADAC. Nie potrafię wyjaśnić, po jakiego diabła. Chyba rozum już miałem bardzo przyćmiony.

ADAC przyjechało, kiedy moje auto już wystygło, choć nie mogłem zbyt dobrze zobaczyć, gdzie nastąpił wyciek.

Poprosiłem więc typa z ADAC, by mi asystował do najbliższej stacji benzynowej, gdzie już dam sobie radę z tym wyciekiem i ze wszystkim innym. Typ tak zrobił, czyli do stacji dojechałem bez pomocy.

Typ skasował mnie na 50 euro.

I tu zaczęły się schody. Nagle przy moim aucie zjawiły się aż dwa radiowozy policyjne. I kolejny typ z ADAC. Policjanty bez dyskusji polecili nam obojgu wysiadać z auta razem z bagażami, bo auto będzie odholowane na policyjny parking. Wszelka dyskusja (bardzo kulawa, to fakt) nie robiła na nich wrażenia. Demonstracja, że auto zapala bez żadnego problemu – także nie. Gdy wsiadłem do auta, wyciągnęli mnie siłą.

Więc pytam: ukradli moje auto, czy nie?!

Właściwie, to był nawet rozbój, to użycie siły. Każde państwo na świecie nazywa to podobnie, ale państwo niemieckie, jak widać, nie. Zaznaczam jasno, że stałem na parkingu stacji benzynowej, nie żądałem żadnej już pomocy, nie wzywałem tych radiowozów.

I gdyby to nie było prawie u kresu podróży, nie mam żadnego pojęcia, co by należało zrobić. Przyjechała po nas siostra tej pani i uratowała nas.

A niemieckie państwo za to moje auto, warte kilka flaszek, będzie pewnie ścigać mnie tak, jak za najnowsze BMW, wliczając parking i holowanie.

 

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1272
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1598
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1025
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 959
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 855
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 939
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 892
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 774
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 774
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 558
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 898
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 777
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  ykes,  26/07/2012

O ile mi wiadomo, sąsiedzi po naszej mapowej lewej raczej nie darzą sentymentem starych samochodów i policmajstry stwierdzili, że takiego uszkodzonego na drogę nie puszczą. Bo jeszcze więcej się z niego poleje, środowisko zapaskudzi i takie tam. Domniemywam tylko i jako posiadacz 19-latka (bez wycieków) łączę się w bólu.

Nic się nie znają... nic a nic:)

Z przyjemnością zagłosowałem, bo... Cóż, przyznaję - uwielbiam język (nie: ozór!) Zbysława. Kiedyś zresztą pisałem już o tym w jakimś komencie. Oprócz tego - banalna niebanalnie opisana historia :).

Zbysławie - w tej konfrontacji z germańską butą nie byłeś pierwszym, który poległ. Łazi mi po głowie wspomnienie jakiegoś typa mającego również niebanalną przygodę - w samolocie, Lufthansy, zda

...  wyświetl więcej

Zbyslawie, Sposob w jaki czlowiek/narod traktuje slabszych jest jego cywilizacyjnym wykladnikiem.
BTW, jak wlasciwie zakonczyla sie ta "przygoda"? Czy zwrocono ci twoja wlasnosc?

Z moich czestych wizyt w Europie Zach jasno wynika, ze opinie przecietnych Niemcow (Anglikow zreszta tez) o Polakach i innych "plemionach ze wschodu" sa dokladnie takie same jak przed 20 laty...
Podsumuje to krotko: "Polacy, Witajcie w Europie..... ale najpierw wytrzyjcie buty...

Auta, rzecz jasna, nie zwrócono. Sam jestem już w Polsce i kombinuję, co począć. Koszt smyczenia tu auta jest nieopłacalny, a licznik parkingowy bije. Zdaje się, że coś koło 20 euro na dobę.

Do: Zbysław Śmigielski.
Taaa.. My tu możemy się śmiać, ale nie chciałbym być w podobnej sytuacji. Przecież to szlag człowieka może trafić!

Nie życzę nikomu takich przeżyć.

  Gamka  (www),  27/07/2012

A nie trzeba było siedzieć sobie w domu ! spokojnie ....gdzie tam Ciebie Zbysławie zawiodło, a teraz kombinujesz!....20 Euro za dobę to sporo! dni lecą szybko a sprawa trudna :( nie tylko szlag może trafić !!
ech....

Mam nadzieję, że historia skończy się dobrze. Ja bym się jeszcze zastanowił u jakiegoś majstra od prawa czy o odszkodowanie nie powinieneś walczyć, a co ;)

  huberto,  22/08/2012

Jeśli mogę coś zasugerować to nigdy nie wolno rozmawiać z niemiecką gestapolicją po niemiecku, oni są wtedy bezczelni. Dobry szybki angielski wprawia ich w zakłopotanie, oni wtedy tacy jacyś mali sie robią. Miałem raz "przygodę" podobnego typu, pojechałem z kumplem po samochód do anglii i niestety po wyjeżdzie z promu w Dunkierce rozsypała się skrzynia biegów... Holowaliśmy go do Polski autostradą ...  wyświetl więcej

1. Nie napisano ile lat miało auto, ale jak rozumiem ponad 20?
2. Dla Niemców to złom.
3. Niemcy traktują Polaków podobnie jak my Ukrainów (twierdzenie Talesa w dziedzinie różnic narodowych).
4. Parę lat temu nasza policja drogowa zastrzeliła pewnego Ukraina przy jego żonie. Sprawę jakoś zatuszowano. Czy zastrzelono by u nas np. Norwega? Potem zastrzelono Murzyna na naszym tar ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska