Login lub e-mail Hasło   

Afganistan to nie jest kraj dla kobiet

„Życie każdego Afgańczyka naznaczone jest śmiercią, utratą najbliższych i niewyobrażalnym bólem”
Wyświetlenia: 1.748 Zamieszczono 31/07/2012

Khaled Hosseini – Tysiąc wspaniałych słońc Wydawn. Albatros. Warszawa 2011

 O autorze:

Khaled Hosseini - afgański pisarz tworzący w języku angielskim, syn dyplomaty i nauczycielki urodził się w 1965 roku Kabulu. Od 1980 mieszka w USA. Ukończył studia medyczne na University of California i przez prawie dziesięć lat pracował jako lekarz internista. W 2003 roku zadebiutował powieścią „Chłopiec z latawcem”, która przyniosła mu międzynarodową sławę i została sfilmowana. W 2006 roku został „wysłannikiem  dobrej woli” w Biurze Wysokiego Komisarza ONZ do spraw uchodźców.

 O książce:

 Poznajcie zielonooką i ciemnowłosą Mariam,  urodzoną w Heracie, w 1959 roku jako nieślubne dziecko służącej Nany i jednego z najbogatszych ludzi w mieście Dżalila. Miał on trzy żony i dziewięcioro prawowitych dzieci w mieście, kochanka z dzieckiem mieszkały w nędznej chacie poza nim.

„Tak jak igła kompasu zawsze wskazuje północ, tak oskarżycielski palec mężczyzny zawsze znajdzie kobietę. Zawsze. Pamiętaj o tym Mariam” – mówiła rozgoryczona Nana. Nie pozwoliła córce chodzić do szkoły, bo „Kobiecie takiej jak ty czy ja potrzebna jest w życiu tylko jedna umiejętność ... wytrzymać”.

Ojciec, bez pytania jej o zgodę, wydał piętnastoletnią Mariam za Raszida wziętego szewca z Kabulu, o trzydzieści lat starszego, brzydkiego i okrutnego.

Mąż każe jej nosić burkę, bo „Tam skąd pochodzę, twarz kobiety jest sprawą wyłącznie jej mężczyzny”.

Druga bohaterką i żoną Raszida jest turkusooka blondynka Lajla, urodzona w 1978 roku. Córka nauczyciela i sfrustrowanej, uciekającej w sen, kobiety. Ojciec uważał, że „społeczeństwo nie ma szansy na sukces jeśli kobiety nie są wykształcone”.

Losy tych dwóch kobiet, ich męża i dzieci w ciągu dwudziestu pięciu lat są jednocześnie opowieścią o Afganistanie, którym rządzą, na przemian, sowieci, talibowie, mudżahedini. Jak krwiożercza szarańcza niszczą kraj i ludzi. Dzięki nieustannym działaniom wojennym Afgańczycy tracą członków rodziny, kończyny, domy z dobytkiem i nadzieję na normalne życie.

W czasie zagrożenia mężczyźni często odstresowują się poniżając i znęcając nad kobietami. Nakaz noszenia burek to najłagodniejszy tego wyraz.

Dla Mariam „z przeszłości płynęła tylko jedna mądrość: że miłość jest szkodliwym błędem, a jej towarzyszka nadzieja podstępną iluzją”.

 „Nikt nie policzy księżyców, co lśnią na jego dachach, ani tysiąca wspaniałych słońc, co kryją się za jego murami” tak pisze poeta Saeb Tabrizi o Kabulu.

Polecam tę piękną, choć pełną bólu, opowieść.

 

 

 

Podobne artykuły


30
komentarze: 10 | wyświetlenia: 11859
10
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1332
37
komentarze: 12 | wyświetlenia: 60853
35
komentarze: 17 | wyświetlenia: 19444
34
komentarze: 11 | wyświetlenia: 8758
31
komentarze: 24 | wyświetlenia: 8863
30
komentarze: 35 | wyświetlenia: 3002
30
komentarze: 45 | wyświetlenia: 3544
28
komentarze: 34 | wyświetlenia: 2073
27
komentarze: 6 | wyświetlenia: 5210
28
komentarze: 38 | wyświetlenia: 3687
25
komentarze: 13 | wyświetlenia: 1895
25
komentarze: 12 | wyświetlenia: 6484
 
Autor
Artykuł



  awers,  01/08/2012

Cieszę się, że wróciłaś. )

Awers - dziekuję i pozdrawiam, rodzina w szpitalu mnie zastopowała, a poza tym usunięto jeden moj tekst o filmie, pytalam dlaczego - nie odpowiedziano.

  awers,  01/08/2012

O?? Cenzura! Szpital... rodzina, a chora służba zdrowia... Wytrwałości życzę.

żebym chociaż znała przyczyny tej cenzury, :(
dziekuję bardzo :) przyda się.

  barkarz  (www),  01/08/2012

Chyba żaden kraj muzułmański nie jest dobry dla kobiet, ale one tam żyją.

nie mają wyboru, nie mogą wszyskie wyemigrować

Ta opowieść jest niesamowita, my polskie kobiety narzekamy, że mamy nie dobrych mężów, a one co mają powiedzieć.

Polki maja wybór a i tak często zlego dokonują i zamiast się rozwieźć tkwią w gordyjskim węźle rozczarowania i goryczy.
Dziękuję za komentarze.

to prawda, często tkwią w takich związkach, które je niszczą i zatracają w czarną otchłań, nie mają w sobie tyle odwagi, by walczyć o swoją godność.

  barkarz  (www),  04/08/2012

ktoś Cię chyba nie lubi i minusuje.

ja nie wiem na czym to polega, może są uzależnione od zła?

wydaje mi się, że jeśli mają dzieci, nie pracują, to boją się odejść, ze względu na dzieci, żeby nie cierpiały biedy, bo są uzależnione finansowo od swych mężów, a jeśli to młode nowoczesne kobiety, jest im łatwiej odejść, łatwiej znaleźć pracę..

mam koleżankę, która jest w związku bardzo toksycznym, znała faceta przed slubem 5 lat, a wyszla za niego za mąż bo: było mi w domu smutno po pracy". A teraz jest jej wesoło inaczej, choruje, bo mąż - wampir wyssał z niej energię, jest niepełnosprawna i najchętniej mowi tylko o tym co mąż powiedział i zrobił. Wg mnie to jest uzaleznienie.

Wiesz jeśli patrząc na ten przypadek, który Ty opowiedziałaś, to mądrze to ujęłaś, to uzależnienie. Szkoda mi Twej koleżanki, bo to doprowadzi ją do większej choroby. Ona zrezygnowała z własnego szczęścia, z siebie, na rzecz wampira. Też tkwiłam w takim związku toksycznym, z wampirem, który wyssał ze mnie wszystko, ale obudziłam się w pewnym momencie i powiedziałam sobie dość, pomyślałam dlaczego ...  wyświetl więcej

psychologowie mowią, że najpierw trzeba umieć byc z samym sobą a dopiero potem się wiązać

to prawda..... też wychodzę z takiego założenia. Jeśli ktoś nie umie być z samym sobą, to jak będzie mógł stworzyć właściwy, oparty na uczciwości i zrozumieniu, związek, to raczej nierealne...

nawet na pewno, wystarczy rozejrzeć się wokół, przykladów mnóstwo jest

oj to prawda mnóstwo, pary, żyją razem, a jakby osobno, każdy ma swój swiat, a świat powinien być wspólny

niechęć do zmian, przekonanie, że wypada mieć męża, brak warunków finansowych, obawa przed "a co ludzie powiedzą", przekonania religijne i uzależnienie - tak bym to podsumowala

Dobrze to podsumowałaś Alodio, też tak myślę. A chyba najgorsza obawa to ''a co ludzie powiedzą''.

ta obawa to wynik braku poczucia bezpieczeństwa w swoim środowisku, a o zmianę trudno

Bo większość naszego środowiska, w którym się obracamy, to ludzie zajmujący się cudzym życiem, a nie swoim własnym.
Tym bardziej jeśli jest to środowisko wiejskie.

lub małomiasteczkowe, ale i w dużych miastach zaklamania i pruderii wiele

Oj wiele, to fakt. Dlatego najlepiej jest unikać ludzi zakłamanych, którzy zamiast wnosić coś do naszego życia, zabierają.

czasem zbyt późno okazują się takimi ale i tak należy się ewakuować

i to jak najszybciej :)

rzeczywiście, ktoś Sylwię minusuje, wielbiciel inaczej?

Alodia, to jak żywo przypomna mi historię etiopskiej supermodelki, uciekającej ze swego "raju". Notabene, czy pamiętasz jej nazwisko?
Tak się również składa, że podjęliśmy podobne tematy w naszych artykułach. :-) Nieskomnie polecam swoją "Tolerancję religijną z ludzkim obliczem".
Pozdrawiam

@Jacek W. - dziękuję za polecenie, skromność nie zawsze jest wskazana
teraz mnie ktoś minusuje :)

Haha! Więc i nawet skromność bywa jak cholesterol: jest i dobra, i zła. ;-)

@Jacek W. - tak sądzę, bo nieprawdą jest "siedź w kącie - znajdą cię"
ależ mnie ktoś minusuje, czymże sobie zaslużyłam na tyle uwagi drogi minusowiczu, naprawdę czuję się wyróżniona, pozdrawiam serdecznie komentatorow i minusowicza bardzo pracowitego mimo upału strasznego :)

...możliwe, iż za rozmowę ze mną, alodio... :->

@Jacek W. - ach, masz jakiegoś wielbiciela inaczej? ponowne gratulacje Ci skladam :) :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska