Login lub e-mail Hasło   

Z cyklu PeKaeS - Szuru buru, czylić jak nalać z próżnego

To czysta abstrakcja , tylko dla smakoszy...
Wyświetlenia: 761 Zamieszczono 01/08/2012

Jeżeli ktoś uważa, że czegoś nie można bo jest zupełnie nieracjonalne, to może być
w głębokim błędzie. Bo oto na odwieczne pytanie czy można się nauczyć czegoś pozornie niemożliwego, odpowiedź brzmi można i to w parę chwil”.

Mam tu na myśli mówienie językiem specjalnym tj. slangiem.

Na początek trochę historii.

Był luty roku 1940. Zaczynała się upiorna zima. Warszawa była już okupowana przez Niemców.

Dla utrzymania  porządku i upilnowania niepokornych Polaków powołano pod koniec 1939 roku Granatową Policję tzw. Blaue Polizei, opłacaną przez polskie organa samorządowe. Chodziło o ochronę zagrabionego mienia.

Mój ojciec razem ze swoim przyjacielem, podobnie jak inni warszawiacy, ratował siebie
i bliskich przed nadciągającym głodem, wyjeżdżając na podwarszawskie rozlewiska, gdzie przy odrobinie fartu można było coś złowić.

Głodni amatorzy nielegalnych połowów mimo, że robili to w nocy, ciągle byli narażeni na aresztowanie przez Granatową Polic, skradającą się po szuwarach, aby wyłapać „kłusowników” a to kończyło się różnie.

Obaj panowie wiedzieli doskonale, że przesuwanie się w głąb rozlewisk groziło śmiercią, zaś wpadka natychmiastowym aresztowaniem. A że z tytułu zawodu (prawnicy), byli ludźmi „wygadanymi” i z poczuciem humoru, postanowili temu zaradzić.

I tak wymyślili slang. 

Posługiwanie się nim wbijało wszystkich w osłupienie. Patrole słysząc ten szelest słowny,  konsekwentnie ich wymijały z komentarzeme… to chyba Węgrzy.

Żeby było śmieszniej, slangiem tym i po wojnie i przez wiele lat bawiła się zawsze nasza rodzina i nie tylko. Po wielu latach w firmach, w których pracowałem, po pewnym czasie śmigała naszym rodzinnym slangiem  większość kolegów, ciągle bawiąc się przy tym setnie

Tyle historii.

Być może nie będzie to pełna wersja specjalnego języka, ale satysfakcja podobna.

Jeżeli  na Eiobie zyska aprobatę i opanujemy szybko tę niesamowitą lekko zwariowaną konstrukcję słowną, będziemy jedynymi w Polsce slango-poliglotami z umiejętnościami, przy których esperanto to mały pikuś .A samemu Zamenhoffowi, gdyby to usłyszał, włosy stanęłyby na głowie choć podobno był łysy.

Zacznijmy od powitania:

Szytamwicy szystkichwszycy szejobistówecy. Szestjecy szymicy  szyłomicy szaprosićzacy szaswacy, szodocy szólnejwspócy szabawyzacy, szóraktócy szozwolipocy szodnieśćpocy szatrakcyjnośćacy szaszegonacy Szortalupocy.

Szammacy szadziejęnacy, szeżecy szostałemzocy szokładniedocy szozumianyzrocy.

 Żeby was dłużej nie męczyć przejdźmy do zasad gramatykiJest ona tak prosta jak konstrukcja cepa.

Wiadomo, że każde słowo składa się z odpowiedniej ilości sylab. Kasujemy  w pierwszej sylabie słowa pierwszą literę i w jej miejsce wstawiamy  „sz” np.: portal – szortal , komputer – szomputer itd.

Po wybrzmieniu słowa, na końcu wyrazu wstawiamy pierwszą całą sylabę słowa, które chcemy wypowiedzieć w naszym nowym języku i dodajemy  „cy”,.

I co otrzymujemy? 

Pierwsza litera słowa komputer to „k” - szomputer-komcy, portal - szortal-porcy.

Nie dotyczy to, gdy słowo zaczyna się samogłoską, bo w tym wypadku dostawiamy do słowa  przed samogłoską: sz Gdy słowo to jedna samogłoska to musimy dodać- szz przodu
i powtórzyć  w efekcie samogłoskę dodając „cy”.

A więc jak powinny brzmieć słowa lub  pojedyncze samogłoski?
Przykład: Eioba –Szeiobaacy,  okno – szoknoocy, i - sziicy,   a - szaacy,   u – szuucy.

I tak można z każdym słowem. Zaimki, przysłówki, spójniki wszystko tak samo. Jak mówią Rosjanie na abarotkę.

A teraz nazwijmy litery tak dla zasady

Alfabet - szalfabetacy
a szaacy,
be - szebecy
ce - szececy
de - szedecy
zet -  szetzecy , itd., itp.

Zresztą w potocznym mówieniu używane są na ogół znaczeniowo tylko samogłoski. Np. słowo dźwięk  powinno na wyczucie brzmieć szęk –dżwie - cy

Oczywiście, że w przypadku słów zaczynających się na literę sz, gdy nie ma potrzeby zastąpienia, np. szanowne, nowe słowo będzie szanowneszacy.

I tak - Szanowne Panie i Szanowni panowie mam nadzieję, że ten zabawny slang opanujecie w kilka chwil i po lekkim treningu nasze  wyznania będą najbardziej twórczą sztuką  krasomówczą, czego wam serdecznie życzę.

Szanowneszacy Szaniepacy szyicy Szanowniszacy Szanowiepacy!

Szammacy szadziejęnacy, szeżecy szentecy szabawnyzacy szangslacy szopanujecieocy szywycy szylkakicy szylchwicy szyiicy szopocy szekkimlecy szeningutrecy szaszenacy szyznaniawycy szędąbecy szajbardziejnacy szurczątwócy szukąsztucy szasomówcząkracy, szegoczecy  szamwacy szerdeczniesercy szyczężycy.

 Za pomysł nie pobieram tantiem  wystarczy uśmiech )))))

Trochę trudne  ale zapewniam was, że łatwo przyswajalne i po paru godzinach ?dniach? będziecie śmigać jak młodzież (szodzieżmłocy) której wystarczy na opanowanie slangu  góra godzina..

Nie ukrywam, że trochę trzeba tolerancji wobec zasad i przyswojenia na tzw. ucho

Sziwysicy

PS. złośliwi powiedzą, ze jest to slang trolli, ale zapewniam was, że już po chwili będą chorzy z zazdrości, bo cała zabawa przypomina -  kesze mesze buroki, choć Węgier by pewnie przekręciłby się z uciechy gdyby to usłyszał. Gdybyście się zaczopowali podpowiem w komentarzach. Indywidualny tok nauczania możliwy tylko w porywach namiętności.

Na zakończenie autentyczna anegdotka. Gdy ongiś jedna z moich pań profesorów – pani dziekan M. weszła od rana na ulicy Głównej w Łodzi do sklepu, za nią wbiegł chłopiec i zapytał – prze czy eoe wciatkach ? Sklepowa odpowiedziała eeee… i poszła na zaplecze oraz ku zdumieniu pani dziekan i przyniosła zapakowaną torbę

Zaintrygowana pani dziekan zapytała sklepowej a co mu chodziło?

Sklepowa wyjaśniła: to grzeczny chłopak, przeprosił i pytał "prze czy eoe wciatkach /".

Pytał o ciastka? a może niepełnosprawny... zaniepokoiła się pani dziekan.

Ale skądże, odpowiedziała druga ekspedientka, tu się tak mówiOn się pytał: przepraszam, czy jest olej w ćwiartkach?
a koleżanka mu odpowiedziała – jest i zapakowała….

 Dalej już mi się nie chce pisać. Nastukałem się w klawiaturę aż mnie palec boli… - cześć

© Janusz D.

Podobne artykuły


14
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1331
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1135
12
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1251
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 895
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 845
10
komentarze: 14 | wyświetlenia: 978
10
komentarze: 21 | wyświetlenia: 758
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 462
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 725
9
komentarze: 24 | wyświetlenia: 857
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 824
8
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1252
8
komentarze: 3 | wyświetlenia: 163
8
komentarze: 21 | wyświetlenia: 919
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  awers,  01/08/2012

No, taki kurs językowy bez grillowania się nie obejdzie. )

boję sie tylko, że kult wyznawców Bachusa może mieć ograniczoną możliwość swobodnej konwersacji w łamańcach językowych slangu szuru buru- ale pomysł popieram...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska