Login lub e-mail Hasło   

Igranie z Losem (9)

Miałem 15 lat. Biegałem po podwórku kamienicy na Woli, chodziłem na pobliski Kiercelak pogapić się na wszystko, co się tam dzieje, jeździłem na fajerkach, służyłem do Msz...
Wyświetlenia: 879 Zamieszczono 06/08/2012

Miałem 15 lat. Biegałem po podwórku kamienicy na Woli, chodziłem na pobliski Kiercelak pogapić się na wszystko, co się tam dzieje, jeździłem na fajerkach, służyłem do Mszy św. w kościele na Chłodnej, jeździłem kolejką do lasów na linii otwockiej. Jak wielu rówieśników. To był świat już nie dziecka, jeszcze nie młodzieńca.

! sierpnia ten świat przestał isnieć.

Sześćdziesiąta ósma rocznica. 6 sierpnia. Próbuję odtworzyć ten dzień. Przebiegamy podwórkami razem z innymi chłopcami na Chłodną, by zobaczyć, co się tam dzieje. Z daleka, od Wolskiej jadą czołgi, starsi z biało-czerwonymi opaskami na ramieniu- z karabinami- przeganiają nas. Płonie Kiercelak czyli targowisko na Pl. Kercelego. Znam tu każdy kąt. Tędy każdego dnia szedłem do szkoły na Młynarską. Tu kupowałem pańską skórkę za 50 groszy.

Potem przy podwórkowym ołtarzyku odprawiliśmy nasze codzienne modły. Dwaj przyjaciele- ministranci przewodniczyliśmy tym modlitwom. W czystych wykrochmalonych do sztywności komżach śpiewaliśmy Serdeczna Matko, Słuchaj, Jezu, jak Cię błaga lud i inne znane nam kościelne pieśni. Matki i inne mieszkanki kamienicy, już nielicznie, wtórowały nam przy akompaniamencie odgłosów strzelaniny idących od Kiercelaku i Chłodnej. Zajęte były darciem prześcieradeł na tzw. szarpie do opatrunków.

Miałem 15 lat. Z mieszkania w kamienicy  na Ogrodowej róg Wroniej wyszliśmy, by już tam nigdy nie powrócić. Przez płonącą Chłodną, koło kościoła św. Karola  Boromeusza, gdzie przez 3 okupacyjne lata służyłem do Mszy św.,  obok płonących Hal Mirowskich, gdzie przy Matce sprzedawałem wodę sodową. Wlokła się z nami moja rówieśnica, śliczna Henia, która na Wolskiej widziała śmierć swoich rodziców zastrzelonych prze Niemca. Dotarliśmy na Długą, ksiądz przed kościołem wskazał podwórze kościelne a w nim wejście do podziemi.

Zgłosiłem się do księdza, zostałem ministrantem. Matka poszła do polowego szpitala na rogu Długiej i Podwala, gdzie w kuchni obierała kartofle.

Można było swobodnie włóczyć się po Długiej, Freta, Piwnej. Co chwila gdzieś wybuchała bomba wyrzucana  z pikującego Junkersa czy Messerschmitta, ryczała krowa. Odliczaliśmy jej odgłos, a potem- schowani gdzieś w bramie lub piwnicy- wybuchy pocisków. Przeważnie było ich sześć. Można było wyjść z ukrycia.

Podwalem przejechał czołg otoczony gawiedzią. Eksplodował na Podwalu. Nocą Niemcy strącili angielski samolot nad Placem Krasińskich. Spłonęli lotnicy. Jako ministrant byłem przy księdzu trzymając miskę z wodą święconą podczas pogrzebu na dziedzińcu z tyłu za kościołem.

Czasem  ktoś z walczących, mimochodem wręczył jakąś kartkę z okrzykiem „zanieś na Piwną” albo na Freta czy gdzie indziej.

Dziś wiem, że mogła to być ostatnia kartka, jaką komuś doręczyłem i ostatnie czyjeś napisane słowa. I ja miałem w tym udział. Gdybym miał wybór, wolałbym być wśród tych, co gwiżdżą i buczą.

Los nie pozostawił mi wyboru.

 Emerytos Bidoklepos

Podobne artykuły


13
komentarze: 49 | wyświetlenia: 1571
11
komentarze: 41 | wyświetlenia: 3335
11
komentarze: 123 | wyświetlenia: 1117
11
komentarze: 17 | wyświetlenia: 3015
10
komentarze: 81 | wyświetlenia: 2720
10
komentarze: 31 | wyświetlenia: 1599
10
komentarze: 38 | wyświetlenia: 2136
10
komentarze: 65 | wyświetlenia: 3720
10
komentarze: 93 | wyświetlenia: 632
10
komentarze: 156 | wyświetlenia: 895
10
komentarze: 7 | wyświetlenia: 2133
10
komentarze: 7 | wyświetlenia: 2214
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska