Login lub e-mail Hasło   

Bolesna strata...

Jej śmierć na zawsze pozostanie tajemnicą zapisaną w pamięci konia, który choćby chciał, nikomu o niej nie opowie…
Wyświetlenia: 1.287 Zamieszczono 07/08/2012

Był środek lata. Nikt nie podejrzewał, co ją spotka tego feralnego dnia. Wspólnie z siostrą wybrały się na przejażdżkę do lasu. Dwie, doskonale jeżdżące amazonki, zapaleni sportowcy, nieznające strachu i zwątpienia.

Bliźniaczki, od dziecka wychowujące się przy koniach. Znały ryzyko przebywania z nimi, ale obcowanie z tak pięknymi zwierzętami było dla nich czymś zupełnie naturalnym. Konie, zwłaszcza ich własne, nie miały przed nimi żadnych tajemnic.

Któregoś słonecznego, upalnego dnia postanowiły wybrać się, jak zresztą robiły bardzo często o tej porze roku, do lasu. Znały te tereny. Od małego dziadek zabierał je bryczką na okoliczne łąki. Gdy ich przygoda w siodle na dobre się rozpoczęła wyjazd do lasu był nieodłącznym elementem każdego tygodnia ich życia.

Szczególnie malowniczym miejscem, w które uwielbiały jeździć, był piaszczysty dukt w środku lasu, który rozchodził się między drzewa tworząc dwie potężne drogi, a kończył po kilkuset metrach na olbrzymiej łące.

Jak zawsze urządzały sobie wyścig po owym dukcie. Zazwyczaj wybierały na przemian obie drogi. Feralnego, słonecznego dnia wspólnie wpadły na pomysł, że rozdzielą się i każda pojedzie osobną drogą pełnym galopem i spotkają się na łące. Która będzie pierwsza oczywiście wygra… Niestety dla jednej z nich wyścig nie miał zakończyć się dobrze. Gdyby tylko umiały przewidzieć, co się stanie, prawdopodobnie nigdy nie zaryzykowałyby takiego wydarzenia…

Ustawione jedna obok drugiej, łeb w łeb, przygotowane do startu kiwnęły sobie głową na pożegnanie i z nutką adrenaliny ruszyły ile sił w kopytach ich koni.

Pierwsza z sióstr, która dotarła na miejsce, ustawiła się na najwyższym punkcie łąki, żeby triumfalnie przywitać bliźniaczkę. Ale ta już od dłuższego czasu nie pojawiała się wśród drzew. Nawet koń wygranej zaczął się niecierpliwić. Coś było nie tak…

Nie czekając ani chwili dłużej ruszyła w drogę, z której miała wyjechać siostra. Przegalopowała ze łzami w oczach, czując wiszącą w powietrzu tragedię, prawie do miejsca startu. Niedaleko przed owym miejscem dostrzegła stojącego ze spuszczoną głową, nieruszającego się na krok konia. Na dźwięk i widok galopującej pary ledwie podniósł łeb i nastawił uszy. Zarżał cichutko. A obok niego, wśród drzew leżała nieprzytomna dziewczyna. Chwilę później triumfująca siostra siedziała nad swoją bliźniaczką pogrążona w rozpaczy. Jej ukochana siostra była martwa.

Najprawdopodobniej wywróciła się ze swoim wierzchowcem, być może ją przygniótł, może wpadli w drzewa… Nikt nigdy się tego nie dowie. Jej śmierć na zawsze pozostanie tajemnicą zapisaną w pamięci konia, który choćby chciał, nikomu o niej nie opowie…

Kask, lata doświadczeń i tysiące godzin spędzonych w siodle nigdy nie uchronią nas przed tym, co najgorsze. Przed śmiercią.

Historia ta jest prawdziwa i według mnie tak wzruszająca, że warta opisania. Niektóre fakty zostały zmienione, nazwijmy to „na potrzeby własne”, ale ogólny zarys jest autentyczny. Pozostaje tylko wspierać żyjącą siostrę, choć nie wiemy jak się nazywa i skąd pochodzi. Pozostaje mieć nadzieję, że żyje bez poczucia winy tego, co się stało i stara się cieszyć życiem, ponieważ jej siostra pewnie by tego chciała…

 

„Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą…” – ks. Jan Twardowski

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1443
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1103
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 806
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1060
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 372
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 651
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1124
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 478
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 861
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 456
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1009
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 666
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 601
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 727
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  ewfor  (www),  12/08/2012

Myślę, że gdzieś tam w podświadomości tej siostry, która pozostała zawsze pozostanie poczucie winy, chociaż ona sama nie winna temu co się stało. Ale sam fakt, że zostawiła siostrę samą może zaważyć na świadomości winy. Smutne, ale prawdziwe :(



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska