Login lub e-mail Hasło   

Tylko dla obłąkanych. Harry Haller - geniusz cierpienia (cz. II)!

Faust, bohater dramatu Goethego, mawiał, że mieszkają w nim dwie dusze. Dwie dusze będące w nieustającym konflikcie. Od czasów Freuda wiadomo, iż jedna jest konsekwencją...
Wyświetlenia: 3.028 Zamieszczono 11/08/2012

            Faust, bohater dramatu Goethego, mawiał, że mieszkają w nim dwie dusze. Dwie dusze będące w nieustającym konflikcie. Od czasów Freuda wiadomo, iż jedna jest konsekwencją społeczno-kulturowych ograniczeń, źródłem drugiej natomiast są popędy i instynkty zwierzęcej natury. I jak w tej sytuacji pogodzić boskie powołanie z jego piętrowymi nakazami i zakazami oraz zew natury - dzikiej, nieokiełznanej, funkcjonującej poza dobrem i złem? Oczywiście, jest to niemożliwe. Faust musiał otrzymać dwa życia, żeby zrealizować w pełni swoje człowieczeństwo. Pierwsze poświęcił doskonaleniu duszy "boskiej", drugie duszy "zwierzęcej". Wtedy dopiero zyskał zdolność do osiągnięcia zbawienia; zbawienia rozumianego jako pełną samorealizację. Czy nie na pogodzeniu obu dusz polega problem biblijnego Hioba?

            Wewnętrzny dramat niepogodzenia w oryginalny sposób został przedstawiony w książce Hermanna Hessego "Wilk stepowy". Bohater powieści, Harry Haller, to pięćdziesięcioletni mężczyzna, który pewnego dnia pojawia się w miasteczku i wynajmuje pokój w mieszczańskim domu pachnącym mydłem i terpentyną, lśniącym czystością. Harry chłonie atmosferę drobnomieszczańskiego samozadowolenia i uporządkowanego stylu życia, którego symbolem staje się perfekcyjnie zadbany podest z dwiema roślinami - azalią i aurarkarią. O przeszłości Harry'ego nie wiemy nic. Znikąd się pojawił i donikąd powraca. Jego rozdartą osobowość obrazuje najlepiej Traktat o wilku stepowym, który przypadkowo (?) wpadł w ręce Hallera. Przytoczmy fragment następujący:

Z naszym wilkiem stepowym sprawa miała się tak, że w swoim odczuciu żył bądź jak wilk, bądź jak człowiek, a bywa tak najczęściej u istot mieszanych; kiedy jednak był wilkiem, człowiek w nim stale warował, obserwował go, osądzał i ferował wyroki - w chwilach zaś, kiedy był człowiekiem, to samo czynił wilk. I tak jeśli Harry jako człowiek miał piękną myśl, żywił jakieś delikatne, szlachetne uczucie lub spełnił tak zwany dobry uczynek, wtedy wilk szczerzył w nim kły, śmiał się i pokazywał z krwawym szyderstwem, jak nie do twarzy wilkowi stepowemu z tym całym śmiesznym  szlachetnym teatrem, wilkowi, który w głębi serca dobrze wie, co by mu przypadło do gustu, a mianowicie samotna gonitwa po stepach, od czasu do czasu chłeptanie krwi i uganianie się za wilczycą....


         Człowiecza i wilcza natura żyją obok siebie i wzajemnie blokują własne potencje. To właśnie czyni bohatera głęboko nieszczęśliwym. To sprawia, że staje się geniuszem cierpienia, którego źródłem jest radykalne rozdarcie. Jako wilk jest samotny, niezależny i płochliwy; jako człowiek pragnie porządku, kontaktu, miłości i zadowolenia. Owszem, zdarzały się (jak to wiemy z traktatu) momenty, kiedy obaj zawierali ze sobą przymierze i wówczas cierpienie oraz nieszczęście ustępowało miejsca cudowi i łasce. Owe momenty nieomal mistycznej jedności były jednak zbyt krótkie, za bardzo ulotne, by zrównoważyć niedostatki rozdartej egzystencji. Harry sklejał kawałki swojego istnienia tak, jak potrafił - alzackim winem, cygarami, melancholią jesiennych, mokrych ulic i przydymionych świateł latarni ulicznych, rozmyślaniami nad zdaniami z Kartezjusza lub Pascala, muzyką Mozarta i książkami Goethego. Jednak skorupy istnienia nie tak łatwo poskładać! Szukanie ratunku na zewnątrz, w świecie jest bezowocne, kiedy krańcowość własnej natury determinuje sposób interakcji z rzeczywistością i jej percepcji. Spróbujmy wczytać się w sens jednego z ciekawszych fragmentów Traktatu o wilku stepowym:

Istnieje dość dużo ludzi tego typu co Harry, zwłaszcza wielu artystów należy do tego gatunku. Ludzie ci mają w sobie dwie dusze, dwie istoty, są w nich cechy boskie i szatańskie, krew matczyna i ojcowska, a zdolność do szczęścia i zdolność do cierpienia tkwi w nich w takiej samej wrogości i pogmatwaniu, sąsiedztwie i połączeniu, jak wilk i człowiek w Harrym. I ludzie ci, których życie jest bardzo niespokojne, przeżywają niekiedy w rzadkich chwilach uniesień tak silne i niewypowiedziane piękno, a fala ich chwilowego szczęścia wznosi się niekiedy tak wysoko i oślepiająco nad morze cierpienia, że owa krótka rozbłyskująca błogość, promieniując dokoła, ogarnia i oczarowuje również innych.

           
            Warto przypomnieć, że Witkacy nazywał ten stan dreszczem metafizycznym, czyli przeżyciem jedności w wielości i twierdził, iż dla większości ludzi tego typu doznania są już niedostępne. I oni właśnie są szczęśliwi, ponieważ za możliwość przeżycia dreszczu metafizycznego płaci się straszną cenę samotności i wyobcowania. Uniesienia Harry'ego miały właśnie taki artystyczny charakter.

            Kiedyś na na murze w bocznej uliczce zobaczył świetlny napis: Teatr magiczny. Tylko dla obłąkanych. Wiedział już, do czego tak bardzo tęskni.

            Koniec cz. II. Trzecia część o samotności, muzyce i kobietach.

autor - Jan Stasica


        

 

          

         

Podobne artykuły


11
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1785
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 523
11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 526
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 564
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 997
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 781
9
komentarze: 124 | wyświetlenia: 407
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 191
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 673
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 622
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 608
9
komentarze: 12 | wyświetlenia: 523
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 506
9
komentarze: 10 | wyświetlenia: 681
9
komentarze: 18 | wyświetlenia: 440
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





CYTUJE:
"Witkacy nazywał ten stan dreszczem metafizycznym, czyli przeżyciem jedności w wielości i twierdził, iż dla większości ludzi tego typu doznania są już niedostępne."

Alez Janku, w jakim swiecie Ty zyjesz ? Dzisiaj witkacowski "dreszcz metafizyczny" okresla sie krotko: "haj"....
Zazwyczaj mozna to osiagnac roznego rodzaju wyszukanymi "stymulantami" (amfetamina: ice, spe

...  wyświetl więcej

Drogi young! Żyję w świecie XIX wieku i naprawdę dobrze się czuję w jego etycznym paradygmacie. A jak się żyje w nowojorskiej dżungli?

Janku kiedy juz wrocisz do swojego wymarzonego XiX wieku...bardzo Cie prosze...nie zapomnij o prawach czlowieka i dziecka, pamietaj o narodach walczacych z kolonializmem, o kobietach walczacych o rownouprawnienie, o prawach robotnikow do 8-godzinnego dnia pracy, do powszechnej oswiaty i opieki zdrowotnej ... Moze uda Ci sie zapobiec tragediom wieku nastepnego...
Zawsze mozesz liczyc na moje ...  wyświetl więcej

Janie Drogi
odpowiadam na Twe, zdaje się, że tylko retoryczne pytanie, cytuję: "Jak pogodzić boskie powołanie z jego piętrowymi nakazami i zakazami oraz zew natury? Oczywiście, jest to niemożliwe."
Janie, jak najbardziej możliwe.
Możliwe jednak pod dwoma "małymi" warunkami: gdy zaakceptujemy, że "nakazy i zakazy" są jedynie Starotestamentowymi zapisami (dla Izraela i Judy), wy ...  wyświetl więcej

Drogi Jacku! Jak zwykle zmuszasz do myślenia. Twoje wnikliwe komentarze nie raz już inspirowały mnie do dalszych poszukiwań i rewizji skostniałych przekonań.
Masz rację, często to co jest pozorem odbieramy jako rzeczywistość i odwrotnie. Nic nie jest takim, jakim się wydaje. Trzeba ciągłym wysiłkiem przebijać się przez zasłonę Mai. Mój bohater, Harry Haller, intuicyjnie wyczuwał że coś jest z jego światem nie tak. Szukał na oślep, ale odnalazł, bo ten kto szuka, odnajduje.

Tak jest! A przecież wystarczy siąść wygodnie na kanapie z piwem i pilotem w ręku i nagle "wszystko staje się prostsze", a intuicja już niepotrzebna. ;-)
Pozdrawiam Ciebie i Hallera

Poruszył Pan temat mojej ulubionej książki. Według mojej subiektywnej oceny, najlepszej książki na świecie. Więc muszę podzielić się swoimi przemyśleniami. Harry Haller mógłby pogodzić swoją ludzką i zwierzęcą naturę, gdyby nie jego drobnomieszczańskie wychowanie. Mógłby osiągnąć wiele, bardzo wiele, gdyby człowiek i wilk żyli ze sobą w zgodzie i wzajemnie się uzupełniali. Czasem jeden przejmowałb ...  wyświetl więcej

Zupełnie się z Panem zgadzam. Zachęcam do czytania kolejnych części eseju. Pozdrawiam.

Do pasjonatpl:
III cz. jest już opublikowana na eiobie.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska