Login lub e-mail Hasło   

Po Olimpiadzie w Londynie, wszyscy chcielibyśmy być Węgrami.

Węgry w światowej czołówce na Olimpiadzie. Polska pośród 'średniaków'...
Wyświetlenia: 1.006 Zamieszczono 14/08/2012

To koniec

Ogień olimpijski w Londynie jeszcze nie wygasł kiedy piszę te słowa. Sportowcy zdobywają ostatnie medale a ceremonia zamknięcia nastąpi wieczorem. Jednak, PKOL już rozpoczął pierwsze gorzkie podsumowania. – Jeśli chcemy utrzymać się w światowej czołówce, potrzebne są zmiany systemu przygotowań – oświadcza prezes Andrzej Karśnicki kwitując tym samym dorobek 10 medali Polskiej reprezentacji – taki sam jak w Atenach i Pekinie, choć ze słabszego kruszcu. Opinie na temat „brązowej” londynskiej olimpiady już są podzielone – jedni entuzjastycznie śpiewają, że „nic się nie stało”, a drudzy z rozżaleniem kiwają głowami. Fakty pozostają niestety faktami – plan zrealizowało 12 sportowców z liczącej bagatela 218 osób reprezentacji – jednej z największych na całej imprezie. W tej skali nastąpiło nieproporcjonalnie dużo niepowodzeń i rozczarowań, które sprawiły, że Londyn zostanie narazie zapamiętany jako najgorsza olimpiada w historii III RP.

Zmierzch Demoludów- czy napewno?

Pojawiają się oczywiście komentarze w stylu: „Za PRLu było lepiej – cały wór medali”, czy „na JEDNEJ Olimpiadzie JEDNA Szewińska zdobyła tyle medali co nasi teraz”. Nie oszukujmy się – typowa polska martyrologia i nieustanne wspominki powinny odejść do lamusa. Tak samo ataki powracających medalistów na „związkowość” polskiego sportu i brak pieniędzy. Wietrzenie spisków i zrzucanie całej winy na „aspekt ekonomiczny” są po prostu bardzo popularne, szczególnie w dobie kryzysu. Powstają całe rankingi „potencjału olimpijskiego” oparte na liczbie ludności danego kraju i wymiernej sile gospodarczej. Jednak uzasadnianie londyńskiej porażki „polską biedą” jest co najmniej nie na miejscu. Polska jest przecież największym krajem wschodniej Uni Europejskiej i szczuplejszy budżet nadrabia ogromnym jak na lokalne standardy potencjałem ludzkim. Jeżeli prawie 40 milionowy kraj europejski nie jest w stanie wywalczyć więcej jak 2 złote medale to znaczy, że problem sięga głębiej niż jego Ministerstwo Sportu.

Kompleks Węgierski

Brakuje woli walki, brakuje entuzjazmu, brakuje czegoś co by nakazywało polskim sportowcom walczyć o złoto a nie o „medal”. Wygląda na to, że nasz partner w historii, Węgry- mały kraj, który w statystykach wypada od Polski lepiej, ale był ostatnio dużo mocniej uwikłany w kryzys ekonomiczny- jest kopalnią niesamowitych sportowych talentów, a napewno zagłębiem doskonałych psychologów sportowych. Już teraz wiadomo, że ich imponujący wynik 17.  medali, w tym 8. złotych, da im miejsce w pierwszej dziesiątce tabeli medalowej. Biorąc pod uwagę założenia analityków potencjału, Węgry przebiły swoje możliwości. Nie straszny im był ani krzysys polityczny związany z urzędowaniem partii Fidesz, ani też nacjonalizacja systemu emerytalnego, czy wreszcie izolacja w UE i branie kredytu w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Polska nie doświadczyła żadnych tego typu problemów, a na dodatek osiągnęła spektakularny sukces w organizacji wielkiej, sportowej imprezy jaką było niewątpliwie udane Euro 2012. Dlaczego więc lepsza sytuacja ekonomiczna nie przełożyła się na sukcesy naszych olimpijczyków? Odpowiedź jest prosta- nie w tym rzecz. Idąc dalej tym tropem, znaczenie „aspektu ekonomiczno-politycznego” topnieje. Dlaczego Rumunia , Czechy, czy nawet Hiszpania, są klasyfikowane od nas wyżej?

 

Oczekiwania, wymiar sukcesu a polski fatalizm

Polski wynik nie jest tragedią, ale na pewno nie zaspokoił wysokich oczekiwań Polaków. Oczekiwań dodajmy uzasadnionych. Wszystkie wyżej wymienione reprezentacje spełniły takie oczekiwania (lub tak jak węgierska, przekroczyły), na przekór problemom organizacyjnym, przy proporcjonalnie mniejszej liczbie uczestników. Powinniśmy wobec tego odrzucić na bok rozważania strukturalne, a zastanowić się nad indywidualnym przygotowaniem polskich sportowców. Oni muszą wiedzieć, że nie liczy się to, co o nich piszą dziennikarze. Że nie liczy się to, gdzie w danym momencie znajduje się ich kraj. Jeżeli 2-ga w rankingu globalnym tenisistka przegrywa swój pierwszy mecz, a mistrzowie Ligi Światowej nie potrafią ugrać jednego seta przeciw „Wielkiej Rosji” to oznacza, że problem znajduje się w psychice – strachu, presji, wreszcie znanym wszystkim polskim fatalizmie. To jest coś, czego nasi sportowcy nie potrafią widocznie opanować i co wyrażnie się przebija przez ostatnie trzy olimpiady. To dzięki silnym psychicznie jednostkom jak Tomasz Majewski, czy Leszek Blanik w ogóle mamy jakieś medale... Drugą kwestią jest czasem ewidentny brak przygotowania technicznego. Chyba każdy z nas miał kiedyś okazję pobiec w wyścigu dystansowym na wytrzymałość. Łatwo wtedy przekonać się, że prowadzenie na samym początku na pewno okupi się bolesną porażką na końcu. Część naszych reprezentantów najwyraźniej tej lekcji nie odbyła.

Właśnie z tak prozaicznych powodów Polacy w Londynie nie spełnili oczekiwań fanów. Nie mieli w sobie genu sukcesu, czegoś co tak bardzo manifestowali na przykład Brytyjczycy. Wiele w ich olimpijskim rezultacie zależy od mitu, który sam sobie stworzyli – że są najlepsi i mają wygrywać. Bo i czego tu się bać? Olimpiada to w słowach jednego z reporterów BBC  „26 mistrzostw świata odbywających się w tym samym czasie”. Nie ma powodu na nich spalać wszystkich podejść ze strachu. Ciekawe jak zachowaliby się nasi siatkarze, gdyby reprezentację Rosji ubrać w stroje Świętych Mikołajów i podpisać „Reprezentacja Laponii”? W myśl Pierre’a de Coubertina to przecież rywalizacja dwoch dobrych drużyn siatkarskich, a nie małego kraju z wielkim...

Co daje nam radośc na Olimpiadzie?

Radość daje wymierny sukces. Kiedy bokserka Katie Taylor zdobyła jedyny złoty medal dla Irlandii na obecnych igrzyskach, bawił się cały kraj, a do jednego z najstarszych pubów w Dublinie „Krwawiącego Konia” nie dało się wejść. I trudno się dziwić, bo dorobek 5 medali w Londynie stanowi pokaźną część 28 krążków, które zdobyła wyspiarska republika w całej swojej historii. Polacy nie otrzymali takiego wymiernego sukcesu, bo ich reprezentanci nie docenili swojej własnej wartości i dali się ponieść kompleksom. Może wymiana doświadczeń ze sportowcami „zimowymi” to zmieni, bo przecież ostatnia olimpiada w Vancouver była ich największym sukcesem. By nie musieć w Rio de Janeiro znowu zazdrościć Węgrom Polacy powinni skupić się na pokonaniu własnych demonów. Wtedy sukces, a co za tym idzie, radość kibiców, będą na wyciągnięcie ręki...

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1748
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1701
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1119
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1043
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 955
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 966
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1029
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 675
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 876
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 406
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 569
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 567
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 591
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Dlaczego "Wielkiej Rosji" ...po co ta "kompleksowo-wyzszosciowa" ironia Panie autorze...ku pokrzepieniu zlamanych po-olimpijskich serc...?
Moze zapytac sie dlaczego nasi grali tak slabo wypadaloby sie zapytac dlaczego nasi przeciwnicy grali tak dobrze...
Wg mnie i wiekszosci swiatowych znawcow tego sportu rosyjscy siatkarze zagrali wspaniale. Trener madrze rozpracowywal wszystkich pr ...  wyświetl więcej

Dziękuję za komentarz.
Jak najbardziej zgadzam się, że Rosjanie grali świetnie i nic im nie ujmuję. Próbowałem skoncentrować się raczej na reputacji tego zespołu i jej wpływu na polski zespół, który nie był w stanie, pomimo swoich ostatnich osiągnięć, niczego zaprezentować. Wynik 3:0 świadczy o tym, że dużym czynnikiem mógł być prestiż Rosjan, a nie tylko ich przewaga techniczna. Taka jest moja opinia.
Pozdrawiam

A Kazachstan?

Dziękuję za komentarz.
Wynik Polaków starałem się porównywać z państwami bliskimi nam gospodarczo i regionalnie. Kazachstan to według mnie odmienny temat. Na dodatek jako była republika ZSRR i obecny członek WNP ma trochę inną niż nasza tradycję olimpijską.
Pozdrawiam

  hussair  (www),  14/08/2012

Sporo racji!

  wurkut,  14/08/2012

Ukraina też nas zdeklasowała ;)

  wurkut,  14/08/2012

Inne podejście, Wujek który lubi się bawić statystyka, przesłał mi na maila takie opracowanie:

Cytat:

Myślę, że wszelkie "sukcesy" (i "porażki") państw i narodów należy odnosić do ich potencjału ludnościowego, ponieważ proste porównywanie np. Słowenii czy Litwy z Chinami jest czystym absurdem.
Prawda, że przy takim spojrzeniu o "liderowaniu" może zdecydować przypadek (Grenad

...  wyświetl więcej

  zbig,  19/08/2012

Artykuł zawiera analizę taką, jaką powinny przeprowadzić w Polsce wszystkie związki sportowe. Zgadzam się z treścią i wnioskami.
Zbig

  Marcin P,  19/08/2012

Według mnie w Polsce mieszka ok 36 milionów. Wszelkie statystyki podają 38 ale dwa miliony wyjechały i meszkają za granicą. Czy ktoś może zna wyniki ostatniego spisu narodowego??

Wyniki Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań 2011 r., wykazały, że
w dniu 31 marca 2011 r. ludność Polski liczyła 38 511,8 tys. osób zaliczanych do kategorii
ludności faktycznej. Od ostatniego spisu powszechnego, tj. od dnia 20 maja 2002 r. liczba
ludności kraju zwiększyła się o 282 tys. osób, tj. o 0,7%. Jednocześnie odnotowano spadek
liczby ludności w mias ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska