Login lub e-mail Hasło   

Igranie z Losem (12)

Co rok w poblizu 15 sierpnia publikuję tekst dla pamięci okulisty, który poległ spiesząc do mnie rannego. Pozostało ostatnie, niewyjęte obce ciało. Dwaj uczeni światowej sławy,
Wyświetlenia: 663 Zamieszczono 14/08/2012

okulista, polski profesor Abramowicz  i radziecki, Fiłatow, zdecydowali, że nie zostanie ono usunięte. Tkwi w prawym oku do dziś.

Ja co roku publikuję zawsze ten sam tekst, czasem nieco zmieniony, dla pamięci lekarza, który poległ od kuli- być może gołębiarza, przebiegając ulicę do mnie, rannego.

 

Napisane 14 sierpnia 2006 roku

Pomnik Okulisty

Noszę go w moim prawym oku. Nikt go nigdy nie widział, ja go nie widziałem też. Ale stale w każdej sekundzie, kiedy oczy mam otwarte, czuję go. Zawsze też płaczę z jego powodu. Jutro po południu będzie sześćdziesiąta druga rocznica od chwili, w której ten pomnik powstał. 15 sierpnia 1944 roku około godziny siedemnastej pocisk uderzył w absydę kościoła dziś zwanego katedrą polową Wojska Polskiego, wtedy kościoła garnizonowego. Ja, piętnastoletni chłopak, służyłem do Mszy św. w tym kościele od 6 lub 7 sierpnia, tj od dnia, kiedy po opuszczeniu mieszkania przy ul. Ogrodowej znależliśmy się na Starym Mieście. Właśnie pod kościołem w podziemiach koczowaliśmy wraz z setkami innych warszawiaków. Tego samego popołudnia zgłosiłem się do zakrystii. Kilka razy w ciągu tych siedmiu dni służyłem do Mszy. Były jeszcze w kościelnych szufladach czyste i równo poukładane kapłańskie szaty liturgiczne, kilka chłopięcych komży, liturgiczne naczynia w szafach i na półkach.

 O popołudniowej godzinie kapłan zakończył liturgię przeznaczoną na święto przypadające 15 sierpnia, pomogłem w rutynowych czynnościach zdejmowania szat i obaj jako ostatni z kościoła wyszliśmy. Ostrzał artyleryjski trwał, tzw. szafa grała prawie bezustannie. Usiadłem w podziemiu na ławce, jak od dni koło Heni, gdy zobaczyłem przed sobą ogień. Potem gdzieś spadałem wśród płomieni, aż spadłem. Nie wiem, ile to trwało. Ratownicy odkopali gruzowisko, gdy weszło trochę świeżego powietrza, ocaleni odzyskali przytomność. O własnych siłach wyszedłem z tej piwnicy z piekącą twarzą. W jakimś wiadrze znalazłem wodę – to były pomyje – otarłem twarz, ból stał się jeszcze większy. Dalej nic nie pamiętam. Późno już w nocy leżałem na jakiejś ławce w piwnicy. Rano okazało się, że mam spaloną skórę na twarzy i piekące oczy. Przyszedł okulista, tylko powiedział trzymaj się. Chwyciłem się ławki, ale nie o to mu szło. Bez znieczulenia, w blasku świecy wyjął obce ciało. Robił to trzynaście razy w ciągu trzynastu dni. Bo za każdym razem wydawało mi się, że już nie boli. Ostatniego – jak się potem okazało- już nie wyjął. Przechodząc przez ulicę, właśnie do mnie, zginął od zabłąkanej kuli. Ten ostatni tkwi do dziś w gałce ocznej, powoduje łzawienie, o oko nie widzi.  Noszę więc w swoim oku ten mój prywatny pomnik okulisty i będę go nosił do końca życia. A kiedy już zmienię miejsce pobytu ze stałego na wieczny, postaram się wśród aniołów odnaleźć tego Okulistę, by odśpiewawszy Alleluja, złożyć mu hołd. Chyba że nie trafię w tamte rejony. 

Co da Bóg? co sprawi Los?

Emerytos Bidoklepos

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1425
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 795
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1098
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1053
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 363
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 850
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 643
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 474
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1113
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 698
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 447
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 583
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 659
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 667
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Smutna historia, naprawdę Powodzenia .



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska