Login lub e-mail Hasło   

Okiem ateisty na święta kościelne, Biblię i nie tylko

Wierząca część znajomych niekiedy pytała, jak postrzegam Biblię. Zwykle odpowiadałem w paru zdaniach i nie usiłowałem nikogo do niczego przekonywać. Ale bywało odwrotnie. Wtedy...
Wyświetlenia: 1.646 Zamieszczono 15/08/2012

Wierząca część znajomych niekiedy pytała, jak postrzegam Biblię. Zwykle odpowiadałem w paru zdaniach i nie usiłowałem nikogo do niczego przekonywać. Ale bywało odwrotnie. Wtedy starałem się zmieniać temat, żeby uniknąć niezręczności, zwłaszcza że nie widzę sensu w przekonywaniu się pomiędzy sobą na siłę. Po prostu za słuszne uważam jedynie zaprezentowanie spojrzenia, a więc szeregu argumentów lub faktów. Biblia stanowi jedną z niewielu publikacji, jakie przeanalizowałem z dokładnością godną najlepszych kserografów z naciskiem na Nowy Testament. Mimo że dawno nie odświeżałem wiedzy, wciąż pamiętam wiele cytatów i zdarza się, że wiem, gdzie czego szukać. Mam w miarę dobrą pamięć, ale to nie oznacza, że będę pamiętał na zawsze. Na pewno za kilka lat przeczytam jeszcze raz równie sumiennie.

Nie ukrywam, że lektura była dla mnie interesująca. Ciekawiło mnie, jakie myśli sprawiły, że od tysięcy lat wiele osób wierzy, a chrześcijaństwo stało się jedną z dominujących religii, obok judaizmu, islamu, buddyzmu i hinduizmu. Po zapoznaniu się z każdym słowem, stwierdziłem ostatecznie, że jestem niewierzący i pomyślałem, że ludzi przyciąga obietnica życia wiecznego i strach przed śmiercią. Nie byłem przekonany, bo Pismo Święte w wielu miejscach jest nieaktualne i sprzeczne z ustaleniami naukowców, ale nie tylko dlatego. Istniały również inne powody, o których nie można w skrócie opowiedzieć.

W przeciwieństwie do fragmentów Starego Testamentu, Nowy Testament nie stara się opisywać rzeczywistości. Niesie przesłania dotyczące ówczesnego pojmowania moralności i wyznacza drogę duchową. Fundamentalnym tematem jest miłość i najważniejsze przesłanie dotyczy miłości. Katolicy są przeto zobowiązani kochać ludzi, aczkolwiek w praktyce bardzo różnie im wychodzi. Funkcjonuje podział na katolików umiarkowanych i radykalnych. Radykalni uważają się za katolików, mimo że nie zachowują się, jak nakazuje Ewangelia. Nie brakuje wśród nich seksistów, rasistów, antysemitów, gejofobów, a Kościół przymyka na wszystko oko i przemilcza temat agresji, jakby ludzie nienawidzeni nie byli bliźnimi, o których mówił Chrystus. Wiem, co wiadomo nie od dziś, że radykalni katolicy potrafią wyznawać jednocześnie dwa przeciwstawne poglądy, grzeszyć w rozumieniu Pisma Świętego oraz Ewangelii i wierzyć, że nie czynią nic nagannego. Chyba warto podkreślić ten fakt, żeby było jasne, iż ludzie mogą ulegać rozmaitym złudzeniom i tkwić w błędzie, chociaż wydaje się im, że posiadają całkowitą rację.

Myślę, że system wartości wyznaczony przez Biblię w znacznej mierze pokrywa się z moim systemem wartości, ponieważ wychowywałem się w otoczeniu, na które znaczny wpływ wywarła kultura judeochrześcijańska. Na pewno różnice nie są kolosalne. Siłą rzeczy przestrzegam część dekalogu, aczkolwiek nie tę dotyczącą Boga i dni świętych. Rodziców szanuję, zdradę uważam za niedopuszczalną, a zabójstwo jeszcze bardziej. Na kradzież też się nie godzę i nie popieram demoralizacji, przy czym inaczej postrzegam sferę seksualną człowieka. Widać, że różnice nie są wielkie. Przestrzegam obowiązujące w Polsce prawo, co w zupełności mi wystarcza. Rozwiązania wprowadzone przez kodeks karny i inne kodeksy obowiązują każdego bez względu na przekonania religijne.

Kiedy analizowałem Pismo Święte, najbardziej raziły mnie niektóre rozbieżność pomiędzy słowami zapisanymi a postępowaniem duchownych. Watykan na przykład rości sobie prawo do ustalanie dogmatów, ale w Piśmie nikomu takiego prawa nie przyznano. W „Liście do Galatów” przeczytamy natomiast: „Jemu to chwała na wieki wieków! Amen. Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty!” (Biblia Tysiąclecia). Rozumiem, że słowa dotyczą Ewangelii. Ale gdzie, jeśli nie w Ewangelii, zamieścić życiorys Maryi, matki Chrystusa? Kościół katolicki dopiero niedawno ogłosił dogmat mówiący, że „Najświętsza Maryja Panna” została „wniebowzięta”. W Biblii nie ma o wniebowzięciu „NMP” ani słowa.

Jak na moje ateistyczne spojrzenie, jeden z papieży ogłaszając dogmat, pośrednio ingerował w treść Ewangelii, co robi się do dziś. Ludzie wierzą głęboko, że „NMP” została „wniebowzięta”, lecz myśl zrodziła się wyłącznie w umyśle papieża, o czym niewiele się mówi, jeśli w ogóle. Zastanawiałem się więc, czy watykańskie prawo od ustalania dogmatów nie stoi w sprzeczności ze słowami znajdującymi się w „Liście do Galatów”? Ustalając dogmat nie zmienia się treści w ścisłym znaczeniu, bo księga pozostaje nienaruszona, ale nakazuje się wierzyć ludziom w coś, co nie zostało spisane; i na co nie ma ani jednego dowodu. Na pewno miałem w tym miejscu wiele wątpliwości odnośnie postępowania Watykanu.

Ewangelią bez wątpienia można manipulować, jeśli chodzi o niuanse, gdyż istnieje pole do interpretacji i interpretuje się przesłania na różne sposoby, a każdy interpretujący (katolicy, zielonoświątkowcy, świadkowie Jehowy) rości sobie prawo do racji absolutnej; i wszyscy jednocześnie uważają, że zostali oświeceni przez Boga, mimo że istnieją różne punkty widzenia. Zastanawiałem się też nad tematem pieniędzy, który należy do najczęściej pomijanych w trakcie objaśniania Pisma, bo na wierze zarabia miażdżąca większość dostojników kościelnych.

Chrystus wielokrotnie z pogardą wypowiadał się o bogactwie. W Ewangelii Mateusza możemy przeczytać: „A Jezus wszedł do świątyni i wyrzucił wszystkich sprzedających i kupujących w świątyni; powywracał stoły zmieniających pieniądze oraz ławki tych, którzy sprzedawali gołębie. I rzekł do nich: Napisane jest: Mój dom ma być domem modlitwy, a wy czynicie z niego jaskinię zbójców”. W tym kontekście zupełnie niezrozumiały jest handel, jaki odbywa się za przyzwoleniem Watykanu w miejscach pielgrzymek. Sprzedaje się przeróżne gadżety religijne. Może nie w środku budynków sakralnych, ale w ich bliskim sąsiedztwie, co czyni różnicę niewielką albo żadną, jeśli się wspomni, że Chrystus mówił: „Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. (…) Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów (portfeli – przyp. autora). (…) Wart jest bowiem robotnik swej strawy” (Mt 7-10).

Możliwe, że mogę się akurat teraz mylić, lecz nigdy w życiu nie słyszałem, by jakikolwiek papież powtarzał wspomniane słowa Chrystusa, kładąc nacisk na „nie zdobywanie złota do portfeli”, a czyny duchownych świadczą, że ten fragment Ewangelii jest ignorowany. Istnieje więc Ewangelia i treść wydaje się niezmieniona, ale jednocześnie istnieje takie zachowanie duchownych, jakby pewne słowa nigdy nie zostały wypowiedziane. Rodzi się pytanie: czy można „zmienić” Ewangelię poprzez ignorowanie niewygodnych fragmentów? Tekst fizycznie istnieje, ale w praktyce jest martwy.

Myślę, że pomijanie fragmentów można uznać za „przekręcanie Ewangelii” oraz „głoszenie różnej” (List do Galatów). Bo jeśli nie mówi się o wszystkim, to powstaje zafałszowany obraz; i skutek jest taki, jakby zmieniono treść Ewangelii. A wierni niemal w ogóle nie konfrontują słów Pisma Świętego z czynami księży i biskupów. Na dodatek starają się usprawiedliwiać każdy czyn. Niektórzy uważają, że wszystkie złotówki ofiarowane na Kościół są przeznaczana przez duchownych na zbożne cele. Wiadomo jednak, że chyba żadna parafia nie informuje, czy w ogóle lub ile dokładnie przekazuje na cele charytatywne, co nakazuje mieć poważne wątpliwości dotyczące miejsca lądowania pieniędzy. Wśród apostołów Judasz był skarbnikiem. Sądzę, że przechowywał pieniądze przeznaczone wyłącznie na zakup jedzenia i nawet on rozliczał się z apostołami; i nigdy nie gromadzono astronomicznych sum.

W Biblii nie ma również ani słowa o nieomylności świętego Piotra, którego papieże w założeniu mają być następcami. W Watykanie, by umocnić władzę papieską, wygłoszono pogląd, że każdy papież z woli bożej jest nieomylny. Recz miała miejsce na jednym z soborów w XIX wieku. Od tamtej pory wszystko, co mówi i robi papież jest święte. Więc świętością musi być także przymykanie oczu na liczne nieprawości i występki, jakie dzieją się w Kościele. Katolicy właściwie o nic nie pytają. Wielu bardzo słabo zna Pismo Święte. Wiedzą tylko tyle, ile usłyszą podczas mszy, a nie mówi się dużo i starannie dobiera omawiane fragmenty. Z tych wszystkich powodów w krajach zachodnich wielu wierzących opowiedziało się za całkowitą przejrzystością wyznań w sprawie finansów. Po prostu ludzie chcieli wiedzieć, jaki majątek gromadzą duchowni i gdzie trafiają pieniądze, które ofiarowano w dobrej wierze, a które mogą być przeznaczane na cele niezgodne z intencją darczyńców. Podczas mszy nie ma zbierania na tackę i wszyscy uważają to za zupełnie normalne, zwłaszcza że Chrystus nie organizował zbiórek wśród osób, które słuchały, co mówił. Jeśli budynek wymaga remontu, wierni organizują się w inny sposób, pozwalający rozliczyć się z ludźmi. Napisałem o sprawie podejścia Kościoła do pieniędzy, ponieważ jeśli różni się od zaleceń Chrystusa, to znaczy, że duchowni albo „grzeszą zuchwale w nadziei na miłosierdzie boże” (co oznacza, że ich grzechy nie będą przebaczone nigdy, o czym wiedzą), albo są niewierzący i nie respektują zasad etycznych, pozwalając sobie na oszukiwanie wiernych, ale nie obiecując wiernym zysków finansowych, lecz dom w niebie, co stanowi bardzo bezpieczną obietnicę, ponieważ nie ma pośmiertnie niezadowolonych klientów. Nie zamierzam przesądzać, czym kierują się duchowni, uważając, że fakty potrafią się doskonale bronić bez niczyjej pomocy; i każdy może sam przemyśleć temat.

Nie mogę wypowiadać się w imieniu każdego ateisty, ponieważ kto żyw stara się posiadać własny punkt widzenia i nie obowiązuje żaden ustalony. Z mojej perspektywy święta kościelne wolne od pracy są okresem, w jakim odpoczywam często w sposób aktywny. Jeśli w czymś uczestniczę, to co najwyżej w oprawie komercyjnej. Nie widzę problemu, by kupić prezent na gwiazdkę. Mogę również poczęstować się święconką. Dzisiejsze święto kościelne będzie dla mnie takim samym dniem, jak niedziela. Nie zaplanowałem większych atrakcji, chyba że „większą atrakcją” jest odwiedzenie znajomego.

Moje życie nie różni się wiele od życia przeciętnego katolika. Katolicy potrafią ignorować święta, nie zawsze przestrzegają piątkowy post mięsny. Mamy niemal identyczny system wartości. Czasem myślę sobie, że byłoby dobrze dla osób niewierzących, gdyby wymyślono i wprowadzono inne święta dla nas, albo nawet uczyniono dzień wolny od pracy nie z powodu święta katolickiego, lecz święta ludzi niewierzących i mniejszości religijnych. Bo jeśli państwo widzi przekonania jednych ludzi, to powinno dostrzegać także przekonania drugich, gdyż faworyzowanie kogokolwiek oznacza w innym miejscu wykluczenie, które nie powinno się zdarzać. Istotą życia w społeczeństwie jest szanowanie praw każdego obywatela.

Oczywiście napisałem o tym zwłaszcza dlatego, żeby uzmysłowić, że istnieją różne punkty widzenia. Być może idealnym rozwiązaniem, z którego wszyscy mogliby się cieszyć, byłby dzień wolny z powodu obchodów „dnia wiary i braku wiary”. Na pewno chciałbym, żeby państwo wszystkich traktowało równo, a nie tylko większość. Innych wyznań praktycznie się nie widzi. Wierzący tych wyznań muszą często pogodzić zwykły dzień pracy ze świętem religijnym. Nie jestem egoistą. Jako ateista staram się myśleć o różnych ludziach, uwzględniać wszystkie istniejące perspektywy, również katolicką, by każdy mógł poczuć się dobrze, a nie tylko wybrańcy. Reprezentuję teraz neutralne spojrzenie. Nie mam nic do „Wniebowzięcia NMP”, bo to święto powinno istnieć, jeśli są ludzie, którzy chcą obchodzić, ale widać, że inni nie mogą liczyć na ogólnopolski dzień bez pracy w dniach ich najważniejszych świąt. Polska jest państwem umiarkowanie religijnym, gdzie wiara katolicka oraz duchowni katoliccy zajmują uprzywilejowaną pozycję w stosunku do innych wyznań oraz ludzi. Bez wątpienia państwo trzymające się na dystans od religii i pozostawiające kwestie wiary wyłącznie obywatelom, byłoby państwem przyjaznym każdemu. Rozwiązanie istnieje na przykład w Kanadzie. Nikt nie narzeka. Każdy ma swoją wiarę. Wszyscy mogą poczuć się równi, bo w rzeczywistości tacy jesteśmy, gdyż żadna wiara nie wywyższa ludzi. To ludzie potrafią wywyższać się sami, czasem z powodu wiary, uważając, że wiara ofiaruje boskie przyzwolenie i działają w zgodzie z bożą intencją.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1419
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 794
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1098
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1053
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 362
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 850
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 643
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 473
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1110
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 695
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 446
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 581
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 659
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 664
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  berni*,  15/08/2012

No przyznam Ci racje. Gdyby nasza wiara była oparta na Biblii,nie byłoby kościołów, krzyży, obrazów. Wszystko zgodnie z oryginałem przykazań zostawionych przez Chrystusa! Biblia głosi co innego, kler co innego " Mówią że mnie znają, lecz czynami się mnie wypierają" .Nie oznacza to aby Boga nie mieć w sobie! Przez co być prawym i dobrym człowiekiem. Pozdrawiam.

>> Jak na moje ateistyczne spojrzenie, jeden z papieży ogłaszając dogmat, pośrednio ingerował w treść Ewangelii, co robi się do dziś. Ludzie wierzą głęboko, że „NMP” została „wniebowzięta”, lecz myśl zrodziła się wyłącznie w umyśle papieża, o czym niewiele się mówi, jeśli w ogóle.<<

Czepiasz się i tyle. :))) Przecież to oczywiste! :)))
Jeśli przyjąć za prawdę dogmat o „n

...  wyświetl więcej

Bez sensu. Jednym dogmatem ("niepokalane poczęcie") uzasadnia się istnienie kolejnego dogmatu ("wniebowzięcia")! Przy czym o tych dogmatach nie ma w Piśmie Świętym ani słowa, natomiast jest "List do Galatów", w którym napisano, że nie wolno nic zmieniać w treści Pisma. Jeśli więc obok Ewangelii głosi się inne "prawdy", to rodzi się pytanie, "czy jedno z drugim się nie kłóci?". Myślę, że istnieje p ...  wyświetl więcej

  berni*,  15/08/2012

Cyt."Okiem ateisty na święta kościelne, Biblię i nie tylko" Zadziwiający jest fakt że Twoja wiedza, jest większa niż niejednego katolika! Sam leżałem "przywiązany" do łózka szpitalnego przez 10 miesięcy, czytając Biblie podarowaną przez księdza, leżącego obok. Pojawiło się więcej pytań niż odpowiedzi, na które nawet on nie umiał odpowiedzieć. Zawsze zadaje pytania księżom, lecz żaden na nie nie potrafi odpowiedzieć. P

Mikołaju :))) jak sam zauważyłeś - takich rozbieżności jest więcej. :))) Jeśli będziesz z nimi walczył, zostanie przypięta ci łatka wojującego ateisty (wiem coś na ten temat). :(((
Jeśli głosisz tzw. słowo boże – to jak najbardziej jest to w porządku, jeśli mu zaprzeczasz i wykazujesz jego niespójność – obrzucają wyzwiskami i przypinają ci „łatkę” , a nawet zarzucą brak tolerancji. :((( ...  wyświetl więcej

ps
Przepraszam Konradzie, pomyliłem Ciebie z Mikołajem. Mea culpa.

Cytat: "Jeśli głosisz tzw. słowo boże – to jak najbardziej jest to w porządku, jeśli mu zaprzeczasz i wykazujesz jego niespójność – obrzucają wyzwiskami i przypinają ci „łatkę” , a nawet zarzucą brak tolerancji".

Zgadzam się, że tak jest, przy czym problem dotyczy zwłaszcza radykalistów katolickich. W każdym kraju są radykaliści i bardzo wiele osób biorą na języki. Łatwo poznać ich po emoc

...  wyświetl więcej

CYT: "W innych krajach podkładają bomby. W Polsce póki co ograniczają się do rozmaitych form agresji werbalnej w internecie."
Nno, za taaaki cytat aż ma się ochotę więcej podyskutować z Autorem dlaczego reszta artykułu zmusiła mnie do jego odrzucenia... :-)

CYT: "ludzi przyciąga obietnica życia wiecznego i strach przed śmiercią".
A więc wracamy do oklepanego tematu "religijności"?
Niech będzie... :-)
Autorze Szanowny,
piszesz, że Biblia (NT) nie stara się opisywać rzeczywistości. Czyżby?
A czy wiadomo Ci, że współczesny archeolog już przestał wybierać się na Bliski Wschód bez ówczesnego zapoznania się z Biblią, czy ...  wyświetl więcej

Nowy Testament absolutnie nie stara się opisywać rzeczywistości. Opisywanie rzeczywistości to mówienie, jak powstał świat, skąd wzięły się zwierzęta. Nowy Testament skupia się nade wszystko na wygłoszeniu praw moralnych i budowaniu nowego systemu wartości wśród osób chcących wierzyć.

Konradzie, nie neguję, że NT skupia się na czym skupia, a co Ty potwierdzasz, lecz pisząc, że nie mówi o rzeczywistości, zwyczajnie naginasz prawdę. To nieuczciwe, bo nie podejrzewam, że z Twojej strony ignoranckie. Wszak ponoć czytałeś nie raz. Stąd moje odrzucenie. :-)

Opisywanie rzeczywistości to na przykład stwierdzenie, że: 1. rośliny produkują tlen. 2. w galaktyce istnieją czarne dziury. 3. Ziemia kręci się wokół Słońca itd. W NT tego nie ma. Są opowieści, jest skupianie się na kwestiach moralności, co jest z naukowego punktu widzenia nieweryfikowalne, a więc można bezpiecznie wyrażać tego typu poglądy, wiedząc doskonale, że nie sposób poddać ich absolutnie ...  wyświetl więcej

...a o - nazwijmy to łagodnie - "nieprzygotowaniu do tematu" świadczy poniższy cytat, z którym zresztą zgadzam się w 100%:
"najbardziej raziły mnie niektóre rozbieżność pomiędzy słowami zapisanymi a postępowaniem duchownych".
Pytanie tylko: co ma piernik do wiatraka? Co ma Katolicyzm i jego hierarchiczna struktura do Biblii i "płaskiego" w swej strukturze Chrześcijaństwa?
:-)

Zachowanie duchownych katolickich akurat to ma do Biblii, że skoro Watykan nie przestrzega Pisma, to w ocenie Watykanu Pismo nie stanowi wartości, której należy się najwyższy szacunek. Gdyby szanowali, staraliby się żyć np. w zgodzie z zaleceniami J.Chrystusa dotyczącymi pieniędzy ("robotnik wart strawy"). Czy wyobrażasz sobie, by Chrystus jedno mówił, a drugie robił? Zgadza się, że to nie jest be ...  wyświetl więcej

Cieszę się, że nie tylko wierzący, lecz i ateista widzi tę sprawę podobnie. :-)

  pirx,  15/08/2012

"Chyba warto podkreślić ten fakt, żeby było jasne, iż ludzie mogą ulegać rozmaitym złudzeniom i tkwić w błędzie, chociaż wydaje się im, że posiadają całkowitą rację." Zgadzam się. Na złudzenia szczególnie są narażeni katolicy. A wśród nich polscy katolicy. Ale na szczęście jest eioba i jeden z jej znakomitych autorów, pan Konrad Szymon Rywacki. Dodajmy dyskretnie; ateista,. Pan Konrad czuwa i skutecznie otwiera, nam maluczkim, oczy.

  Paweł Malec  (www),  15/08/2012

Biblia jest pismem obrazowym. Gdy przeczyta ją dwóch ludzi o różnym poziomie wiedzy i doświadczenia, każdy z nich zrozumie jej treść inaczej. Może nawet jeden z nich poczuje na sobie ucisk palca bożego i zacznie nauczać w internecie?:))
Kto zatem, Autorze, powinien dokonywać jej interpretacji?

  pirx,  15/08/2012

Ateiści. Z wielu tekstów, także tego, wynika że jedynymi słusznymi interpretatorami Pisma są ateiści właśnie. Nie katolicy, gdyż oni interpretują pismo źle. Szczególnie źle czynią to biskupi. takie wnioski płyną z tego tekstu.

  Amicus,  15/08/2012

"poczuje na sobie ucisk palca bożego"
Dużo zależy od MIEJSCA, w którym dany delikwent ten "ucisk" poczuje ;))

  Amicus,  15/08/2012

Cześć Paweł! :)

Pirxie - krytyczne spojrzenie na cokolwiek jest zawsze cenne, oby tylko ogarniało całokształt.
I w tym właśnie kontekście zastanawiam się czy i takim jednostkom jak moja osoba dajesz miejsce na interpretację Biblii, gdyż ani ze mnie ateista, ani Katolik. I co teraz? ;-)

  pirx,  15/08/2012

Jeśli udało mi się zrozumieć stosunek pana Wąsowicza do Boga, to jest on następujący. Wiara- tak, religia, w sensie konkretny kult(katolik, protestant)- nie. czyli coś na kształt prywatnej pobożność, potępianej przez mojego proboszcza. I ja się z tym zgadzam. Bo taki wierzący wybiera po prostu rodzynki z ciasta. Podobnie jak ateista, który wierzy w życie po śmierci, albo wierzy w UFO. Poza tym, gd ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  15/08/2012

Świetny komentarz, Pirxie. Tzn - niekoniecznie przytyk na końcu, no, ale nie byłbyś sobą,gdybyś "podbródkowego" nie załączył. ;)
Oczywiście, że tak to wygląda w zgodzie z rozsądkiem. Mam wrażenie, że kupa ludzi uważa "pobożność" i religijność" za tożsame w znaczeniu. A gdzie tam...
Owszem, ja jestem pobożny. :)
I tyle. Bicie pokłonów (lub... monet) kapłanom-pośrednikom? Dziękuję serdecznie.

  pirx,  15/08/2012

To nie miał być jakiś cios w ateistów. Odrobina ironii nigdy nikomu nie zaszkodziła. To nawet zabawne, ze sprawami religii zajmują się niewierzący i to często sensowniej niż wierzacy. Chrześcijańska myśl leży niestety. Jak na mój gust. Moje poglądy są bliskie ateizmowi. Ja prywatnie jestem antyklerykałem. Religię uważam jako zło konieczne. Bo jak się ją ludziom zabierze, to w to miejsce wskoczy co ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  15/08/2012

Nie jest. Zero impulsu w tej sprawie. Ale z sympatią podchodzę do tych, których, jak mówią, prowadzi. Każdy ma coś, co go prowadzi.
Coś gorszego w miejsce religii? Nieraz się nad tym zastanawiam. Zastanawiam się, jak zmieniłyby się moralność i siła hamowania odruchów zła, gdyby nie głoszono tych wszystkich przykazań i kodeksów.

  Paweł Malec  (www),  16/08/2012

Ave Amicus!
Słuszne spostrzeżenie. Niektórzy z samozwańczych proroków podskakują, jakby ich ten palec dźgał.:)
Trudno się dziwić, że nie potrzebują pokory, skoro w pojedynkę dotarli aż do prawd objawionych.

Prixie, takie sytuacje też mogą rodzić problemy.
http://fakty.interia.pl/religi(...)39,5930
Czy wtedy pozbawiać badacza roboty, anulować dokonania?")

  pirx,  16/08/2012

@hussair
Nie wiem. Jeden się boi Boga, inny prokuratora. Ludzie są tylko ludźmi. Sądzę, ze osób o wysokim poczuciu etyki jest mało.

  hussair  (www),  16/08/2012

I, niestety, mam ten sam pesymistyczny pogląd. Gdyby nie strach /przed konsekwencjami/, to byłoby kiepsko - ludzka natura produkuje bardzo trujące bułeczki z mąki zwanej bezkarność.

Wreszcie ateista z względnie rozsądnym, nieemocjonalnym podejściem.
Co do pieniędzy, musisz Autorze wziąć pod uwagę, że prowadzenie takiego molocha jak KK wiąże się z gromadzeniem dóbr i władzy. Jezus nie maił takich aspiracji, a KK chcąc utrzymać nawet te zniekształcone przez siebie nauki musiał jakoś to zorganizować, a przy tym zawsze pojawiają się tacy, którzy widzą możliwość własnej kor ...  wyświetl więcej

  Amicus,  15/08/2012

Punkt Marcinie, wielki punkt!

I ja przyłożę swoje "amen". :-)

  hussair  (www),  15/08/2012

Niech nam żyje! ;)

  Amicus,  15/08/2012

Kto? Jacek? Nie mam nic przeciwko temu. Oczywiście pod warunkiem, że on nam życzy tego samego ;) :)

  hussair  (www),  15/08/2012

Jacek to klawy gość. Ale akurat do Marcina piłem. :)
Co do biblii - art jest PRAWIE pełny. Brak mi tu trochę opcji fałszowania treści. Nie mam na to dowodów, a i księgi tej nie czytałem. Ale logika podpowiada... no.

@Amicus
Życzenia spóźnione, acz szczere. :-)

@hussair
Korzystając z okazji, podpytam: o jakie fałszowanie się rozeszło?

  hussair  (www),  21/08/2012

Czoło, Jacku. Nie masz podejrzeń, że dzieło tak wpływowe mogło być poddane "drobnej kosmetyce", że tak powiem?

  pirx,  16/08/2012

@Paweł Malec
Z tego nawrócenia nic nie wynika. To ma być tryumf religii nad nauką. Z czego wyniknie więcej złego niż dobrego.
Dlaczego kościół uparł się szukać potwierdzenia swoich tez, dogmatów, tam gdzie ich nie znajdzie- w nauce. Miast nagiąć Pismo do aktualnego stanu wiedzy, przyznać się do błędów, skoncentrować się na odnowieniu moralnym, nauce społecznej, oczyszczeniu z czarnyc ...  wyświetl więcej

  Paweł Malec  (www),  16/08/2012

A w to już nie wnikam, Prixie. Nie jestem teologiem. Odniosłem się żartem do Twojego komentarza.

  pirx,  16/08/2012

A ja ci żartem odpowiedziałem:)))

@pirx
Jeśli wolno zacytować: "Miast nagiąć Pismo do aktualnego stanu wiedzy..."
Nie mogę odpowiadać za żaden Kościół, a szczególnie za ten, z którym mi nie po drodze, jednak nie widzę najmniejszej potrzeby, by naginać coś, co jest uznawane przez pewne kręgi ludzi za objawienie, a więc prawdę rzeczywistą.
I chyba nieważne jest w takim układzie to, co obecnie mówi tzw. Nauka - o ...  wyświetl więcej

  pirx,  21/08/2012

Ale za "swój Kościół' odpowiadasz. Z twoich poglądów wynika, że Pismo jest objawione i zawiera prawdę absolutną. Więc można wyciągnąć wniosek, że w tym aspekcie z papieżem się dogadasz. Z pastorem też. i z popem. Nawet z rabinem. A z profesorem już nie. Trendy mają swoje wady, jeśli już mam odpowiadać w żartobliwym tonie, ale mają tę zaletę, ze można je łatwo zmienić, jeśli są nieżyciowe.

...  wyświetl więcej

Sęk w tym, że moja przynależność jest żadna, więc nie maqm ciśnienia z nikim się dogadywać w żadnym względzie. Oni wyłożą swoje widzenie, np. "nasz" papież już raz przyklepał Ewolucję, zaś Benedykt zdaje się z niej wycofywać. Niech się kłócą - prawda sama się obroni. :-)
Nie widzę powodów, dla których wierzącemu w objawienie potrzebny jest glejt od papieża, pastora czy kogokolwiek z którego ...  wyświetl więcej

  pirx,  21/08/2012

Jacku Wu, chciałem ci, w żartobliwy sposób przedstawić pewien aspekt. Dopóki sam sobie jesteś doktrynerem i wyznawcą- nie am kłopotów. Zaczynają się, gdy doktrynerów jest więcej. Dlatego jest chrześcijaństwo, judaizm, islam. To tylko kwestia skali.

  miki2,  21/08/2012

Konradzie, może się powtórzę z pytaniem, ale chciałbym uzasadnienia z Twojej strony do tego fragmentu wypowiedzi: "Pismo Święte w wielu miejscach jest nieaktualne i sprzeczne z ustaleniami naukowców". Tzn., w których miejscach "nieaktualne", a w których "sprzeczne"?

Miki - nie jestem pewien czy uzyskasz to. Propaganda się szerzy...

Księga Rodzaju:
Wiemy, że opis stworzenia świata nie odpowiada prawdzie. Nie było żadnych 7 dni. Wiemy, że zwierzęta nie zostały stworzone w obecnej formie, lecz wyewoluowały. Wiemy, że Noe nie pomieściłby na arkę o podanych wymiarach wszystkich istniejących gatunków zwierząt, gdyby nawet miał wziąć tylko po jednym z każdego gatunku. Wiemy, że ludziom nie pomieszały się języki podczas budow ...  wyświetl więcej

  miki2,  22/08/2012

Witaj Konradzie!
Bardzo dziękuję za odpowiedź, której udzieliłeś. Chciałbym odnieść się do Twoich słów i uczynić to po kolei, tematycznie, w kilku postach, bo jeden byłby przydługawy, a jednocześnie pozwoli mi to poświęcić czas na ważne dla mnie zajęcia :)
Na początku powołałeś się na Księgę Rodzaju. Wspomniałeś o jakiś (?) 7 dniach. Zapewne masz na myśli dni stwarzania. Jeżeli chodz ...  wyświetl więcej

  miki2,  22/08/2012

Jak widzisz Jacku, można być pozytywnie zaskoczonym :-)
Pozdrawiam serdecznie.

@KS Rywacki
CYT: "Wiemy, że opis stworzenia świata nie odpowiada prawdzie. Nie było żadnych 7 dni. Wiemy, że zwierzęta nie zostały stworzone w obecnej formie, lecz wyewoluowały".
Tak, owszem - według OFICJALNEJ wiedzy.
Konradzie, spadnij, proszę, na Ziemię i przyznaj choć, że Twa wiedza to co najwyżej najbardziej obecnie popularna INTERPRETACJA faktów. A fakty są takie, że: ...  wyświetl więcej

A i jeszcze jedno, Konradzie:
a skąd wiesz jaki dokładnie był wymiar arki oraz ile dokładnie było gatunków zwierząt?
Bo rozumiemj, że tylko na tej solidnej wiedzy bazujesz swoją negację pojemnościowych możliwości arki. :-)
Byłbym wdzięczny za odpowiedź.

  miki2,  22/08/2012

Skąd Konradzie Ty to wiesz, że zwierzęta "nie zostały stworzone w obecnej formie" - ja nazwę to tak, jak określa to Biblia - według swojego rodzaju? Czy naprawdę wyewoluowały w taki sposób, jak to kreślą ewolucjoniści?
Przyjrzyj się zatem dokładnie zwierzętom i roślinom, czy taka ewolucja miała miejsce.
Poniżej załączam link do opracowania noszącego tytuł "Atlas Stworzenia". To trzy ...  wyświetl więcej

  miki2,  22/08/2012


Kto i co znajdowało się w arce?

Oprócz Noego, jego żona, trzech synów i trzy synowe. Wszystkich razem 8 osób "... wejdź więc do arki, ty i z tobą twoi synowie, i twoja żona, i żony twoich synów" (Rodzaju 6:18 NW).
Ponadto miały się tam znaleźć zwierzęta wszystkich RODZAJÓW, o określonej ilości przez Boga "A z każdego żywego stworzenia spośród wszelkiego ciała po dwa wprowadz

...  wyświetl więcej

  miki2,  22/08/2012

"Stwierdzasz" Konradzie i to autorytatywnie, że opis biblijny dotyczący pomieszania języków jest nieprawdziwy: "Wiemy, że ludziom nie pomieszały się języki podczas budowy wieży Babel".
Czy mógłbyś uzasadnić na podstawie czego taki wniosek wyciągnąłeś, bo ewoluowanie języka, to trochę za mało do takich stwierdzeń?

  miki2,  22/08/2012

Co do kwestii wypędzania demonów, którą zinterpretowałeś: "opętani czy chorzy psychicznie? Dawniej chorych psychicznie uważano za nawiedzonych, właśnie opętanych. Teraz wiemy, że to zależy od "chemii" mózgu. Brakuje pewnych substancji, które decydują o braku zaburzeń."

Prawdopodobnie nie miałeś nigdy do czynienia z osobami, które są pod wpływem demonów. Być może nie znasz też psychiatrów,

...  wyświetl więcej

  miki2,  22/08/2012

Konradzie, do kwestii pomieszania języków mogę się odnieść, jednak potrzebowałbym, byś podał konkretne powody, dla których się uważa iż było to niemożliwe, a nie tylko lakoniczna informacja dotycząca ewoluowania języka. Jedno drugiego nie wyklucza.
Sprawy "opętania, czy zdrowia psychicznego" wolałbym nie poruszać, ponieważ to zbyt rozległe zagadnienie, a każdy przypadek jest indywidualny i ...  wyświetl więcej

@miki2
>> Konradzie, do kwestii pomieszania języków mogę się odnieść, jednak potrzebowałbym, byś podał konkretne powody, dla których się uważa iż było to niemożliwe, a nie tylko lakoniczna informacja dotycząca ewoluowania języka. Jedno drugiego nie wyklucza. <<

Czy nie powinno być odwrotnie? To wierzący twierdzą (bez żadnych dowodów), że tak było. Więc, to na was ciąży o

...  wyświetl więcej

  miki2,  22/08/2012

Po pierwsze, napisałem do Konrada i od niego (być może) oczekuję ustosunkowania się do tej kwestii. Chyba, że Ty jesteś jednym i drugim?

Po drugie, od KIEDY to wierzący wierzą bez żadnych dowodów?

Po trzecie, od Konrada nie prosiłem o ŻADEN dowód, więc o co Tobie chodzi, że jacyś "Wy" mają udowadniać?

Ochłoń trochę chłopie, bo wychodzi na to, że się zaraz przegrzejesz.

Żeby powstało zaprzeczenie - najpierw musi być twierdzenie – w drugą stronę to nie działa. Np.: Jeśli Ty stwierdzisz, że ja jestem – wielbłądem – to ja mam udowadniać że nie jestem? Jak widać: najpierw jest twierdzenie, a później zaprzeczenie. Przypominam, Ty chciałeś podania przyczyn zaprzeczania twierdzeniom które przyjąłeś „na wiarę”.
cyt:
„Konradzie, do kwestii pomieszania język ...  wyświetl więcej

  miki2,  23/08/2012


Wydaje się Tobie, że na każde nieprawdziwe lub niewystarczające stwierdzenie wierzący mają obowiązek odpowiadać? A co Ty za nowe zasady ustanawiasz? Skąd one się biorą?
Wyskakujesz ni z gruszki, ni z pietruszki, domagając się jakimś dziwnym prawem uzasadnień.
Owszem, mogę takowych udzielić i jednocześnie wcale nie muszę.

Kolego, jeśli chcesz udzielać rad biblijnych, t

...  wyświetl więcej

Widzisz kolego, na wstępie wykazałem Ci, że to na Tobie ciąży obowiązek obrony prawd głoszonych przez Biblię(przykład z wielbłądem). W następstwie uzyskałem takie odpowiedzi:

>> Wydaje się Tobie, że na każde nieprawdziwe lub niewystarczające stwierdzenie wierzący mają obowiązek odpowiadać? << >> A Ty, starasz się wywołać jakiś konflikt, wtrącając się do rozmowy innych i w

...  wyświetl więcej

  miki2,  23/08/2012

"Obowiązek obrony"?
Jak widzę, niektórzy tzw. niewierzący ze swą filozofią są bardziej zaciekli od niewierzących. Czyżbyś popierał napastliwość Richarda Dawkinsa?

Nie zrozumiałeś, że odpowiedzi chcę w TYM PRZYPADKU udzielić Konradowi, a nie TOBIE?

@miki2
>> Czy mowa jest o 24 godzinnym dniu?
Hebrajskie słowo "jom", oznaczające "dzień" mieści w sobie pojęcie różnej rozpiętości czasowej. Mogą to być 24 godziny, może to być rok (Liczb 14:34), może to być 1000 lat (2 Piotra 3:8), a nawet może trwać milion, a nawet miliard lat(...) <<

>> Zauważ, że w księdze Rodzaju nie ma mowy o 24 godzinnym dniu, na co w

...  wyświetl więcej

  miki2,  22/08/2012


W Liście Piotra nie ma hebrajskiego słowa "jom", ale jest określenie poglądu Bożego na dzień.
Jakoś nie zauważyłem, byś odniósł się do księgi Liczb. Przypadek?

Zacytowałeś:
" Wszystkie 6 dni stwarzania zostały nazwane jednym dniem.”
Postawiłeś pytania i stwierdziłeś:
"Kiedy? Przez kogo? W podanym fragmencie nic o tym nie ma, nie ma nawet takiego zdania.

...  wyświetl więcej

>> Zacytowałeś: 
" Wszystkie 6 dni stwarzania zostały nazwane jednym dniem.” 
Postawiłeś pytania i stwierdziłeś: 
"Kiedy? Przez kogo? W podanym fragmencie nic o tym nie ma, nie ma nawet takiego zdania. Kolejna nadinterpretacja?"
Czyżbyś nie zauważył, co napisano w Rodzaju 2:4? Czy ja jestem autorem tego tekstu, że pytasz mnie "kiedy", "przez kogo"?<<

...  wyświetl więcej

  miki2,  23/08/2012

Rozumiesz słowo kontekst? Zapewne tak. Gorzej z wyciąganiem wniosków, gdyż musiałbyś zobaczyć coś, czego do tej pory nie widziałeś i jeszcze uwierzyć.
Pisarz Księgi Rodzaju, Mojżesz, sumując 6 dni stwarzania, użył słów w wersecie 1 drugiego rozdziału: "Tak zostały UKOŃCZONE niebiosa i ziemia oraz CAŁY ICH ZASTĘP" (wszystko co na nich stworzono. A uczyniono to WSZYSTKO w ciągu właśnie 6 DNI) ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska