Login lub e-mail Hasło   

Ty, ja i bliskość, cz.2 – Miłość od pierwszego włożenia

Dla odmiany - kolejny reportaż z cyklu "Ty, ja i bliskość". Niedawny reportaż pt. "Szyneczka dla wegetarianina" została przemianowana na tego cyklu część pierwszą.
Wyświetlenia: 2.632 Zamieszczono 15/08/2012

"Bliska osoba", a "bliskość drugiej osoby"…

Niby nieodległe, a w rzeczywistości jakże nieprzystające pojęcia.

***

Na początku jest pięknie oraz - co często równie ważne - zgodnie ze wcześniej założonym planem "nadrobienia straconego czasu": po tygodniach/miesiącach/latach samotności, poznajecie się i szybko "macie się ku sobie". Wasze środowiska są Wami (początkowo) zachwycone.
Tworzycie więc na chybcika parę.
Tak samo na chybcika żyjecie w swoich enklawach: żeby nie być samemu, żeby nie musieć chodzić na dziwki, a najczęściej prozaicznie: żeby mieszkanie wyszło taniej. Dodatkowo, w przypadku rodaków-tułaczy, wroga emigracja przestaje wyglądać już tak groźnie gdy jest do kogo się przytulić. A do tego jest całkiem śmiesznie, bo gdy Ty wychodzisz na dwór w kapciach – on wychodzi na pole w ciapetkach, gdy Ty jesz twaróg – on je biały ser.

Szybko się jednak okazuje, że nie łączy Was wiele; może tylko świetny seks. A i to tylko początkowo.

Nie wiadomo kiedy zaczynają się pierwsze kłótnie i wyrzuty.
Jest pierwsza scena zazdrości, jest jedna scysja po drugiej; seks blednie, za to język z kłótni na kłótnię się wyostrza.
Dajesz ultimatum; jedno, drugie, ostatnie.
Dostajesz ultimatum, kłócicie się czyje jest bardziej ostateczne.

Wreszcie zapada decyzja o wyprowadzce.
Ale jak i dokąd? Depozyt dany do końca miesiąca, rachunki opłacone jeszcze wspólnie, powody, przeszkody…

Sytuacja finansowa “cementuje” więc Wasz związek; żyjecie pod jednym dachem jak przysłowiowy pies z kotem: jedno z Was śpi w salonie, na głowę wchodzą coraz bardziej niezadowoleni współlokatorzy, zatroskana mama chce cię odwiedzić, ale nie ma jej do czego zaprosić, bo niechciany współspacz, bo wstyd, bo, bo…

Jak pisała niedawno jedna z Eiobowiczek, "każda miłość kiedyś wygasa i umiera".
Doprawdy, każda?
Może warto więc sprecyzować pojęcie "miłość" kontra rzekomo bliskoznaczne pojęcie "zauroczenie".
Dokonajmy tego na podstawie żywego materiału: człowieka.

Oto dwoje rzekomo bliskich sobie ludzi.

 

89% ideału

Gdy przeciętnie zarabiająca Elżbieta* była w trakcie finalizowania umowy kupna mieszkania, jej profil na portalu towarzyskim zwrócił uwagę Marka*.
Niezłe futerko” – pomyślał i napisał zaczepną wiadomość.
Jaki ten świat mały” – odpisała mu z dosłownie sąsiedniej dzielnicy wielkiego Londynu.

Jeśli wierzyć ustawieniom portalowej maszyny, byli dobrani w 89%.

Mocne otwarcie

Pierwszy kontakt był nader obiecujący, toteż w piątek po pracy doszło do randki próbnej. W międzyczasie Ela odebrała klucze do nowego 1‑bedroom.
– “Tak nam się dobrze rozmawiało” – wspomina – “że nie mogliśmy się rozstać”.

W efekcie, gdy wyrzucali ich z pubu, zaproponowała Markowi “kawę”.

Pół godziny jazdy i byli pod drzwiami jej nowego nabytku: kawa, wino, skręty, rozmów ciąg dalszy. Szybko wyszło, że Marek to złota rączka – “Nowe schody, kafelki, wbudowana szafa na 70 par butów i 100 kiecek? No problem!” – zakomunikował Eli, odtąd jeszcze szczęśliwszej.
A potem było oficjalne brudzia, kolejne opowieści bez końca, jest już późno, przytul mnie, jesteś cudowna/cudowny, dzień dobry… I tak do poniedziałku rana.

Nie chcę się obudzić

Zaangażowanie Marka w sprawy remontu było początkowo imponujące; widać też było, że postawił wszystko na jedną kartę:
– “Może chcecie szafę i głośniki?” – rozpytywał w euforii znajomych – “mi już niepotrzebne!

Pierwsze tygodnie upłynęły nowej parze na kursach między sklepem wyposażenia domu, a łóżkiem.
Jeszcze trzy miesiące później Elżbieta tak opowiadała mieszkającej po sąsiedzku przyjaciółce:
– “Jest tak dobrze, że ja chyba śnię, ale nie chcę się obudzić. Czy możesz pożyczyć £200 do wypłaty?

Pytana czy Marek nie ma wad, odpowiadała – “Często siedzi na Facebooku i Naszej Klasie, ale nawet wtedy jest uroczy; zresztą ma córkę w kraju, więc musi się z nią jakoś komunikować”.

Nieoczekiwana zmiana kursu

Godzina 3:05 w nocy, miesiąc później. Do okna sąsiadki puka wystraszony Marek:
– “Halo, czy możecie zadzwonić na pogotowie? Padły nam telefony, a Eli coś się stało; ledwo oddycha!

Pogotowie nie stwierdza nic szczególnego, zaleca odpoczynek, a lekarz pierwszego kontaktu przepisuje Ibuprom.
Dopiero po tygodniu Elżbieta przyznaje się mężowi sąsiadki co się stało:
– “Nowy człowiek w pracy napisał do mnie dwuznacznego sms‑a, ja go nie skasowałam. Zobaczył go Marek; już szedł się rzucać z balkonu. Kłóciliśmy się do drugiej w nocy, w końcu nie wiem o co, a po godzinie dostałam tego ataku”.

Swoją wersję tak przedstawia Marek:
– “Kaśka się puściła z policjantem, Ulka pół roku zdradzała z kolegą z pracy, więc co mam teraz sądzić o Elce jak znajduję takie sms‑y? Ostatnio przyłapałem ją na kłamstwie, bo mówiła, że nie dzwoniła do córki, a dzwoniła!

Gdyby nie “te” potrzeby…

Mija kolejny miesiąc; Elżbieta z Markiem przychodzą do sąsiadów na proszony obiad – ci od razu zauważają, że «coś jest nie tak». “No bo na remont brakuje, a ona ciągle kupuje nowe buty i torebki!” – wyrzuca Marek i zwraca się do Elżbiety – “Przyniosłem ostatnio cztery tysiące (funtów) i gdzie to jest?”.
Ta odszczekuje – “A kiedy Ty niby masz czas na remont?” – i odwraca się do przyjaciółki – “Cały dzień nic tylko Fejs i NK!”.

Nawet próba rozmowy o rzucaniu palenia – które Ela obiecywała sobie już milion razy – kończy się ich kłótnią: “Bo to on mnie wciąż namawia «no, chodź na jednego», to jak mam rzucić”. “Znowu ja, tak?” – Marek podnosi głos.

Dopiero kawałem o seksie sąsiadowi udaje się rozładować sytuację; wkrótce potem goście pośpiesznie dokańczają deser i wychodzą szczypiąc się; trochę dla żartu, więcej po złości.

Co dalej?

Od tamtego czasu, Elżbieta postawiła Markowi niejedno ultimatum; każde ostateczne. On planuje co rusz nowy remont, w którym niestety “przeszkadza” mu internetowe łącze. Zaczyna też żałować pochopnego pozbycia się szafy i głośników.

***

Epilog

Powyższy reportaż napisałem na początku 2012r.

Dziś, związek Elżbiety i Marka to tylko wspomnienie, choć świeże; Marek wyprowadził się od Elżbiety dosłownie tydzień temu. Jednym z nielicznych po nim śladów jest odremontowane mieszkanie Eli.

Marek sprowadził do UK swego ojca oraz kuzynkę; zamieszkali razem. Mówi, że po raz pierwszy od dawna może wreszcie odłożyć jakieś pieniądze:
– "Przy niej nie dało rady. Nie miała na rachunki, ale na nowe ciuchy zawsze starczyło".

– "Jeszcze w przeddzień jego wyprowadzki" - opowiada Elżbieta - "rozmawialiśmy o nas poważnie. Wyłożyłam mu wszystko, co mi się w nim nie podobało, np. że klął jak szewc, no i ta chorobliwa zazdrość. Powiedziałam mu, że jeśli przeprosi mnie za wszystko co było oraz obieca zmianę - wybaczę mu i będziemy mogli być dalej razem".

Odpowiedź Marka ponoć miała brzmieć: "Spier***".

***

Niech powyższa historia przypomina nam o pytaniach, które zadawać trzeba: czy warto poganiać czas, którego w/g siebie "już nie mamy"?
A może warto przygotować się do związku, a swego wybranka poznać lepiej, zanim wykonany zostanie krok bez odwrotu?
Czy takie kroki - w tym świecie braku szacunku już nawet dla samego siebie - w ogóle jeszcze istnieją?

Pisali ostatnio w prasie, że seks jest zbawienny dla naszego zdrowia fizycznego i psychicznego.
Powstaje więc kolejne pytanie: czy seks ma być zwieńczeniem cudownego związku dwojga ludzi, czy raczej mamy stać się jego zakładnikami? Czy tkwimy w chorym związku z kimś, kogo nie kochamy i bliżej nam raczej do nienawiści, ale tkwimy w nim, ponieważ……… Tu, Drogi Czytelniku, wpisz swoje własne wytłumaczenie.

Czy więc naprawdę warto obejść nadchodzące urodziny/rocznicę/Walentynki tylko z powyższego powodu?

Ile musi upłynąć czasu, byśmy zrozumieli wagę swojego postępowania na przebieg i kształt naszego związku/naszych związków?

grafika © Jacek W.

*imiona bohaterów zostały zmienione na ich prośbę, a materiał opublikowany za ich obopólną zgodą

Podobne artykuły


19
komentarze: 19 | wyświetlenia: 1699
30
komentarze: 69 | wyświetlenia: 7806
13
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2073
35
komentarze: 20 | wyświetlenia: 23513
20
komentarze: 27 | wyświetlenia: 15104
36
komentarze: 20 | wyświetlenia: 33136
19
komentarze: 3 | wyświetlenia: 9406
32
komentarze: 69 | wyświetlenia: 9766
20
komentarze: 27 | wyświetlenia: 2887
31
komentarze: 98 | wyświetlenia: 8417
21
komentarze: 2 | wyświetlenia: 14548
20
komentarze: 37 | wyświetlenia: 4650
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1231
17
komentarze: 38 | wyświetlenia: 5221
 
Autor
Artykuł



Samo życie. Każdy ma jakieś wady, ale czy potrafimy stoczyć z nimi walkę wewnętrzną?

Robercie, jeśli tego nie potrafimy - cóż wtedy jesteśmy warci, choćby we własnych oczach?
Pozdrawiam

Tych dwoje jednak nie potrafiło... :(

  hussair  (www),  15/08/2012

Cholera, wszystko się rozbija o tę szczerość...

Wobec siebie...?

  Noemi*,  15/08/2012

Gdzieś, kiedyś przeczytałam coś takiego: "miłość bez seksu będzie zawsze miłością, ale seks bez miłości to wulgaryzm!".

!!!
:-)

  hussair  (www),  15/08/2012

Zdecydowanie: nie spieszyć się. Jak dotąd, nic dobrego mi to nie dało.
[a kobiety naprawdę mnie frapują swoją niecierpliwością czasem]

Wierzymy jednak, że da. Cierpliwość nie tylko czeka, ale i emanuje na otoczenie. Pozytywnie emanuje, czego i Tobie życzę, Kobiecy Frapisto. :-)

  grazaa,  15/08/2012

Pośpiech uniemożliwia poznanie drugiej osoby, to przyczyna. Miłości nie wolno poganiać, potrzebuje czasu, abyśmy mogli ją właściwie rozpoznać, nie pomylić...

  hussair  (www),  15/08/2012

Oboje gadacie po ludzku. :)

  grazaa,  15/08/2012

:)

  hussair  (www),  15/08/2012

Grazaa, Ty wciąż w płetwach. ;)

  Amicus,  15/08/2012

Mój wujek mawiał, że pośpiech jest wskazany wyłącznie przy łapaniu pcheł.
A ja, głupi, tylko się z tego powiedzonka śmiałem, zamiast je... stosować w życiu :(

  hussair  (www),  15/08/2012

Chemia nas zawsze pozamiata, Amicusie. Nic tu po pisaniu, że już się zmądrzało. Niejednego po czterdziestce widziałem, jak sobie takie bungee zrobił. Pozamiata i tyle. Ze spokojem więc. ;)

  Amicus,  15/08/2012

'już się zmądrzało"
Bardzo, ale to bardzo chciałbym tak o sobie napisać!
Ale nie napiszę, bo kłamstwo ponoć grzechem jest ;)

Amicusie, Twój wujek to gość jak się patrzy! :-)

Pisz więc, że się zmądrzało, pamiętając, że czasami słowo pisane na wyrost bardziej nas mobilizuje... :-)

  Amicus,  16/08/2012

Rację masz Jacku, to najfajniejszy gość z wszystkich moich wujków. Pewnie dlatego, że nie jest moim krewnym ;)

  hussair  (www),  16/08/2012

:))

Podaj proszę do niego kontakt, Amicus - przekażę Eli i Markowi.

  hussair  (www),  16/08/2012

"Wujek na godziny"? :)

  Amicus,  16/08/2012

A ten już biznes zwietrzył, no! :))

  Amicus,  16/08/2012

Jacku, znam wiele El oraz Marków. A których konkretnie masz na myśli? :)

Tych z artykułu... (kto pyta, nie błądzi".
:-)

  Amicus,  16/08/2012

Najpierw "wskoczyłem" w komentarze, a artykuł przeczytałem później, czyli przed chwilą.
Wszystko jasne już :))

Takiś spryciarz!?
;-)

  grazaa,  15/08/2012

Hussair, czasami je zdejmuję, bo nabieram w nich zbyt dużej szybkości. Gdy pływa się wolniej, można więcej zobaczyć...

  hussair  (www),  16/08/2012

No, to mnie przekonuje.

Rosjanie mawiają: "wolniej jedziesz - dalej zajedziesz". :-)

  grazaa,  16/08/2012

Dokładnie:) Przynajmniej niczego nie pominiesz.

  Amicus,  16/08/2012

Dużo w tym prawdy (źródło tej "złotej myśli bis": autopsja).
;)

  grazaa,  16/08/2012

Mamy podobne źródła:)

  Amicus,  16/08/2012

Bośmy tak naprawdę są tacy sami. Tylko ta ściana między nami...
(pozwoliłem sobie lekko sparafrazować tekst piosenki Lady Pank)

  hussair  (www),  16/08/2012

Przyznaj się, że nie mogłeś się powstrzymać i naprawdę zaśpiewałeś. ;)

  Amicus,  16/08/2012

Nno... w głowie... tak! :)

Lady Pank...
No, Panie i Panowie, uwaga, bo robi się tu cokolwiek nostalgicznie. ;-)

Och...
Przykro mi, że jest Ci smutno. Smutek ten jest chyba poniekąd pozytywny?
Mi z kolei moja "Elżbieta" powiedziała, że zrobiło jej się smutno, gdy po raz pierwszy przeczytała co o nich z "Markiem" napisałem.
Było to dokładnie w Walentynki. Powiedziała: "Jacek, zepsułeś mi tym artykułem wieczór. A chciałam żeby był piękny".
Dziś dziękuje mi za niego. Patrzy teraz na tamten czas już trochę inaczej: nie chce go wspominać.
:-(

Miłość nie jedno ma imię,tak jak nienawiść, zżera i burzy dotychczasowy ład i w kolorach tęczy wyobraża świat,jak każde uczucie nie trwa wiecznie,ujęcie tematu ekscytujące,gratuluję

Szymonie - niech mnie licho, lecz jakże wolałbym nie mieć o kim tego pisać. :-/

:-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska