Login lub e-mail Hasło   

Rzeka dzieciństwa

Każdy chyba ma taką rzekę, chociaż przybiera ona czasami różne formy.
Wyświetlenia: 1.856 Zamieszczono 15/08/2012

W moim akurat przypadku był to strumyk, który nazywaliśmy po prostu – „Struchawa”. Płynął sobie przez park w środku Świecia i jakoś tak się zawsze składało przez kilka lat, że moja droga ze szkoły podstawowej do domu wiodła wzdłuż niego. Bieg strumyka był zgodny z kierunkiem, w którym podążałem, co było dość istotne dla śledzenia ruchu okrętów z papieru lub kory. Poza tym budowaliśmy z kolegami wspaniałe tamy i wodospady, albo walczyliśmy z groźnymi zatorami lodowymi. Dziwnym trafem zawsze i w zimie i w lecie, gdy wracałem ze szkoły nogi miałem mokre, mniej więcej do kolan. Niestety pomimo kategorycznych zakazów rodziców i ku wielkiemu utrapieniu mojej mamy próby oderwania mnie od strumyka i zmiany trasy mojej drogi ze szkoły spełzały na niczym.

Teraz ten strumyk wydaje mi się jakiś mały, ale lubię wzdłuż niego spacerować, łatwiej mi się wtedy wspomina. W czasach mojego dzieciństwa (koniec lat 60-siątych i początek 70-siątych) funkcjonowały w Świeciu dwie parafie. Jedna mieściła się w kościele pobernardyńskim, na terenie pięknego, zachowanego prawie w całości klasztoru.

Druga bazowała na poewangelickim kościele z czerwonej cegły i z charakterystyczną wieżą z dwiema kopułami.

Nie należałem do żadnej z tych parafii, bo mój tato był wtedy młodym podoficerem w Ludowym Wojsku Polskim i w takim niewielkim miasteczku jak Świecie wojskowy nie mógł sobie pozwolić na uczęszczanie do kościoła. Oficjalnie nie było to zabronione, ale były nieoficjalne formy nacisku: urlopy, nagrody, awans, mieszkanie. Wprawdzie każdemu wojskowemu należało się mieszkanie, ale ..... można było mieć mieszkanie jakieś tam lub mieszkanie jakiego się chciało, wystarczyło dokonywać właściwych wyborów. Wybory mojego taty, młodego wojskowego na dorobku, z rodziną nie były więc wolne od nacisków.

Nie było to zresztą takie oderwane od ówczesnej rzeczywistości, w Świeciu było wtedy dwóch liczących się pracodawców : Zakłady Celulozy i Papieru, oraz pułk łączności LWP. Nad pobliskim jeziorem Deczno, były dwie plaże i dwa ośrodki wypoczynkowe, jeden wojskowy drugi „Celulozowy”. Rodziny wojskowych wspólnie wypoczywały, mieszkały na wyodrębnionych osiedlach, nawet ich ogródki działkowe sąsiadowały ze sobą. Całe środowisko było mocno skonsolidowane i podatne na działanie oficerów politycznych.

Nie tylko związki wojskowych z kościołem były niemile widziane, dotyczyło to również innych osób. Wszystkie ważne stanowiska rozdawała w tamtych czasach lub przynajmniej akceptowała partia PZPR, niewielu było wtedy bezpartyjnych dyrektorów. Jeżeli więc taki dyrektor lub  inny tego typu dostojnik chodził do kościoła i słuchał ideologii odmiennej od tej jedynej słusznej, a zawsze znajdował się ktoś życzliwy i informował odpowiedniego sekretarza, tracił zaufanie partii.

Kurcze, jak czytam to co napisałem powyżej, dochodzę do wniosku, że w naszym kraju przez cały okres PRL-u tliła się jakaś wojna i każdy był skazany na dokonywanie wyborów.
 

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1433
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1099
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 799
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1054
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 366
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 476
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1114
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 852
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 645
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 659
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 995
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 448
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1458
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 704
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  greenway,  15/08/2012

Ano nie było łatwo. :)

  Noemi*,  15/08/2012

No cóż człowiek jest tworem społecznym, zmuszony jest żyć wśród innych ludzi, którzy narzucają mu różne schematy i stereotypy i wciąż oceniają jego zachowania. Tamte trudne czasy sprawiały, że korzystanie z wolności było praktycznie niemożliwe, ale jako dzieci wiedliśmy spokojne i radosne dzieciństwo, nieświadomi jeszcze zagrożeń tego świata, tak było przynajmniej w moim przypadku. Swoje dziecińst ...  wyświetl więcej

  Amicus,  15/08/2012

A ja mam głównie "jeziora wspomnień". Z powodu licznych przeprowadzek moich rodziców - w wielu miejscach: Warmia, Mazury, Pomorze. "Spenetrowałem" oczywiście także wiele rzek, rzeczek i strumieni w tych regionach, ale sentymentem darzę przede wszystkim Drwęcę. To u jej brzegu przyszedłem na ten świat, kiedy postanowiłem rozpocząć swój obecny żywot :)

  Noemi*,  15/08/2012

Amicusie, spenetrowałeś tyle wodnych akwenów, że zasługujesz na tytuł "Wodnika Szuwarka":-):)

  greenway,  15/08/2012

Amicusie, jak to jest, że gdy się pojawiasz to bije od monitora ciepło i robi się weselej. :) Przyznaj się, może dzieciństwo spędziłeś w jakiś bajecznych stronach. :)

Amicusie, sam postanowiłeś rozpocząć ziemski żywot? :))) To naprawdę była twoja decyzja? Poczekaj, niech no tylko Świstak się o tym dowie! :D Pozdrawiam.

  Noemi*,  15/08/2012

W tym akurat popieram Amicusa, ja również sama podjęłam decyzję o miejscu i czasie przyjścia na ten świat, zburzyłam rodzicom wszystkie wcześniejsze plany:-):)

Postawiłaś rodziców przed faktem dokonanym? Ładnie to tak? :D Pozdrawiam.:)

  Amicus,  15/08/2012

Oj, Robercie! Przecież wiesz, że Cię lubię i musiałbyś mi naprawdę mocno przywalić, żebym ja Tobie - w podzięce... dokopał :)
Amicus - owszem - od czasu do czasu wypowiadał się tutaj "światopoglądowo', zwłaszcza w odniesieniu do tzw. rzeczywistości.
Ja - nigdy.

  hussair  (www),  15/08/2012

Ale sutannę aby wyprałeś, Amicusie? :)

  Amicus,  15/08/2012

"Amicusie, jak to jest, że gdy się pojawiasz to bije od monitora ciepło i robi się weselej. :) z
To dziwne, a nawet bardzo dziwne, ponieważ po przeczytaniu ostatniego artykułu Gamki wyszło mi na to, że jestem psychopatą...

  Amicus,  15/08/2012

'zburzyłam rodzicom wszystkie wcześniejsze plany'
Ech, Noemi - to tak jak ja. A ponieważ byłem bardzo wrednym bachorem, zburzyłem rodzicom także wszystkie PÓŹNIEJSZE plany ;) A właściwie to nie tyle zburzyłem, co obróciłem na nice, zaorałem i posypałem solą :))

  greenway,  15/08/2012

To się nazywa "wejście smoka". :)

  Amicus,  15/08/2012

Na początku było to raczej "wejście smoczka" :))

  Amicus,  15/08/2012

Hussair: a dajże (mam kolegę w Krakowie) spokój z tą sutanną! Jam jeszcze z komeżki nie wyrósł ;))

  hussair  (www),  15/08/2012

A nosiłeś? Bo ja, owszem. I byłem dumny. :)

  Amicus,  15/08/2012

Nie nosiłem. I też byłem dumny :)

  hussair  (www),  15/08/2012

No i klawo. :)
Pawle, jakże miło Cię tu znów widzieć nocną porą!

  hussair  (www),  15/08/2012

I już go nie ma.

  Amicus,  15/08/2012

To samo chciałem właśnie napisać :)

  hussair  (www),  15/08/2012

Polska jest tak piękna, że wciąż i wciąż mnie to urzeka, jakiś stan maniakalny czy coś...? :)

  Amicus,  15/08/2012

Polska - ta pieprzona Polska z tymi pieprzonymi Polakami (do których się zaliczam - czasem z przyjemnością, a czasem z nieprzyjemnością) urzeka nawet z bliska, a więc z daleka tym bardziej. Ale co ja bredzę... przecież... wiemy, czujemy... o co chodzi ;)

  hussair  (www),  15/08/2012

No ba. :)

  liwa,  15/08/2012

a gdzież to Panowie płyną z tą rzeką dzieciństwa? ;))

  hussair  (www),  15/08/2012

Ja tam się nurzam w Rabie, to moje wspomnienia. :)

  ,  16/08/2012

Kiedyś taką rzeczkę przemierzałem w gumiakach (za kolana), będąc ciekawy czy mnie doprowadzi do źródła, po kilometrze mi się odechciało. W okresie letnim często się kapałem. Zimą zamoczyłem rękawiczki na dłoniach i z płaczem pobiegłem do domu jak mi zamarzły. W domu przeżyłem jeszcze większy horror, gdy ojciec zamiast do ciepłej wody kazał mi włożyć ręce do zimnej :)

Temat wspaniały, takie lubię najbardziej. Pozdrawiam i dziękuje



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska