Login lub e-mail Hasło   

Ja i one... cd 2

Niezapomniane lata osiemdziesiąte...
Wyświetlenia: 803 Zamieszczono 15/08/2012

  

   Jak na swój wiek wyglądałem dosyć poważnie więc przydzielono mnie do namiotu z chłopakami siedemnasto i osiemnasto letnimi. Spotykałem się przeważnie z dziewczynami starszymi od siebie i one sporo mnie nauczyły… Nie koniecznie w tych sprawach, ale i w tym kierunku można powiedzieć, że zdobyłem kilka sprawności nie tylko harcerskich. Na obozie miałem ogromne powodzenie wśród dziewczyn. Zawsze to one zabiegały o moje względy. Ja mogłem tylko wybierać spośród najfajniejszych druhen. Pasowała mi taka sytuacja, ale chyba za bardzo się przyzwyczaiłem do tej sytuacji i potem miałem problem. Myślałem,że tak już będzie zawsze.

     Każdego roku w nocy był specjalny alarm. Wszyscy się zbierali na placu apelowym i potem szliśmy na plażę, gdzie przy odpalonych racach składało się przyrzeczenie harcerskie. To był mój pierwszy w życiu taki wyjazd i bardzo mi się podobało. Wróciłem wypoczęty, odprężony z nowymi doświadczeniami i znajomościami.

     Na jednym z takich obozów poznałem Beatę. Była bardzo sympatyczną  dziewczyną o urodzie podobnej do azjatyckiej. Była starsza o rok, miała długie, czarne włosy i mimo niskiego wzrostu miała niezłą figurę. Spotykaliśmy się jeszcze po powrocie z obozu, bo ona też była z Łodzi. Mieszkała niedaleko lasu Łagiewnickiego wiec często chodziliśmy na spacery po lesie. Poznałem jej koleżanki i rodzinę. Miała fajnego ojca. Lubił  moje poczucie humoru i często jak do niej przychodziłem to ojciec siedział z nami z nadzieją, że usłyszy jakiś nowy dowcip. Kiedy chcieliśmy pobyć sami musieliśmy wychodzić z domu. Beata chodziła do szkoły handlowej. Często wychodziłem po nią pod szkołę albo pod sklep gdzie miała praktyki i odprowadzałem ją do domu.Chodziliśmy ze sobą prawie rok. Następnego lata już nie przyjechała na obóz, a ja wtedy poznałem Susanne.

     Kiedy wróciłem nie mogłem się doczekać następnych wakacji, żeby znów tam pojechać. Cały czas opowiadałem kolegom o moich przygodach. O spotkaniu z dzikiem na nocnej warcie, albo o podchodach z sąsiednim obozem. Znów zaczęła się szkoła i poza tym nic ciekawego się nie działo.     Czas do wakacji strasznie się dłużył. Jak się na coś czeka to czas jakby zwalniał i ciągnął się dwa razy dłużej. Straszna nuda. Najchętniej zapadłbym w sen zimowy i obudził się dopiero w lipcu. Zimą w mieście nie ma za bardzo co robić. Chciałem już jechać. Spotkać się z przyjaciółmi i z całą kadrą. To byli fajni ludzie. Lekarze, pielęgniarki, kucharki…

    Ze wszystkimi tak się zżyliśmy, że tworzyliśmy jakby jedną wielką  rodzinę. Powoli, ale jakoś zleciał czas oczekiwania. Zaczęły się kolejne wakacje i znów jak każdego roku zaczęło się granie w piłkę do późnego wieczora, chodzenie na basen i włóczenie się bez sensu po Piotrkowskiej. W końcu można było odpocząć i nie myśleć o szkole. Przyszedł czas wyjazdu.  Jak zwykle zbiórka pod szpitalem. Starzy znajomi, i jak zwykle piękna pogoda. Tego roku na obóz przyjechali harcerze z Niemiec. Na początku były trudności z dogadaniem się, ale po pewnym czasie znalazło się kilka słowników polsko – niemieckich i znaleźliśmy wspólny język szczególnie z Niemkami, a poza tym przecież uczyliśmy się w szkole języka rosyjskiego, tak że trochę po rosyjsku, trochę po angielsku i  jakoś się dogadywaliśmy.

     W namiocie byłem z pięcioma chłopakami mniej więcej w tym samym wieku. Ze względu na to, że byłem już rok wcześniej wybrali mnie przybocznym. Tak więc zostałem dowódcą całego namiotu. Musiałem dbać o moich chłopaków. Na każdym apelu musiałem meldować oboźnemu stan drużyny i takie tam. Pilnowałem porządku w namiocie i załatwiałem różne sprawy związane z życiem obozowym. Kiedy czasem wychodziliśmy do miasta musiałem pilnować, żeby nikt z moich podopiecznych się nie upił zbyt mocno. Kończyło się tym, że piłem razem z moją drużyną i zawsze ktoś nas musiał złapać.

     Niemcy okazali się bardzo sympatyczni. Fajnie było na ogniskach. Po jednym z takich ognisk zaprosiliśmy z moim kolegą Jackiem kilku niemieckich kolegów na „lampkę” taniego wina. Nie wiedzieliśmy, że do  takich trunków musi być przyzwyczajony organizm. Najwyraźniej oni nie gustowali w takich trunkach. Nasi zachodni przyjaciele wypili jedno wino w czterech i rzygali dolej niż widzieli. Aż żal było na nich patrzeć. Nie chcieliśmy ich otruć, my po prostu chcieliśmy się bliżej poznać.

     Wszyscy w naszym namiocie byli bardzo zgraną paczką.  Zawsze o świcie szliśmy na plażę i kąpaliśmy się bez ubrań, czyli na waleta. Kiedyś była taka sytuacja, że ledwie zdążyliśmy wejść do wody, a na plażę przyszli harcerze z sąsiedniego obozu. Rozłożyli koce, grali na gitarach i śpiewali coś, a my w tej zimnej wodzie... Arek, który okazał się najodważniejszym z nas wyszedł z wody i zaczął się wycierać ręcznikiem. Żeby było śmieszniej najpierw wytarł sobie głowę, stojąc do tamtych przodem i uśmiechając się. Tamci też zaczęli się uśmiechać. Po czterdziestu minutach w zimnej wodzie niektóre części ciała się kurczą, a skóra przybiera niebieskawy odcień. Jednym słowem Arek wyglądał nieciekawie z tym swoim wentylkiem miedzy nogami. Wróciliśmy do obozu i rozgrzewaliśmy się prawie godzinę. Na obozie zdobyłem sprawność ratownika. Grupa dziewcząt kąpała się w morzu i pływały zbyt  blisko falochronów. Fala zaczęła ich znosić na te falochrony i wtedy rzuciłem się na pomoc z naszym ratownikiem. Odholowaliśmy trzy dziewczyny do brzegu i wszystko skończyło się dobrze. Zostałem bohaterem obozowym i zostałem wyróżniony na apelu.

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1414
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 794
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1096
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1047
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 359
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 849
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 640
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 473
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1104
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 679
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 446
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 572
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 654
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 656
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska