Login lub e-mail Hasło   

Coś tu nie tak!

COŚ TU NIE TAK Przyzwyczailiśmy się już poniekąd do najdziwniejszych doniesień o UFO, USO, mniej lub bardziej wiarygodnych zdjęć i filmów mających to udowadniać, do prze...
Wyświetlenia: 1.648 Zamieszczono 16/08/2012

COŚ TU NIE TAK

Przyzwyczailiśmy się już poniekąd do najdziwniejszych doniesień o UFO, USO, mniej lub bardziej wiarygodnych zdjęć i filmów mających to udowadniać, do przeróżnych teorii o Obcych, dziwnej naturze rzeczywistości, potworach, globalnych spiskach, itp..

Jednak poniższy, skromny (jak na razie) wybór zwięźle przedstawionych wydarzeń, mimo, iż na pierwszy rzut oka nie szokuje specjalnie, to po chwilowym zastanowieniu "przebija" wszystko co znamy z innych, "standardowych" już doniesień.

Informacje zaczerpnięto z różnych wiarygodnych, potwierdzających się wzajemnie źródeł; literatura tematu, media, internet.

Miłego dziwienia się.

(Podobne teksty, w tym oryginał, dostępne na: http://costunietak.blogspot.com/   )


Wbrew logice.
------------------------------------------------------------------
"San Francisco Chronicle" z 3 marca 1929 r. donosi o kilkudniowym deszczu śrutu ołowianego (amunicja mysliwska), padającego obficie z sufitu biura w New Jersey, a "Madras Mail" z 5 marca 1888 r. o również kilkudniowym "opadzie" cegieł w szkole koło Government House w Madras (Indie).

Tutaj, za radą duchownego, członka specjalnej komisji badającej sprawę, na jednej z tych cegieł narysowano kredą krzyż i położono ją na środku podłogi "nawiedzonej" klasy. Po chwili, z sufitu, spadła identyczna cegła z krzyżem czarnym, prosto na cegłę doświadczalną.

Dla "symetrii"?
------------------------------------------------------------------
Historia homo sapiens, jak głosi akademicka nauka, to maksimum 300 tys. lat. Wcześniej byliśmy tylko bezrozumnymi, dzikimi małpoludami. Czy rzeczywiście?

W bocznym odgałęzieniu Wielkiego Kanionu Kolorado, na ścianie Havasupai Canyon, ktoś, kiedyś, wyrył w twardym granicie szczegółowy rysunek tyranosaurusa rexa, a więc wymarłego dawno dinozaura. Rysunek, wykonany na niedostępnej dziś wysokości, jest autentycznie stary, ponieważ pokrywa go warstwa utlenionego żelaza, wydzielającego się naturalnie ze skały w ciągu milionów lat.

We włoskiej kopalni węgla, w pokładzie liczącym co najmniej 11 milionów lat, znaleziono w 1958 r. szkielet człowieka - homo sapiens, a w Fisher Canyon w Newadzie, w pokładzie wapnia powstałego ze skorupiaków ok. 220 milionów lat temu, odcisk buta, z przyszytą podwójnym ściegiem podeszwą.

Nieopodal Casper i góry Pedro Mountains (Wyoming - USA), dwóch poszukiwaczy złota stosujących w swojej pracy dynamit, odsłoniło po kolejnym wybuchu pieczarę, w środku której znajdowała się maleńka, zmumifikowana postać siedzącego człowieka. Mumia miała skrzyżowane nogi i ręce oparte o kolana oraz ciemnobrązową, pomarszczoną (zapewne ze starości) skórę.

Mumię badało wiele instytucji państwowych, w tym Harvard University. Jedyne, co udało się stwierdzić, min. dzięki prześwietlaniu sprzętem RTG, to to, iż ów maleńki zmarły (człowiek?) miał ok. 35 cm wzrostu, 65 lat w chwili śmierci i musiał przesiedzieć w granitowym górotworze co najmniej kilkaset milionów lat.
------------------------------------------------------------------
19 sierpnia 1951r. o godz: 7:32 rano pociąg osobowy z 128 pasażerami odjechał planowo ze stacji Altdorf (Szwajcaria) zdążając do stacji Andermatt. Po drodze musiał pokonać 430 m tunelu wydrążonego jeszcze w latach 30-tych pod wschodnim zboczem góry Titlis i cały ten czas używanego bez żadnych problemów. Podróż miała zająć 22 minuty i odbywała się po jedynym, istniejącym tam torze.

Zawiadowca w Andermatt otrzymał standardowy sygnał o odjeździe pociągu, po czym czekał spokojnie na jego odbiór, Po 26 minutach, gdy pociąg nie pojawiał się na szlaku, oddzwonił do zawiadowcy w Altdorf by upewnić się o wyjeździe składu, a po kolejnych 5 minutach ogłosił alarm. System sygnalizacji kolejowej o niczym szczególnym nie informował.

Ekipy ratunkowe, które wyruszyły po torze z obu miasteczek, spotkały się w tunelu. Po pociągu, jego pasażerach i obsłudze ani śladu. Wezwano pomoc z Braunwaldu, Schwyz i stolicy regionu Lucerny. W sumie ok. 800 osób - policjanci, wojsko, pracownicy kolejowi - szukało jakichkolwiek śladów katastrofy przez 12 dni, jednak bez rezultatu. Sprawa do dzisiaj nie jest wyjaśniona.
------------------------------------------------------------------
Podczas wiosennych manewrów wojskowych (1901 r. - dokładna data nie jest znana) w lekko górzystym terenie w okolicy miasteczka Rowieńki - obwód Krasnyj Łucz - południowo środkowa Rosja, na północny wschód od Morza Azowskiego - zatoka Taganroska, carski dowódca manewrów major K. Łapkin, obserwujący z niewielkiego wzgórza ruchy swoich podwładnych, śledził przez lornetkę pluton amunicyjny, którego zadaniem było dostarczenie środków bojowych do odległej o kilka kilometrów kompanii strzelców.

Z powodu pagórkowatego terenu major na chwilę stracił z pola widzenia żołnierzy, którzy przemieszczali się wolno z prawej strony na lewą, by przecież nieodwołalnie wyłonić się zza wzgórza po kilku minutach. To jednak nie nastąpiło. Major czekał jeszcze chwilę, po czym wraz ze swoim sztabem zjechał konno w dół, w ślad za plutonem. Dotarli do miejsca ostatniej obserwacji i dalej, aż do punktu docelowego, czyli kompanii strzelców. Nikt plutonu (23 żołnierzy ze sprzętem i amunicją) nie widział. Ruszyli więc całą kompanią po trasie dostawy, jednak niczego nie znaleziono. W okolicy nie było żadnych jaskiń, trzęsawisk, czy innych właściwości terenu, które mogłyby posłużyć do ukrycia się lub zaginięcia 23 ludzi. Pluton jakby wyparował, prawie na oczach dowódcy.

Poszukiwania trwały cały dzień, manewry przerwano. W konsekwencji, po kilku dniach, pluton amunicyjny i trochę sprzętu wojskowego spisano ze stanu.

Los majora i jego kariera wojskowa po tym wydarzeniu nie są znane.
------------------------------------------------------------------
Proboszcz miejscowego kościoła w Rivanazzano (podgórska miejscowość w północnych Włoszech - na południe od Mediolanu), porządkując stare parafialne dokumenty odnalazł poniższy opis:

Roku Pańskiego 1498, w majową niedzielę, parafianie, którzy wyszli po mszy z kościoła, zobaczyli zwisającą z nieba linę z uwiązanym na niej sporym kowadłem. Lina była wyprężona pod ciężarem zwisającego kilka stóp nad ziemią bloku metalu, a jej górny koniec niknął gdzieś wysoko w błękicie nieba.

Ojciec Fabiano, ówczesny proboszcz, też to widział, i jako duchowy przywódca swojej trzódki, podszedł śmiało do kowadła i popchnął je. Kowadło rozbujało się jak wahadło, ale nic więcej się nie działo. Kilku ośmielonych tym wyczynem parafian podniosło kowadło a jeden z nich odwiązał linę, która zwisała teraz luźno, nie obciążona ciężarem. Wszystko działo się w całkowitej ciszy upalnego, niedzielnego przedpołudnia. Kowadło postawiono na ziemi, a lina, po chwili, zaczęła "zwijać się" ku górze, nie wiadomo dokąd. Po kilku minutach znikła całkowicie w niebieskim przestworzu.

Kowadło do dziś można oglądać w miejscowym warsztacie samochodowym, który kiedyś był lokalną kuźnią.
------------------------------------------------------------------
Północne Chiny, prowincja Heilongjiang, okolice rzeki Ussuri, tereny przygraniczne z ZSRR. Rok 1968, jesień, migracje ptaków.

Przelatujące rano nad wioską stado wielu tysięcy szpaków znieruchomiało nagle na wysokości 70 m wprost nad lokalnym, płytkim jeziorkiem. Biedne ptaki zatrzymały się w jednej chwili w powietrzu tak, jakby stały się fragmentem fotografii wykonanej szybkim aparatem fotograficznym. Każdy z ptaków przestał machać skrzydełkami, czy wykonywać jakiekolwiek inne, najdrobniejsze choćby ruchy. Wiszą tak do dzisiaj (przypuszczalnie martwe od dawna) nieruchomo nad wodą, narażone na padające bez przeszkód śniegi i deszcze, fascynując chińskich naukowców.

W związku z protestami miejscowej ludności zmęczonej ciągłymi najazdami ciekawskich oraz położonej obok bazy wojskowej, władze zamknęły cały rejon, uniemożliwiając jakiekolwiek poważniejsze badania uczonym zagranicznym. Kilka dostępnych, wykonanych zaraz po wydarzeniu fotografii, nie oddaje istoty zjawiska (bezruchu ogromnego stada) z przyczyn oczywistych. Innych zdjęć, zwłaszcza filmowych nie ma z racji utajnienia przez władze miejsca wydarzenia i
wszelkich na ten temat informacji.
------------------------------------------------------------------
W Chilijskich Kordylierach, w obrębie szczytu Co. Paine, na wysokości ok. 2300m, jest maleńka polanka, w istocie duża półka skalna, z której dwa razy w roku – w dniach przesilenia wiosennego i jesiennego, można słuchać przejmującego, smutnego i hipnotyzującego śpiewu, płynącego z… góry, z chmur, lub czystego w tym czasie nieba.

Są to dwa głosy – żeński i męski, wykonujące kilkugodzinną pieśń o fascynującej, dziwnej harmonii, rozpisaną na dwa głosy. Pieśń bez słów, czyli bez stosowania jakiegokolwiek języka – tzw. wokaliza. Ludność miejscowa (teren rzadko zaludniony) twierdzi, że pieśń wykonywana jest od stuleci, od zawsze i, że wykonują ją Strażnicy Nieba. Cokolwiek to znaczy.

Dostęp do półki jest alpinistycznie bardzo trudny - dlatego tylko dwóm ekspedycjom udało się ów śpiew nagrać. Jednak mimo późniejszego przebadania zapisów, stwierdzono jedynie, iż zastosowana w pieśni harmonia, metrum i konstrukcja utworu, daleko odbiegają od wzorców lokalnych i tak naprawdę nie dają się z niczym znanym porównać. Zwłaszcza, że za każdym razem jest to inna pieśń (lub improwizacja), choć skonstruowana w tej samej, dziwnej (niebiańskiej?) estetyce.

Badania nagrań fascynującego duetu trwają.
------------------------------------------------------------------
W Norwegii egzystuje, gospodaruje od wieków na kilkunastu hektarach, pewna rolnicza rodzina wielopokoleniowa, której wszyscy członkowie, od najstarszych, twierdzą, że ich jeden z trzech psów ma już co najmniej 120 lat. Jest to normalny pies rasy kundel – zdrowy, żywy, lubiący ludzi i użyteczny w gospodarstwie. Rodzina pokazuje stare, pożółkłe (ale i nowsze) fotografie, na których uwieczniono to dziwne zwierzę w różnych sytuacjach. Pies, badany okresowo przez miejscowych, zmieniających się z biegiem lat weterynarzy, jest ciągle w biologicznej kondycji psa czteroletniego.
------------------------------------------------------------------
Na terenie północno-zachodniej Afryki (Sahara) znajduje się coś w rodzaju oazy, wyposażonej w dwie, odległe od siebie o kilkanaście metrów studnie. Jedna stara i wyschnięta, druga zbudowana w latach 50-tych XX wieku, głębsza od tamtej. Studnia posiada przedziwną właściwość – mianowicie z regularnością dobrego zegarka, woda w niej podnosi się i opada o kilkanaście metrów. W godzinach nieparzystych opada do poziomu ok. -15 m, by z kolei po godzinie, podnieść się do samej góry, tak wysoko, że można zmoczyć rękę.

Sprawa jest tym bardziej niezrozumiała, iż w promieniu kilkunastu kilometrów teren jest płaski, pustynny i geologicznie jednorodny.
------------------------------------------------------------------
Pewien ledwie piśmienny robotnik rolny w północnej Turcji ma szczególny dar – po zobaczeniu obcego człowieka, choćby na fotografii, potrafi precyzyjnie ustalić datę, godzinę i minutę jego urodzin oraz z taką samą precyzją moment przyszłej (lub faktycznej) śmierci. Nie sprawia mu to żadnych trudności – po prostu patrzy i zapytany natychmiast odpowiada. Jednak datę śmierci ujawnia tylko wtedy, gdy jest przekonany, iż zainteresowany nie dowie się o tym. Te tak ważne dane uzupełnia na życzenie mniej istotnymi – ślub, urodziny dzieci, choroba, wypadek, czy inne godne uwagi zdarzenia życiowe.

Jego informacje były po wielokroć weryfikowane i zawsze okazywało się, że w każdym szczególe są prawidłowe.
------------------------------------------------------------------
87 letni, sparaliżowany częściowo fin, Jalonen Jansson, po przeżyciu kolejnego zawału i śmierci klinicznej w 2003r., odzyskał pełną władzę w nogach, następnie wyrastają mu nowe, zdrowe zęby, odzyskuje bujną blond czuprynę, znikają szybko zmarszczki, polepsza się wzrok, stwierdza gwałtowny przypływ… męskości. Młodnieje w błyskawicznym tempie. Prowadzone na bieżąco badania wykazuję jedynie lekką niedokrwistość - poza tym wyniki medycznie są coraz lepsze.

Jansson zamierza wrócić do pracy (był drwalem) i zwłaszcza do życia towarzyskiego z udziałem… kobiet. Lekarze nie potrafią wyjaśnić tego fenomenu. Pewną poszlaką może być silna i rosnąca po... rewitalizacji, religijność Janssona.
------------------------------------------------------------------
W 1898r. nieznany szerszej publiczności amerykański pisarz Morgan Robertson, publikuje opowiadanie „The Wreck of the Titan”, opisując ze szczegółami katastrofę zmyślonego, niezatapialnego superstatku pasażerskiego „Tytan”. Czternaście lat później, w 1912r., tonie rzeczywisty „Titanic”. A oto porównanie pewnych danych z opowiadania i rzeczywistych:

„Tytan”/„Titanic”

Port początkowy: - Southampton/Southampton
Port docelowy: - New York/New York
Przyczyna katastrofy: - góra lodowa/góra lodowa
Pora katastrofy: - noc/noc
Wyporność statku:- 75 000 BRT/66 000 BRT
Liczba śrub napęd.:- 3/3
Liczba kominów:- 3/3+1 atrapa
Liczba grodzi wodoszcz.: - 19/16
Liczba łodzi ratunkowych: - 24/22
Długość statku: - 800 stóp/882 stóp
Prędkość przy zderzeniu: - 25 węzłów/23 węzły
Liczba pasażerów: - 3 000/2 224

Inny pisarz, Matthew Phipps Shiel, w 1896r. drukuje opowiadanie o potężnej organizacji czarno ubranych fanatyków, chcących unicestwić w Europie wszystkich wrogów własnych idei, stosujących takie metody, jak wrzucanie pomordowanych do ognia (pieców). Tytuł opowiadania; -„The S. S.”.
------------------------------------------------------------------
W zachodnim RPA, w górzystym terenie, przebiega zwykła asfaltowa droga. W pewnym jej miejscu, jeżeli jedzie się samochodem (lub idzie) nie szybciej niż.8km/h, doznaje się szczególnego wrażenia, polegającego na tym, iż wszystko co widać przed nami (w zakresie kąta widzenia), obraca się o prawie 180 stopni (wywraca do góry nogami), by po kilkunastu metrach wędrówki, jazdy, powrócić do normalnego położenia. Efekt jest realny, gdyż daje się filmować przy pomocy unieruchomionej na pojeździe kamery.

Anomalia ta (grawitacyjna, magnetyczna?) powstała widocznie dopiero w jakiś czas po zbudowaniu drogi, inaczej budowlańcy zauważyli by takie zjawisko.
------------------------------------------------------------------
Zmarły papież - JAN PAWEŁ DRUGI - 13 liter
- Karol Wojtyłła - 13 liter
- postrzelony - 13 maja
za patronkę miał Matkę Boską Fatimską - ostatnie objawienie, w
obecności 70 000 ludzi - 13 października 1917 r.
- zmarł w wieku 85 lat; - 8+5=13
- dnia: 2005-04-02; - 2+0+0+5+0+4+0+2=13
- w 13 tygodniu roku.
- o godzinie 21:37; - 2+1+3+7=13
- w 9301 dniu pontyfikatu; - 9+3+0+1=13
------------------------------------------------------------------
Są na świecie (np: Niemcy) prowadzone od wielu dziesiątków lat statystyki, z których jasno wynika, iż liczba osób podróżujących pociągami które uległy katastrofie jest zdecydowanie niższa niż w pociągach „bezpiecznych”. Dodatkowo, w wagonach, które ucierpiały w konkretnym wypadku najbardziej, zawsze znajdowało się mniej ludzi niż w wagonach pozostałych. Różnice są drastyczne – nieraz jak 1:100.
------------------------------------------------------------------
Abraham Lincoln / J.F. Kennedy.

- Abraham Lincoln został wybrany do Kongresu w 1846r., Kennedy w
1946r.
- Abraham Lincoln został prezydentem w 1860r, Kennedy w 1960r.
- nazwiska Lincoln i Kennedy zawierają po 7 liter
- obaj walczyli o prawa obywatelskie
- obie żony prezydentów straciły dzieci w czasie pobytu w Białym Domu
- obaj zostali zastrzeleni w piątek
- obaj otrzymali postrzał w głowę
- sekretarka Lincolna nazywała się Kennedy, Kennedy-ego - Lincoln
- obaj byli zastrzeleni przez mieszkańców stanów południowych
- następcy obu prezydentów byli południowcami
- obaj następcy zamordowanych prezydentów nazywali się Johnson
- Andrew Johnson (następcę Lincolna) urodził się w 1808r.
- Lyndon Johnson (następcą Kennedy-ego), w 1908r.
- morderca Lincolna, John Wilkes Booth, urodził się w 1839r., morderca
Kennedy-ego, Lee Harvey Oswald, urodził się w 1939r.
- obaj mordercy byli znani z pełnego nazwiska
- nazwiska obu morderców składają się z 15 liter
- Lincoln został zastrzelony w teatrze o nazwie „Kennedy”.
- Kennedy został zastrzelony w samochodzie marki „Lincoln”.
- Booth uciekł z teatru do magazynu i tam został zatrzymany
- Oswald uciekł z magazynu (książek) i został zatrzymany w teatrze
- obaj zostali zastrzeleni przed rozprawą sadową.

Chichot losu? Czymkolwiek (kimkolwiek) On (los) jest?
------------------------------------------------------------------
Nowa Anglia (północno - wschodnie stany USA – Main, New Hampshire, Massachusetts, Vermont, Rhode Island, itd.), 1780r., 19 maj. W południe zapanowała ciemność tak głęboka, iż nie było widać dłoni trzymanej przed oczami, i nie chodzi tu wcale o zwykłe, astronomiczne zaćmienie słońca czy jakąś chmurę pyłową. Stan ten trwał do południa dnia następnego, po czym wszystko wróciło do normy. Do dzisiaj nikt nie potrafi wyjaśnić tego zjawiska. Podobne zdarzenia miały miejsce 19 sierpnia 1763r. w Londynie, 26 kwietnia 1884r. w Preston (Anglia), 2 grudnia 1904r. w Memphis (USA), itd.. Na „górze” mają problemy z zasilaniem?
------------------------------------------------------------------
Rankiem 8 lutego 1855r., po nocnych opadach śniegu w Devonshire (Anglia) i okolicy, zdumieni ludzie zobaczyli na świeżym śniegu przedziwne ślady. Były to odciski kopyt, czy stóp nieznanej istoty, raczej dwunożnej, biegnące w idealnie prostej linii na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów.

Poprzez wszelkie przeszkody; dachy i ściany domów, płoty, mury, wzniesienia czy rozpadliny, a nawet rzeki – urywając się na jednym brzegu i zaczynając w tej samej prostej linii na drugim. Pisała o tym prasa – “The Times”, “Illustrated London News” – przyjęło się wtedy określenie “ślady stóp diabła”, które, jak się okazuje, nie są zjawiskiem jednostkowym. Podobne ślady obserwowano od XIXw., aż do czasów współczesnych - na plażach New Jersey, na wyspach
Kergulena w pobliżu Antarktydy, w Belgii, w Kanadzie.

Spacerki „czegoś” trwają w najlepsze.
------------------------------------------------------------------
Podczas zawodow w skokach z trampoliny w Sydney, w 1951 r., hiszpański zawodnik J. Aldomar, w obecności kamer i na oczach dopingującej publiczności skoczył w niezłym stylu z najwyższej wysokości, po czym... nie wynurzył się. Sędziowie po minucie nerwowego oczekiwania zarządzili natychmiastowe spuszczenie wody z basenu, jednak wewnątrz, poza kilkoma drobnymi śmieciami, niczego nie znaleziono.

Zawody odwołano, sprowadzono policję, wdrożono śledztwo - wszystko na nic. Skoczek nie odnalazł się do dzisiaj.
------------------------------------------------------------------
"New York Herald Tribune" w dniu 13 sierpnia 1931 r. opublikował nekrolog, z którego wynikało, iż 2 sierpnia tegoż roku zmarł w wieku siedemdziesięciu dwu lat niejaki Angelo Faliconi, znany jako człowiek korek. Mógł on godzinami leżeć na wodzie w bezruchu, a nawet spać - na plecach, na boku, w dowolnej pozycji. Obciążony ciężarem ołowianym, nie tonął. Zaszyto go wreszcie kiedyś w worek i zatopiono głową do dołu - przeżył to doświadczenie, mimo spędzenia w głębinie i w worku ośmiu godzin.

Faliconi, w związku z własną "niezatapialnością", poddawał się przeróżnym badaniom medycznym, jednak nigdy niczego szczególnego nie wykryto.
------------------------------------------------------------------
W 1955 r., w trakcie wykonywania fundamentów pod nowy budynek w miejscowości Monroe w Luizjanie, robotnicy wykopali ołowianą skrzynię, w której znajdowała się trumna ze zwłokami młodej dziewczyny. Problem w tym, że dziewczyna wyglądała, jakby została pochowana kilka godzin temu, lub jakby spała - żadnych oznak rozkładu, czy innych, standardowych śladów pośmiertnych. Jednak na zwłokach znaleziono srebrną tabliczkę z imieniem zmarłej; "ST. Claire", oraz datą pochówku - "7 września 1814 r.".

A więc trumna przeleżała w ziemi 141 lat !!!
------------------------------------------------------------------
cdn.

Podobne artykuły


11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 400
11
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1658
11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 402
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 692
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 918
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 212
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 192
9
komentarze: 10 | wyświetlenia: 593
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 266
9
komentarze: 18 | wyświetlenia: 366
9
komentarze: 12 | wyświetlenia: 438
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 537
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 277
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 587
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 573
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Sylwia.,  16/08/2012

Interesujące......

  grazaa,  15/01/2013

Zadajesz pytania, szukasz odpowiedzi? A może chcesz pokazać jak mało wiemy? Zaczęłam czytać, po kolei, na tapetę idą wszystkie arty, które pominęłam. Twój sposób pisania... wciąga... więc czytam dalej :-)
ale żeby tak cały pociąg...?
a to stado szpaków...?

@grazaa: To tak jak i ja czytasz, Grażko:)

  grazaa,  15/01/2013

@Skalny Kwiat: Czytam, bo... warto :) Szkoda, że dopiero teraz, mam sporo zaległości...

  golesz,  16/01/2013

@grazaa: Cóż - Świat jest znacznie dziwniejszy, niż Go sobie wyobrażamy. Zwłaszcza, gdy kilka rzeczy wymyślonych. Tymi palcyma. Ale nie wszystkie.

Pozdrawiam.

  hussair  (www),  24/01/2013

Życzyłbym sobie tego 120-letniego psa. Ba, sobie też bym życzył 120 lat. Pod warunkiem, że kondycja psychofizyczna zachowała by stadium wieku, powiedzmy, 30 lat. Bo 4-letnie to jednak troszkę ogranicza badanie świata. Zwłaszcza jego szczególnie urokliwej, progesteronowej strony.
Rzeczywiście, jak my mało wiemy o tym świecie, panowie akademicy...

  golesz,  24/01/2013

@hussair: To samo chyba mówił ten zawodnik, który wskoczył do basenu, i zniknął. Tam dopiero zobaczył, co jest grane. Mimo, iż chlor (chlorowana mocno woda w basenach) szkodzi na oczka.

  hussair  (www),  24/01/2013

@golesz: Interesujące. Kusi mnie sprawić sobie ten eksperyment.

  golesz,  24/01/2013

@hussair: Nieee! Chyba, żebyś był przywiązany długą liną do trampoliny. Chociaż i to nie gwarantuje.

  hussair  (www),  06/09/2013

@golesz: W takim razie poproszę Ciebie o asekurację. Swoją drogą, czy taki zrelaksowany, wędrujący między bukami i brzozami grzybiarz ma świadomość, że w każdej chwili może wdepnąć w międzywymiarową furtkę i wmaszerować z kobiałką pod Verdun, na przykład, w ostrzale? ;)

  golesz,  06/09/2013

@hussair: No właśnie zdarza sie. I niewinny chłopina otrzymuje ni stąd, ni zowąd, pałką między oczy, czy z kuszy w plecy. Jeśli trafi na średniowieczny harmider wojenny.

  hussair  (www),  06/09/2013

@golesz: Pieski świat. :))

Przeczytałam po raz wtóry i dochodzę do wniosku, że moje przekonanie o tym, że nie jesteśmy sami na tej planecie, oraz że istnieją podróże w czasie i przenikające się wymiary, jest jak najbardziej poprawne...

  golesz,  06/09/2013

@Skalny Kwiat: Poprawne logicznie, poznawczo, ale dla współczesnych koryfeuszy nauki śmieszne i prostackie. Ja osobiście nie mam dylematu - myślę po swojemu, nie zważając na chichot.

  hussair  (www),  06/09/2013

@Skalny Kwiat: Na poleconym przez Ciebie wczoraj filmie Einstein powiedział, że wyobraźnia ma przewagę nad nauką taką, że jest nieograniczona. I to jest ten klucz.

  golesz,  06/09/2013

@hussair: Bo wyobraźnia Strzelcze, to często wędrowanie na przełaj - przez lasy, pola, bagna, góry. Trudniej czasem, ale krócej, szybciej.No i przyjemniej niż po zaplanowanych, ogrodzonych bezsensownie autostradach.

@hussair: Cieszę się, że go oglądnąłeś... Pięknie dobrany materiał, by ukazać, że inne i dla większości niezrozumiałe osoby, mają coś pięknego światu i ludziom do zaoferowania... Wystarczy tylko wrażliwy odbiór i próby porozumienia/zrozumienia inności ludzi wokół, szczególnie tych, którzy stereotypowo wpadają do szufladki "dziwolągów".

  hussair  (www),  06/09/2013

@golesz: No właśnie... Chyba to jest smakowanie życia, zresztą... przytomnego, a nie serwowanego. Co jest różnicą. A przy okazji się odkrywa - mniej lub więcej.
Kasia - warto było, zdecydowanie. Zresztą nie podejrzewałbym Ciebie o polecanie ,,marnotrawstwa''. ;-)

@hussair: Niom:) Po wrocławskiej Literaturze, mogę spokojnie polecać twórczość wielu wartościowych polskich autorów, jak również wiem, kogo unikać... Pokłosie LiteraTury można śledzić na fb. Przerażający jest fakt, że pisarze piszą, a coraz mniej ludzi czyta lub interesuje się jakąkolwiek literaturą. Na szczęście, jest wielu młodych ludzi rokujących nadzieję, trzeba tylko do nich docierać. będę proponować tu od czasu do czasu lektury godne przeczytania :)

  hussair  (www),  06/09/2013

@Skalny Kwiat: Dobra jest. :)

  ulmed,  06/09/2013

Ten facio to mój typ! - "Jansson zamierza wrócić do pracy (był drwalem) i zwłaszcza do życia towarzyskiego z udziałem… kobiet. Lekarze nie potrafią wyjaśnić tego fenomenu. Pewną poszlaką może być silna i rosnąca po... rewitalizacji, religijność Janssona."
Co my wiemy? Kiedyś jasno to określił mądry Sokrates. Szkoda wielka, że tak mało ludzi uświadamia sobie tę prostą sentencję - "Wiem, że nic nie wiem".
Łatwiej by się żyło gdyby zrozumiano jej sens. :)

  golesz,  06/09/2013

@ulmed: Ano właśnie.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska