Login lub e-mail Hasło   

Deir Yassin - anatomia zbrodni

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://historycy.pl/index.php?option=com(...)emid=53
29 listopada 1947 r. Organizacja Narodów Zjednoczonych w głosowaniu na forum Zgromadzenia Ogólnego zadecydowała o podziale Palestyny (dotąd brytyjskiego terytorium...
Wyświetlenia: 3.825 Zamieszczono 17/08/2012

29 listopada 1947 r. Organizacja Narodów Zjednoczonych w głosowaniu na forum Zgromadzenia Ogólnego zadecydowała o podziale Palestyny (dotąd brytyjskiego terytorium mandatowego), opowiadając się zarozwiązaniem forsowanym przez stronę żydowską w narastającym konflikcie zpalestyńsko-żydowskim. W decydującym stopniu wpłynęło to na zintensyfikowanie działań zbrojnych Palestyńczyków. Do wiosny 1948 r. zdołali oni poddać swojej kontroli wszystkie ważniejsze szlaki komunikacyjne prowadzące do żydowskich osad, wśród nich m.in. drogę z Tel Avivu do Jerozolimy, która miała ważne znaczenie strategiczne ze względu na liczną kolonię żydowską zamieszkującą w tym ostatnim mieście. Mała wioska palestyńska Deir Yassin - ulokowana na dalekich, południowo-zachodnich krańcach Jerozolimy - znajdowała się w pobliżu parowu, którym przebiegała szosa Tel Aviv - Jerozolima i ze względu na to była miejscem częstych zasadzek organizowanych przez palestyńskich partyzantów - mieszkańców okolicznych wsi na usiłujące się tędy przedzierać do Jerozolimy konwoje żydowskie. Mieszkańcy osady nie uczestniczyli w tych akcjach zbrojnych, przystając na swoisty pakt o nieagresji z żydowską Haganą - zbrojną organizacją walczącą o niepodległy Izrael, sumiennie honorowany przez obydwie strony. Taki stan rzeczy trwał jednak tylko do 9 kwietnia 1948 r.

Tego dnia, wczesnym rankiem, sporych rozmiarów oddział składający się z członków skrajnie szowinistycznych, żydowskich organizacji: Irgun (na jego czele stał Menachem Begin) oraz grupa Sterna, niewykluczone - co do tego nie ma absolutnej pewności - iż wspomagany przez oddziały Palmach (kadrowe jądro Hagany), zaatakował Deir Yassin i po krótkiej walce, pokonawszy słaby opór zaskoczonej samoobrony wsi, rozpoczął systematyczną rzeź jej mieszkańców. Wyciąganych z domu ludzi - bez względu na wiek i płeć - ustawiano w szereg i rozstrzeliwano. Dwadzieścia kilka osób załadowano na ciężarówkę i zawieziono do żydowskiej dzielnicy Jerozolimy, gdzie oprowadzano ich po ulicach bijąc i upokarzając na różne sposoby. Po powrocie do Deir Yassin podzielili oni los pozostałych mieszkańców wsi. Do mordowania mieszkańców Deir Yassin użyto także noży i bagnetów, którymi zakłuwano i rozpruwano ofiary, nie wyłączając ciężarnych kobiet.

Świadkiem zbrodni w Deir Yassin był Szwajcar Jacques de Reynier, przedstawiciel Międzynarodowego Czerwonego Krzyża na Palestynę, który na miejsce tragedii zdołał dotrzeć tuż po zakończeniu masakry. O zdarzeniu został poinformowany przez stronę palestyńską, która zwróciła się do niego z prośbą o uratowanie rannych i wywiezienie zabitych ze wsi. Agencja Żydowska (główne przedstawicielstwo strony żydowskiej w Palestynie) odmówiła pomocy, zasłaniając się brakiem kontaktu z Irgunem. Podobnie Brytyjczycy umyli ręce od całej sprawy. Wykorzystując prywatne kontakty w kierownictwie Irgunu, zdołał Reynier uzyskać zezwolenie na wyjazd do Deir Yassin. Po przybyciu na miejsce zbrodni oficerowie Irgunu zakazali mu bezwzględnie wejścia na teren wsi. Jednakże i tym razem do Szwajcara uśmiechnęło się szczęście. Oficer wywiadu Irgunu o nazwisku Moshe Barzilai - któremu w okresie II wojny MCK trzykrotnie uratował życie - postanowił spłacić dług wdzięczności zaciągnięty względem tej organizacji i zezwolił Reynierowi na inspekcję wsi, służąc mu za przewodnika. Reynier, w zniszczonych częściowo domostwach, natrafił na kilkunastu rannych Palestyńczyków, których - wbrew protestom części żołnierzy żydowskiego oddziału - zdołał ewakuować (przy pomocy posiadanej ciężarówki) do jerozolimskiego szpitala.

Jacques de Reynier relację z pobytu w Deir Yassin zawarł w oficjalnym raporcie do centrali MCK w Genewie - za którego obiektywną treść grożono mu śmiercią ze strony żydowskiej - oraz w prywatnych pamiętnikach, porównując masakrę w Deir Yassin do ekscesów oddziałów SS w okupowanych podczas II wojny światowej Atenach, których był naocznym świadkiem. Liczbę zamordowanych w Deir Yassin Reynier oszacował na 200 osób. Masakra w Deir Yassin była przedmiotem postępowania, prowadzonego przez organy brytyjskiej administracji w Palestynie. W raporcie przesłanym do brytyjskiego zarządu Palestyny, Richard Catling - prowadzący postępowanie - stwierdził, iż nie ma wątpliwości co do tego, że w Deir Yassin żydowscy partyzanci dokonali na palestyńskiej populacji wsi wielu okrutnych czynów, włączając gwałty - a następnie zabójstwa - nieletnich dziewcząt oraz zabójstwa niemowląt. Pewna kobieta przesłuchiwana przez Catlinga - ocalała z rzezi mieszkanka Deir Yassin - zeznała, że jeden ze zbrodniarzy zastrzelił z zimna krwią jej siostrę będącą w 9 miesiącu ciąży, a następnie rozciął łono kobiety rzeźnickim nożem. Jej koleżanka, która próbowała ratować płód została również zastrzelona. Wydaje się, że szczególnie odrażające zbrodnie polegające na mordowaniu kobiet w ciąży nie były dokonywane w amoku przez zamroczonych nienawiścią żołdaków, lecz wynikały z wyrachowanej kalkulacji, mającej na celu zastraszenie palestyńskich wieśniaków poprzez danie im wyraźnie do zrozumienia, że stare, arabskie obyczaje wojenne, biorące w ochronę dzieci, kobiety i starców nie będą w tym konflikcie honorowane. Takie postępowanie miało na celu zmuszenie palestyńskich bojowników do zaniechania regularnych akcji zbrojnych i skoncentrowania się ich wysiłków na obronie najbliższych w miejscach zamieszkania.

Dominujący nurt syjonizmu (Agencja Żydowska, Hagana), odżegnał się od wszelkiej odpowiedzialności za wydarzenia w Deir Yassin, wskazując na Irgun i Grupę Sterna - ekstremalny element ruchu syjonistycznego - jako winnych popełnionej zbrodni. Nie negując generalnej zasadności takiego stanowiska należy jednakże podkreślić, że nie ma absolutnej pewności co do tego, czy komando Irgunu i Grupy Sterna nie było wspomagane przez oddziały Hagany, zwłaszcza, iż zaledwie w trzy dni po dokonanej masakrze wszystkie wymienione wyżej organizacje zawarły porozumienie o ścisłej współpracy. Za wyrachowanym charakterem masakry w Deir Yassin przemawia również inny fakt. Otóż strona żydowska, chcąc rozpropagować wśród Palestyńczyków wieść o zbrodni, nadała informującą o niej audycję radiową w języku arabskim. Ponadto wielokrotnie, podczas starć zbrojnych żydowsko-palestyńskich (i żydowsko-arabskich od maja 1948 r.) mających miejsce po masakrze w Deir Yassin, oddziały żydowskie (izraelskie) transmitowały z głośników radiowych audycję o Deir Yassin, w celu osłabienia ducha bojowego palestyńskich (arabskich) żołnierzy. Innymi słowy stronie żydowskiej zależało na rozpowszechnieniu wiadomości o Deir Yassin w obrębie Palestyny (wśród Palestyńczyków) i stłamszeniu informacji o zbrodni poza jej granicami. Strona palestyńska również "nagłośniła" fakt masakry w Deir Yassin, licząc na wzbudzenie w Palestyńczykach żądzy odwetu. Skutek jednakże w tym wypadku był odwrotny do zamierzonego, to znaczy dokładnie taki, jakiego sobie życzyła strona żydowska. Menachem Begin komentując pokłosie masakry stwierdził, iż w konsekwencji zbrodni w Deir Yassin Arabowie zaczęli uciekać w trosce o swe życie z części Palestyny przyznanej Żydom.

Masakra w Deir Yassin nie miała charakteru wyjątkowego. W dniu 22 lipca 1946 r. - jeszcze przed formalnym podziałem Palestyny - członkowie Irgunu wysadzili w powietrze Hotel Króla Dawida w Jerozolimie, uśmiercając około 90 Arabów, Brytyjczyków i Żydów. Ów akt bezwzględnego terroryzmu, w połączeniu z powieszeniem (znów było to dzieło Irgunu) dwóch brytyjskich sierżantów, których ciała po śmierci zostały zmasakrowane dynamitem, wzburzył brytyjską opinię publiczną do tego stopnia, że w Wielkiej Brytanii doszło do antysemickich zajść, które swą kulminację znalazły w zdemolowaniu synagogi w Derby. Warto w tym miejscu dodać - abstrahując trochę od zasadniczego wątku - że fakt ów jest stosunkowo mało znany, a przecież właśnie Derby są podręcznikowym przykładem "spontanicznego antysemityzmu", w przeciwieństwie do pogromu kieleckiego z lipca 1946 r., w którym element politycznej prowokacji odgrywał najprawdopodobniej sporą rolę.

10 kwietnia 1948 r. oddział Hagany zajął osadę Nasr Al - Din w pobliżu Tyberiady i wysadził w powietrze wszystkie domy we wsi, grzebiąc pod gruzami jej 10 mieszkańców. W nocy z 14 na 15 lutego 1948 r. silny oddział Hagany zajął palestyńską wieś Sasa i wysadził w powietrze 20 domów pełnych ludzi, uśmiercając około 60 Palestyńczyków, głównie kobiety i dzieci. Żołnierze Hagany, mieli pełną świadomość obecności ludzi w wysadzanych domach, mimo to jednak nie zezwolili Palestyńczykom na ich opuszczenie. 12 lipca 1948 r. w miejscowości Lydda - gdzie doszło do starć miedzy izraelską armią a buntującą się ludnością palestyńską - skierowane do tłumienia rozruchów izraelskie oddziały wojskowe zabiły około 250 palestyńskich cywilów, przy czym zastosowany modus operandi polegał na włamywaniu się uzbrojonych po zęby żołnierzy do domów i strzelaniu na oślep do zgromadzonych w nich mieszkańców. W październiku 1948 r. około 70-ciu Palestyńczyków z miejscowości Hula (przy granicy z Libanem) zostało zapędzonych przez izraelskich żołnierzy do lokalnego meczetu i tam rozstrzelanych z broni maszynowej. Po dokonaniu zbrodni, meczet - wraz ze zwłokami ofiar - został wysadzony w powietrze. Również w październiku 1948 r. żołnierze izraelscy zabili około 250 Palestyńczyków (głównie starców, którzy nie byli w staniesalwować się ucieczka) w miejscowości Ed - Dawayimeh w pobliżu Hebronu. Palestyńczycy schronili się w wiejskim meczecie, do którego wtargnęli izraelscy żołnierze i uśmiercili wszystkich tam obecnych strzałami z broni maszynowej.

Ponura lista zbrodni popełnionych na ludności palestyńskiej przez oddziały Irgunu, Grupy Sterna, Hagany a następnie regularną armię izraelską jest bardzo długa, co świadczy o ich wykalkulowanym charakterze. Zdaje się, iż brutalne obchodzenie się z ludnością cywilną przeciwnika było z góry zaplanowanym elementem żydowskiej (izraelskiej) strategii, obliczonej na podminowanie ducha palestyńskich (arabskich) bojowników. Za taką tezą przemawia również odezwa z 1948 r. naczelnego rabina izraelskiej armii Abrahama Avidana, w której wyżej wymieniony nawoływał do zabijania palestyńskiej (arabskiej) ludności cywilnej. Powołując się na talmud babiloński (sic!), twierdził on, iż zabijanie nawet najszlachetniejszych spośród gojów jest w okresie wojny usprawiedliwione, gdyż nigdy nie ma absolutnej pewności co do tego, że "oszczędzona" ludność cywilna przeciwnika nie będzie w przyszłości działać na szkodę Izraela poprzez - na przykład - udzielanie informacji żołnierzom swojej armii. Należy jeszcze raz podkreślić, iż ów pogląd - żywcem zaczerpnięty ze starotestamentowych realiów - głosił naczelny rabin armii Izraela, którego status można porównać do biskupa polowego Wojska Polskiego.

Strona palestyńska nie pozostawała bierna. 13 kwietnia 1948 r. - cztery dni po masakrze w Deir Yassin - żydowski konwój samochodowy, składający się z 10 pojazdów zmierzał w kierunku Wzgórza Scopus położonego na obrzeżach Jerozolimy, gdzie znajdował się Uniwersytet Hebrajski oraz żydowski szpital Hadassa. Konwój składał się z ambulansów wiozących m.in. rannych w Deir Yassin członków komanda Irgunu i Grupy Sterna, autobusów wypełnionych personelem medycznym szpitala Hadassa, ciężarówek transportujących zaopatrzenie dla placówki Hagany na Wzgórzu Scopus oraz dwóch aut pancernych stanowiących eskortę kolumny. Tuż przed wjazdem na teren szpitala Hadassa, pod stanowiącym awangardę kolumny samochodem pancernym, eksplodowała mina. Utworzony na wskutek eksplozji potężny lej zablokował przejazd konwoju. Kilka pojazdów z końca kolumny zdołało umknąć do Jerozolimy, większość jednakże została z furią zaatakowana przez setki Palestyńczyków, którzy rzucili się na broniących konwoju żołnierzy Hagany z okrzykiem "Deir Yassin". W trakcie zażartych walk zginęło 75 Żydów z konwoju, głównie cywilów spośród personelu szpitala Hadassa. Ocaleni zawdzięczali swe życie interwencji oddziałów brytyjskich stacjonujących w pobliżu oraz wypadowi z odsieczą, zorganizowanemu przez placówkę Hagany ze Wzgórza Scopus.

Miesiąc później, 12 maja, oddział palestyński składający się z żołnierzy Legionu Arabskiego (zorganizowanego i wyszkolonego przez Brytyjczyków) oraz palestyńskich ochotników ze wsi wokół Hebronu zaatakował żydowską kolonię Kfor Etzion, położoną przy drodze z Hebronu do Jerozolimy i przez to posiadającą militarne znaczenie. Po dwóch dniach zaciętych walk pozostała przy życiu garstka osadników (50 osób), w tym kobiety i dzieci, poddała się przeważającym siłom palestyńskim. Zgromadzono ich na głównym placu wsi, a następnie rozstrzelano lub zakłuto bagnetami, przy czym sprawcami zbrodni byli ochotnicy z pobliskich wsi dokonujący mordu na bezbronnych jeńcach przy akompaniamencie okrzyków "Deir Yassin". Żołnierze z Legionu Arabskiego wykazywali znacznie większą rezerwę i czterech uratowanych z zagłady osadników Kfor Etzion, właśnie im zawdzięczało życie. Palestyńczycy tak przed masakrą w Deir Yassin - jak i szczególnie później - nie stronili od ataków wymierzonych w ludność cywilną przeciwnika. Tym niemniej analizując postawę obydwu walczących stron dochodzi się do konkluzji, iż słowa większej krytyki należą się stronie żydowskiej (izraelskiej) niż palestyńskiej (arabskiej). W świetle bowiem koncepcji wojny sprawiedliwej Żydzi byli agresorami a Palestyńczycy broniącymi swej ojczyzny (wojna obronna) przed najeźdźcą z zewnątrz. Uzasadnienie tej tezy wymaga cofnięcia się w czasie, gdyż jak każdy współczesny konflikt etniczny także ten palestyńsko-żydowski ma swoje korzenie w przeszłości.

W rezultacie dwóch nieudanych powstań przeciwko Rzymowi, pierwszego z lat 66-70 (opisanego dokładnie przez Józefa Flawiusza) oraz drugiego, Bar Kochby z lat 132-135 ludność żydowska Palestyny poniosła ogromne straty. Dziesiątki tysięcy Żydów zginęło, jeszcze więcej zostało przymusowo deportowanych z Palestyny lub sprzedanych w niewolę, świątynia jerozolimska została zrównana z ziemią. Żydom - w tym także judeochrześcijanom - zabroniono wstępu do Jerozolimy z wyjątkiem kilku dni w roku, przeznaczonych na opłakiwanie zniszczonej świątyni. Tym niemniej - i jest to uwaga niezwykle istotna - znaczna część żydowskiej populacji Palestyny ostała się wszelkim przeciwnościom losu, trwając z uporem na ziemi przodków.

Po roku 135 w Palestynie było nadal bardzo wielu Żydów. Ich sytuacja uległa nawet pewnemu polepszeniu gdy Antoninus Pius odwołał szereg edyktów Hadriana wymierzonych przeciwko nim. W miejscowości Usha (w pobliżu Hajfy) funkcjonował Sanhedryn, najwyższy żydowski organ sądowo-religijny. Ta sama miejscowość (a później Tyberiada) była siedzibą żydowskiego patriarchy, cieszącego się wśród Żydów wielkim autorytetem, poważanego także przez Rzymian, którzy traktowali go jako - sui generis - rzecznika żydowskich interesów. Sanhedryn uchwalił szereg praw zakazujących opuszczania przez Żydów Palestyny jak również zachęcających ich do kupowania ziemi od "niewiernych". Pomimo takiego stanu rzeczy emigracja z Palestyny nasiliła się w III w., co było związane z ogólnym kryzysem ekonomicznym doświadczanym przez imperium rzymskie. Emigranci kierowali się na zachód, do miast włoskich, greckich i egipskich jak również - przede wszystkim - na wschód, do Babilonu i Mezopotamii, który to region z biegiem czasu skupił dużą liczbę żydowskich emigrantów i stał się silnym centrum judejskiej religii i kultury, wyprzedzając pod tym względem rodzimą Palestynę.

Fale emigracji żydowskiej po klęsce powstania Bar Kochby nie były zjawiskiem nowym w dziejach narodu żydowskiego. Już w VI wieku p.n.e. wielu Żydów nie powróciło z niewoli babilońskiej, decydując się na pozostanie w regionie Międzyrzecza. To właśnie do potomków tych Żydów dołączyli emigrujący na wschód ich współwyznawcy, po upadku powstania Bar Kochby. Również w okresie helleńskim (rządy Ptolemeuszów w Egipcie i Seleucydów w Syrii) oraz po wejściu na arenę dziejów rzymskiego państwa, trwała bardzo intensywna - całkowicie dobrowolna - emigracja Żydów z ojczystej Palestyny, co zaowocowało powstaniem gmin żydowskich - cieszących się sporą autonomią - we wszystkich większych miastach imperium rzymskiego. Z początkiem VII wieku n.e. zamieszkiwało Palestynę - pomimo trwającej emigracji - około 250 tys. Żydów, których sytuacja wraz z ekspansją chrześcijaństwa stawała się stopniowo coraz trudniejsza. Tym niemniej - należy to wyraźnie podkreślić - nigdy nie zostali oni wypędzeni lub w drastyczny sposób zmuszeni do opuszczenia kraju przez cesarzy bizantyjskich, za panowania których cały dzisiejszy Bliski Wschód, nie wyłączając zamieszkującej Palestynę społeczności żydowskiej, przeżywał okres gospodarczej prosperity.

W 614 r. Żydzi palestyńscy opowiedzieli się masowo po stronie Persji w konflikcie tejże z Bizancjum i okazali się krytycznym czynnikiem przy zdobyciu Jerozolimy, w której - za zezwoleniem perskim - dokonali masakry kilkudziesięciu tysięcy chrześcijan, w tym około 20 tys. nieuzbrojonych jeńców. W 628 r. Jerozolima została odbita przez cesarza Herakliusza i tym razem chrześcijanie wzięli krwawy odwet na Żydach, aczkolwiek akt masowej banicji Żydów z Palestyny i tym razem nie nastąpił. Fala masowej emigracji żydowskiej, która miała miejsce po odbiciu Jerozolimy i skierowała się do zachodniej części Płw. Arabskiego, wyniknęła przede wszystkim z chęci uniknięcia skutków wojen persko-bizantyjskich. Po zdobyciu Palestyny (i Jerozolimy) przez Arabów (638 r.) sytuacja Żydów uległa znacznemu polepszeniu, jako że Mahometanie traktowali ich jako - swego rodzaju - pobratymców w wierze, dzieląc z nimi "doktrynalnie" szereg islamskich proroków. Islam we wczesnym stadium swojego rozwoju bardziej przypominał (i tak był przez wielu traktowany) judejską herezję niż odrębną, autonomiczną religię.

Ów tolerancyjny stosunek ze strony arabskiej wyraził się zaproszeniem do zamieszkania w Jerozolimie 70 - ciu znaczących rodzin żydowskich, wystosowanym przez pierwszego kalifa Omara, co przekreśliło - de facto - zakaz osiedlania się w Jerozolimie Żydów, wydany po klęsce powstania Bar Kochby. Z rozkazu Omara uporządkowano także teren byłej świątyni żydowskiej, której ruiny w momencie zajęcia Jerozolimy przez Arabów służyły ludności miasta za wysypisko śmieci. Około roku 935, za rządów następców Omara, jerozolimskim Żydom zezwolono na budowę małej synagogi w pobliżu "ściany płaczu", jedynego, zachowanego fragmentu świątyni zburzonej przez Rzymian w okresie wojny 67-70 r. Względnie znośny okres - podczas którego możliwym był powrót Żydów z diaspory do Palestyny - trwał do końca XI w., to jest do zajęcia Palestyny (i Jerozolimy) przez Turków Seldżuckich i konsekwencji tego faktu w postaci krucjat.

Okres od 1099 r. (zdobycie Jerozolimy przez krzyżowców) do 1517 r., w którym Palestyna została poddana władzy imperium otomańskiego, to czas głębokiego kryzysu żydowskiej społeczności Palestyny. Jego głównymi przyczynami były krucjaty oraz wywołane nimi liczne konflikty zbrojne miedzy chrześcijanami i Muzułmanami, w których stroną poszkodowaną bywali często Żydzi. Z początkiem XVI wieku Palestynę zamieszkiwało nie więcej niż 8-10 tys. Żydów. Opanowanie kraju przez państwo otomańskie znów w zasadniczym stopniu zmieniło kondycję tej garstki Żydów, która się ostała. W państwie otomańskim Żydzi byli skupieni w odrębnym millecie (grupa etniczno-religijna) i jako tacy cieszyli się wolnością kultu i samorządem w obrębie gminy religijnej. Szczególnie rządy Sulejmana Wspaniałego (1520-1565) okazały się im przychylne. Zezwolił on na uczynienie z zachodniej ściany świątyni jerozolimskiej ("ściany płaczu") żydowskiego miejsca pielgrzymek i czci, a jego nadworny architekt Sinan zbudował dla nich w tym miejscu dom modlitewny.

Za rządów otomańskich (trwających do końca I wojny światowej) istniała możliwość emigracji Żydów z diaspory na tereny Palestyny. Co więcej, w 1560 r. Józef Nasi - Żyd, poborca podatkowy, doradca porty otomańskiej - wystąpił z ideą zorganizowania w Tyberiadzie i jej najbliższych okolicach swoistego refugium dla jego pobratymców wypędzonych z Portugalii i Hiszpanii. Projekt spotkał się z poparciem ze strony tureckich władz. Jego wcielenie w życie nie zakończyło się jednakże sukcesem, a to ze względu na niechęć palestyńskiej ludności Tyberiady do tego przedsięwzięcia jak również - przede wszystkim - z powodu słabego zainteresowania samych Żydów, którzy nad biedną, peryferyjną Palestynę przedkładali Stambuł i Saloniki. Przez cały, kilkusetletni okres otomański w historii Palestyny emigracja żydowskiej diaspory na ziemie Palestyny była minimalna. W 1850 r., Palestynę zamieszkiwało 300 - 340 tys. Palestyńczyków oraz 8 - 10 tys. Żydów. Sytuacja uległa raptownej zmianie z końcem XIX wieku wraz z narodzinami politycznego syjonizmu.

Powyższy wywód historyczny był niezbędny ze względu na konieczność ukazania prawdziwych i wszystkich przyczyn powstania żydowskiej diaspory. Sztandarowa teza ideologii syjonistycznej głosi, iż w rezultacie dwóch powstań (z lat 66-70 oraz Bar Kochby) ludność żydowska została przymusowo deportowana z miejsca swojego zamieszkania, to jest z Palestyny. Uznanie takiego stwierdzenia za zgodne z rzeczywistością historyczną oznacza zarazem zaakceptowanie prawa potomków wypędzonych do powrotu na łono ojczyzny przodków. Problem jednakże w tym, iż ów pogląd - co starałem się wykazać w bardzo okrojonym siłą rzeczy wywodzie - nie odpowiada prawdzie historycznej. Ogromna liczba Żydów opuściła Palestynę z własnej woli i podejmując decyzje o opuszczeniu nie działała w stanie bezpośredniego przymusu fizycznego lub psychicznego, a motywy którymi się oni kierowali były przede wszystkim natury ekonomicznej. Moralne prawo potomków tych Żydów do powrotu na ziemie Palestyny w pierwszej połowie XX w. było bardzo wątpliwe, zwłaszcza, że ich przodkowie - mając ku temu niejedną okazję - nie zdecydowali się na reemigrację. Równocześnie należy bardzo mocno zaakcentować fakt, iż współcześni Palestyńczycy nie są - jak chce tego propaganda syjonistyczna - potomkami Arabów, którzy w VII w. podbili Palestynę. Arabowie i owszem, wywarli duży wpływ na lokalną kulturę z upływem lat głęboko ją arabizując oraz wzbogacając miejscową populację o nowy pierwiastek etniczny. Tym niemniej jednak zasadniczy, etniczny rdzeń palestyński swoimi korzeniami sięga bezpośrednio do preabrahamowego, kananejskiego okresu.

Pierwsza, znacząca fala emigracji żydowskiej na tereny Palestyny miała miejsce w okresie 1882 r.-1903 r. Wzięli w niej udział głównie Żydzi rosyjscy opuszczający Rosję w konsekwencji potęgujących się antysemickich ekscesów, mających miejsce po zabójstwie cara Aleksandra II w 1881 r. Emigrujący Żydzi nie byli orędownikami syjonizmu politycznego, głoszącego potrzebę powołania do życia żydowskiego państwa. Hołdowali syjonizmowi kulturowemu (religijnemu), opowiadającemu się za koncentracją ludności żydowskiej na ziemi jej przodków wyłącznie ze względów natury religijnej. Pod koniec pierwszej fali emigracyjnej władze tureckie (sułtan Abdul Hamid II) zaczęły czynić coraz więcej przeszkód oraz niechętnie spoglądać na nowych przybyszów, obawiając się, iż w ich szeregach mogą znajdować się szpiedzy pracujący na rzecz Rosji, tradycyjnego wroga państwa tureckiego. Tym niemniej - w rezultacie pierwszej fali emigracyjnej - około 20 tysięcy Żydów zdołało osiedlić się na terenach Palestyny. Końcowe lata tego okresu przyniosły także narodziny politycznego syjonizmu.

W 1896 r. Teodor Herzl, austriacki Żyd, dramaturg i dziennikarz, zaniepokojony wzrostem nastrojów antysemickich w Wiedniu i Paryżu (afera Dreyfussa) opublikował książkę "Der Judenstadt" ("Państwo Żydowskie"), w której sformułował ideę powołania do życia żydowskiej siedziby narodowej (a w perspektywie niepodległego państwa) na terenie Palestyny. Herzl nie wykluczał innej lokalizacji geograficznej (zwracał szczególną uwagę na Argentynę), jednakże ze względów natury religijno-historycznej zdecydowanie preferował Palestynę. Zorganizowany przez niego rok później I Kongres Syjonistyczny w Bazylei doprecyzował ideę powołania do życia żydowskiej państwowości oraz nadał jej ramy organizacyjno - administracyjne. Szczupłość miejsca nie pozwala na gruntowniejsze studium jakże interesującego fenomenu jakim był polityczny syjonizm. W kontekście wiodącego wątku tejże rozprawy wystarczy zaznaczyć, iż w konsekwencji drugiej fali emigracyjnej (1903 r. - 1914 r.) - odbywającej się pod znakiem politycznego syjonizmu - osiedliło się w Palestynie około 25 tys. Żydów. Momentem przełomowym w historii ruchu syjonistycznego był rok 1917, kiedy to francuski minister spraw zagranicznych Cambon wyraził w imieniu francuskiego rządu sympatię dla idei syjonistycznej, a w październiku tego samego roku jego brytyjski kolega Balfour złożył głowie brytyjskiej linii Rotschildów deklarację głoszącą poparcie rządu jego królewskiej mości dla idei zorganizowania na terenie Palestyny żydowskiej siedziby narodowej.

Brytyjczycy pod koniec 1917 r., gdy generał Allenby - wspomagany przez „Lawrence of Arabia” i jego arabskich partyzantów - gromił Turków w Palestynie, byli niemal pewni, że ten kraj przypadnie im w udziale przy dzieleniu łupów po zakończeniu wojny. Tytułem ciekawostki warto dodać, iż dyplomacja brytyjska kokietując syjonistów obietnicą stworzenia żydowskiej siedziby narodowej w Palestynie, liczyła na zdobycie przychylności tak rosyjskich jak i amerykańskich Żydów, których wpływy i możliwości w obydwu państwach uważano nad Tamizą za ogromne. Konsekwencją deklaracji Balfoura był potężniejący z każdym rokiem strumień żydowskich emigrantów zdążających do Palestyny, która ostatecznie po I wojnie światowej uzyskała status brytyjskiego terytorium mandatowego Ligi Narodów.

Opór lokalnej ludności (pierwsze starcia między Żydami a Palestyńczykami miały miejsce w 1908 r., w Jaffie) jak również restrykcyjna polityka władz brytyjskich (przyjęcie zasady kwot emigracyjnych, tak zwana "biała księga") ograniczyły napływ emigrantów ale całkowicie go nie wyeliminowały. II wojna światowa, a zwłaszcza okres bezpośrednio po niej następujący, zaznaczyły się dalszym napływem mas ludności żydowskiej do Palestyny, szukającej tutaj schronienia po dramatycznych przejściach na terenie Europy okupowanej przez Niemców.

W krytycznym 1947 r. populacja żydowska w Palestynie liczyła 600 tysięcy osób, wobec prawie półtora milionowej masy Palestyńczyków. Tak więc - innymi słowy - Żydzi stanowili niecałe 30% ogółu mieszkańców kraju. Wiosną 1947 r. Brytyjczycy w obliczu narastającego konfliktu palestyńsko-żydowskiego oświadczyli, iż status Palestyny (terytorium mandatowe) nie daje im prawa do przyznania go ani Arabom ani Żydom, a następnie uznali Zgromadzenie Ogólne ONZ za organ kompetentny do podjęcia rozstrzygnięcia w tym względzie.

W maju Zgromadzenie Ogólne ONZ powołało do życia specjalny komitet do spraw Palestyny (United Nations Special Committee on Palestine - UNSCOP), którego celem było przestudiowanie problemu i zarekomendowanie sposobu jego rozwiązania. Z początkiem września UNSCOP przedstawił Zgromadzeniu Ogólnemu ONZ raport, w którym zostały zawarte dwie, alternatywne opcje rozwiązania konfliktu palestyńsko-żydowskiego.

Plan mniejszości (Indie, Iran, Jugosławia) zakładał powołanie do życia wspólnego, federacyjnego państwa Palestyńczyków i Żydów, w którym władze szczebla federacyjnego odpowiedzialne byłyby za politykę zagraniczną, obronę państwa i strategiczne decyzje ekonomiczne, przy czym przez pierwsze trzy lata Palestyną kierowałby rząd wyznaczony przez ONZ.

Plan większości (Kanada, Czechosłowacja, Gwatemala, Holandia, Peru, Szwecja, Urugwaj) przewidywał podział Palestyny na dwie części (żydowską i palestyńską), przy zachowaniu - był to postulat dosyć utopijny - jedności gospodarczej pomiędzy obydwoma krajami. Jerozolima według tego rozwiązania miała pozostać pod kontrolą międzynarodową zaś państwo żydowskie miało obejmować górną Galileę, dolinę Jordanu, wybrzeże M. Śródziemnego od Akry do Isdud, dolinę Esdraelon, Jaffę oraz całą pustynię Negev. Palestyńczykom miała przypaść zachodnia Galilea, większość zachodniego brzegu Jordanu oraz strefa Gazy.

Plan większości był ekstremalnie korzystny dla strony żydowskiej i tym samym niezwykle krzywdzący dla Palestyńczyków. Według tego planu Żydzi - stanowiący 29% populacji Palestyny - uzyskiwali 53,5% terytorium kraju. Ponadto - i jest to fakt, którego znaczenie trudno przecenić - Żydzi byli skoncentrowani na 5-6% terytorium Palestyny. Na terenach przyznawanych stronie żydowskiej zamieszkiwało 510 - 540 tysięcy Żydów (spośród ogólnej liczby 600 tys. zamieszkujących całą Palestynę). Większość spośród pozostałych zamieszkiwała Jerozolimę, która zgodnie z planem większości, miała być poddana międzynarodowej kontroli. Zaledwie około 10 tys. Żydów miało pozostać na terenach przyznanych Palestyńczykom. Równocześnie około 510 tys. Palestyńczyków miało pozostać na obszarach przyznanych państwu żydowskiemu. Co więcej, przyszłemu państwu izraelskiemu ów plan większości przyznawał obszar, na którym literalnie nie było ani jednego osadnika żydowskiego - pustynię Negev - zamieszkały przez kilkadziesiąt tysięcy nomadycznych Beduinów, zdecydowanie bliższych kulturowo Palestyńczykom niż Żydom. Przyznanie pustyni Negev stronie żydowskiej wyniknęło z dążenia syjonistów do uzyskania "wyjścia" na M. Czerwone, poprzez port Eliat nad zatoką Akaba i było rezultatem owocnych zabiegów bardzo wpływowego, syjonistycznego lobby w USA.

Wyżej przytoczone fakty i liczby wystarczają za komentarz i winny zawsze, bezwzględnie zawsze być pamiętane i uwzględniane podczas wszelkich dyskusji i wypowiedzi dotyczących konfliktu izraelsko-palestyńskiego oraz sytuacji n Bliskim Wschodzie. Palestyńczycy zostali potraktowani przez społeczność narodową w sposób brutalny i niesprawiedliwy. Fakt ten "męczył sumienie" wielu polityków i dyplomatów rożnych państw - członków ONZ. Wraz ze zbliżaniem się daty finalnego głosowania nad obydwoma planami (29 listopada 1947 r.) w kuluarach ONZ zaznaczyła się wyraźna tendencja do wyrażania przychylnych opinii o planie mniejszości, zdecydowanie mniej korzystnym dla strony żydowskiej.

Chcąc przeforsować uchwalenie planu większości jako oficjalnego stanowiska ONZ w sprawie Palestyny, strona żydowska skorzystała ze wsparcia wpływowego lobby syjonistycznego nad Potomakiem. Jego działania są podręcznikowym przykładem wpływu jaki może wywierać na politykę danego państwa silna grupa nacisku, funkcjonująca w oparciu o kryterium etniczno - religijne.

Najważniejszymi figurami lobby syjonistycznego w USA, w drugiej połowie lat 40-tych ubiegłego stulecia, byli: Israel Sieff - bardzo bogaty przedsiębiorca z Wielkiej Brytanii, posiadający liczne koneksje w Waszyngtonie; Ben Cohen - doradca Trumana; Robert Nathan - z wykształcenia ekonomista, pracownik wywiadu amerykańskiego, mający "przetarte ścieżki" do szeregu wysokich funkcjonariuszy amerykańskiego wywiadu; David Ginsberg - prawnik, były wysoki funkcjonariusz rządowy w administracji Roosvelta, zatrudniony przy wcielaniu w życie programu "New Deal"; David Lilenthal - dyrektor The Tennessee Valley Authority, potężnej, federalnej struktury administracyjnej, zajmującej się rozwojem ekonomicznym doliny rzeki Tennessee i jej dopływów; Bernard Baruch - bogaty i dobrze ustosunkowany finansista, były doradca prezydenta Roosvelta; Feliks Frankfurter - sędzia Sadu Najwyższego USA; David Niles - doradca prezydentów Roosvelta i Trumana.

Lobby syjonistyczne działało w sposób bezpośredni - wykorzystując wysokie stanowiska i zasoby materialne swoich członków - jak również pośredni, poprzez oddziaływanie na kształtujące politykę zagraniczną USA środowiska polityczne. Warto w tym miejscu dodać, że poparcie dla postulatów syjonistycznych płynęło także ze strony protestanckich elit politycznych (WASPS), które zdecydowały się na taki krok powodowane - miedzy innymi - przesłanką natury religijnej. Zgodnie bowiem z objawieniem Św. Jana, powtórne przyjście Jezusa na ziemię (Armageddon) i jego 1000 - letnie panowanie, nastąpi dopiero po wybudowaniu przez Żydów trzeciej świątyni w Jerozolimie. Trudno w to uwierzyć jednakże ów „apokaliptyczny motyw” (chęć przyspieszenia paruzji) wciąż odgrywa istotną rolę, wpływając na niezwykle preferencyjne traktowanie Izraela przez USA. Za przykład pośredniego oddziaływania może służyć funkcjonowanie The Christian Council on Palestine - organizacji zrzeszającej około 3 tysięcy wpływowych, protestanckich pastorów, przychylnie nastawionych do idei syjonizmu.

Tuż przed głosowaniem na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ mającym zadecydować o podziale Palestyny, sędzia Sadu Najwyższego USA Feliks Frankfurter zadzwonił do prezydenta Filipin grożąc negatywnymi konsekwencjami dla interesów tego kraju w USA, o ile Filipiny zdecydują się głosować przeciwko podziałowi. Jesienią 1947 r. siedem projektów ustaw - mających za przedmiot pomoc USA dla Filipin - było przedmiotem dyskusji w amerykańskim kongresie. Szantaż prezydenta przez sędziego okazał się owocnym. Delegat Filipin w ostatnim momencie zmienił zdanie i zagłosował za podziałem.

Równie skutecznym okazał się kierowany przez Davida Nilesa szantaż względem Liberii. Jej delegatowi oświadczono, że jeżeli Liberia powstrzyma się od głosu (co zamierzała uczynić), to wówczas Harvey Firestone - główny, amerykański importer liberyjskiego kauczuku zaprzestanie współpracy z Liberią i wycofa się z planowanych w tym kraju inwestycji. Sam Harvey Firestone również został poddany presji graniczącej z szantażem. Dano mu do zrozumienia, iż o ile nie uda się on osobiście do prezydenta Liberii z opisanym wyżej ultimatum, lobby syjonistyczne zorganizuje kampanię bojkotu produktów jego firm. Fireston uległ presji i bieg zdarzeń potoczył się według "syjonistycznego scenariusza". Liberia głosowała za podziałem Palestyny.

Bernard Baruch z kolei ostrzegł rząd francuski przed powstrzymaniem się od głosu. Francja pierwotnie nosiła się z takim zamiarem ze względu na nastroje w swych arabskich, północno - afrykańskich koloniach. Baruch, nie bawiąc się w ceregiele oświadczył, iż wstrzymanie się od głosowania oznaczać będzie zablokowanie amerykańskiej pomocy gospodarczej dla Francji. Francja głosowała za podziałem.

Haiti, noszącej się z zamiarem głosowania przeciwko podziałowi, obiecano - tym razem zastosowano politykę marchewki - znaczącą pomoc ekonomiczną w wypadku opowiedzenia się za podziałem. Oferta została przyjęta i delegat tego kraju głosował zgodnie z interesem syjonistycznego lobby. Robert Nathan zdołał przekonać polityków z Paragwaju i Costa Rica do głosowania za podziałem, obiecując w zamian poparcie waszyngtońskiego lobby syjonistycznego dla projektu budowy panamerykańskiej autostrady. Swoja ofertę poparł łapówkami - w wysokości kilkudziesięciu tysięcy USD każda - wręczonym kilku wpływowym politykom z obydwu państw. Żonom kilku południowoamerykańskich reprezentantów w ONZ, chcąc zdobyć ich przychylność, zakupiono - z funduszy syjonistycznych - futra z norek.

W świetle powyższych faktów nie dziwi, iż w głosowaniu (29 listopada 1947 r.) projekt większości otrzymał wymagane 2/3 głosów poparcia. Okoliczność ta miała zasadnicze znaczenie dla spotęgowania nasilającego się konfliktu palestyńsko - żydowskiego, doprowadzając do wydarzeń przedstawionych na początku niniejszego tekstu.

Czy Żydzi mieli prawo do swojego własnego państwa? Takie pytanie ciśnie się na usta przy zbliżaniu się do końca tej rozprawy. Odpowiedź na nie - zwłaszcza wobec wprowadzonego w życie przez narodowosocjalistyczne Niemcy i ich sojuszników planu zgładzenia całej żydowskiej populacji zbrodni popełnionych na tym narodzie - wydaje się być twierdząca. Rzecz jednakże w tym, iż powołanie do życia państwowości izraelskiej oznaczało wyrządzenie głębokiej krzywdy innemu narodowi.

Jest wielce prawdopodobnym, iż bez holocaustu niepodległy Izrael nigdy by nie powstał. Dlaczego jednakże Palestyńczycy zostali zmuszeniu do kosztownego "uregulowania niemieckich rachunków"? Sprawiedliwszym byłoby wyodrębnienie części terytorium Niemiec i utworzenie na niej żydowskiego organizmu państwowego. Plany takie w okresie II wojny światowej istniały, jednakże nigdy nie wyszły poza sferę mglistych, teoretycznych rozważań.

Artur Ziaja

fot. z zasobów Internetu


 

 

OPRACOWANO NA PODSTAWIE:

Chomsky Noam, The Fateful Triangle: The United States, Israel and The Palestynians, Boston 1983.

Collins Larry, Lapierre Dominique. O Jeruzalem!, Richmond Hill 1972.

Johnson Paul, A History of The Jews, New York 1996.

Mulhall John W., America and The Founding of Israel. An Investigation of The Morality of America's Role, Los Angeles 1995.

Reynier de Jacques, The Red Cross Report, tłumaczenie z j. francuskiego na j. angielski: Matthew C. Hogan, Matthew C. Hogan, 1999.

Sayigh Rosemary, Palestynians: From Peasants to Revolutionaries, London 1979.

Shahak Israel, Israel's Global Role. Weapons for Repression, Boston 1982.

Shahak Israel, Jewish History, Jewish Religion: The Weight of Three Thousand Years, London 1997.



 

Podobne artykuły


11
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1673
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 416
11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 425
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 928
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 704
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 314
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 263
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 585
9
komentarze: 12 | wyświetlenia: 447
9
komentarze: 124 | wyświetlenia: 341
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 298
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 559
9
komentarze: 18 | wyświetlenia: 376
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 360
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 544
 
Autor
Dodał do zasobów: Robert M.
Artykuł

Powiązane tematy





  belfegor,  20/08/2012

Pouczające, szczególnie rys historyczny.
A pomysł utworzenia państwa Izrael na części terytorium powojennych Niemiec bardzo interesujący :)

Byłaby to właściwa rekompensata za Holokaust, a tak, zapłacili niewinni! :(



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska