Login lub e-mail Hasło   

Nocny goblin

Dreszczowiec ku przestrodze. 1: nigdy nie lekceważ nawet najdziwniejszych doniesień dziecka. 2: na miłość boską, rodzice, darujcie sobie w obecności dziecka starcie z powodu...
Wyświetlenia: 3.401 Zamieszczono 31/08/2012
...z powodu różnicy zdań. Zwłaszcza rażącej. Zwłaszcza w kwestii wiarygodności i bezpieczeństwa dziecka.
Poważne to błędy. Nie bez rezonansu.
Niby oczywiste, a jednak sprawa niełatwa.
Co sam wiem, bom rodzic.
Poniższa historia jest straszna. Cóż, i tak bywa.
Wystrzegajmy się wspomnianych błędów.
 
Dreszczowiec - nie przesłanie, a rozrywkę samą w sobie! - z ochotą dedykuję człowiekowi, który od dawna ujmuje mnie nie tylko stymulującą ciepło i humor twórczością - przenikliwą i zabawną - ale też taktem i właściwym sobie spokojem. Mimo że jest Człowiekiem Stojącym z Boku, kimś skromnym, opanowanym i dalekim od przepychania się pod jupitery, pokazuje charakter, gdy trzeba. Seta1212 - ukłony.
 

 

...........Nocny goblin

 
- Kubusia gryzie goblin – oznajmiła moja żona przy śniadaniu.
Powolnym ruchem odłożyłem widelec na talerz z jajecznicą i podniosłem na żonę pełen zastanowienia wzrok.
Ostatnio często patrzyłem na Belindę w zastanowieniu. Ktoś mógłby pomyśleć, że kiedy patrzę w ten sposób na żonę, wiele razy w krótkim czasie, oznacza to zafascynowanie. Jak to można pochopnie wnioskować.
Teraz byłem kolejny raz zafrasowany i bliski irytacji. Jak zareagować na takie słowa? Zważywszy, że nasz sześcioletni syn towarzyszył nam przy stole, przy czym także odstawił widelec i zerkał na mnie niespokojnie.
Ze względu na niego zdecydowałem zachować spokój i pogodnym tonem wymruczałem:
- Goblin? Ale one chyba wyginęły po uderzeniu meteorytu?
- Kochanie – westchnęła Belinda. - Nie myl goblinów z gobizaurami. Kuba, pokaż ręce.
Syn zagryzł usta i wysunął przed siebie ręce, ujawniając niewielkie zadrapania.
Pokiwałem głową i sięgnąłem po szklankę z herbatą.
- Moja droga, nie mylę goblinów z gobizaurami. Wiem nawet, że te ostatnie były duże, roślinożerne i żyły w okresie kredy. A te tu rany wyglądają na zabawę z Faryzeuszem, kotem sąsiadów.
Żona pokręciła głową przecząco. Uderzało, że oboje byli bladzi i wyraźnie przygnębieni.
- To nie zabawy z kotem, Michale. Kubę gryzie goblin. Każdej nocy. Od tygodnia.
Poczułem, że rośnie we mnie gniew. Który ojciec pozwoliłby, żeby jego sześcioletniego syna zastraszano i to nierzeczywistymi stworami?
Powstawało z kolei pytanie, która matka by to czyniła.
- Wyjdź, synku – zwróciłem się do Kuby. - Zobacz, czy żółwie mają jeszcze świeży piasek. - Gdy spięty, by nie rzec: zgnębiony syn opuścił kuchnię, mój skierowany do żony ton nabrał ostrości dowódcy okupacyjnego garnizonu: - Co ty sobie wyobrażasz, do diabła? Czy nie za dużo pijesz tego jaskółczego ziela ostatnio? Odbija ci? Rozumiem żarty, ale ty po prostu wpędzasz nasze dziecko w stan lękowy!
- Ja nie żartuję. Od tygodnia goblin terroryzuje Kubę. Wczoraj mi powiedział.
Patrzyłem na nią z niedowierzaniem.
- On ci powiedział? Czy wmówiłaś mu?
- Niczego nie wmówiłam... Ja też myślałam, że gobliny wyginęły.
- Belindo, do cholery! Gobliny nigdy nie istniały, to fikcja literacka!
- Goblin mnie gryzie... - rozległ się smutny głos od drzwi.
- Kubusiu, miałeś sprawdzić!... - urwałem. Po czym spytałem łagodniej: - Syneczku, czy coś cię w nocy gryzie?
- Tak. Goblin.
- Skąd wiesz, że to goblin? - spytałem opanowanym głosem, a przybranie takiego w podobnych okolicznościach kosztuje sporo energii życiowej. - Widziałeś go?
- Tak.
- Widziałeś...? Jak wygląda?
- Taki mały – syn przysunął dłonie do siebie tak, że ledwo wcisnąłbym pomiędzy nie średnią marchew. - Ma główkę brzydką i ostre zęby. I szepcze, rzęzi, charczy i chichocze. I grozi mi. Mówi, że mi przegryzie tętnice i że będziecie płakać po mnie przez pół roku, a potem powiesicie się na balkonie... - W oczach Jakuba zabłysły łzy, które ścisnęły moje serce.
Przez chwilę milczałem wstrząśnięty. W przeciwieństwie do żony, która z niewytłumaczalną satysfakcją zauważyła:
- No widzisz! Trzeba wierzyć dziecku. Podważanie jego słów i przekonań to główny grzech rodzicielski i podstawowy błąd wychowawczy.
Ten idiotyczny komentarz sprawił, że wziąłem się w garść.
- Tak? A jak nazwiesz wmawianie dziecku, że atakuje go potwór? I stymulowanie jego lęków? To kataklizm wychowawczy! Gorzej: to paranoja, moim zdaniem. Goblinów nie ma, podobnie jak gobizaurów.
- Kubusia gryzie goblin – upierała się Belinda. - Widział go przecież. Opisał wygląd.
- Ten wygląd pasuje do chochlika raczej. Albo do krasnoludka od Konopnickiej – zaszydziłem nerwowo.
- Czy krasnoludki od Konopnickiej przegryzały tętnice?
Wstałem, odstawiając z rumorem krzesło, po czym wyszedłem z kuchni.
Często z zastanowieniem patrzyłem na żonę, ale wciąż jeszcze udawało mi się obejść bez rękoczynów.
 
*
 
Obudziłem się w środku nocy. Może z niewygody, bo spałem na kanapie w salonie. Może z wychłodzenia, bo przykryłem się tylko szalem. A może ze złości, która płonęła we mnie małym, acz niewygasłym ogniem gdzieś w głębi duszy.
Najpewniej był to jednak niepokój o syna. Zapewne także o żonę, która zdradzała zmiany osobowości. Była dotąd raczej racjonalną osobą. Pastor niechętnie oddał mi córkę, ale przekonałem go obiecując, że zamiast podróży poślubnej zapewnimy mu pomoc w pisaniu książki UFO nie istnieje – przestańcie nużyć Boga i ludzi odciągać od pracy i wychowywania.
Podniosłem się z kanapy, wsłuchując w ciszę. Nic jej nie mąciło; ani bojaźliwe wzywanie pomocy Jakuba, ani chrapliwe pogróżki goblina. Nie mogły – bo nigdy nie istniał.
W przeciwieństwie do gobizaurów.
Wykonałem krok w kierunku sypialni, ale zaraz zmieniłem zamiar i poszedłem schodami na górę.
Jeśli Belindzie było tak dobrze w łóżku beze mnie, że nie pofatygowała się z pojednawczymi gestami – na przykład dyplomatycznie zalotnym rzutem poduszką w moją głowę – postanowiłem odpuścić sobie starania i z mojej strony. Zresztą i tak ważniejszym było dla mnie zajrzeć do syna. On potrzebował mnie zdecydowanie bardziej. Niestety – w dużej mierze dzięki matce, której działania uśmierzające strach i nierzeczywiste wyobrażenia należało uznać za co najmniej kontrowersyjne.
Wszedłem do pokoju Jakuba bezszelestnie. Za nic nie chciałem zakłócić snu istocie, która miała oczywiste problemy z zasypianiem bez asysty i dwóch lamp jarzeniowych.
Dzięki matce.
Znów poczułem ukłucie złości. Widok śpiącego spokojnie syna trochę mi jej jednak odjął.
Przez chwilę patrzyłem na niego w zastanowieniu. Ale nie tak, jak ostatnio na żonę. Nie z rosnącym poirytowaniem, a nawet niepokojącym odczuciem awersji. Na syna patrzyłem czule i z troską.
Coś lub ktoś mimo wszystko podrapał mu ręce. Czy to Faryzeusz?
Bałem się gorszej opcji. Autoagresji.
Należało podjąć konkretne działania, i to już następnego dnia. Westchnąłem, pocałowałem Kubę w czoło, po czym odwróciłem się i uczyniłem dwa ciche kroki.
Tylko dwa.
Trzeci zawisł w powietrzu po tym, jak usłyszałem dobiegający spod łóżka charkot. Straszny, skrzeczący, bardziej płazi niż ludzki.
Z sercem rozhuśtanym jak kula spiżowa na łańcuchu obróciłem się i jednym susem dopadłem łóżka. Był to dynamiczny sus, do jakiego zdolny jest jedynie zmobilizowany protektor własnego dziecka – ale był to też sus bezgłośny i zgrabny. Żadnych tam uderzeń kości piszczelowych o kant szafki czy potknięć o budowle z klocków.
Zamierzałem dopaść potwora, czymkolwiek był.
Czekałem aż dźwięk powtórzy się, zachowując żarliwą nadzieję, że mój syn nie obudzi się ani na skutek owych dźwięków upiornych, ani podczas egzekucji, którą właśnie z zimnym gniewem zatwierdziłem.
Charkot-skrzekot powtórzył się. A potem, po kilku sekundach, na łóżko od strony okna zaczęło wpełzać na kołdrę coś małego, doprawdy niewielkiego... jak taki chochlik właśnie czy krasnoludek od Konopnickiej... A najprawdopodobniej był to po prostu szczur. To szczur podgryzał moje dziecko. To było oczywiste, logiczne, nade wszystko – dramatyczne i wstrząsające.
Szczury roznoszą choroby i terror. Zostawiają blizny i traumę.
Zacisnąłem zęby tak silnie, że jeden skruszył się, po czym wzniosłem dłoń rozcapierzoną jak stalowe narzędzie uśmiercenia, którym właśnie się stała.
- Obudź się, Kubusiu - wycharczał intruz przerażającym głosem. - Przegryzę ci tętnicę udową i szyjną... Rodzice będą rozpaczać...
Skamieniałem.
Szczury roznoszą choroby i zostawiają traumę... Ale nie mówią.
Nie grożą.
A więc to był chyba jednak ten goblin... Mały. Lecz przecież upiorny, bezwzględny. Mały. Ale może taki był nocny gatunek goblinów. Małych, chciwych terroru na śpiących dzieciach potworów.
Nocny goblin.
W półmroku rozróżniłem sunącą wzdłuż krawędzi łóżka spiczastą główkę. I łapki poruszające się w sposób wyraźnie drapieżny, wrogi. Za chwilę zęby zacisną się na tętnicy. Za chwilę Jakub otworzy oczy, a trauma już nigdy go nie opuści.
Z szybkością pioruna – Zeus zazdrościłby mi tej szybkości – wystrzeliłem dłoń ku małej głowie potwora. Zacisnąłem i zmiażdżyłem ją w amoku. Nigdy nie czułem takiej siły w palcach. Rozległ się głośny chrupot łamanej kości i jęk nieomal ludzki. Zerknąłem trwożliwie na syna, a upewniwszy się, że śpi, wróciłem spojrzeniem do goblina. Leżał nieruchomo i płasko jak taka szmacianka. Nie żył. Mało kto żyje po tym, gdy łamie mu się kark i czyni z głowy miazgę.
Ale mało kto ma jeszcze po tym zdolność wydawania dźwięków, a ja znowu usłyszałem jęk bólu.
Oszołomiony chwyciłem ciało goblina i zapaliłem lampę na stoliku, nie bacząc już na sen Jakuba.
Zapalenie światła może ujawniać straszne rzeczy. Tak było i tym razem.
Goblin w istocie był szmacianką. I to już przed tym, nim zgniotłem mu główkę. Był zabawką; pacynką nakładaną na dłoń w potrzebie odgrywania przedstawień. Trudno zabić coś, co stworzono z tektury, włóczki i lnu. Trudno też podejrzewać pacynkę o roznoszenie chorób i przegryzanie tętnicy udowej.
Owszem, wyglądała okropnie; może w istocie miała przypominać chochlika, gnoma lub goblina, lecz nigdy nie pomyślała o terrorze. Ogłuszony odrzuciłem ją aż na korytarz.
A potem spojrzałem w dół, pod łóżko. Dobiegł spod niego ten sam jęk. Bolesny i ludzki, bo też wydany przez moją żonę, która wygramoliła się stamtąd z wysiłkiem. W górze trzymała złamany palec; ten, którym poruszała główką pacynki.
- Co ty... Co to ma znaczyć?! - wybełkotałem.
Belinda zwróciła na mnie przekrwione oczy.
- Należy wierzyć dzieciom – wycharczała strasznym głosem.
Zabiłem goblina.

*** *** ***

Podobne artykuły


12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 800
10
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1313
9
komentarze: 154 | wyświetlenia: 1079
9
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1936
9
komentarze: 618 | wyświetlenia: 1121
8
komentarze: 39 | wyświetlenia: 645
8
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1995
8
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1040
7
komentarze: 1 | wyświetlenia: 521
6
komentarze: 2 | wyświetlenia: 508
6
komentarze: 1 | wyświetlenia: 437
294
komentarze: 62 | wyświetlenia: 104737
181
komentarze: 48 | wyświetlenia: 1185546
153
komentarze: 44 | wyświetlenia: 130755
105
komentarze: 29 | wyświetlenia: 114441
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Noemi*,  31/08/2012

Zło nie czi się tylko w mroku, zło czai się wszędzie...:-):)

  hussair  (www),  31/08/2012

Nie da się ukryć. :)

  gnostyk,  31/08/2012

No to przestraszyłeś mnie Druhu, mój dorosły syn miewa czasem siniaki na szyi,
hm... czyżby gobliny;) Pozdrowionka:)))

  hussair  (www),  31/08/2012

Zachowaj czujność, Gnostyku! ;)

  Noemi*,  31/08/2012

A przed czujnym wzrokiem ojca nic się nie ukryje?:-):)

  gnostyk,  31/08/2012

Ba;) Urwis rzadko sypia w domu;)))

  gnostyk,  31/08/2012

No niby tak Noemi, chociaż w takich sytuacjach zakłada koszulę i krawat;)))

  hussair  (www),  31/08/2012

Bardzo czujny ojciec z tego Gnostyka. Czy będzie jednak skłonny interweniować, jeśli sińce sprawia nie goblin, a... harpia?... że o sukkubie już nie wspomnę. ;)

  gnostyk,  31/08/2012

To harpie też jeszcze istnieją... Katastrofa;)))

  hussair  (www),  31/08/2012

Ha! Ja co noc okna uchylam i nic: ani harpie, ani sukkuby nie wpadają. Tylko pająków jakoś się pomnożyło. :/

  gnostyk,  31/08/2012

Ja też Druhu, ostatnio nic mnie nie pogryzło;) Nie wiem tylko czy to powód do zadowolenia;)))

  hussair  (www),  31/08/2012

Nie, wprost przeciwnie. ;)

  gnostyk,  31/08/2012

No wiesz, czuję ukąszenia ale podejrzewam że to sumienie;)))

  hussair  (www),  31/08/2012

Twoje sumienie ma chyba szczęki gupika. Moje odrywa mięśnie od kości... :)

  liwa,  31/08/2012

cholera jasna i ciemna też... ktoś mnie straszy! ;)

  hussair  (www),  31/08/2012

I co będzie dziś wieczorem? Zasypianie pod jarzeniową? :)

  liwa,  31/08/2012

no nie wiem, ale znajdę bezpieczne miejsce przy boku jakiegoś stworzenia... ;))

  gnostyk,  31/08/2012

Żarłoczna gadzina, a mówią że nie ma zębów;)))

  hussair  (www),  31/08/2012

Tak się zastanawiam, czy te barakudy w głębinach to nie sumienia, które co niektórzy wypuszczają nocami do kanałów. ;)

  gnostyk,  31/08/2012

To bardzo prawdopodobne;) Od dziś koniec z kąpielami w otwartych akwenach;)))))

  grazaa,  31/08/2012

Barakudy wprawdzie nie grzeszą urodą, ale niebezpieczne nie są. Spotkałam parę takich, przesympatyczne stworzonka :)

  hussair  (www),  31/08/2012

To jednak nie sumienia? ;)

  grazaa,  31/08/2012

Ano nie... Musisz poszukać innej rybki :)

  hussair  (www),  31/08/2012

To może ten gupik jednak. :)

  grazaa,  31/08/2012

Ależ gupiki są przeurocze, mam ich mnóstwo w akwarium, takie sympatyczne i kolorowe :) Myślę, że powinniśmy wyjść z wody...

  liwa,  31/08/2012

Gnostyku, ale te akweny są podobno regularnie badane przez ginekologów ;))))

  hussair  (www),  31/08/2012

O, jakoś mnie ochota na nura naszła...

  grazaa,  31/08/2012

To maskę i fajkę pożyczę... Ale ja zostaję na powierzchni. Jeszcze mnie z jakąś rybką pomylisz??? I mi się oberwie...

  liwa,  31/08/2012

mroczna i złośliwa dusza w Tobie dziś mieszka Hussair; aż się trzęsam na myśl samą, że pacynkę możesz wsadzić....;)))) na rękę... :)

  hussair  (www),  31/08/2012

Liwa: aż tak mroczny to ja nie jestem. :)
Grazaa: ja się tylko dokładnie przyjrzę tym barakudom. Pozostaję wobec nich nieco podejrzliwy.

  grazaa,  31/08/2012

Każdy tak ma, bo wyglądają nieziemsko:))) ale są milutkie.
A może pacynkę-barakudkę?

  liwa,  31/08/2012

przepraszam. To mòj minus. Dzięki za zredukowanie. ;)

  hussair  (www),  31/08/2012

Bekniesz za to!
Dziś o północy... Najpierw korki wykręcę.

  liwa,  31/08/2012

strach się bać, ale cooo tam...czekam więc, przybywajcie barakudy, gobliny, gremliny i inne na ten kształt stworzone !;))
i na Ciebie rycerzu nocy...;)

  hussair  (www),  31/08/2012

Pasuje, ja też jestem na ten kształt stworzony. :)

  grazaa,  31/08/2012

Strach się bać... Ja się wynurzam :)

  liwa,  31/08/2012

Hussair, pasuje mi. Czekam z niecierpliwością na konfrontację ;))

A serio - to lubię styl, którym piszesz i Twoje poczucie humoru. Daje się odczuć, że nie robisz tego na siłę :)

  hussair  (www),  31/08/2012

No! i to jest komentarz. :)

  liwa,  31/08/2012

ech Ty czarusiu... :))

  liwa,  01/09/2012

Hussair, spóźniasz się... już miejsce zrobiłam dla Ciebie i Twych goblino- tarantulo-pacynek... ;))

  JA to ja,  31/08/2012

Pod moim łóżkiem też siedzi nocny goblin. Zrobisz z nim porządek?

  hussair  (www),  31/08/2012

A ile ma w bicepsie? ;)

  JA to ja,  31/08/2012

Nie wiem, boję się sprawdzić

  hussair  (www),  31/08/2012

Okej, a może chociaż zmierz objętość łydki. To już coś powie o szansach.

  JA to ja,  31/08/2012

hm..postaram się

Genialne, Husssair! :))) I jak tu nie wierzyc dzieciom, no jak? Z kontekstu nie wynika, jednakowoz rozumiem, ze zona zostala slusznie ukarana. Pozdrawam!

  hussair  (www),  31/08/2012

Tylko goblin jest niewinny, bo robi swoje. Pożyteczny jak glonojad czy coś...

  liwa,  31/08/2012

ubił żonę i robi swoje ?? ;)
no ładnie... ;)

oj tam, oj tam;) ale, że się synek nie obudził...

  hussair  (www),  31/08/2012

Przypuszczam, że anioły czasem zatykają uszy i zasłaniają oczy dzieciom...

Ukłon dla dr Setha.;) Niezastąpionego jeśli chodzi o tematykę sekcyjną. ;)

  Paweł Malec  (www),  31/08/2012

Auć!... To musiało boleć.

  golesz,  01/09/2012

Dobre. Żony, szczegolnie te już nieco zużyte, mogą też czasem przekonująco, bo z racji zużycia właśnie, udawać inne maszkary, strzygi, zmory, czarownice. Uważajcie więc nocą. Ja swoją przywiązuję krótkim łańcuchem do ściany, a pod ręką zawsze mam młotek.

  gnostyk,  01/09/2012

:))) Golesz podaj parametry;) Waga młotka i długość łańcucha...;)) Pozdrawiam:))))

  liwa,  01/09/2012

Panowie, a co to za cichociemne narady? ;);)

Dokładnie Liwo;) Typowo męskie;)))

  golesz,  01/09/2012

Młotek minimum 3kg, łańcuch mniej niż 0,5mb. Dobre są też dyby.

  gnostyk,  01/09/2012

Super;) No popatrz, a ja zawsze używałem kwiatków;) Niby w ciężkich doniczkach ale jednak...;))))

  hussair  (www),  01/09/2012

Gnostyku, nie kombinuj, słuchaj się zawodowców.

  golesz,  01/09/2012

To są takie tam męskie sprawy.

Kwiatek też niezły, zwłaszcza przerośnięta, wygłodniała rosiczka.

  gnostyk,  01/09/2012

No ba ;) Ale moje mogą połknąć tylko kuropatwę;(

  golesz,  01/09/2012

Musisz je trochę pogłodzić. Zeżrą wtedy wszystko. A jeśli nie w całości, to wpierw można poćwiartować. Pokarm znaczy.

  gnostyk,  01/09/2012

Rozkawałkować powiadasz;) Chyba poproszę Drsheta;))))

  liwa,  01/09/2012

o raanyyyy....!!! gobliny zmawiają sieeeeee... uciekaj kto żyw....

Spokojnie Liwo;) To Tomek je uruchomił;))))

A mówiłam mu, żeby nie straszył... Ja już się spakowałam :)

  gnostyk,  01/09/2012

To Ty też się ich boisz Grażynko? ;))))

  grazaa,  01/09/2012

Jak Wy tu o dybach i ćwiartowaniu... Były też ciężkie doniczki... A młotek?

  liwa,  01/09/2012

On tak zawsze...straszył, że przyjdzie korki wykręcić i....będziemy się straszyć, a tu nic. Kolegòw nasyła a sam pacynką się bawi ;))))

  grazaa,  01/09/2012

No właśnie :)))) A tu już o jakiejś konsumpcji mowa???

  gnostyk,  01/09/2012

Drobiazg;) Tylko 3 kg;)))

  grazaa,  01/09/2012

O ciężar młotka chodzi??? Chyba będzie ewakuacja :) oczywiście moja...

  gnostyk,  01/09/2012

Spokojnie Grażynko;)) Już po północy, czary przestają działać:))))))

  grazaa,  01/09/2012

Młotek i czary.... hmmm :)))

  gnostyk,  01/09/2012

Wiem, pomieszanie z poplątaniem, w tej branży tak bywa;))))

  grazaa,  01/09/2012

;-)))

  gnostyk,  01/09/2012

Zmykam spać, tak przez wrodzoną delikatność;)) Pozdrówka:))))

  golesz,  01/09/2012

Łaaaaa, uuuuuuu!

  hussair  (www),  01/09/2012

Zakładam, że to wyraz uznania, Goleszu? :)

  golesz,  01/09/2012

Pakowanie nie pomoże. My są cwane potworki - przed użyciem rozpakowujemy. Czasem do cna.

  gnostyk,  01/09/2012

O... I to są męskie słowa;)))))

  liwa,  01/09/2012

To ubierzemy dużo na siebie a wtedy znudzi się Wam rozbieranie i nie skonsumujecie nas...hihi ;))

  golesz,  01/09/2012

Rozbieranie to też niezły cymes.

  gnostyk,  01/09/2012

Nie licz na to Liwo;) Nie doceniasz męskiego uporu;)))

  gnostyk,  01/09/2012

Popieram w całej rozciągłości;))))

  golesz,  01/09/2012

No. A tam, gdzie chcemy się dostać, to i tak się dostaniemy.

  liwa,  01/09/2012

więc czyńcie, niechaj się dzieje... przewaga sił Waszych; ulec muszę, choć dla przyzwitości będę cichutko wołać: raaatunkuu, raaatuuunkuuuu....

  gnostyk,  01/09/2012

Jesteś tego pewna;))))

  liwa,  01/09/2012

no więc Gnostyku, upieraj się, upieraj i pokaż ten swój groźny upór... ;)))

  golesz,  01/09/2012

Może być cichutko, zwłaszcza, jeśli przeciągać dłużej tę ostatnią literkę uuuuuuu...

  grazaa,  01/09/2012

Argumenty typu młotek i łańcuchy na pewno zadziałają :)))

  gnostyk,  01/09/2012

A nie, aż takim uparciuchem nie jestem;)))))

  grazaa,  01/09/2012

To dyby wystarczą???

Żadnej przemocy Grażynko, łańcuch i młotek wystarczy;))))

No i może jeszcze doniczka... To wszystko przez te gobliny:)

Ten Tomek zawsze coś narozrabia, no nie;)))))

  hussair  (www),  01/09/2012

I worek na twarz, bardzo byłby tu w smaku, myślę...

Jesteś Geniuszem;)))))

No właśnie, narozrabiał... Oj, Tomek, a Ty ciągle straszysz :)))

  hussair  (www),  01/09/2012

Rzeczywiście jakoś tak straszę ostatnio... Niestety, jak się czytało Grimmów w wieku lat 9 i Topora w wieku lat 11, tak trudno było uniknąć zmian osobowościowych. Pozamiatane!
Gnostyku - pijesz do tego worka? :)

Trudno z tego wyrosnąć :) Chyba tak już zostaje... Ale dzięki temu gobliny są na świecie :))) nadal...

Nie Tomku, jak Cię znam to ty się wahasz muchy skrzywdzić:)))) Do tego trzeba gnostyka;)))

Z łańcuchami i młotkiem:)

  golesz,  01/09/2012

A następnie z uczuciem, pietyzmem nawet, konsumujemy. Po kawałku.

Mniam, mniam;))))

  hussair  (www),  01/09/2012

Wykładami dr Lectera zapachniało... Popieram, kuchnia musi mieć klasę, a nie jakieś tam budy z peronów PKP, cholera...

  grazaa,  01/09/2012

Tu juz o ćwiartowaniu była mowa...

  hussair  (www),  01/09/2012

No przecież kotlet wypada skroić?

Oczywiście, w końcu ten proceder to nasza specjalność;))))

  hussair  (www),  01/09/2012

O, co tu się wyrabia? Człowiek sobie thriller z Sharon Stone ogląda, a tu... też dreszczowiec, hm?

O rany, kiedy ja się wyśpię;((

  golesz,  01/09/2012

Szef się rozejrzy, rozezna i... da sygnał.

  golesz,  01/09/2012

Żadnego spania. Impreza rozkręca się dopiero.

  hussair  (www),  01/09/2012

Dokładnie. Ja już wyciągam łańcuchy z szafy. A Liwa dała dyla? Nieładnie...

  gnostyk,  01/09/2012

Czego to człowiek nie robi dla dobra publicznego;))

  golesz,  01/09/2012

Przyczaiła się tylko za węgłem. Ostrożna znaczy.

  hussair  (www),  01/09/2012

Ostrożna, ale chętna. ;p

Bo ostrożność często jest objawem silnego zainteresowania.

  liwa,  01/09/2012

Hussair ja czekałam na Twojego goblina... a Ty jakies filmy oglądasz... :((

O!

  hussair  (www),  01/09/2012

Ale to był całkiem w klimacie film, szkoleniowy... Dół z ciałami, młoty do przebijania czaszek owczych... Teraz jestem w nastroju, Liwo, możesz mi wierzyć.

Kobieta zawsze wraca;)))

  liwa,  01/09/2012

ale Gnostyku ja nie odeszłam. Czekam na te obiecane wykręcone korki i hussairowego goblina albo chociaż pacynkę jakąś.... :)

  hussair  (www),  01/09/2012

Się doczekasz, naprawdę. Ty nie wiesz, jak łatwo mężczyznę sprowokować do czynu nocnego.

Oj to atakuj Tomka, ja się zmywam;))))

  hussair  (www),  01/09/2012

No i cały Gnostyk. Dyby, łańcuchy, worki porozrzucał, a sam uchodzi pisać wiersze o pasterzach i barankach pobekujących o wschodzie słońca. /:

Pominąłeś milczenie owiec;))))

  hussair  (www),  01/09/2012

Widzę je nawet jako tytuł Twojego wiersza-makabreski! :)
Serio mówię, a znam Cię i wiem, że z rękawa zręcznie byś to ukręcił.

Kto wie, może i spróbuję;)))))

  grazaa,  01/09/2012

To będzie interesujące :)

  hussair  (www),  01/09/2012

Po gnostykowych "Opowieściach z dreszczykiem" apetyt mój makabryczny wzmógł się!

  grazaa,  01/09/2012

To na kotleta nadszedł czas... poćwiartować???

No dobra - idę spać, bo rano do roboty. Choć nie wiem, czy usnę z tych nerwów.

  hussair  (www),  01/09/2012

Mimo wszystko - miłych snów! :)
A jeśli jakie koszmary, cała odpowiedzialność spada na Liwę...
;)

  liwa,  01/09/2012

jasneeeee...moja winaa??..znowu czuję się zawiedziona. Rozbebrać i zostawić... Mokrych snów życzę wszystkim goblinom i innym- na wzór i podobieństwo - też. ;* ;)

  hussair  (www),  01/09/2012

No i ja już pójdę. Mimo wszystko w snach chciałbym ujrzeć delfiny, a nie barakudy.
Ale, ale - korki za 45 minut, Liwo. Dobranoc. :)

  liwa,  01/09/2012

eeee nie wierzę Ci. Taka gadka-szmatka...:))
Dobrej nocki :*

Oczywiście. Dobranoc.

  liwa,  01/09/2012

No... Zwyciężyłam, bez walki... ;)))))
uciekły stworki... :))))

  hussair  (www),  01/09/2012

Lepiej drzwi rygluj. I szafę przysuń.

Twoje baśniowe armie, eteryczne bitwy
i strategie wojenne - kto kogo zaskoczy,
to jak marzenia dziecka o spełnieniu życzeń,
by zasypiało mając roześmiane oczy...

  hussair  (www),  01/09/2012

Pięknie dziękuję, Seta!

- Czy krasnoludki od Konopnickiej przegryzały tętnice? Jak najbardziej. Sama Konopnicka też...
:-)

  hussair  (www),  01/09/2012

Tak, coś mi się obiło... ;)

  liwa,  01/09/2012

no, ci co piszą muszą mieć jakieś doświadczenie w tej materi, prawda Hussair ? ;)))

  hussair  (www),  02/09/2012

Ale konkretnie: do czego pijemy, Liwo?
:D

Powiem szczerze, jestem w małym szoku! Jeśli to faktycznie była matka, gdzie zostawiła swój mózg?;-))) Słowa potrafią zrobić ogromne spustoszenie, nie tylko w tak kruchej istotce. Pozdrawiam.

  liwa,  01/09/2012

zamieniła się z pacynką :)

  berni*,  01/09/2012

No to trzeba tylko wyprać, z solidnym wirowaniem! :-)))

Dziękuję Ci, Druh Hussairu! Przeczytałem z zadowoleniem Twoją świetną powieść, wyruszając sypiać:) Ot tylko nie mogę zrozumieć: dlaczego w Twoich tworach kobiety są takimi okropnymi idiotkami?

  hussair  (www),  02/09/2012

E, nie we wszystkich, broń, Boże! Nie chciałbym wpaść w takież ramy... ja, wyznawca Kobiety Kosmicznej... Przeczytaj, proszę, moje "Podziękowanie Lamparta" i "Wpływ na Księżyc"... Sztamka. :)

Z zadowoleniem przeczytam. Twoje twory już dlatego czytać pożytecznie, że w nich znajduję wiele nowych dla mnie polskich słów i barwnych wyrazów.
Dobranoc:)

  hussair  (www),  02/09/2012

Dobranoc, Dobry Duchu! :)

  hussair  (www),  02/09/2012

Czyli co, do kroćset!

Uwielbiam Gobliny, ale nie Belindę...;)

To goblin czy pacynka???

Gorzej - żona...

  hussair  (www),  02/09/2012

O, i wreszcie dialogujemy problem należycie!

Żono-pacynka......... czy żono-goblin? Co lepsze?

  hussair  (www),  02/09/2012

Żona-goblin to na pewno nic dobrego.

Pełna zgoda... nie to co prawdziwy Goblin:)

  grazaa,  02/09/2012

Jakaś dziwna mieszanka, zupełnie nieprzewidywalna, pod łóżkiem siedzi i pacynki kradnie :)

  hussair  (www),  02/09/2012

Pod twoim łóżkiem?
Sugeruję przenosiny do sąsiada. :)

  liwa,  02/09/2012

no tak ;) a Ty Hussari znowu strszysz? ;) nie masz litości... ;)

Ma, ma...przed żonami przestrzega...

Ale ja nie mam żony... To co pod moim łóżkiem siedzi???

...jego żona...

Niemożliwe...... To musi jednak być goblin z pacynką :)

Jak ci zrobi awanturę, to nie mów, że nie ostrzegałam:) Dobranocka :)))

:-)))

  hussair  (www),  03/09/2012

Zaczynacie mnie przerażać. To chyba znak, żeby wziąć się za pisanie "Muminków". :)

W twoim wydaniu Mała Mi pewnie będzie bawić się pacynką...

  hussair  (www),  03/09/2012

Serio mam już koncept, i to z rok. Dawka czarnego humoru wzrośnie tylko minimalnie - Mała Mi, tak, oraz kolega Piżmowiec - bo u Tove Jansson wcale go nie brakowało. :)

Lepiej późno tu zajrzeć niż wcale.
Mąż heros i strażnik - żona degenerat, niecnica i łajdaczka. Klub Feministek protestuje!

  hussair  (www),  05/09/2012

AFERA! :O

Bez Pussy Riot sie nie obejdzie! ;-)

Znowu mnie wystraszyłeś i zaskoczyłeś. Jak mogłeś?
P.S. Wysłałam wczoraj e-maila. Dotarł?

  hussair  (www),  05/09/2012

Oj, Aluniu, przepraszam. Zaraz przeskanuję pocztę. Niedawno wstałem, wypiłem dwie kawy, i pogrążony jestem w pisaniu parodii "7 wspaniałych".
Obiecuję już nie straszyć.
Nie przez najbliższe 24 godziny.

No co Ty! Ja tylko żartowałam. Nie przestawaj z tym straszeniem. Nie waż się nawet o tym nie myśleć.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska