Login lub e-mail Hasło   

Zamki z piasku

Marzenia większości kobiet, są niezwykle schematyczne; rzekłbym że identyczne. Najpierw związek, później ślub (kościelniak, żeby rodzina się nie bulwersowała) ciąża
Wyświetlenia: 864 Zamieszczono 17/09/2012

Marzenia większości kobiet, są niezwykle schematyczne; rzekłbym że identyczne. Najpierw związek, później ślub (kościelniak, żeby rodzina się nie bulwersowała) ciąża i najchętniej dwie słodkie kruszyny, żeby koleżanki i ciocie nie dokuczały; jedno dziecko to za mało, ciocie są niezadowolone, koleżanki chwalą się kolejnymi dziećmi. Więcej niż trójka, to już pachnie patologią i czymś menelskim. Trzeba więc się dopasować w społeczne wzorce, zamknąć jadowite usta tym którzy o nas się "troszczą", dopytując ze słożliwym uśmieszkiem po raz tysięczny dlaczego nie mamy dzieci, i zrobić sobie twixa; chłopiec i dziewczynka, społeczny ideał. Wiadomo, dzieciaki trzeba odchować, wysłać na dobre studia, żeby nie odstawać od znajomych. Później jesień życia, choróbska, i... no właśnie, co dalej?


Pozwólcie że odpowiem na to pytanie. Dalej czeka na nas cierpliwie śmierć. Pani Śmierć która nie jest rasistką, i kosi życia zarówno białej, jak też czarnej i żółtej rasy. W oczach śmierci wszyscy jesteśmy tacy sami. Co na pewno głęboko oburzy patriotów, to fakt że Pani Śmierć nie ma baczenia na narodowość człowieka, i zaprasza do mroźnego tanga mortis Polaka, Negroazjatę i (nie, to niemożliwe, to antysemityzm!) Żyda. Nasze Polskie ciała się wyłączają, krążenie Polskiej, gorącej krwi ustaje, i to co uważaliśmy za Ja, jest wsadzane do drewnianej skrzynki (zbitej z dobrego, Polskiego drzewa), która spuszczana jest do ziemi (tej ziemi, Polskiej ziemi) w wykopany uprzednio dół. "Ja" toczy nierówną, skazaną na przegraną walkę z wijącymi się robakami; pod Stalingradem duszy toczy walkę którą przegrywa, i rozpada na nieestetyczne szczątki, i stajemy się niemymi świadkami ekskrementalizacji człowieczeństwa.


Hidżab smutku


Bliscy konsumowanego Ja, cierpią, pomstują, przyoblekają się w modną czerń. Ich Ja spowija hidżab smutku, przygnębienia; na chwilę świadomość własnej nietrwałości i przemijalności, przebija się poprzez społeczną hipnozę. Na chwilę. Ten ogień prawdy szybko gaśnie, w obłokach buchającej pary stresów codziennych. Nie mija wiele chwil, a bliscy zapominają o naszym Ja, w ziemi skrytym, jak miliardy innych Ja. Nasze potomstwo podzieli nasz los, to kwestia czasu. Nie mija kilka pokoleń, a pamieć o nas zostaje zgładzona. O nas, i naszych ukochanych przedmiotach, zainteresowaniach. Przepadnie Twój ukochany tedeik kombi którym woziłeś świniaka na kotlety, zniknie kolekcja puszek po piwie, wyparuje rodzinny sygnet skradziony przez bezwzględnego złodzieja, pseudonim "czas".


Wszystko mija, płynie w rzece czasu. Pamiętaj o tym w chwilach bólu, ale także w chwilach triumfu. Chwila gdy odczuwasz szczęście, wydaje się być rozkoszna i wszyscy do niej dążymy; ale to odbezpieczony granat; za chwilę wybuchnie. Cieszysz się, radujesz, i za chwilę budzi się Twój lęk; "a jak zdarzy się to i tamto, i szczęście zostanie mi zabrane?". Umysł jest jak śmierdziel albo smutas, rozwali każdą imprezę tak samo, jak jedna mała błyszcząca mucha gnojówka, zepsuje garniec pysznego miodu. I co dalej? rodzina, budowanie związku, ale jaki to wszystko ma naprawdę sens? imperia i cywilizacje padają jak domki z kart, zmieniają się jedynie słuszne religie, powstają nowe, coraz bardziej obłąkne ideologie; gdzie sens, znaczenie tego wszystkiego? w wierze? której? każda twierdzi że ma monopol na prawdę, i policzkuje rozum świętymi książkami, których papier płonie tak samo, jak zwykły, nie mający nic wspólnego ze świętością papier do pakowania kanapek.


United Kingdom


Kiedyś wracałem autobusem z dwoma facetami. Jednego znałem, gdyż jadąc do UK właśnie z nim jechałem. Wracałem z naszej drugiej, wymuszonej ojczyzny, gdzie na nielegalu pracowałem. Kierowca autobusu nie spełnił norm wypoczynku, więc mieliśmy wymuszony przystanek dwunastogodzinny. Chłopaki skombinowali flakon, więc miło spędzaliśmy czas na rozmowie i śmiechach; jeden z moich towarzyszy podróży, przemytnik papierosów i skórzanych kurtek (wszyscy pasażerowie autobusu na granicy w nich siedzieli, także i ja), mówił o swoim młodym synku. Bardzo chciał żeby został piłkarzem, sławnym i znanym. Powiedziałem w odruchu szczerości, że może jego syn będzie chciał zostać kimś innym? facet spojrzał na mnie przenikliwie, i powiedział że za te słowa mógłby mnie zabić. Grzecznie przeprosiłem, i piliśmy dalej. Zobaczcie jak żyją ludzie, jakie stawiają życiu warunki? jaka jest szansa na to, statystycznie, że jego chłopak będzie piłkarzem? i to najlepszym? a jak zechce być księgowym? dentystą? ojciec będzie zawiedziony. Dzieciak poczuje że ojciec go nie akceptuje, że skrzywdził swojego starego. Tymczasem ojca skrzywdził nie syn, a nierealne oczekiwania wobec niego. To ojciec skrzywdził syna, dokładnie tak.


Nasze dzieci i wnuki przeminą, imperia upadną, zmienią się kolorki na mapie; jaki więc sens ma budowanie związku, rodziny? wszystko skazane jest na zatracenie, i pogrzebanie w przepastnych głębinach czasu. Wszystko. I gdy chcesz budować pełen entuzjazmu, pamiętaj że budujesz nie dla siebie; będziesz musiał to zostawić. A i tak wszystko przeminie, nawet gruzy z Twojej budowli, którą w pocie czoła budujesz. Chwila gdy uświadomisz sobie, że budowanie tak naprawdę nie ma głębszego sensu, będzie chwilą gdy będziesz chciał chciała kogoś oskarżyć; i tym kimś będzie współmałżonek. Zawsze tak jest. To odwieczna, pieprzona norma.

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 2177
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1211
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1062
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1117
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 527
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 789
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 640
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 675
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 486
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 977
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 617
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Hmm... ja tak bardziej poetycko o tym właśnie...
http://eiba.pl/3

  Areva,  17/09/2012

Ja mam w dupie co powiedzą inni i jestem szczęśliwa. Nie mam takich prymitywnych marzeń które mają uszczęśliwić. Co może mnie uszczęśliwić-radość znajomych że zjebałam sobie i drugiemu człowiekowi życie zmuszając go do roli męża? Co to za marzenie a wogule czyje to są marzenia milion kobiet-wyjść za mąż, urodzić dziecko i mieć dom żeby być wpasowana w społeczeństwo? Jeśli społeczeństwo cię niezakc ...  wyświetl więcej

  ,  18/09/2012

Jako, że niema żadnej alternatywnej propozycji w artykule, polecam Ci autorze zakup granitowej płyty nagrobnej, przed śmiercią - ta powinna przetrwać wieki ;)

Viverti, może najpierw gwóźdź do trumny? Chociaż, po zastanowieniu, lepiej solidna urnę...;)

Ja nie mam takich marzeń choć jestem kobietą, nie marzę o ślubie i dwójce dzieci.
Nie mierz wszystkich kobiet jednakową miarą, bo każda kobieta jest inna i ma za sobą inne doświadczenia. Współczuję Ci ogromnie takiego podejścia do życia. Czytając ten artykuł, poczułam, że musiałeś zostać bardzo skrzywdzony przez kobietę, albo za bardzo sobie wmawiasz słowa -''Nasze dzieci i wnuki przeminą, ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  21/09/2012

Na Swaroga...
1. Po co nazywać piękne marzenia schematycznymi? Zważywszy, że idą w parze z wyzwaniem, zdobywaniem, doświadczaniem, spełnianiem, poznawaniem tajemnic sensu i wartości...
2. Gdzie tu schematyczność zresztą? Równie dobrze możemy powiedzieć, że schematyczny jest sposób przemieszczania się ludzi między miastami czy sposób odżywiania: zawsze przez usta, cholera.
3. N ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska