Login lub e-mail Hasło   

"Bo kto nie był ni razu człowiekiem"

O ŹRÓDŁACH II CZĘŚCI DZIADÓW Adam Mickiewicz we Wstępie do Dziadów cz. II pisze tak o samym obrzędzie: „Uroczystość ta początkiem swoim sięga cz...
Wyświetlenia: 2.937 Zamieszczono 19/09/2012

O ŹRÓDŁACH II CZĘŚCI DZIADÓW

 

            Adam Mickiewicz we Wstępie do Dziadów cz. II pisze tak o samym obrzędzie: „Uroczystość ta początkiem  swoim sięga czasów pogańskich i zwała się niegdyś ucztą kozła, na której przewodniczył Koźlarz, Huslar, Guślarz, razem kapłan i poeta (gęślarz).”

            Teatr antyczny narodził się w Grecji a jego źródłem były uroczystości na cześć boga Dionizosa. Dionizje, podobnie jak dziady, nie odbywały się tylko raz w roku, ale najważniejsze były Dionizje Wielkie, zwane też miejskimi. Dionizos był bogiem chtonicznym, panem życia i winnej latorośli. Lud grecki w radosnym pochodzie śpiewał hymn na cześć Dionizosa zwany dytyramambem. Pieśń intonował przewodnik – koryfeusz, któremu odpowiadał chór ubrany w koźle skóry (tragos – kozioł, ode – pieśń ). Pizystrat, ustanawiając Wielkie Dionizje, wprowadził do Aten ludowe obrzędy i podniósł je do roli święta państwowego. O teatrze sensu stricte zaczynamy mówić od czasu, kiedy Tespis wprowadził do uroczystości aktora, inicjując w ten sposób dialog pomiędzy aktorem, chórem i przewodnikiem.

            Arystoteles w Poetyce pisze, że widowisko, jakim jest tragedia, musi wzbudzać w widzach uczucie litości i trwogi. Litość wzbudza w widzach okrutny los, który dotyka człowieka niewinnego, ani dobrego, ani złego – podobnego do nas. Trwoga natomiast rodzi się wtedy, gdy uświadamiamy sobie, że to samo mogło lub może spotkać każdego. Skutkiem przeżycia litości i trwogi było katharsis, czyli emocjonalne oczyszczenie, wyładowanie lęku i  egzystencjalnego niepokoju.

            Jan Kott w tekście Tragedia grecka i absurd, podążając za Kafkowską interpretacją mitu o Prometeuszu, odnajduje w antycznym dramacie elementy absurdu. Ten, od którego człowiek otrzymał „dar inteligencji” oraz „ślepą nadzieję”, zawieszony jest pomiędzy ziemią a niebem. Okrutne niebo, personifikowane przez Zeusa, zsyła na niego cierpienie. Okrutna ziemia, zamieszkana przez obdarowanych ogniem ludzi, zapomniała o nim. To niemożliwa do wyobrażenia metafizyczna samotność. Absurdem jest też konieczność! Rację ma Camus, kiedy mówi, że nie jest absurdem to, iż Edyp musi zabić ojca ani kazirodczy związek z matką, ale fakt, że tak się stać musiało. Antygona, kiedy uświadamia sobie swą „obcość” nie tylko w milczącym kosmosie, ale także w mieście rodzinnym, postanawia popełnić samobójstwo. I, jak pisze Kott, nie jest to już wybór Antygony, lecz akt rozpaczy. Absurdalna jest wreszcie tragiczna ironia, czyli różnica między samoświadomością bohatera a jego rzeczywistą sytuacją w świecie. Niewłaściwe odczytanie własnego losu generuje szereg aktów woli, które w ostateczności zawsze prowadzą do klęski. Przyczyną elementarną tej klęski jest rozmijanie się rozumu i woli człowieka z drogą jego losu, względnie iluzja ich tożsamości.  

            Wspólną cechą Dziadów i dramatu antycznego jest ich odwoływanie się do światopoglądu ludowego. Mickiewicz przeciwstawia pospólstwo duchowieństwu i właścicielom ziemskim. Pisze: „W teraźniejszych czasach, ponieważ światłe duchowieństwo i właściciele usiłowali wykorzenić zwyczaj połączony z zabobonnymi praktykami i zbytkiem częstokroć nagannym, pospólstwo więc święci Dziady tajemnie w kaplicach lub pustych domach niedaleko cmentarza”.

            Zarówno Dionizjom jak i Dziadom przewodniczyli wtajemniczeni, którzy nadawali obrzędom pewien strukturalny porządek – Koryfeusz i Guślarz.

            Jednak o wiele bardziej wyraziste są różnice.  Samobójstwo Antygony z dramatu Sofoklesa finalizuje tragiczny los bohaterki, jednocześnie gwałtownie go ucinając. Fatum w sposób bezwzględny kieruje życiem człowieka, lecz wobec śmierci wydaje się być bezradne. Ucieczka w śmierć jest zawsze trzecim wyjściem, dlatego niweluje tragedię. U Mickiewicza śmierć nie zamyka wszystkiego, ale otwiera. Jest elementem pewnego kontinuum czasoprzestrzennego łączącego różne wymiary bytu. To wyjątkowy rys Mickiewiczowskiej antropologii. Tym, co w przypadku człowieka spina owo kontinuum, jest świadomość i karma. Wystarczy wsłuchać się w słowa Widma, aby to zrozumieć.

 

Tak, muszę dręczyć się wiek wiekiem,

Sprawiedliwe zrządzenia boże!

Bo kto nie był ni razu człowiekiem,

Temu człowiek nic nie pomoże.

 

            Zły Pan za życia nie miał litości dla swoich poddanych, był niedobrym człowiekiem! Teraz, po śmierci, musi ponosić tego konsekwencje (karma) i o tym wie (świadomość).

            Antygona dokonuje konkretnego wyboru. Postanawia pogrzebać zwłoki Polinejkesa, choćby miał to być symboliczny tylko gest. Wie o zakazie Kreona! Zdaje sobie zatem doskonale sprawę z tego, że zostanie ukarana. Wszystko dzieje się „tu i teraz”, o żadnych konsekwencjach metafizycznych Sofokles nie wspomina. Dobre i złe czyny, podobnie jak sam człowiek, rozwiewają się w nicości jak dym. Z punktu widzenia antropologii Sofoklesa nie ma absolutnie znaczenia fakt, co się będzie z bohaterką działo po śmierci.

            W dramacie antycznym człowiek odpowiada za to, co zrobił. W cz. II Dziadów za to, czego nie zrobił lub czym nie był. Józio i Rózia nie zaznały cierpienia, Zosia – miłości, Pan natomiast nie był człowiekiem, to znaczy nie postępował po ludzku. Cierpienie, miłość, człowieczeństwo – to istotne warunki osiągnięcia zbawienia. Brak jest egzystencjalnym defektem, który skutkuje po drugiej stronie. Duchy przybywają na ucztę Dziadów po to, by ten brak wyeliminować. Żywi mają im w tym pomóc, dając to, czego potrzebują. W zamian duchy pozostawiają żywym moralne nauki.

            W dramacie Mickiewicza nie można zatem mówić o absurdzie w jakimkolwiek kontekście. Samobójstwo Antygony jest „gestem rozpaczy”, podobnie zresztą jak samobójstwo Gustawa. Absurdem, z punktu widzenia etycznego, jest „gest” bohaterki Sofoklesa, ponieważ jej czyn był dobry. Czy w taki sam sposób potraktujemy „gest” Gustawa? Wydaje się, że nieistotne są przyczyny ani nawet fakt, iż samobójstwo jest złem. Co więc jest istotne? Czyn Antygony jawi się jako ostateczny, czyn kochanka otwiera natomiast wymiar kary, która niweluje absurd. 

autor - Jan Stasica

Podobne artykuły


11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 635
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 663
10
komentarze: 7 | wyświetlenia: 734
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 628
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 646
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 874
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 424
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 414
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 687
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 576
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 668
9
komentarze: 12 | wyświetlenia: 589
9
komentarze: 34 | wyświetlenia: 467
9
komentarze: 18 | wyświetlenia: 501
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 438
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska