Login lub e-mail Hasło   

Sens starości

Rozumiem, lub co najmniej wydaje mi się, że rozumiem, iż cierpienie uszlachetnia. Okropne przeżycia, trudne doświadczenia, wyciszają człowieka, pogłębiają refleksje egzystencjal...
Wyświetlenia: 1.985 Zamieszczono 19/09/2012

 

          Rozumiem, lub co najmniej wydaje mi się, że rozumiem, iż cierpienie uszlachetnia. Okropne przeżycia, trudne doświadczenia, wyciszają człowieka, pogłębiają refleksje egzystencjalne, uczą. Powinny uczyć. Zakładając, że są niejako przez nasz indywidualny Los, nasz hipotetyczny, osobniczo realizowany scenariusz, „skrojone” na miarę. To znaczy intensywność, natężenie cierpienia, nie ma nas „zabić”, ale właśnie wzmocnić, uszlachetnić, rozwinąć. O ile przyjmiemy, uznamy za prawdziwą koncepcję wszechogarniającej, transcendentnej miłości, umiejętnie i w każdym szczególe organizującej nam, poszczególnym osobowościom, naszą drogę. A chętnie, co nie powinno dziwić, taką możliwość przyjmuję.

 

          Również mnóstwo innych ludzi, zdaje się większość, świadomie bądź podświadomie tę opcję akceptuje, żeglując przez życie z nadzieją, że Ktoś to wszystko ogarnia w każdej drobnostce, że jest, że życzliwie czuwa, jednocześnie pozostawiając nam mnóstwo wolnego pola na decyzje samodzielne, zachowania indywidualne. Na wolną wolę, gdzie jednak, co i rusz, musimy korzystać z zawartości naszej pamięci, naszych doświadczeń. Jedynie logiczna i racjonalna konieczność, celem uniknięcia powtarzania tych samych błędów, celem samodoskonalenia.

 

          I to jest w porządku – tak powinno być, to ma sens, również ten głębszy, transcendentny właśnie, niezależnie od wyznawanej religii czy światopoglądu (z oczywistym wyjątkiem skrajnego ateizmu). Jednak jednego nie jestem w stanie zrozumieć, mianowicie całkiem z tego punktu widzenia irracjonalnego, bezsensownego właśnie (według mnie) i przeważnie upokarzającego, długotrwałego cierpienia starości.

 

          Człowiek w miarę sprawny, zwłaszcza psychicznie, ma jeszcze szansę – czas i siły, by doznane cierpienie wykorzystać jako jakąś naukę, jako przyczynek do zachowań, wyborów późniejszych. Ale cierpiący na nieuleczalną demencję, robiący pod siebie, wyjący, płaczący z bólu i beznadziei starzec? Przed nim już tylko nicość, nieogarniony ocean niemożności, braku jakichkolwiek szans na twórczą refleksję. On już w żaden sposób nie jest w stanie tego doświadczenia spożytkować!

 

          Może tu paść argument, że cierpi już nie dla siebie, ale dla innych, na przykład dla opiekującej się nim rodziny czy choćby obsługi medycznej. Że to pewna szczególna, nieprzyjemna dla wszystkich, jednak w rachunku ostatecznym niezwykle skuteczna dydaktyka. Ale przecież cierpi on – biedny, zmaltretowany przez własną biologię człowiek, który, o ile zachowały się w nim jeszcze jakieś resztki umysłu, modli się nieustannie o wybawienie, o śmierć. Bo cóż mu innego pozostało?.

 

          Jeżeli powie ktoś, iż taka sytuacja może być formą doczesnej odpłaty za popełnione wcześniej czyny, błędy, czy choćby tylko banalnym, odroczonym w czasie skutkiem zaniechań, na przykład zdrowotnych, higienicznych, to też nie mógłbym się z tym zgodzić. Z tego prostego powodu, iż musiałbym wtedy uznać za słuszny, skrajnie ateistyczny punkt widzenia - całkowity bezsens i przypadkowość wszelkiego istnienia, ewolucji, rozwoju. A tego zrobić nie mogę, i nie chcę. Nie przyjmuję też uniwersalnego w takich razach, w istocie głupiego w swej treści wyjaśnienia, że to Jego tajemnica, ukrywana przed nami tylko z tego powodu, iż nie dorośliśmy jeszcze do szerszego poznania.

 

          Ale przecież to niezrozumiałe, bezsensowne i upokarzające cierpienie jest powszechne i dotyczy nas wszystkich – niedorosłych, niezbyt rozgarniętych mentalnie dzieci! Nieustająco, od tysięcy lat! Z pewnymi, istotnymi jak mi się zdaje ograniczeniami, mogę przyjąć tylko jedno wyjaśnienie - chodzić tu może o skuteczne zniechęcenie do już przeżytego, o wywołanie nieodpartej, bez śladu żalu po minionym, tęsknoty za śmiercią, która może okazać się tylko punktem startowym, pierwszym, koniecznym krokiem, ku przeczuwanemu zaledwie, spodziewanemu i zachwycającemu… nowemu, czystemu.

 

I tylko wtedy może to mieć sens.

 

KONIEC.

1209

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1610
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 918
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1191
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 772
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 464
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1036
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 778
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 586
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 736
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 724
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 508
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 997
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1125
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Polecam Ci doskonaly (niestety posmiertny) bestseller anty-teisty (jak autor sam sie okreslal) Christophera Hitchensa "Mortality," ktory wlasnie ukazal sie w Stanach.
Goleszu, jak rozumiesz roznice miedzy "skrajnym" ateista a tym "normalnym"?
Czy zadawanie "klopotliwych" ale rzeczowych pytan i wytykanie naduzyc przedstawicielom kleru jak rowniez wzkazywanie "luk" intelektualnych tzw. ...  wyświetl więcej

Skrajnym ateistą jest dla mnie np: Dawkins, który mimo różnych wątpliwości ewolucyjnych, ani na jotę nie ustępuje od twardego, ateistycznego szablonu w tym względzie. Nie twierdzę, że w ostatecznym rozrachunku nie ma racji, ale w takich sytuacjach można by zachowywać się mniej "betonowo". Na przykład nie odrzucać z zalożenia "wyższej" interwencji, ingerencji, czy nawet tylko incydentu sprawczo - k ...  wyświetl więcej

Drogi Goleszu,
"Dawkins, który mimo różnych w ą t p l i w o ś c i ewolucyjnych..." - czy mozesz mi wyjasnic co chciales tym zdaniem powiedziec?
Rozumiem, ze mistyka (zapewne miales na mysli religijny mistycyzm) to dla niektorych przyjemne hobby na granicy poezji ale przyklejanie jej do metodologii naukowej jest wielce ... zastanawiajace.

Nie wiem co czytales z dziel Pana Dawk

...  wyświetl więcej

  ,  20/09/2012


cyt. THERE'S PROBABLY NO GOD. NOW STOP WORRYING AND ENJOY YOUR LIFE.
no ... super pomysł, ja bym od siebie anglikom dodał "there is no police " i będzie takie riots że po tym nie będzie już anglików :P, są na tyle genialni że po premierze "mechanicznej pomarańczy" wyszli na ulice i się bili, gdzie i książka i film są owszem o przemocy ale traktują ją negatywnie.

  golesz,  20/09/2012

Ściślej zarzucam Dawkinsowi nie to, że, jak wielu innych, mniej popularnych Autorów, jest ateistą (i zapewne uroczym przy tym, dobrze ułożonym i dowcipnym czlowiekiem), ale to, że właśnie jako inteligentny, wrażliwy badacz, a przy tym ceniony popularyzator, w kulturalny i trzeba przyznać, dość oględny lecz skuteczny przecież sposob, stara się zniszczyć w ludziach wiarę. Nie znam Go bardziej, niż t ...  wyświetl więcej

Drogi Goleszu,
Dzieki za obszerny komentarz. Dzieki za poswiecony czas na rzetelna i szczera odpowiedz.
Mam dokladnie taki sam problem zarowno z wymienionym przez Ciebie slowem "wierzacy/wiara..." jak i oksymoronistycznym okreslaniem mianem "niewierzacego..." osoby nie praktykujacej zadnej z kilku tysiecy oficjalnie zidentyfikowanych przez antropologow/kultoroznawcow/religioznawcow g ...  wyświetl więcej

  golesz,  20/09/2012

Tym razem to ja Ci Youngcontrarian dziękuję za Twój czas.

Z wierzącymi w Boga [(tego czy innego) (wybacz - nie zastosuję Twojej nomenklatury "wierzący w zjawiska nadprzyrodzone", bo to po prostu za długie)] też mam problemy. Nie bardzo właśnie jestem pewien, czy bez Boga Karzącego, Wymagającego, ludzkość nie wyrżnęłaby się wzajemnie. I myślę tu o skali mikro, o stosunkach lokalnych, person

...  wyświetl więcej

Moja koleżanka ciągle mi powtarza, że "starość" nie wyszła Panu Bogu... ;)

  berni*,  19/09/2012

Właśnie miałem napisać. że starość jest jedyną rzeczą jaką spieprzył dobry Bóg! Widocznie nikt doskonałym nie jest! .:-)))

  Elba,  19/09/2012

A może starość to tylko taka choroba wirusowa...? Sprawdź, bo może jesteś już nią zarażony...!

  golesz,  19/09/2012

Jeżeli miałby to być wirus, to jakiś wyjątkowo przebiegły, zajadły i francowaty, uaktywniający się dopiero w pewnym wieku. O stuprocentowej skuteczności. Wszak nie umieramy piękni, sprawni i w pełni wigoru? Zresztą, gdyby tak było, byłoby jeszcze głupiej. Niesłychanie to... niepojete i nie na moją biedną głowę.

Ale porozmawiać zawsze można.

  grazaa,  19/09/2012

Starość to trudny temat, który rzadko pojawia się w rozmowach. A jeśli już podejmujemy go, to nie mówimy to własnej starości, tak jakby nas nie dotyczyła... Chyba obawiamy się tego tematu, tego co może nas czekać.

Jasne, że obawiamy się. Podobnie jak śmierci. I dlatego nie mówimy, jak kiedyś, że ktoś umarł, ale, że odszedł. Pytam się dokąd? I dlaczego już nie wróci? A boimy się, co całkowicie zrozumiałe, nieznanego. W przypadku starości przykrego i bolesnego.

Dokąd? Tam gdzie tylko Dusze hulają... bez ciała materialnego, przyprawiającego nas tu na Ziemi o tyle doświadczeń:)
Podlinkuję tutaj artykuł... pod koniec jest o starości i przydatności...:)
http://eiba.pl/ao
I ten wiersz mojego taty -
http://eiba.pl/x

  grazaa,  19/09/2012

Warto się z tym pogodzić, aby nie czuć strachu. To nieuchronne, starzejemy sie od momentu narodzin i nic tego nie zmieni. Ale możemy uwierzyć, że to tylko pewien etap w naszym prawdziwym życiu...

Śliczne to drzewko niesamolubne, jabłoń nasza odwieczna. Gratuluję Skalny Kwiatku... liryki, uczucia, empatii. I zazdroszczę.

Pogodzić się i owszem, ale zrozumieć i pogodzić się, to dopiero coś.

  grazaa,  19/09/2012

Masz rację, to prawie niemożliwe, ale... prawie, więc być może... ale tylko dla nielicznych.

Czasem lubię przetłumaczyć coś, co za serce chwyta i po swojemu skomentować :) To opowiadanie zdobyło wiele międzynarodowych nagród . W Kanadzie, często czytałam oryginał moim wychowankom, gdy były jakieś problemy wychowawcze lub emocjonalne.
Co do starości, pogodzenie się jest początkiem zrozumienia i funkcjonowania pomimo trudności, lub prowadzi do zgoła innego wyboru...

  Iwona Akwas  (www),  19/09/2012

Gdy słyszę: "rozumiem, iż cierpienie uszlachetnia" lub "co cię nie zabije to cię wzmocni" - zawsze proponuję uprzejmie: chodź, złamię ci nogę i zobaczymy jak cię to wzmocni/uszlachetni. Jak to mówią u mnie na wsi: starość nie radość, młodość nie wesele. Dzieciństwo nie zawsze jest rajskie i starość nie zawsze jest cierpieniem.
Wydaje mi się, że szukanie sensu w starości (młodości, dziecińst ...  wyświetl więcej

  golesz,  19/09/2012

Pięknie mnie pognębiłaś, i skruszony, spróbuję wytłumaczyć się z "rozumiem, iż cierpienie uszlachetnia". To tylko zwrot retoryczno-teoretyczny. Cały tekst poniższy świadczy o tym, że nie rozumiem. Co zresztą chciałem powiedzieć. Zgadzam się też, że Zdarza się życie, śmierć, wszystko. Ale i Zdarza się (czasem) chęć zrozumienia!

Taki ten nasz świat... zdarza się wszystko...

  Iwona Akwas  (www),  19/09/2012

przepraszam! przepraszam! przepraszam!
jej! ciągle piszę nie to, co chcę! Nie chciałam gnębić!
...Teraz pognębię: wystarczy tydzień wolontariatu w hospicjum (a jeszcze bardziej w hospicjum dla dzieci) i przechodzi chęć zrozumienia i zadawania destrukcyjnych pytań: po co?
Kiedy mnie nachodzi chęć zrozumienia świata, zginam grzbiet, szoruję podłogi i czekam, kiedy mi przejdzie;)

  berni*,  19/09/2012

A ja jestem zdania, że cierpienie uszlachetnia! Mało tego dodam. że również uczy pokory. O.:-)))

  hussair  (www),  20/09/2012

Śmierć, której się nie boję, udzieli odpowiedzi. To fascynująca perspektywa.
Przenikliwie napisałeś, Goleszu. Istotnie, najprawdziwsza starość, ta starość, która wgniata twarz w błoto, rozpoczyna się, gdy z jakichś sobie znanych powodów stary człowiek sięga do przycisku wewnątrz siebie i wyłącza światło. Uważam, że wyłącznik życia w ciele do reszty ubłoconym też POWINIEN BYĆ DOSTĘPNY.

Sądzę, iż taki wyłącznik istnieje. Trzeba tylko przekroczyć rubikon cierpienia, próg determinacji. W dowolnym zresztą wieku.

Napisałeś, że nie boisz się. Mam tak samo, ale jestem ciekaw skąd ten brak lęku? Bo to może być dość uniwersalna sprawa. U nas rewolwerowców i marynarzy.

  hussair  (www),  20/09/2012

Mam nadzieję, że na ten brak strachu nie wpływa za bardzo współczynnik poniesionych strat.
Ale się zastanawiam.
Poza tym jest oczywiście kwestia przekonań, i, hm, dość indywidualne podejście do logiki. Dla mnie coś takiego jak jedno życie, znikanie duszy po opuszczaniu ciała, pustka wszechświatowa - to są sprawy zupełnego nonsensu. I ja je sobie swobodnie odrzucam. Przynajmniej dziś. ...  wyświetl więcej

To się nazywa instynkt samozachowawczy. Najpierwotniejsza, najbardziej podstawowa bariera. I zdaje się tylko człowiek potrafi ją przełamać. A następna, prawie tak samo silna, to he, he, instynkt rozmnażania. Reprodukcji. I tutaj też tylko człowiek może ją zignorować. Np: celibatowy kapłan. Albo samotny rewolwerowiec preriowy, czy marynarz.

Co do logiki braku wiadomego strachu, to rzeczywiście jest chyba coś takiego. Spróbuję to może kiedyś wyłuszczyć pisemnie.

  hussair  (www),  20/09/2012

To może nie zwlekaj z tym. Póki żyjemy. ;)

  JA to ja,  21/09/2012

Właśnie takiej starości się obawiam...

  hussair  (www),  21/09/2012

Ejże, jeszcze masz jakieś 20 lat ZANIM zdobędziesz prawo, by zacząć myśleć o tych sprawach. :)

  JA to ja,  21/09/2012

Czas szybko leci ;p

  hussair  (www),  21/09/2012

To prawda, prawda...

Cierpienie nie jest "na chwałę".

Cierpienie to informacja ze coś z nami nie tak, że coś w naszym życiu idzie źle i powinniśmy na to popatrzeć i zawrócić, zmienić życie jeśli dostrzeżemy co jest źle.

To tak jak z bólem fizycznym. Boli ząb? Boli żołądek? A może kręgosłup albo co gorsza - nerki. Czy to oznacza że to wola Boża? Czy to znaczy ze należy w tym trwać i cierpienie poświęcać np. Chrystusowi?

A może by tak pójść do dentysty albo mniej pić.... a zdrowie wróci.....

  golesz,  24/09/2012

Niestety, to nie takie proste. Cierpienia starości, o ile wiem, to cierpienia SYSTEMOWE, czyli nierozdzielne od tego przykrego stanu, dosięgające w zasadzie wszystkich. I nie idzie mi tylko o cierpienia fizyczne, a raczej o te "wyższego" rzędu. To np: bolesna świadomość równi pochyłej, nieodwracalnego odstawienia na boczny tor, zatrzaśnięcia wielu bram. To często "namacalny", dojmujący strach prze ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska