Login lub e-mail Hasło   

Chiny - rodzice i dzieci

Dorosłe dziecko ma obowiązek spędzać z rodzicami czas wolny od pracy, uczyć ich surfowania po internecie, telefonować do nich co najmniej raz w tygodniu, gotować im posiłki...
Wyświetlenia: 2.316 Zamieszczono 19/09/2012

Co byście powiedzieli, gdyby wprowadzono do polskiego Kodeksu Rodzinnego takie np. zapisy:

Dorosłe dziecko ma obowiązek

1. spędzać z rodzicami czas wolny od pracy (urlop),
2. uczyć ich surfowania po internecie,
3. regularnie ich odwiedzać, w przypadku gdy z nimi nie mieszka,
4. telefonować do nich co najmniej raz w tygodniu,
5. gotować dla nich posiłki,
6. wykupić im polisę ubezpieczeniową,
7. jeśli rodzic jest stanu wolnego, zachęcać go do (powtórnego) wstąpienia w związek małżeński?

A takie właśnie prawo obowiązuje w Chinach!

Wszystkie te obowiązki - oraz inne, jak np. znany i u nas obowiązek alimentacyjny - wynikają z żywej i we współczesnych (tzw. komunistycznych) Chinach etyki konfucjańskiej.

Jedną z głównych konfucjańskich cnót jest nabożność synowska (chiń. 孝, xiao):

"Pod [tą] nazwą kryje się szeroki wachlarz pożądanych zachowań, tj. m.in. bezwzględne posłuszeństwo wobec rodziców i starszego rodzeństwa, oddawanie im należnego szacunku, świadczenie pomocy i opieki, w tym finansowej, tuszowanie i naprawianie ich błędów, a także płodzenie męskich potomków. Nabożność zakłada również opiekę nad starymi rodzicami, ukrywanie przed nimi wszelkich problemów i dbanie o ich dobre zdrowie i samopoczucie, a także odbywanie żałoby po ich śmierci oraz oddawanie im kultu w życiu pozagrobowym".
(Cyt. za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Nabożność_synowska)

Oczywiście polityka jednego dziecka generuje syndrom "małego cesarza" - wszystko dla jedynaka. Jednak wbrew pozorom "mały cesarz" to w większości przypadków wcale nie rozkapryszony "bachor", który nie ma żadnych obowiązków, za to multum praw. Przeciwnie. Chińscy rodzice są generalnie bardzo wymagający wobec swoich dzieci. Żądają od nich przede wszystkim świetnych wyników w nauce - nie dobrych, ale świetnych. "Wszystko dla jedynaka" oznacza często łożenie znacznych sum pieniędzy na dodatkowe dokształcanie dziecka: jeśli tylko rodzinę na to stać, na porządku dziennym są prywatni korepetytorzy, lekcje gry na pianinie, kaligrafii, angielskiego, taekwondo itd. "Mały cesarz" nie potrafi po sobie posprzątać i ugotować jajka (że nie wspomnę o niczym bardziej skomplikowanym), bo czas poza szkołą wypełnia mu dokształcanie i przygotowywanie się do olimpiad przedmiotowych.

To rodzice - jeśli zachodzi taka potrzeba, to z pomocą rodzeństwa oraz dalszej rodziny - kupują swoim startującym w dorosłe życie synom mieszkanie - bo mężczyzna bez własnego mieszkania nie ma praktycznie większych szans na ożenek: własne (a nie wynajmowane) lokum jest absolutnym prerekwizytem do założenia rodziny. To rodzice często finansują synowi czy córce posag (u nas dawno wymarła tradycja), to rodzice wyprawiają wesele. I to rodzice najczęściej zajmują się dziećmi swoich dzieci.

Nie dziwne więc, że kiedy tylko dziecko się nieco "dorobi", zaczyna finansować rodziców.

Rodzina - a nie pieniądze, wbrew pozorom - jest najważniejsza w życiu przeciętnego Chińczyka.

_________

Artykuł opublikowany pierwotnie na moim blogu http://rokwchinach.blogspot.com/

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1580
17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1193
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1006
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 837
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 945
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 878
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 923
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 538
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 868
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 756
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 759
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  berni*,  19/09/2012

No proszę, trochę zasad nam by się przydało!:-)

  jotko49,  19/09/2012

Szacunek do rodziców a co za tym idzie stosunek postępowania do starszego pokolenia nie jest wynalazkiem kultury chińskiej. Był on szeroko stosowany w najstarszych cywilizacjach. To dzięki takiemu podejściu kolejne pokolenia mogły zachować i przekazywać pozytywny stosunek do wszystkich istot żywych a tym samym życia w ogóle.
Wszelkie odstępstwa od tychże zasad degenerowały kolejne pokolenia ...  wyświetl więcej

Prawda... smutne.

W zupełności się z Panem zgadzam.

  Areva,  20/09/2012

Daje plusa;)

Dziękuję :)

Szacunek to coś, co dziecko powinno żywić do rodzica, nie dlatego, że prawo tak każde, ale dlatego że dziecko [już jako dorosły człowiek] docenia ich poświęcenie włożone w jego wychowanie. Ale faktycznie, niektóre z tych zasad przydałyby się tutaj w Europie [i nie tylko]

Ciekawy artykuł, miło się go czytało.

A co jesli dziecko jest niezdolne i niepracowite? Jesli rodzice a potem dziecko są biedni? Jesli rodzice są podli wobec dziecka, poniżają go i obrazają na każdym kroku? Na szacunek i pomoc trzeba sobie zasłużyc postępowaniem a nie nakazami.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska