Login lub e-mail Hasło   

Imprezka

Świat, który pozwala marnować takie talenty, coraz mniej mi się podoba.
Wyświetlenia: 1.369 Zamieszczono 21/09/2012

Imprezka

 

          Spotykamy się całkowicie prywatnie dwa, trzy razy w roku. Ścisłe, fachowe grono – sami specjaliści, plus ewentualnie żony, sympatyczne, milutkie znajome. Rozmawiamy  o robocie, o nowościach w branży,  szefach, układach. Plotkujemy. Trochę popijamy, zakąszamy czymś dobrym.

 

          Tym razem zaniosło nas do małej, dość egzotycznej knajpki w śródmieściu, najwyraźniej mało popularnej, ponieważ, mimo soboty, były tylko dwa towarzystwa. Nasze – osiem osób, i podobne, też chyba z osiem. W przylegających do siebie małych salkach.

 

          Około siódmej, gdy już stół był zastawiony, gdy obgadaliśmy ostatnie nowości, gdy opróżniły się pierwsze kieliszki i przestała nam przeszkadzać nieco jak zwykle za głośna muzyka sącząca się nieustannie z knajpianych głośników, pod jedną ze ścian zainstalował się duecik muzyczny. On, gitarzysta około dwudziestki, i ona, na oko jakieś dwa lata starsza. Gdy już się nastroili, gdy podgrzali i wyregulowali skromną aparaturkę, popłynęły pierwsze takty gitary i pierwsze, mikrofonowe słowa piosenki. Zamurowało mnie.

 

          Grałem kiedyś zawodowo kilka ładnych lat, i mam jakie takie obycie muzyczne. Znałem mnóstwo muzyków, sam też byłem znany w środowisku, ale czegoś takiego, w takim miejscu, nie słyszałem. Facet był idealny. Nie za głośny, nie za cichy, instrument miał technicznie opanowany w stopniu rzadko spotykanym, przebierał paluchami sprawnie i z uczuciem. Popłynęła śliczna, nastrojowa muzyka, a po chwili całkowicie współbrzmiący wokal obojga. Stonowany, dopasowany brzmieniowo, zachwycająco czysty. Całkiem nie w moim guście – nie uwielbiam takiej troszkę łzawej muzyki, ale przecież potrafię docenić mistrzostwo i serce wykonawcy. Tercjowy, naturalny niejako podział głosowy, też mi na dłuższą metę nie odpowiada, lecz to przecież kwestia gustu.

 

          W każdym razie zapomniałem zupełnie o niezmiennie szwargoczącym towarzystwie i zauroczony słuchałem.

 

          Skończyli pierwszy, nieznany mi zupełnie utwór. Odruchowo zacząłem klaskać, jednak natychmiast zorientowałem się, że jestem zupełnie sam w tym swoim spontanicznym aplauzie. Nikt inny jakoś nie zwrócił uwagi na zastanawiająco dobry duet, na to, co przed chwilą się odbyło. Trochę więc z przekory, ale głównie z autentycznego przekonania, całkiem już odwróciłem się tyłem do stołu i jeszcze głośniej dawałem wyraz aprobacie.

 

          Gitarzysta, jakby zdziwiony taką niepowszednią widocznie reakcją, podziękował skinieniem głowy. Ona, niezła, atrakcyjna kobieta, wtórująca mu wokalistka, również. Muzycznie głuche towarzystwo nie przyłączyło się do mnie. Nie zaklaskał nikt, mimo moich wymownych spojrzeń. Ach wy ciemne matoły – pomyślałem.

 

          Duet, najwyraźniej lekko zaskoczony, ale i podbudowany, produkował się dalej, prezentując kolejne utwory. Wykonywane znakomicie, z sercem, biegle muzycznie, swobodnie. Gitarzysta miał świetne ucho, a i jej niczego nie brakowało.

 

          Ponieważ po każdym utworze szczerze, z zachwytem klaskałem, powoli zaczęli przyłączać się do mnie pozostali, aż w końcu cała sala reagowała właściwie na tworzoną właśnie, bo i była też w tym pewna doza lekkiej improwizacji, muzykę. Nie spontanicznie co prawda, lecz pod moje dyktando, ale co tam. Poczułem się trochę jak szef teatralnej klaki, lecz przecież muzycy, duecik, zasługiwali na tę mini nagrodę.

 

W przerwie, gdy wyszedłem na papieroska, zobaczyłem ich siedzących w przyknajpianym ogródku, również niestety palących. Zawahałem się chwilę, po czym podszedłem, by im pogratulować. Byli uszczęśliwieni i trochę zażenowani, chociaż wyraźnie brakowało im takiego uznania. Fachowego przecież.

 

Jak się w trakcie rozmowy wyjaśniło, on, biegle przecież radzący sobie z gitarą klasyczną, jest samoukiem. Nie zna zupełnie nut, nie pobierał żadnych kursów, gra wyłącznie ze słuchu. Troszkę komponuje, ale głównie adaptuje instrumentalnie i wokalnie światowe przeboje. Po swojemu i, według mnie, ze smakiem oraz całkowicie oryginalnie. Grają tutaj i śpiewają w zasadzie za darmo – za kilka kanapek i herbatkę. Utrzymują się z pracy zawodowej (nie pytałem, co robią i czy są małżeństwem), i tak sobie miło, bez zamartwiania się o przyszłość, karierę, spędzają czas. Są zdziwieni taką reakcją nieznanego, lekko podpitego, wąsatego gościa – dotąd nie zdarzyło im się coś takiego, a oklaski otrzymują bardzo rzadko.

 

Szlag mnie trafił z miejsca. Raz na powszechną ignorancję muzyczną bywalców knajpy, a zdaje się i ogólną, dwa, na nachalne, jarmarczne showprodukcje telewizyjne, gdzie to niby systemowo odkrywa się nowe talenty, i w których oni, zupełnie słusznie, nie mają zamiaru startować, trzy, na moją bezsilność menedżerską – finansową, układową. Kontakty już niebyłe, znajomości wypaliły się całkowicie, kasa pusta. W żaden sposób nie mogę im pomóc.

 

Wróciłem więc na salę, do trajlującego towarzystwa, by wysłuchać kolejnych, ślicznych kawałków, nieodmiennie dając wyraz swojemu podziwowi. Towarzystwo też się poniekąd rozkręciło, i ciągle jednak pod moją komendą, klaskało mniej lub bardziej szczerze.

 

Zamówiłem więc kilka wódek i urżnąłem się z lekka. Na smutno. A duetowi, zwłaszcza jemu, który jest ich muzyczną duszą i sercem, życzę wszystkiego najlepszego. Powiedziałem im to przy wyjściu i serdecznie uścisnąłem graby.

 

KONIEC.

1209

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1585
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 906
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1174
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1191
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 757
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 727
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 454
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1024
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 572
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 726
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 501
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 716
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 985
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  liwa,  21/09/2012

czasami z imprezki można "wynieść" coś zaskakującego...szczególnie gdy się jest wrażliwą duszą... ;))

Tak jest. Dlatego uwielbiam imprezki.

W latach 90-ych widzialem i slyszalem solistke opery kijowskiej/buskerke spiewajaca w przed wejsciem do berlinskiego metra ... Nie jestem pewien czy ktorykolwiek z przechodniow docenial jej wyjatkowy glos i talent muzyczny...
To widowisko bardzo mnie przygnebilo.
Bez slowa wrzucilem jej do puszki pokazny banktot ...chyba 20 marek.
Nie przerywajac spiewu spojrzala prosto w moj ...  wyświetl więcej

Golesz, jeśli grasz i potrafisz słuchać muzyki, to przecież wiesz, że tak jak Ty tego słuchasz i to co jesteś w stanie wysłyszeć, nie słyszy wiele osób... Ja też o tym wiem, bo również jestem, a właściwie byłam, związana ze światem dźwięków.
W naszym kraju być utalentowanym (w każdej dziedzinie) to być samotnym, pomaga się tym co mają problemy, a utalentowani muszą radzić sobie sami (tylko ...  wyświetl więcej

  golesz,  21/09/2012

Masz całkowitą rację. Zapamiętają, a mam nadzieję, że to ich podbuduje i może zmotywuje. Bo On, jak mi się wydawało, to wyjątkowo cichy i skromny facet. Ale ma chyba pewniejszą siebie, zaradną kobietę. A kobiety mogą wszystko. W każdym razie do dzisiaj jestem wkurzony na... no właśnie nie wiem na kogo - za tę ich pewną... alienację środowiskową, artystyczną. Z drugiej strony, gdyby musieli produko ...  wyświetl więcej

Nie liczyłabym na czyjąś pomoc. Wiem to, niestety... Mój syn był samotny aż do momentu, gdy zaczął wygrywać międzynarodowe prestiżowe konkursy. Dopiero wtedy zwrócono na niego uwagę, no i nagle jakaś pomoc się pojawiła. Może niedługo o nim usłyszysz, jeśli lubisz jazz... :)

Pewnie, że lubię jazz. Pozwala myśleć muzycznie, angażować się w trakcie grania. A z pomocą zawsze było nie tak - bez układów, znajomości, bez nazwiska, jesteś nikim. Za komuny, teraz, zawsze. I spadaj, bo nie mam czasu. Gratuluję Ci zdolnego potomka - zdolności muzyczne mamy podobno głównie po kądzieli. Powinnaś być dumna. Tylko uważaj na chłopaka, co by nie zmarnował się w specyficznym, trudnym środowisku. No i woda sodowa też jest groźna.

Zaistnieć w świecie muzycznym, szczególnie jazzu na polskiej scenie, jest niesamowicie trudno... Coś o tym wiem, mam w rodzinie muzyka i to nietuzinkowego. Obserwowałam jego drogę do kariery przez 20 lat... I, Golesz, wielu z nich, naprawdę dobrych, śpiewa po knajpach dla kompletnych ignorantów, licząc na łut szczęścia, na właściwą osobę, która ich usłyszy...

  golesz,  21/09/2012

Wiem, niestety.

  grazaa,  21/09/2012

No to trzymajcie kciuki za moje dziecię. W tym roku przed nim debiut - nagrywa dwie płyty. A wszystko to dzięki jego własnej inicjatywie - za wygrany konkurs, w ramach uzyskanego stypendium... Zawsze byłam pełna obaw, ale przedtem mogłam coś zrobić, teraz już tylko obserwuję...

Bomba, cieszę się razem z tobą, Grażko, i powodzenia synowi życzę:)

Dzięki :) Ciesze się i jednocześnie obawiam. Zdolne dziecko to trudne dziecko, ale na szczęście jest już dorosłe. Najgorsze mamy za sobą. Teraz wszystko zależy od niego.

  golesz,  21/09/2012

Trzymam, aż mi paluchy zbladły.

  grazaa,  21/09/2012

Dzięki, ja też... trzymam już od wielu lat. Barwa ich nieciekawa się zrobiła, a i zesztywniały troszeczkę :)

Z paluchami ostrożnie, bo mogą uwiędnąć. Rób sobie krótki przerwy, poruszaj troszkę dla krążenia.

  liwa,  21/09/2012

dołączam się z tym trzymaniem...
:))))Grazaa, ja zaczęłam koraliki nawlekać... :)))

  grazaa,  21/09/2012

@Golesz: Już ćwiczę... raz, dwa... już lepiej, prawię mi uschły te moje paluszki... no i czym ja będę grać...
@Liwa: Tylko ich nie rozsyp.... Dzięki :)

  liwa,  21/09/2012

:))) ale paluszki lux wyćwiczone :)
można ćwiczyć na imprezce, nalewać cienką strużką z butelki... ;)

A na czym katujesz? (przestarzały już chyba slang estradowy; - na czym katujesz? = na czym grasz?)

Cienka stużka bywa wkurzająca. Za wolno leci.

  liwa,  21/09/2012

hahaha... znam to wkurzenie :)))
ale w kwestii paluszków, to dobre ćwiczenie, szczególnie nad ranem... :)

Na imprezie nie polewam... cienkimi strużkami, nie było okazji :) Trudno powiedzieć o mnie, że gram, raczej to odległe czasy, teraz pogrywam dla przyjemności na pianie, mój syn zresztą też. Ale on naprawdę gra... komponuje... improwizuje...

Rano jeszcze gorzej. Za dużo się rozlewa po stole. Trudno trafić.

Toże pogrywam na pianinie... :)

  golesz,  21/09/2012

Jeszcze raz gratuluję Grazaa.

  grazaa,  21/09/2012

To jest nas więcej, super :) Golesz musiał arta napisać... abyśmy się ujawnili.
Dzięki, Golesz :)

  liwa,  21/09/2012

zaczynałam od mandoliny...pamiętacie taki instrument? :)

  golesz,  21/09/2012

To znaczy, że umiesz piórkować. To też sztuka.

  liwa,  21/09/2012

na starość samo wychodzi tremolo, ręce się trzęsą... :))))

Albo, he, he, rano, po imprezce

To może jaki maleńki band? Bo ja perkusja, bas, gitarka. Kiedyś.

  grazaa,  21/09/2012

Na wszystkim naraz... nie dasz rady :)

  golesz,  21/09/2012

Dlaczego nie? Jak będą sączyć cienką strużką, to z nerwów można wszystko.

Z doskoku do każdego... tak na zmianę, żeby było ciekawiej. A strużka pomoże, szybciej będziesz się przemieszczał, znaczy przelewał :)

  golesz,  21/09/2012

A na finito... wybuch. Też z nerwów.

To będzie finał tego koncertu... A mi się właśnie woda przelała... w wannie, to chyba strużka :) Idę nurkować, do miłego ;)

  greenway,  21/09/2012

Golesz polubiłam Cię jeszcze bardziej. Nie mam wykształcenia muzycznego, ale serce włożone w wykonanie odbieram natychmiast. Moja wczesna młodość była związana z muzyką. ;)
@Grazaa ja też trzymam kciuki. :)

  golesz,  21/09/2012

No to band ma managera.

  grazaa,  21/09/2012

Dzięki :) Jesteście kochani :)))))

  JA to ja,  21/09/2012

W dzisiejszych czasach liczy się tylko to, co się szybko, drogo i w dużych nakładach sprzeda

  hussair  (www),  22/09/2012

Poznałem i tę stronę bezsilności, Goleszu. Rewolwerowcu, szacuneczek.

Ha!
Kiedyś siedziałem w domu, ślepia wlepione w TV, BBC nadaje to samo co piętnaście minut, za oknem tak jak dzisiaj, typowa jesienna pogoda irlandzka. Czyli deszczowo i wietrznie - strasznie!

Nagle ekran telefonu się rozświetlił - wiadomość. Kto zacz? Jaki diabeł chce czegoś własnie w taki wieczór i w taką pogodę!!
No ale otwieram, czytam, hmmmm,,,,

Text po angielsku

...  wyświetl więcej

  golesz,  24/09/2012

No i nie sprawdziłeś, czy była utalentowana. A może była?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska