Login lub e-mail Hasło   

Propozycja

PROPOZYCJA Największym idiotyzmem współczesnych systemów demokratycznych jest wybór przedstawicieli władzy, realizowany przez, oględnie mówiąc,...
Wyświetlenia: 825 Zamieszczono 22/09/2012

PROPOZYCJA

 

             Największym  idiotyzmem współczesnych systemów demokratycznych jest wybór przedstawicieli władzy, realizowany przez, oględnie mówiąc, nieprzygotowany do  tego elektorat. Na podstawie enigmatycznych, nieprecyzyjnych, reklamiarskich  i  często oszukańczych wręcz informacji, akcji, oraz kampanii przedwyborczych.  Jeden  wielki hałaśliwy bazar z tandetnymi błyskotkami dla prymitywnych, zdezorientowanych prostaczków autochtonów.

             Do żałosnego obrazu całości należy dodać nieweryfikowalne przez szarego wyborcę wyniki obliczeń i ustaleń końcowych, preparowanych gdzieś w zaciszach  tzw.  komisji  wyborczych, czy na zagramanicznych serwerach. Pełny cyrk. W efekcie do władzy dochodzą idioci, karierowicze a w najlepszym razie złodzieje, oszuści, kłamcy. A zważywszy na uwikłania niektórych w zależności mafijne, zwykli bandyci.

             Następnie,  po  upływie  złodziejskiej kadencji, spasieni i zaopatrzeni już  do końca życia, nasyceni nieustanną obecnością w mediach, ustawieni koneksyjnie,  pełni  jakże pożądanej wiedzy o zawiłościach i meandrach władzy, salonowych grach i taktyce dokopywania, odchodzą spokojnie na przygotowane i umocnione  synekurki  w  poczuciu dobrze spełnionej misji dziejowej. Żaden z nich nie musi się nikomu tłumaczyć z niespełnionych obietnic przedwyborczych, z niezrealizowanych, wydawałoby się tak oczywistych posunięć i planów, z żadnego, najdrobniejszego nawet szczegółu jakże otrąbionych zamierzeń.

             Ba!  W niepamięć idą zmarnowane, zdefraudowane czy przehulane góry pieniędzy, bezwolnych i z lekka jakby zidiociałych podatników. Niektórzy z naszych wspaniałych namaszczonych są na tyle bezczelni, że kandydują ponownie i niech mnie szlag – przechodzą! Oto miara ogromu głupoty, otępiałych przez usłużne media, wyborców.

             A  przecież  likwidacja  tej paranoi jest tak banalnie prosta, choć jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach.

             Wystarczy  podczas wyborów, prócz wyrażania zdania o przyjmujących władzę,  wyrażać  również zdanie o hm... tę władzę oddających. Jeżeli nasze poparcie lub jego brak są wiążące dla kandydatów, to również, a nawet bardziej, powinny być wiążące dla abiturientów. Oddajesz posadkę zmuszony demokratycznymi  procedurami i kadencją?  Proszę bardzo, ale momencik, zobaczymy tylko jaką ocenę końcową wystawi ci twój wkurzony (lub daj Boże nie) elektorat.  Oj  kochanieńki, niedobrze, niedobrze. dostałeś tylko 5 % głosów w porównaniu z tymi sprzed 4 laty. No cóż, musisz w takim razie zwrócić swoim wyborcom  95 %  swoich wszystkich, 4 letnich apanaży, powiększonych o procent inflacji którą spowodowałeś. Nie masz biedaczku, przepuściłeś? W takim razie do  pudła,  do przymusowej roboty za ogólnie stosowaną gratyfikację, ustaloną onegdaj  w  znajdującym  się  dotychczas pod twoją, jakże skuteczną opieką i wspaniałym kierownictwem, urzędzie.

             Jest  jednak w tym rozwiązaniu kilka "ale". Po pierwsze systemem takim, z  naturalnych i zupełnie oczywistych powodów, nie są i nigdy nie będą zainteresowane  tak  władze obecne jak i przyszłe. Żadne władze, nawet tylko „potencjalnie potencjalne”.  System taki należałoby w jakiś sposób na nich wymusić, tylko jak? Po drugie elektorat, jako z natury mściwy, powinien być do pewnego stopnia przy  takiej procedurze, hamowany, gdyż mogłoby się okazać, że większość zdających  władzę, a nawet wszyscy, prosto z miękkiego, zacisznego stołka uda się na dożywotni, równie zaciszny, aczkolwiek już nie tak komfortowy, długotrwały wypoczynek więzienny.  W takim przypadku,  już po trzecie, może nie znaleźć się żaden chętny na objęcie najdrobniejszej nawet funkcji wybieralnej. Sołtysem będzie się  zostawać za  karę, a premierem czy prezydentem mógłby być tylko wielokrotny recydywista, najlepiej niepoprawny morderca czy zboczony dzieciobójca, gwałciciel  alkoholik. I znowu nic by się nie zmieniło, zwłaszcza gdy idzie  o porównanie kwalifikacji etyczno—moralnych obecnych jak i w ów hipotetyczny sposób rozliczanych przedstawicieli władzy.

 

KONIEC.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1585
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 906
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1174
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1191
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 757
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 727
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 454
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1024
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 572
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 726
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 501
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 716
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 985
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  hussair  (www),  23/09/2012

Jednym słowem tunel.

Owszem. Tunel, bez przysłowiowego światełka po drugiej stronie.

  hussair  (www),  23/09/2012

Ano bez. Niech to dunder. Ale przez chwilę się rozmarzyłem.

  golesz,  23/09/2012

He, he, pewnie ta konieczność zwrotu pobranej kasy?

  hussair  (www),  23/09/2012

Dokładnie!
Bo ja już jakiś czas temu wyrobiłem sobie pogląd, że jeden rodzi się z genem szlachetności, a drugi nie. I temu drugiemu tylko baty mogą coś przestawić we łbie. Nikczemnikom argumenty słowne przelatują przez umysł jak ćmy. Nie działa. Trzeba się pogodzić z faktem, że ludzkość jest tak chwiejna, niedoskonała, że jej część będzie się trzymać tzw. norm dobrych tylko na skutek strachu przed batami.

  golesz,  23/09/2012

Jeśli to rzeczywiście sprawa genetyczna, to tylko trochę żartując, można sobie wyobrazić, iż nauka, ściślej biotechnologia, doprowadzi do stworzenia super wyspecjalizowanych bakterii, czy wirusów, atakujących śmiertelnie (lub tylko antyrozrodczo) wyłącznie tych, którzy posiadają te specyficzne, niepożądane z naszego p-ktu widzenia kombinacje genowe. Ha!

I po kilku przelotach właściwie zaop

...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  23/09/2012

Nie byłby to pierwszy raz. ;))

Może to nie gen jako gen, ale coś w rodzaju puli inkarnacyjnej, takiego ładunku skompresowanych uczynków i emocji. Czyli: rezonans poprzednich wcieleń, co tłumaczyłoby na przykład te osobliwe przypadki, gdy dziecko z dobrego domu wyrasta na seryjnego gwałciciela-rzeźnika, a córka specyficznych moralnie włóczęgów zostaje stateczną, światową pisarką (patrz: Jeanette Walls, autorka "Szklanego zamku").

Może nie, ale pokombinować można. To nie moja zresztą pomysła, ale pana S. Lema z "Powrót z gwiazd". Słynne "mli, mli". Polecam.

  hussair  (www),  23/09/2012

Rety, gdzie te czasy, kiedy Lema czytałem... Faktycznie, przydałoby się sięgnąć znów do niego.

A jeżeli użyłeś słówka "rezonans wcieleń", to zapewne znasz niejakiego R. Scheldrake-a, autora teorii przyczynowości formatywnej. Gratuluję, bo to duża rzadkość u ludzi. Znajomość tej teorii znaczy.

  hussair  (www),  23/09/2012

Cokolwiek czytam wartościowego, Ja, Klaudiusz Leniwy, zawdzięczam to Mateczce mej mądrej, anielskiej.
Scheldrake. Ma u mnie wielki ukłon za fascynację zdolnościami zwierząt, które masy masowe ignorują.

  golesz,  23/09/2012

Między innymi. A ukłony matkom należą się zawsze. Za cierpliwość, samozaparcie, bezwarunkową miłość.

  hussair  (www),  23/09/2012

Rzekłeś...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska