Login lub e-mail Hasło   

Z dziennika opiekunki cz.1

Nie „przychodzi baba do lekarza”. Przychodzi lekarz do „starej baby”. To nie jest żart! To ŻYCIE!
Wyświetlenia: 1.627 Zamieszczono 26/09/2012

Nie „przychodzi baba do lekarza”. Przychodzi lekarz do „starej baby”. To nie jest żart! To ŻYCIE!

- To już koniec. Proszę przygotować się na najgorsze.

Chwileczkę… a co to jest to najgorsze? Śmierć?

Spokojna śmierć to wcale nie jest to najgorsze, co może spotkać człowieka. Najgorsze jest życie… w bólu, cierpieniu fizycznym, na które nie działają już prawie żadne środki farmakologiczne, w samotności cierpienia.

- To może potrwać miesiąc, rok, albo kilka dni. Medycyna jest bezradna, a wiek ma swoje mankamenty.

Wiek? Czy ktoś, kto przeżył 70, 80, a nawet 90 lat musi być skazany na śmierć? Znałam 100 letnią panią, która uczyła mnie tańczyć walca, czy ja też miałam ją skazać zanim jej organizm przestał funkcjonować jak u 60-cio latki?

Patrzeć na czyjeś cierpienie i nic nie robić, to tak samo jakby zostawić tę osobę zamkniętą w trumnie jeszcze za życia.

Kiedy wezwany do osoby leżącej lekarz, nie robi nic, nie zaleca żadnych badań do wykonania, nie zapisuje żadnych leków – z góry zakładając, że to i tak nic nie da, to… SZLAG MNIE TRAFIA!

Co z tego, że osoba ma prawie 90 lat? Dwa tygodnie wcześniej jeszcze chodziła, sama się myła, sama jadła, oglądała telewizję i czytała książki. I kiedy nagle jej ciśnienie spadło do 88/56 to…

- To normalne. Bo w tym wieku już właściwie powinno się być przygotowanym na najgorsze? (to słowa lekarki, która przyszła na wizytę domową po tygodniu od zgłoszenia)

Nie wiem jak inni patrzą na takie sprawy, ale mnie to bulwersuje.

Nie z powodu tego, że na co dzień patrzę na walkę tych osób, które chciałyby jeszcze pożyć kilka lat, albo chociaż kilka miesięcy, ale bulwersuje mnie to dlatego, że często te osoby skazuje się na śmierć zanim one jeszcze doświadczą symptomów umierania.

Lekarz w wielkiej solidarności z NFZ nie daje skierowania na żadne badanie nawet na takie zwykłe, podstawowe – krew i mocz, bo po co? W pewnym wieku już trzeba myśleć o krainie Hadesu (lub Plutona – jak kto woli).

Każdy wiek ma swoje prawa i przywileje.

Każdy człowiek ma swoje prawa i przywileje.

Dlaczego więc skazywać kogoś na powolne umieranie tylko dlatego, że jest człowiekiem w wieku statystycznie umieralnym?

Podobne artykuły


91
komentarze: 133 | wyświetlenia: 68387
31
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2221
38
komentarze: 50 | wyświetlenia: 3322
33
komentarze: 13 | wyświetlenia: 25069
29
komentarze: 18 | wyświetlenia: 370152
28
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1926
12
komentarze: 13 | wyświetlenia: 2368
27
komentarze: 18 | wyświetlenia: 2417
26
komentarze: 19 | wyświetlenia: 3785
20
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1837
22
komentarze: 7 | wyświetlenia: 19312
19
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1394
17
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1734
17
komentarze: 3 | wyświetlenia: 38983
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Słyszałam już o tej niechęci przepisywania skierowań dla ludzi po 90-tce... moja znajoma ma mamę w tym wieku i doświadczyła tego, niestety...

  ewfor  (www),  01/10/2012

Człowiek umiera, a lekarz mówi tylko, że to kolejny etap w życiu. A gdzie Przyrzeczenie Lekarskie stanowiące część Kodeksu Etyki Lekarskiej?

Przykre!

  ewfor  (www),  01/10/2012

Przykre ale prawdziwe :(

  ,  27/09/2012

Miałem tego typu sytuację w tym roku ze swoją ok. 90 letnią babcią. Wysoka gorączka, silne i częste wymioty, nie przyjmowanie płynów i pokarmu od kilkunastu godzin (po tygodniowej próbie leczenia z podobnymi, ale zdecydowanie mniej intensywnymi objawami). Lekarz zapytał o zgodę na pobyt w szpitalu - w pierwszej chwili brak zgody. Od razu lekarz wychodzi z domu - oczywiście trzeba było go zatrzymać ...  wyświetl więcej

  ewfor  (www),  01/10/2012

Szpitale nie chcą trzymać kogoś dłużej niż 5 dni, ponieważ podobno po tym czasie muszą ubezpieczyć pacjenta. A śmierć w szpitalu, to przecież kolejny etap żmudnej biurokracji, która nie jest im do niczego potrzebna.

To dotyczy nie tylko starych ludzi. Młodsi też mają problem ze skierowaniem na badania. Niech ktoś pójdzie do lekarza i powie, że cały czas cierpi na bóle głowy. Ciekawe, ilu wyśle pacjenta na specjalistyczne badania i w jakim czasie. Jeśli to guz, to nie muszę mówić, co może sprawić kilka miesięcy zwłoki.

  ewfor  (www),  01/10/2012

To prawda. Moja przyjaciółka zmarła kilka miesięcy temu na nowotwór płuc, leczony syropkiem przez ponad 2 miesiące jako zapalenie oskrzeli. Przez 2 miesiące nie dostała nawet skierowania na prześwietlenie płuc, chociaż dusiła się kaszlem.

  Elba,  29/09/2012

I tak będzie dopóki będziemy skamlać i żebrać o to, co niby nam społeczeństwo gwarantuje. Aż nastąpi czas, gdy powstaniemy z kolan, przestaniemy się bać odpowiedzialności za swoje życie, weźmiemy swoje sprawy w swoje ręce i zaczniemy jednoczyć się przeciwko ludziom, którzy przez matactwa i łapówki robią z nas stado niewolników. To jest jedyna droga do wolności. Lepszej przyszłości nikt nam nie da - musimy zawalczyć o nią sami dla siebie i swoich bliskich. Howk!

  ewfor  (www),  01/10/2012

Ciekawie skomentowane, ale nierealne do zrobienia :(

Realne, Ewfor - ale na to trzeba zgody społeczności, powrotu do starych, naturalnych metod leczenia, szeptuch, które swoje remedia dawały czasem za Bóg zapłać, kurę, jajka albo mleko, gdy chorzy nie mieli pieniędzy... i zwykłej, normalnej pomocy sąsiedzkiej, drugiemu człowiekowi. Lekarze, mieszkający w danej społeczności, też mogliby się wykazać jakimś procentem działalności społecznej - leczenia ...  wyświetl więcej

  jotko49,  01/10/2012

Ewfor, ocean składa się kropelek wody, lawina z pojedyńczych sympatycznych płatków...gdy to ruszy wspólnie a jednocześnie, któż stanie na drodze?

  ewfor  (www),  01/10/2012

Kasiu myślę tak jak Ty, ale piszę "nierealne" ponieważ znam (nie)podejście ludzi do innych. Doktorów Judymów w naszym społeczeństwie nie ma, a sąsiedzi często mieszkający w tym samym budynku, w tej samej klatce schodowej nie znają się. Pracując z moimi podopiecznymi, często używam naturalnych metod leczenia (imbir, miód, cytryna, aronia itp), namawiam do zdrowego jedzenia i przez to jestem uważan ...  wyświetl więcej

  ewfor  (www),  01/10/2012

Jotko49, zbierajmy zatem te kropelki i te sympatyczne płatki, może kiedyś nam się uda zmienić świat i obudzić empatię i uczucie człowieczeństwa u większości ludzi.

Dlatego ja pracuję u podstaw, czyli z dziećmi - tylko im można wpoić pro-społeczne zachowania, bazując na ich naturalnej chęci niesienia pomocy i poznawania świata wokół poprzez doświadczanie różnych zajęć. Mój syn, na wsi, chodził do gospodarza wyrzucać stare siano i gnój, karmił konia, był na posyłki w roznoszeniu sołeckich ulotek, sprzątał wieś razem z innymi dziećmi przed festynem, bierze udzi ...  wyświetl więcej

  ewfor  (www),  01/10/2012

Żeby tylko inni dorośli nie zniszczyli tego, co z takim mozołem budujesz od podstaw. A z drugiej strony właśnie dobrze, że masz możliwość udostępnienia własnemu dziecku "normalnego" życia. Niestety wiele dzieci mieszkających w mieście jest tego pozbawiona, a wręcz od samych "podstaw" jest budowana w nich znieczulica. Pamiętam, że jak jako dziecko bawiące się na podwórku widziałam sąsiadkę wracając ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska