Login lub e-mail Hasło   

Oblicze tej ziemi

Blisko ćwierć wieku temu papież Jan Paweł II wygłosił znamienne dla Polaków słowa. – Niech zstąpi Duch Twój i odmieni oblicze ziemi. Tej ziemi. Wkrótc...
Wyświetlenia: 1.486 Zamieszczono 01/10/2012

 

 

Blisko ćwierć wieku temu papież Jan Paweł II wygłosił znamienne dla Polaków słowa. – Niech zstąpi Duch Twój i odmieni oblicze ziemi. Tej ziemi. Wkrótce po tym historia przyśpieszyła swój bieg. Niespodziewany i zaskakujący rozwój wydarzeń doprowadził do upadku bloku sowieckiego, pozostawiając Polskę na rozstajnych drogach bez drogowskazu, a co gorzej bez punktu docelowego, do którego należałoby zmierzać w poszukiwaniu lepszej przyszłości. Pozbawieni nowej idei zajęli się Polacy radosnym i beztroskim demontażem obumierającego, starego systemu polityczno-gospodarczego, pozostawiając troskę o stworzenie nowego Duchowi Świętemu. Niestety Opatrzność nie miała zamiaru wyręczać nas w urządzaniu sobie życia, więc otworzyła się szansa dla innych, mniej zdolnych kreatorów.

 

Życie nie znosi próżni. W miejscu opuszczonym przez Absolut pojawił się niezwłocznie duch konsumpcjonizmu, niesiony na skrzydłach zachodniego kapitału. Zamiast Trójcy siłę sprawczą zyskała trójka świeżo upieczonych liberałów w osobach: Leszka Balcerowicza, Janusza Lewandowskiego i Jana Krzysztofa Bieleckiego. Prywatyzację ogłoszono panaceum na wszystkie bolączki rozchwianej przez długotrwałe strajki i protesty, a i bez tego niewydolnej gospodarki. Denacjonalizacja i deregulacja zostały przeprowadzone w stylu bezpardonowego szabru majątku narodowego, a uzyskane z tego tytułu pieniądze stanowiące zaledwie kilka procent jego rzeczywistej wartości zostały przeznaczone na bieżącą konsumpcję. Zbyt małe to były jednak środki dla zrównoważenia dziurawego budżetu, rozpoczął się, więc proces wielkiego zadłużania.

 

Przemiany ustrojowe odbiły się niekorzystnie na mentalności Polaków. W dobie globalizacji świat kieruje się doktryną Adama Smitha wskazującą na egoizm i chciwość, jako na konie pociągowe rozwoju gospodarczego. Wprawdzie nikt nie kwestionuje, że człowiek jest istotą społeczną, ale nikt też nie mówi już o solidarności społecznej i współdziałaniu na rzec obywatelskiej wspólnoty. Porozumienia sierpniowe, spisane w duchu egalitaryzmu dawno już poszły w zapomnienie. Pogoń za zyskiem doprowadziła do niebywałego we współczesnej historii rozwarstwienia społeczeństwa, prawdziwej segregacji ekonomicznej, stwarzając enklawy, od bezwstydnego luksusu, przez strefę umiarkowanego dobrobytu, do biedy i wykluczenia. Inwencja i siła sprawcza populacji została zaprzęgnięta do wehikułu zbudowanego z przebiegłości, cwaniactwa, jako atrybutów niezbędnych do osiągnięcia wysokiej pozycji społecznej i błogiego dobrostanu.

 

Zacznijmy od piramid finansowych i podmiotów zajmujących się lichwą. Za komuny oszukańczy proceder ograniczał się do nielicznych grup, wyłudzających pieniądze od naiwnych przy pomocy gry w trzy kary na bazarach i targowiskach. Na okrasę można jeszcze dorzucić natrętne Cyganki wróżące w miejscach publicznych. Po ogłoszeniu wolności gospodarczej ruszyły w teren forpoczty, a za nimi niezliczone brygady oszustów. Wystarczy wymienić: oferentów kredytów z drakońskim oprocentowaniem, naciągaczy wciskających za ciężkie pieniądze zupełnie towary zbędne towary, oszukańcze firmy wyłudzające pieniądze przez telefon, w zmowie z operatorami wystawiające jako przynętę rzekomo wylosowane wysokie nagrody pieniężne lub samochody. Trzeba dodać jeszcze przedstawicieli firm podsuwających zdezorientowanym klientom wybitnie niekorzystne dla nich umowy i bogacących się na emisji oszukańczych reklam właścicieli mediów.

 

Aparat państwa rozbudowany do granic absurdu nie tyko jest bezradny wobec tych zagrożeń, ale sam bierze czynny udział w kreowaniu tej patologii, uchylając furtkę dostępu do publicznych pieniędzy oszustom i hochsztaplerom. Nie wiadomo, kto gorszy, przekupny urzędnik czy nieuczciwy przedsiębiorca, oszust działający w makro skali czy prokurator przymykający życzliwie na to oczy? Kto bardziej szkodzi, handlarz sprzedający trefne towary czy pozwalający mu na to opłacany przez państwo kontroler? Gangsterzy i adwokaci dzielą się pochodzącymi z przestępstw pieniędzmi i żyją sobie na wysokiej stopie. Bandyci z Pruszkowa, prawdziwe rekiny narkobiznesu, spece od mokrej roboty i wymuszeń rozbójniczych zostają przez sędziów uniewinnieni, po wieloletnim kosztownym procesie. Czy takie państwo można nazwać praworządnym?

 

Prawdziwą plagą jest fałszowanie towarów i usług, od tych służących do codziennego użytku po produkty bankowe. Cała pomysłowość producentów skierowana jest ku oddziaływaniu na zmysły klienta. Liczy się przede wszystkim wygląd zewnętrzny i opakowanie towaru, a jego funkcjonalność i  trwałość pozostają na dalekim planie. Najgorzej jest z żywnością, za jej obfitość płacimy niestety katastrofalnym obniżeniem jakości i malejącą zawartością niezbędnych dla prawidłowego odżywiania składników pokarmowych. Przewożenie na ogromne odległości produktów żywnościowych i długotrwałe eksponowanie wymaga szkodliwego dla zdrowia nasycenia konserwującą chemią. Bez przesady można zaryzykować twierdzenie, że w apetycznie wyglądających i pięknie opakowanych smakołykach znajduje się cała tablica Mendelejewa. Oszukańcze spoty reklamowe pokazują w mediach przetaczane w piwnicach beczki, w których rzekomo znajduje się piwo, albo szynkę z beczki, która nawet nie powąchała tradycyjnej wędzarni.

 

Władza ustanawia takie reguły gry, które pozwalają jednym obywatelom bogacić się kosztem innych. Każda regulacja prawna jest dziurawa jak durszlak, co stwarza szansę najbardziej sprytnym i bezwzględnym graczom obrotu gospodarczego osiągać niezasłużone korzyści. Pod przykrywką pomocy niepełnosprawnym pompuje się pieniądze z budżetu do kieszeni przedsiębiorców prowadzących rzekomo zakłady pracy chronionej, gdzie pracują młodzi, zdrowi ludzie, którzy przy pomocy skorumpowanych lekarzy załatwili sobie orzeczenia o niepełnosprawności. Nawet niepełnosprawny umysłowo wie, że nikt o zdrowych zmysłach nie zatrudni starego, schorowanego zgreda jako ochroniarza. Podobnie jest ze środkami na przeciwdziałanie bezrobociu wypłacanymi przebiegłym organizatorom zupełnie nieprzydatnych kursów, rzekomo pomocnym bezrobotnym w uzyskaniu kwalifikacji pożądanych przez pracodawców. Zupełnym absurdem jest udzielanie bezrobotnym bezzwrotnych kredytów na otwieranie sklepów, których i tak jest w nadmiarze. Po rocznej wegetacji tego typu jednoosobowe firmy przestają istnieć, a wraz z nimi przepadają powierzone na rozwój przedsiębiorczości fundusze.

 

Wystarczy bliżej się przyjrzeć jakiejkolwiek dziedzinie życia, żeby zauważyć jak bardzo jest przeżarta korupcją ile jest w niej pozoranctwa i bylejakości. Katastrofalny jest stan nauki. Nie lepiej dzieje się w oświacie, a o sporcie lepiej wcale nie wspominać. Jedyną dziedziną gdzie panuje ostra, acz niezdrowa konkurencja jest drenowanie budżetu. Tu pomysłowość Polaków nie zna granic ni kordonów. W tej kategorii społeczeństwo dzieli się na uprzywilejowanych, czyli takich, co mają dostęp do zasilanych z podatków publicznych źródełek i na poszkodowanych, którzy podatki muszą płacić, a nie mają szans na dobranie się do państwowych konfitur. Na nieszczęście nie widać w kraju formacji politycznej, która zdolna byłaby zdecydowanie odrzucić ten chory model i zaproponować Polakom pozytywny wzorzec postępowania poparty jednoznacznym i czytelnym systemem prawnym. Władzę mamy, bowiem fatalną, a opozycję jeszcze gorszą.

 

 Szerokie kręgi społeczne zdają się nie dostrzegać, że nawet ten wybiórczy dobrobyt, widoczny w licznych, świetnie zaopatrzonych sklepach, luksusowych domostwach, na twarzach turystów gromadnie wypoczywających w ciepłych krajach i na fasadach propagandowych budowli III RP zbudowany jest wyłącznie na kredyt i obciążony rosnącym z roku na rok gigantycznym zadłużeniem państwa i obywateli. Jak długo potrwa ta idylla? Na razie nikt nie wie i niewielu jest takich, którzy myślą o tym czy można jeszcze uniknąć krachu i szukają sposobu, jak mu zapobiec. Widać jak na dłoni, że dramatyczny przykład Grecji i kłopoty budżetowe innych krajów południa Europy niczego nas nie nauczyły.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1610
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 918
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1191
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 772
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 464
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1036
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 778
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 586
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 736
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 724
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 508
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 997
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1125
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  jotko49,  01/10/2012

Czarny to obraz naszej rzeczywistości. I co gorsza nie dający nadziei na jakiekolwiek pokojowe zmiany.
Ta gangrena tocząca nasz i nie tylko nasz kraj woła o chirurga. Tylko czy i on nie zechce wykroić z resztek zdrowego organizmu czegoś dla siebie/swoich?
Wypatrujemy ostatnich promieni słonecznych, a tymczasem w gasnącym ich blasku korzystając z naszej bezsilności i rozpaczy szarańcza kończy konsumować resztki w Naszym ogródku marzeń...

Daremnie poszukuję w naszym społeczeństwie jakiejś nośnej idei, czegoś co wykracza poza pęd do bezmyślnej konsumpcji. Niestety nic takiego nie widzę. Twój krótki komentarz doskonale oddaje stan naszego państwa i zagrożenia jakie przed nim stoją.

Wlodku podzielam twoje obawy... Ameryka rowniez doznala podobnego szoku ekonomicznego, ktory wlasciwie trwa do dzis ...
Ale chyba wyszlo to nam tutaj w Stanach na zdrowie...sprowadzilo na ziemie... politykow rowniez... Przestalismy myslec o sobie jako o "pepku swiata".

Ameryka ma coś co mnie fascynuje. Chodzi mi o postęp nauki i technologi. Niestety my Polacy znajdujemy się na dalekich peryferiach Zachodniego Świata. Najlepiej wychodzą nam polityczne awantury.

  swistak  (www),  01/10/2012

Nic lepiej, nie uswięca Duszy do zbawienia, jak cierpienie i ubóstwo. Zamiast patrzeć na ciało, jak na tymczasowe więzienie w obliczu wieczności, szukamy panaceum na nieśmiertelność. Wszystko dlatego, że ignorujemy Boga i Jego naukę, jak życ, podaną w ewangelii, jaką pozostawił jego Syn Jezus Chrystus.

Szlachetne są ideały chrześcijaństwa, ale tak z ręką na sercu ilu katolików stara się postępować zgodnie z Dekalogiem. Widzę tysiące takich, co zamiast kochać bliźniego szczerze go nienawidzą

Obraz rzeczywiście ciemny, ale obawiam się, że będzie jeszcze ciemniejszy. Pociecha jest taka, że jest jeszcze garstka myślących ludzi, ale kłopot w tym, że przepaść między nimi, a tymi których myślenie jednak męczy będzie się pogłębiać, ponieważ ci drudzi nadal będą oglądać „ambitne” programy w telewizji, a jak wiadomo przy takim zajęciu mózg zaangażowany jest tylko do podtrzymywania czynności ży ...  wyświetl więcej

Większość nigdy nie nadaje się do wysokich lotów. Już Juliusz Słowacki próbował, acz bezskutecznie zjadaczy chleba w aniołów przerobić. Ważne jest to by te oglądające telewizyjne seriale masy wyłoniły światłe elity, które wezmą na siebie ciężar odpowiedzialności za państwo. Niestety nasze elity jakie są, każdy widzi i szkoda pisać na ich temat. Dopóki w czołówce zachodniej cywilizacji nie zajdą korzystne zmiany, my będziemy brnąć w ślepy zaułek.

Włodku, w jaki sposób te „masy” mają wyłonić światłe elity? Przyznam się, że ja nie widzę tu żadnej szansy. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to dawanie przykładu społeczeństwu przez te „resztki” elit – chyba tylko w ten sposób, na zasadzie „naśladowania autorytetu” można cokolwiek zmienić. A liczyć na to, że ludzie wreszcie się otrząsną, to marzenia idealisty. Aczkolwiek z pewnością doskonale wie ...  wyświetl więcej

Wiem,że nie mało jest ludzi, którzy w życiu starają się kierować wskazówkami z arsenału pozytywnych wartości. Niestety ich siła oddziaływania jest nikła z powodu zalewu badziewia i głupoty ze strony komercyjnych aż do bólu mediów.

Podpisuję się sercem pod artykułem i komentarzami,serdecznie pozdrawiam!

Dziękuję Szymonie za odwiedziny.

Świat jest z każdym dniem coraz gorszy. Gazety i informacje są pełne okropności, które się dzieją każdego dnia. To, co dobre i pozytywne, staje się zupełnie bez znaczenia – narzekał jakiś człowiek.
- Kto dąży do tego, co prawe i w to się angażuje, nie jest już traktowany poważnie. Każdy jest sobie samemu bliźnim i wybija się kosztem słabszego – wtórował mu drugi.
- Coraz częstsze sta ...  wyświetl więcej

Prawda jest w tej przypowieści.Walka dobra ze złem jest nieodłączną częścią ludzkiej egzystencji.Obecnie świat wchodzi w fazę dekadencji przy aplauzie komercyjnych mediów.Dziennikarstwo obywatelskie jest tym światełkiem, które rozjaśnia ciemność. Pozdrawiam.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska