Login lub e-mail Hasło   

Spadanie

Nie eksperymentuj z Nieznanym. Ono (To) jest nieobliczalne.
Wyświetlenia: 1.135 Zamieszczono 08/10/2012

SPADANIE

Tekst, w nieodgadniony, nieokreślony i tajemniczy dla mnie sposób, zainspirowany znakomitym opowiadaniem hussaira o tytule: - "Ice-scream!".

 

          Mama zbiera już powoli to, co nie zostało zjedzone. Jak zwykle nagotowała za dużo jajek, za dużo nasmażyła kotletów, zabrała zbyt wiele chleba, masła, ciast i innych piknikowych smakowitości. Jacek i owszem – zjadł sporo, jak zawsze po wielogodzinnym przebywaniu na świeżym powietrzu, ale dziewczynki prawie niczego nie ruszyły. Biegały po łące jak opętane, szukając ciekawych kwiatków, przyglądając się z bliska dziwnym robaczkom, próbując nawet wchodzić na drzewa. Nic dziwnego zresztą, gdyż był to ich chyba ostatni już w tym roku piknik, o czym przecież wiedziały. Muszą nacieszyć się łąką na cały rok, bo za dwa tygodnie koniec wakacji – Jadzia idzie do pierwszej klasy i z całą powagą próbuje poznawać leśny świat, dotykać wszystkiego, czego nie znajdzie w mieście. To oczywiście za nieustającymi namowami ojca, Jacka, który co i rusz przygotowuje ją wstępnie do trudów tak niecierpliwie oczekiwanego życia szkolnego, próbując zaszczepić w niej ciekawość wszystkiego.

          Zuza, jako czwartoklasistka, ma tę cechę już jako nieodłączną, jaskrawo pewną. Na zawsze chyba. Też oczywiście za sprawą Jacka. W tych sprawach jest konsekwentny, nieustępliwy, a czasem uparty, jak jakiś kozioł. Ale dobrze – bez niego, musi to sama przyznać, dziewczynki byłyby zapewne mniej rozgarnięte, mniej pewne siebie. Cóż – prawdziwy ojciec, podpora, ostoja, choć czasem chyba przesadza. Jednak zapewne wie, co robi. Kocha je przecież równie mocno. Po swojemu.

          Leżą teraz kilkanaście kroków dalej na bujnej trawie – ojciec w środku, Jadzia z lewej, Zuza z prawej. Trzymają się za ręce i mrucząc coś do siebie, bezsensownie gapią w popołudniowe niebo. A niech sobie leżą. Wszystkie przybory piknikowe, resztki jedzenia, koce i ściereczki, popakuje spokojnie sama i poukłada w samochodzie.

          - Jeśli będziemy patrzeć wystarczająco długo i spokojnie, możemy coś poczuć – mówi Jacek do córek.

          - A co? – pyta Jadzia

          - Jak poczujesz, to mi powiesz, dobrze?

          - Ale co poczuję? – Jadzia chce wiedzieć natychmiast.

          - Ciszej głupia – Zuzia nie ma takich obiekcji. – Patrz się w górę i… czekaj. Tylko nie uśnij.

          - Nie gadajcie dziewczynki – Jacek sam jest ciekaw, czy i jemu przydarzy się to samo, co kiedyś, gdy też był małym, ciekawym wszystkiego chłopcem. Tego wrażenia nie zapomina się chyba do końca życia.

          Leżą więc i patrzą pionowo w górę.

          A w górze, na błękitnym niebie, płyną spokojnie białe, wyraziste chmury, z precyzyjnie, ostro zarysowanymi krawędziami. Piękne są i majestatyczne, tylko gdzieniegdzie pociemniałe, obiecując nieśmiało, choć konkretnie, nocną być może burzę. Lecz na razie tylko się wzajemnie wzmacniają, namawiają, na może już wieczorne szaleństwo.

          - Czuję… - cichutko mruknęła Jadzia.

          - Co czujesz? – spytał ostrożnie Jacek. – Spróbuj to opowiedzieć.

          - Świat… powolutku się… przekręca. Jeszcze trochę i… spadnę na chmury.

          - Nie spadniesz – zapewnił Jacek. – Trzymam cię.

          - Ja też chyba spadnę – powiedziała Zuzia. – Trzymaj mnie tato mocno.

          - Nie bójcie się. Trzymam was mocno.

          W tym momencie ponownie doświadczył tego samego, co przed laty. Już nie czuł plecami oparcia ziemi, gruntu, zimnej trawy, ale przekręcony świat, niebieski bezmiar, kusił go tak mocno, że stwierdził, iż odwrócona grawitacja ściągnie go za chwilę i nieodwracalnie w piękną, zachmurzoną tylko z wierzchu głębię. W majestatyczne nieznane, jednak w jakiś dziwny sposób… bliskie, oczywiste. I wcale nie dlatego, że już to kiedyś przeżył. Poczuł też, że lewa i prawa ręka unoszą się, opadają, w kierunku nieba, pod odwróconym, rosnącym szybko ciężarem córek.

          - Zamknijcie natychmiast oczy – krzyknął.

          Dziewczynki bezzwłocznie zamknęły oczy i niesamowite zjawisko, uczucie spadania… w przestwór, ustało. Wstał gwałtownie z trawy i podniósł córki.

          - Mamy szczęście – powiedział poważnie. – Jeszcze trochę, i byśmy wszyscy troje spadli.

          - Ja się trochę bałam tego… głębokiego – stwierdziła szeptem Jadzia. – To takie… ogromne. I… fajne.

          - Tak – przyznał. – To bezkres. Tajemnica.

          Zuzia nic nie mówiła. Przeżywała i analizowała swoje odczucia nieco trzeźwiej, jednak wrażenie znajomej jakoś głębi, która tak pociąga, wstrząsnęło nią. Nie zapomni tego i na razie nie będzie patrzeć w niebo. Na wszelki wypadek.

          - Dobrze – zarządził Jacek. – Wracamy do domu.

          Mama popakowała już wszystko, i zupełnie nieświadoma tego, co się stało, patrzyła z uśmiechem na zbliżającą się trójkę. Rzeczywiście czas wracać.

----------------------------------------

          Rozpadało się już w czasie jazdy. Poskręcany licznymi zakrętami wśród wzgórz asfalt, był śliski, i jeszcze przez to bardziej czarny. Zrobiło się też chłodno, więc podnieśli i pozamykali wszystkie szyby. W oddali, w dole, błyskało już porządnie, i Jacek przyśpieszył trochę, chcąc dowieźć rodzinę możliwie szybko. Był milczący – zbywał trochę zwykłe uwagi żony na temat prowadzenia, roztrząsając cały ten ogrom ponownie doświadczonego nieznanego. Dziewczynki też milczały.

          I mimo, że zawsze starał się jeździć ostrożnie, nie szarżował, to tym razem, pewnie pod wpływem natrętnych myśli o tajemnicy, przeoczył znak ostrzegający przed ostrym zakrętem i ograniczenie prędkości. Było już za późno na jakąkolwiek reakcję – wpadli z impetem na wąskie pobocze, złamali solidną, betonową barierkę, by następnie, gdy pędzący pojazd stracił kontakt z opadającym nagle podłożem, zacząć spadać w przepaść.

          Olśniewająco pociągające Nieznane, z jakiegoś powodu, tym razem praktycznie bezzwłocznie, przypomniało o sobie.

 

KONIEC.

1210

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1610
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 918
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1191
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 772
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 464
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1036
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 778
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 586
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 736
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 724
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 508
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 997
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1125
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  hussair  (www),  08/10/2012

Bardzo Ci dziękuję za dedykację jeśli maczałem palce w impulsie, co do Cię przeszył, tym bardziej...
Spadanie jest o wiele głębiej znaczącym określeniem, niż mogłoby się wydawać. Co więcej, jest to jakaś sfera niebezpiecznie pociągająca. Nigdy nie skoczyłem na spadochronie, ale rozumiem ekstatyczne poczucie uwolnienia tych, którzy to zrobili. A przynajmniej adrenalinę na granicy metafizyczn ...  wyświetl więcej

Dlaczego w kinie? Chyba, że jakieś straszliwe nudziarstwo, więc lekko przysnąłeś, gdyż nie chciało Ci się wstać, i wyjść? A w takim półśnie, różne rzeczy mogą się... wydawać. Nie mówię zdarzać, ponieważ interesowałem się tym kiedyś i mocno pytałem różnych ludzi o te sprawy. Nikomu z pytanych nie przytrafiło się niestety, ani nie słyszeli. Więc prócz literatury (klasyka - Monroe, Moody i inni), poz ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  08/10/2012

Filmy nie były nudne, a ja byłem raczej ożywiony, na pewno nie senny. Nie wiem - ta dziwna przestrzeń sali kinowej, energia ludzi wokół? Nie wiem... A dziś się do kina wybieram. :)

  golesz,  08/10/2012

No to uważaj, uważaj.

  hussair  (www),  08/10/2012

:)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska