Login lub e-mail Hasło   

Tolerancja - co za licho?

Fragmenty dyskusji internetowej.
Wyświetlenia: 1.021 Zamieszczono 08/10/2012

Tolerancja – co za licho?

 

             W koniecznej dla zdrowia psychicznego, relaksacyjnej przerwie w zżerających zdrowie obowiązkach, przedstawiam Wam do komentowania fragmenty mojej sprzed kilku miesięcy dyskusji internetowej, z jakimś zajadłym zwolennikiem Tolerancji przez duże T. Europejskiej, zinstytucjonalizowanej, obowiązkowej. Jak podatki i szczepienie na świerzb.  A oto moja argumentacja (część):

 

„W temacie tolerancji i jej granic powiedziano już tutaj, i nie tylko, na tyle dużo, że wyłania mi się z tego szumu pewien obraz; - w kontaktach bezpośrednich nikt w zasadzie nie optuje za miłością absolutną, „wszechtolerancją”, swobodą totalną, przyzwoleniem całkowitym. Każdy rozumie, iż organizm społeczny, jak każdy inny, musi funkcjonować w konkretnych, dość wąsko określonych warunkach chemicznych, fizycznych, biologicznych, itd.. Musi też nieustająco walczyć z wrogami zewnętrznymi - bakterie, wirusy i inne cholerstwo, jak i wewnętrznymi – zwyrodnienia, nowotwory, urazy, itd.. Jeżeli tego nie robi (nie walczy skutecznie) - ginie. Po prostu. I jeżeli chce być systemem, organizmem zdrowym, stabilnym, musi tę walkę, po bezbłędnym rozpoznaniu, nawiązywać natychmiast. Bezzwłocznie i z maksymalną wydajnością. Takie są reguły - jasne, oczywiste, prawidłowe.

Tymczasem, w komunikacji masowej, gdzie przekaz nie idzie na zasadzie face to face, indywidualnie, ale raczej jak potężne tsunami zalewające z szybkością światła całą krainę tym, czym akurat kazano im zalewać, co i rusz karmi się nas TOLERANCJĄ TOTALNĄ. Bezkrytyczną, absolutną, jedynie obowiązującą i nieodmiennie słuszną.

Czy tam pracują durnie? Po co to robią? Co mają nadzieję osiągnąć?

Przy czym rozumiałbym, gdyby na swoich sztandarach obnosili się z chrześcijańskim „kto w Ciebie kamieniem, Ty w niego chlebem”, czy nadstawianiem drugiego policzka, ale oni to przecież w większości zdeklarowani, wojujący ateiści, feminiści, socjaliści, salonowi artyści, celebryci pożal się Boże, antyklerykaliści i inni wszelkiej maści „iści”. Skądinąd ludzie inteligentni – wygadani, wyszczekani raczej, błyskawicznie i celnie ripostujący, ceniący sobie konkret i… mamonę.

------------------------------------------------

1.- też uważam nietolerancję i ksenofobię w formie skrajnej za brzydkie zjawiska, ale…

2.- nie klękam w pokorze i nie ślinię się przed słówkiem wytrychem „tolerancja”, a poprawność polityczną mam głęboko w… poważaniu.

3.- przykłady z islamistami i rosjanami [źle potraktowanymi w jakichś naszych, krajowych incydentach] to tylko PRZYKŁADY, i niepotrzebnie je rozwijasz, uszczegóławiasz, gubiąc sedno.

4.- być może to nazbyt utylitarne podejście, ale ostrożność nigdy nikomu nie zaszkodziła. Nawet temu, co do którego jest zastosowana. Ponieważ, jeżeli jest osobą mądrą, zrozumie taką początkową rezerwę, i rozsądnym, szczerym działaniem, będzie chciał ją przełamać.

I na koniec skrajność, choć takie wydarzenia miały miejsce:

Budujesz sobie (wynajmujesz) dom w nieznanej Ci bliżej, ale uroczej okolicy. Przenosisz tam rodzinę i swój cały dorobek, a ponieważ jesteś „na bieżąco”, „trendy”, jako człowiek tolerancyjny, pełen przychylności, miłości, wierzący w ludzi, przeciwnik kary śmierci, itp., nie stawiasz płotów, nie zakładasz zamków, nie zamykasz drzwi. Zero ochrony. Pewnego dnia wracasz ze spaceru i cóż zastajesz? Żona zgwałcona z poderżniętym gardłem, dzieci uduszone, dom doszczętnie ograbiony, Po miesiącu, śledztwo ujawnia sprawców – dwóch lokalnych pijaczków + arab paser, który zlecił im napad. Wszystkich znałeś z widzenia, kłanialiście się sobie w imię sympatii międzyludzkiej, uśmiechaliście do siebie.

Pytanie więc retoryczne raczej - zmieniasz się natychmiast w nietolerancyjnego jastrzębia i ksenofoba, zwolennika kary śmierci, czy tylko przestajesz chodzić na spacery?

Idzie mi o to, że choć nie cenię Marksa, to jednak w tym jednym miał rację absolutną; „to byt określa świadomość”. Wynika z tego przykra niestety rzecz; – w czasach pokoju i dobrobytu, zaczynamy wydziwiać i roztrząsać, dzielić na czworo, zagadnienia wielokrotnie w historii ćwiczone, opisywane i w efekcie dość dobrze sprecyzowane. A czasy niestety nie są pod tymi względami (jw.) lepsze – wręcz przeciwnie. Mimo wszelkiej, fachowo nagłaśnianej aktywności przeróżnych, miodoustych pięknoduchów.

--------------------------------------------------

Dyskusja owszem, ale nie dla samej dyskusji. Jeżeli nie owocuje konkretami, to jaki ma sens? I nie mówię o konkretach wiecznych, raz na zawsze, ale ważnych na dłużej. Choćby na miesiąc.

Osobiście wolę ostrożność „na dzień dobry”. Nawet, jeżeli można to uznać za brak tolerancji. Taka konstrukcja – sprawdzona zresztą wielokrotnie.    Zwłaszcza, że później może nastąpić jakże miłe rozczarowanie. Przy podejściu odwrotnym, przy pełnej akceptacji „na dzień dobry” właśnie, może już nie być okazji na owo pozytywne zwieńczenie. Wiem – nie działa tu założenie, że wszyscy ludzie (zjawiska) są dobrzy. No ale cóż – „c’est la vie”, jak mawiają poeci. Francuscy.

Wrzucanie do jednego wora (uogólnienie) też tu nie występuje. Islamiści to może i zły, ale tylko przykład. Nikt zdrowy na rozumie, również i ja (też mam nadzieję w miarę zdrowy), nie będzie twierdził, że wszyscy Rosjanie to pijacy i nie dotrzymujący słowa złodzieje („bo każdy pijak to złodziej”), jest jednak w tym momencie miejsce na dyskusję właśnie – jaki procent danych zachowań uznać za wiążący dla ogółu? Dziesięć, dwadzieścia, czterdzieści, osiemdziesiąt? Co jest regułą, a co marginesem? Na ten temat chętnie pogadam, o ile rzecz jasna istnieją w tych sprawach jakieś statystyki. A nawet, jeżeli nie, to np. skąd w nas, w Polakach, zauważalna, odwieczna niechęć do Rosjan? I nie idzie mi tylko o te aspekty ich prawdziwych czy mitycznych zachowań. I to znów tylko przykład.

Tak, czy owak, ostrożność (nietolerancja, ksenofobia – w formach łagodnych) „na dzień dobry”, jest dla mnie zachowaniem bardziej racjonalnym niż postawa miłującego a priori. To czysta, goła w swej naturze, ewolucja. Wbrew obowiązującym dzisiaj trendom i modzie. Ale czy dlatego niesłuszna?

Tolerancja, jak każde zjawisko, ma swoje alter ego, swoje przeciwieństwo – w tym przypadku nietolerancję. I jak każde zjawisko, jest czymś w zasadzie naturalnym i pożądanym, o ile nie wyradza się w skrajność. Jakościową bądź ilościowa. Czy np. mam tolerować muchę? To wredne, brzęczące, ruchliwe jak diabli i roznoszące bakterie bydlątko? Mogę. Jedną, dwie, trzy. Ale jeśli mam do czynienia z dziesiątkami, setkami, milionami much, lub nawet jedną, ale metr na metr, to sprawa jest przecież zupełnie inna. Rozglądam się wtedy za pojemnikiem ze sprężonym fosgenem i karabinem maszynowym.

Czy mam tolerować islamistów w moim otoczeniu? Mogę, czemu nie. Lecz jeżeli co drugi (vide Paris) napotkany na ulicy to agresywny, roszczeniowy arab, żądający, by co 100m zbudowano meczet, w dodatku z moich podatków, no to przykro mi bardzo. Tolerancja zamienia mi się cudownie w skrajną nietolerancję. I tak jest ze wszystkim. To tylko kwestia ilości lub jakości.

Nietolerancja z kolei jest naturalnym i w sumie pożytecznym odruchem obronnym. Weźmy grupę – rodzinę, społeczność, naród – lub osobnika, którzy nigdy nie widzieli, no powiedzmy, pigmeja. Dla nich jest to nowość, nieznane, a więc, kto wie, może groźne i niebezpieczne? Na początek, w sposób naturalny, wskazana jest ostrożność, rezerwa. A może ten mały, czarny gościu, jest agresywny? Nieobliczalny? Może, gdy będziemy spali, pozarzyna mi dzieci? Odruch NATURALNY i PRAWIDŁOWY! Dopiero z czasem, powolutku, po wielokrotnych próbach, podejściach rozpoznawczych i sprawdzających, mogę tę swoją nietolerancję wyciszyć, i zamienić na obojętność, lub nawet przychylność, pozwalającą traktować czarnego jako tako normalnie. O ile oczywiście wcześniejsze obawy nie potwierdzą się.

Nietolerancja w stosunku do poglądów, zachowań, postaw, innych religii, itp., ma to samo ostrożnościowe i naturalne podłoże, z tym, że dochodzić tu może dodatkowo obawa o dyfuzję, przenikanie się i mieszanie dwu różnych światów. Mojego – znanego mi, sprawdzonego i akceptowanego, ze światem innym – obcym, rujnującym potencjalnie moje ustalone wzorce i normy.

Z homoseksualizmem jest trochę inaczej. Tutaj, zamiast obawy czy nawet strachu, dominuje, przynajmniej u mnie, niesmak, odraza. Być może po części irracjonalna, ale jednak niezwykle silna. Podobnie jak powiedzmy nieodparta awersja do malowania ścian domu, z przeproszeniem, gównem. Ani to ładne, ani praktyczne, w dodatku śmierdzi. Po co więc?

To w skrócie i z konieczności powierzchownie tyle na ten temat. Bądźmy tolerancyjni i/lub nietolerancyjni mądrze. Z głową i z umiarem. I przestańmy wałkować bezsensownie, „po próżnicy”, takie hm… problemy, bo to i tak niczego nie zmieni, a nasze zachowanie i sądy w tych kwestiach są w nas wrodzone. Tak jak kolor skóry, czy rasa. Biologicznie i raczej na trwałe. Owszem – można sobie powiększać piersi silikonem, wybielać jak śp. Jackson, odsysać tłuszcz, zmniejszać nosy, aplikować wreszcie „dopalacze”, ale to przecież sztuczne, nienaturalne i dlatego szkodliwe przecież na dłuższą metę.

 

Amen.”

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1584
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 906
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1174
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1191
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 757
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 727
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 453
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1024
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 572
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 726
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 501
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 716
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 985
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Noemi*,  08/10/2012

Żyjemy w świecie pełnym sprzeczności, różnic i odmienności. Tolerancja jest tą cechą, która pozwala ze spokojem przyjmować złożoność życia społecznego. Pojęcie tolerancji jest w rzeczywistości dużo trudniejsze do zdefiniowania niż się na pozór wydaje. Czy tolerancja powinna mieć granice? Powinna, ale kto wyznaczy tę granicę ? Granica tolerancji będzie ciągle się zmieniać w zależności od sytuacji i ...  wyświetl więcej

Zastanawia mnie co autor ma na myśli pisząc bądźmy nietolerancyjni? Mamy prawo lubić lub nie kogo chcemy, problemem jest jak daleko posuniemy się w nietolerancji, jeżeli większość ludzi w jakimś miasteczku przejdzie na islam czy też inną religię to mogą sobie wybudować meczet, synagogę,świątynie czy wigwam spotkania? A co gdy jest ich np. tylko tysiąc w 5 tysięcznym mieście? Czy mamy ich dyskrymin ...  wyświetl więcej

  golesz,  09/10/2012

Czy rzeczywiście napisałem, żebyśmy byli nietolerancyjni? Ależ nie!. Być może określiłem się nie dość jasno, ale przesłaniem artykułu jest jedynie to, byśmy byli tolerancyjni w sposób umiarkowany, rozsądny, a nie atrakcyjny medialnie, intensywnie aż do wariactwa, aż do zwykłej głupoty. Bo wg mnie tolerancja "absolutna", nieograniczona, zawsze "wychodzi bokiem". Prędzej, czy później. I obu stronom - tolerującemu i tolerowanemu.

Co w takim razie masz na myśli pisząc "byśmy byli tolerancyjni w sposób umiarkowany, rozsądny, a nie atrakcyjny medialnie" tak konkretnie, możesz się odnieść do mojej poprzedniej wypowiedzi?
Ciekawe "Nietolerancja z kolei jest naturalnym i w sumie pożytecznym odruchem obronnym."- to twoje słowa, jak je rozumieć? Jako zachęcenie do rozsądnej tolerancji? Problemem jest chyba rozumienie słowa tolerancja.

  golesz,  09/10/2012

Wg mnie tolerancja to zdolność do istnienia obok siebie, współżycia, twórczej współpracy, ludzi, o nawet różnych światopoglądach, wyznawanych religiach, systemach wartości, o ile światopoglądy owe, systemy wartości, nie naruszają, choćby nieintencjonalnie, żadnych dóbr innych, chcących żyć po swojemu. A więc również ich poczucia bezpieczeństwa, moralności, kultury, ekonomii, ale także poczucia est ...  wyświetl więcej

W zasadzie jesteśmy zgodni co do tolerancji, może z wyjątkiem "konkurencyjności zawodowej" bo jeżeli ktoś otworzy sklep czy bar obok twojego sklepu/baru to czy już możemy go nie tolerować? A co gdy nasz krajan jedzie do GB czy też innej Irlandii, Niemiec czy Holandii i jest gotów pracować za niższe stawki?
Kto ci każe w imię tolerancji wpuszczać do domu kogoś "cuchnący alkoholem, o rozbiega ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska