Login lub e-mail Hasło   

Gry i zabawy ludu pracujacego miast i wsi.

GRY I ZABAWY LUDU PRACUJĄCEGO MIAST I WSI. Zabawa w angielskie wyjście (po angielsku, niezauważenie) Urządzamy zakrapianą imprezkę na możliwie najwyższym piętrze bloku mieszk...
Wyświetlenia: 1.019 Zamieszczono 09/10/2012

GRY I ZABAWY LUDU PRACUJĄCEGO MIAST I WSI.

 

Zabawa w angielskie wyjście (po angielsku, niezauważenie)

Urządzamy zakrapianą imprezkę na możliwie najwyższym piętrze bloku mieszkalnego (np. dziesiątym), by po kilku godzinach, gdy już braknie picia, zejść w kilku na parter (na ziemię) po… balkonach. Z zewnątrz. Wygrywa ten, kto zejdzie pierwszy. Bezpośredni zeskok nie jest punktowany.

 

Gra w „zawora”

Umawiamy się w kilku na piwo. Pijemy na okrągło, ale jednakowe ilości. Wygrywa ten, który najdłużej wytrzyma bez pójścia do ubikacji. Popuszczanie w spodnie czy na podłogę lokalu oznacza dyskwalifikację.

 

Gra w „rzyganego”

Podobnie jak w zawora, z tym, że konsumujemy duże ilości alkoholu mocnego (wódki) bez zakąski. Wygrywa ten, który zwymiotuje najpóźniej.

 

Zabawa w „milimetry”

Po całonocnej imprezie znajdujemy jakiś niestrzeżony przejazd kolejowy i ustawiamy się samochodem na torach. Czekamy na pośpieszny, po czym uciekamy przed zderzeniem w ostatniej chwili. W miarę trzeźwy kolega nagrywa sytuację telefonem komórkowym. Dla późniejszej analizy. Zwycięzcą zostaje ten, który wytrzymał najdłużej. Zaśnięcie za kierownicą nie jest wskazane.

 

Nurek

Latem, co by się nie przeziębić, znajdujemy możliwie głęboki zbiornik wodny. Na sygnał możliwie trzeźwego sędziego wskakujemy w kilku na głębinę i staramy się wstrzymywać powietrze. Wygrywa pozostający pod wodą najdłużej. Dobrze mieć pod ręką sprawny resuscytator.

 

Baran

Siadamy z kolegą naprzeciw siebie i kolejno, możliwie mocno, uderzamy się głowa o głowę. Czołowo. Wygrywa ten, który spowoduje upadek przeciwnika z krzesła, lub jego całkowite zamroczenie.

 

Budzenie

Latem, między 3:00 a 5:00 rano, gdy większość narodu smacznie śpi przed pójściem do roboty, stajemy w kilku przed możliwie dużym blokiem mieszkalnym i prujemy mordy. Treść obojętna, najlepiej zwykły, barani ryk. Możliwie głośny. Wygrywa ten, który spowoduje największą liczbę zapalonych w mieszkaniach świateł. Trzeba się też ukryć w okolicznych krzakach, bo niektórzy lokatorzy trzymają pod ręką broń maszynową, i zanim włączą światło, strzelają.

Ustawka – gra drużynowa

Przez uprawomocnionych negocjatorów umawiamy się z grupą przeciwników naszej Drużyny Piłkarskiej na jakiejś łące, polu. Walczymy do pierwszej krwi, tylko z wykorzystaniem broni białej: - siekiery, tasaki, noże, maczety, kosy, lub broni kruszącej: - młotki, pałki, drągi, orczyki, kamienie. Zabitych nie zabieramy ze sobą – znajdą ich grzybiarze.

  

cdn., gdy przypomnę sobie inne zabawy, lub gdy ktoś komentujący artykuł opisze równie ciekawą grę, godząc się jednocześnie na jej dopisanie.

Podobne artykuły


10
komentarze: 154 | wyświetlenia: 680
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 977
10
komentarze: 69 | wyświetlenia: 1119
10
komentarze: 21 | wyświetlenia: 924
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 934
9
komentarze: 617 | wyświetlenia: 630
9
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1359
9
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1495
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 191
8
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1458
8
komentarze: 4 | wyświetlenia: 470
7
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1116
5
komentarze: 0 | wyświetlenia: 502
5
komentarze: 0 | wyświetlenia: 587
294
komentarze: 62 | wyświetlenia: 104177
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  JA to ja,  09/10/2012

Jeju! Jak ja mało jeszcze wiem o życiu, o grach i zabawach :)

  hussair  (www),  09/10/2012

A to angielskie wyjście (niekoniecznie wariant balkonowy) to ja sobie od czasu do czasu w życiu stosuję.
Powiem: znakomita sprawa...

  JA to ja,  09/10/2012

To jak, wyskakujesz przez okno czy wślizgujesz się w rury?

  hussair  (www),  09/10/2012

Hm. To dziwna metoda. Ale też dziwne metody są skuteczne, jeśli stosują je dziwni ludzie.
Otóż MENTALNIE włączam tryb niewidzialności po czym bez czajenia się jak taki zimorodek po kątach, zwyczajnie i z prostym grzbietem wychodzę.
I nikt mnie nie widzi.
Owszem, za pół godziny jest takie małe bip-bip w kieszeni, a wiadomość dramatycznie pobrzmiewa: GDZIE JESTEŚ?!
A ja się roztapiam w ciemności i jest w dechę. ;)

  JA to ja,  09/10/2012

A że tak, myślałam, że jakoś bardziej ekstremalnie :)

  hussair  (www),  09/10/2012

A co ja, Bond, żeby lotnią przemykać? :)

Może i Bond, przecież nie znam Cię na tyle ;p

  hussair  (www),  09/10/2012

Phi. :))

  Noemi*,  09/10/2012

W zasadzie nie lubię zakrapianych imprez, ludzie dostają na nich małpiego rozumu. Chociaż na jednym z firmowych spotkań do łez ubawił mnie pokaz tańca Jezioro Łabędzie w wykonaniu siedmiu dobrze podpitych panów, czegoś równie kreatywnego i zabawnego pewnie już długo nie zobaczę:-):)

  hussair  (www),  09/10/2012

Takie numery to mi się zdarzały. :) A ten małpi rozum to czasem ratuje skórę.
Może to być bardzo kontrowersyjne, co teraz napiszę, ale przez kilkadziesiąt lat byłem przekonany, że ta wałkowana mantra jakoby alkohol nie uwalniał od kłopotów, jest świętą prawdą, ale właśnie niedawno zmieniłem zdanie. Co może o tyle dziwić - że nadal piję 3-4 razy w roku. :)
Ale jest faktem - bomba alko ...  wyświetl więcej

  Noemi*,  09/10/2012

Alkohol zdecydowanie pobudza drugą stronę umysłu, tę część irracjonalno-magiczną, zanurzoną w świecie fantazji, marzeń i pragnień. Rozwija myślenie magiczne i życzeniowe, w którym nasze pragnienia i zamiary mylą się nam z realnymi faktami. Coraz łatwiej jest wtedy wierzyć, że wystarczy tylko mocno chcieć, żeby coś mieć. Człowiek ulega złudzeniu, że wystarczy nie myśleć o kłopotach, żeby zniknęły ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  09/10/2012

Oczywista oczywistość. Ale ja nie mówię o /regularnym/ uciekaniu od rzeczywistości, tylko o prysznicu, którego przywalona psychika bez stymulacji sama sobie często nie wytworzy. Mówię o "chromoleniu spraw" na chwilę zabawy. Ja na przykład na trzeźwo nie umiem bawić się ani w połowie tak, jak po dobrej szklanicy.
I zaznaczam: narastające troski są jak warstwa pyłu. Wystarczy spłukać CZASEM. ...  wyświetl więcej

  Noemi*,  09/10/2012

Ja upijałam się raczej na smutno, ilość wylewanych łez rosła proporcjonalnie do wypitego alkoholu. Nie potępiam ludzi pijących dla chwili zapomnienia, czy nawet dobrej zabawy, ja nie piję, bo mam alergię na alkohol:-)

  hussair  (www),  09/10/2012

Muszę jeszcze doprecyzować. U mnie jest tak, że alkohol zrzuca przede wszystkim nagromadzone napięcie. Stres i nerwy. Człowiek to machina mięśni i nerwów, które spinają się wciąż czymś nowym - przy braku medytacji i masażu to narasta. Alkohol zwala to w try miga.
Natomiast smutków i żalu nie topię w kielichu. To mnie dobija jak i Ciebie, jest jeszcze gorzej. :)

  golesz,  10/10/2012

Alkohol (mówiąc wprost wóda) odkaża. Tak biologicznie (wyjaławia z wszelkiego panoszącego się w nas dziadostwa), jak i zwłaszcza mentalnie. Niestety tylko chwilowo i za znaczną cenę. Dlatego należy uważać i nie przedawkowywać. Szczególnie permanentnie. A to wielka sztuka. Tutaj, w grach i zabawach, robi za konieczne tło, czy atmosferkę, bez której wyczyny naszych zabawowiczów, krajanów, mogłyby wy ...  wyświetl więcej

  grazaa,  10/10/2012

Alkohol to ślepa uliczka. Trzeba bardzo uważać, aby nie przekroczyć tej niewidzialnej granicy, za którą smutki zaczynają się wzmacniać, zamiast maleć. Nie przepadam za alkoholem, poszukuję innych sposobów na stres i smutek. Wystarczy wejść do lasu i zrobić głęboki oddech... od razu lepiej :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska