Login lub e-mail Hasło   

Wege świat na cenzurowanym

W polskich szkołach i przedszkolach dieta wegetariańska jest wciąż nieproszonym gościem. Co mają zrobić rodzice, którzy chcą zdrowo żywić swoje dzieci?
Wyświetlenia: 2.546 Zamieszczono 31/10/2012

Zgodnie z oficjalnymi zaleceniami Instytutu Żywności i Żywienia szkoły i przedszkola w Polsce powinny serwować swoim wychowankom tylko posiłki zwierające odpowiednią ilość mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego. Dieta wegetariańska uznana jest za potencjalnie niebezpieczną, zaś wegańska za zdecydowanie szkodliwą dla dzieci. Co wobec tego mają zrobić rodzice, którzy zdecydowali, że oni i ich dzieci będą wegetarianami?   

Maluchy mięsożercy

 W 2011 roku Magdalena Sikoń z Wrocławia założyła pierwszy w Polsce portal dla rodziców-wegetarian, którzy chcą się dowiedzieć jak najwięcej na temat tej diety i tego, jak w odpowiedni sposób stosować ją u dzieci. Dziś wegetarianizm nie jest niczym dziwnym ani nowym. Powszechnie docenia się jego walory zdrowotne i nie tylko. Oprócz odżywiania to także podejście do życia – chęć bycia w zgodzie z naturą, szczególnie ochrony życia zwierząt. Badania naukowe potwierdzają, że dobrze zbilansowana dieta wegetariańska zaspokaja wszystkie potrzeby pokarmowe organizmu. Coraz więcej Polaków wybiera ten sposób odżywiania dla siebie i chce kształtować takie same nawyki u swoich dzieci. Jednak polskie zalecenia żywnościowe, firmowane przez Ministerstwo Zdrowia nie do końca nadążają za najnowszą wiedzą medyczną i wyborami Polaków.

Mając za sobą opinie wielu specjalistów, portal wegemaluch.pl wystosował ostatnio petycję skierowaną do głównego inspektora sanitarnego w sprawie „umożliwienia rodzicom wyboru diety wegetariańskiej lub wegańskiej w publicznych placówkach oświatowych”. Jak się bowiem okazuje, zgodnie z obowiązującymi zaleceniami w przedszkolach i szkołach dieta wegetariańska serwowana jako alternatywa dla diety tradycyjnej jest nie tylko trudno dostępna, ale wręcz niemile widziana. W Rekomendacjach dla realizatorów żywienia z zakresu zasad prawidłowego żywienia dzieci w przedszkolach z 2011 roku, czytamy, że „ w żywieniu dzieci nie zaleca się stosowania diet, które wykluczają wszystkie produkty pochodzenia zwierzęcego (dieta wegańska). Dieta ta nie pokrywa zapotrzebowania na wiele składników odżywczych, co może prowadzić do ich niedoborów w organizmie, a w konsekwencji do zaburzeń prawidłowego wzrostu dzieci”. Na temat diety wegetariańskiej (odrzucającej mięso, w tym ryby, ale dopuszczającej jajka oraz mleko i jego przetwory) czytamy: „Około 60% całkowitej ilości białka powinno stanowić białko zwierzęce. Białka roślinne mają mniejszą wartość odżywczą niż zwierzęce i dlatego w dietach dzieci przedszkolnych powinny uzupełniać tylko całkowitą ilość białka (...). Dla małych dzieci nie są rekomendowane diety wegetariańskie, ponieważ nie pokrywają pełnego zapotrzebowania na białko i inne składniki pokarmowe”[1].

 W publikacji pt. Zasady prawidłowego żywienia dzieci i młodzieży oraz wskazówki dotyczące zdrowego stylu życia opublikowanej w ramach Narodowego Programu Zapobiegania Nadwadze i Otyłości oraz Przewlekłym Chorobom Niezakaźnym Poprzez Poprawę Żywienia i Aktywności Fizycznej 2007-2011 czytamy, że „Przy omawianiu zasad zbilansowanej diety dla dzieci i młodzieży należy wspomnieć o diecie wegetariańskiej, która w ostatnich latach jest coraz bardziej popularna. Dieta ta (...) nie powinna być stosowana przez dzieci i młodzież”[2].

Powyższe zalecenia obrazują niestety mocno przestarzały stan wiedzy. Sprawiają też, że rodzice, którzy zgodnie z własnym przekonaniem pragną dać dzieciom to, co najlepsze – także najlepsze pożywienie – pozbawieni są możliwości wyboru. Jak piszą autorzy petycji „(…) trzeba nie lada cierpliwości i uporu, żeby znaleźć publiczne żłobki i przedszkola, które w swoich jadłospisach oferują bezmięsne posiłki”[3]. Często rodzice-wegetarianie są po prostu zmuszeni wybierać przedszkola prywatne. Albo pogodzić się z tym, że ich dzieci przyjmą nawyki żywieniowe takie jak „mięsożerna” większość. W jednym i drugim przypadku rodzice i dzieci mogą słusznie czuć się dyskryminowani.

Pod petycją podpisali się m.in. prof. Janusz Książyk, kierownik Kliniki Pediatrii i Żywienia w Centrum Zdrowia Dziecka, dr n. med. Aneta Czerwonogrodzka-Senczyna, adiunkt w Zakładzie Żywienia Człowieka na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, prof. Maria Szyszkowska i wiele innych osób. Akcję popiera też Chrześcijańska Służba Charytatywna, ogólnopolska organizacja dobroczynna, prowadząca szereg działań prozdrowotnych, w tym propagowanie właściwych nawyków żywieniowych.

– Jako organizacja od początku naszego istnienia promujemy wegetarianizm jako jeden z ważnych elementów zdrowego stylu życia – mówi dyrektor ChSCh Piotr Nowacki. – Wśród naszych wolontariuszy jest wiele osób z wykształceniem medycznym i entuzjastów zdrowia. Spora część z nich to wegetarianie. Wybrali tak, bo ich zdaniem to najzdrowszy i jednocześnie pełnowartościowy sposób odżywiania. Chcemy, by każdy miał możliwość takiego wyboru, a także możliwość kształtowania zdrowych nawyków u swoich dzieci.  

Naukowy punkt widzenia

Zapewne niejedna z naszych babć mawiała: „jedz, wnusiu, mięsko, bo nie będziesz mieć siły”. Jednak czy jest ono faktycznie konieczne do codziennego funkcjonowania oraz czy można powiedzieć, że tradycyjny model odżywiania jest w pełni bezpieczny?     

– Mięso jest źródłem dużej ilości łatwo przyswajalnego białka – wyjaśnia dr Jerzy Gubernator z Wydziału Biotechnologii Uniwersytetu Wrocławskiego, zajmujący się badaniami związanymi z leczeniem chorób onkologicznych. – Jednakże z drugiej strony może wywoływać liczne schorzenia i ciężkie choroby, takie jak nowotwory. Ostatnio wiele jest doniesień na temat nie tylko wpływu mięsa, zwłaszcza smażonego, na tworzenie się komórek rakowych, ale także wpływu spożywania mleka i nabiału na ten proces. Jak się okazuje, te dwa ostatnie produkty zwiększają podatność komórek na kancerogeny poprzez zwiększanie aktywności enzymów metabolizujących te substancje do postaci najbardziej niebezpiecznej dla komórek. Gdy stosuje się dietę np. wegańską, nie zjada się takich ilości niebezpiecznych związków, a do tego aktywność enzymów je metabolizujących (tak zwanej pierwszej fazy) jest niska. Trzecia korzyść z diety roślinnej jest taka, że rośliny zawierają szereg naturalnych substancji hamujących wzrost, a nawet zwalczających nowotwory.   

Co jednak z zapewnieniem organizmowi odpowiedniej ilości nie tylko białka, ale też żelaza, wapnia i innych minerałów oraz witamin? Czy dietę roślinną na pewno można stosować u dzieci? W uzasadnieniu do petycji portalu wegemaluch.pl mgr Małgorzata Desmond, dietetyk i specjalista medycyny żywienia z Centrum Medycyny Żywienia Carolina Medical Center pisze:Diety oparte głównie o produkty pochodzenia roślinnego długo postrzegano jako zwiększające ryzyko niedoborów żywieniowych, co miało swoje źródło w wynikach badań dotyczących bardzo restrykcyjnych form wegetarianizmu, takich jak frutarianizm (spożywanie tylko owoców – w znaczeniu morfologicznym) lub ortodoksyjnych form diet makrobiotycznych, które są istotnym czynnikiem ryzyka niedoborów żywieniowych, szczególnie u dzieci i kobiet w okresie reprodukcyjnym. Jednak wyniki badań z ostatnich lat wykazały, że odpowiednio skomponowane diety oparte o produkty pochodzenia roślinnego, w tym wegetariańskie, są odpowiednie żywieniowo i mają znaczenie zapobiegawcze w rozwoju chorób cywilizacyjnych. Dotyczy to również populacji pediatrycznej. Stanowiska światowych Towarzystw Pediatrycznych oraz Żywieniowych (American Dietetic Associations, American Academy of Pediatrics, Canadian Pediatrics Association, British Dietetic Association) potwierdzają, że nie tylko dieta wegetariańska, ale też i wegańska – jeżeli jest odpowiednio skomponowana – odpowiadają wymogom żywieniowym człowieka na każdym etapie rozwoju, w tym ciąży, laktacji oraz dzieciństwa i dorastania.(…) Warunkiem powodzenia stosowania tej diety jest umiejętność jej bilansowania i uzupełnienia tych składników, które mogą występować w niedostateczniej ilości w nieprawidłowo zaplanowanej diecie roślinnej. (…) Zbilansowanie diety roślinnej tak, aby odpowiadała potrzebom dzieci, jest możliwe, jednak w warunkach żywienia zbiorowego, jadłospisy wegetariańskie jak i wegańskie powinny być układane wyłącznie przez dyplomowanego dietetyka specjalizującego się w dietach roślinnych” (…)[4].

Z powyższego wynika, że wprowadzenie diet wegetariańskich, a nawet wegańskich jako alternatywnej formy odżywiania w placówkach oświatowych nie tylko nie spowodowałoby ubytków żywieniowych wśród dzieci, ale wręcz mogłoby pozwolić uniknąć im w przyszłości wielu chorób. Zabezpieczyłoby je też przed niedoborami w żywieniu, jakie mogą czasami wynikać z niewiedzy niektórych rodziców stosujących weganizm.        

Do szkoły kanapki

– Ja moim dzieciom zawsze dawałam do szkoły domowe kanapki – mówi Elżbieta Wojtkowska, która od prawie 30 lat wraz z mężem Andrzejem jest wegetarianką. – Szkolne jedzenie nawet, gdyby było bezmięsne i tak nie odpowiadałoby naszym standardom. Staramy się, by pożywienie było jak najprostsze, tzn. nieprzetworzone. Przywiązujemy nawet wagę do sposobu przechowywania żywności.

Rodzina pani Elżbiety to wzorcowy przykład właściwego podejścia do spraw odżywiania. Nie polega ono na maksymalnym ograniczaniu składników odżywczych, a na dostarczaniu przede wszystkim tego, co zdrowe i pożywne. Na takiej diecie państwo Wojtkowscy z powodzeniem wychowują czwórkę dzieci

– Nasz syn, Janek (18 l.) jest jeszcze bardziej zapalonym wegetarianinem niż my – śmieje się pani Ela. – Spożywa dużo produktów sojowych, kaszę jaglaną, dużo owoców, ziaren sezamu, soczewicy, dyni i słonecznika. Chleb, oczywiście razowy, pieczemy w domu.    

Najstarsza córka państwa Wojtkowskich, Ola ma obecnie 21 lat i studiuje na dwóch fakultetach – biotechnologię i fizjoterapię. Wszystkie dzieci, razem z 15-letnim Jakubem i 8-letnim Marcinem, są zdrowe fizycznie i intelektualnie.

– Najbardziej nieodpowiedzialną formą wegetarianizmu jest porzucenie mięsa, a spożywanie w zamian słodyczy i coca-coli. Tak nie można – podkreśla pani Ela. – My z mężem wprowadzaliśmy zmiany powoli. Najpierw odrzuciliśmy produkty mięsne. Od kilku lat spożywamy głównie pokarm pochodzenia roślinnego, ale sporadycznie do diety włączamy także jaja i nabiał.

Trzeba zaznaczyć, że wspomniana niechęć rodziców-wegetarian nawet do wegetariańskiego sposobu odżywiania zapewnianego przez szkoły wynika przede wszystkim z faktu, że placówki te nie są po prostu przygotowane do świadomego zapewnienia dzieciom najzdrowszego pożywienia. Gdyby jednak były zobligowane przepisami do zapewnienia chętnym rodzicom pełnowartościowej diety wegetariańskiej czy wegańskiej dla ich dzieci,  wymusiłoby to zaangażowanie np. dietetyków, którzy mogliby czuwać nad jadłospisem w szkole i dawać gwarancję, że najmłodsi otrzymują wszystko, czego potrzebują do prawidłowego rozwoju. Wówczas na pewno większość wegetariańskich rodziców zdecydowałaby się na korzystanie ze szkolnych czy przedszkolnych stołówek.         

Nie wylać dziecka z kąpielą

– Nie można popadać w żadne skrajności – apeluje Piotr Nowacki, dyrektor Chrześcijańskiej Służby Charytatywnej. Ale zaraz dodaje: – Jednak obecnie korzyści wynikające ze stosowania diety wegetariańskiej, czy nawet wegańskiej są zbyt oczywiste, by można tak po prostu przejść do porządku dziennego nad faktem, że tego rodzaju dieta w naszych szkołach jest swoistą „persona non grata”. Nie chcemy nikomu odbierać prawa do wybierania diety zgodnej z jego przekonaniem, ale apelujemy, by również rodzicom-wegetarianom dać prawo wyboru sposobu żywienia ich dzieci zgodnie z ich najlepszą wiedzą. Tym bardziej, że dziś nie istnieją żadne racjonalne przesłanki, by tego prawa im odmawiać.

 

[1] http://www.mz.gov.pl/wwwfiles/ma_struktura/docs/polzdrow_rekomend_20120522_zal1.pdf, str. 13 i 39.

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1501
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1639
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1063
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1016
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 900
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 924
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 979
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 819
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 609
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 952
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 803
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 821
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  pirx,  31/10/2012

Weganizm to religia. Bla bla bla. Weganie fanatycy. Dowód jest prosty. Jeśli ja pójdę na obiad do weganina, to nie ma problemu, moje 'wyznanie' pozwala mi jeść wszystko. Ale gdy 'wyznawca' diety bezmięsnej przyjdzie do mnie, będzie kłopot. Zaraz zacznie się nawracanie, indoktrynacja i inne bla, bla bla. Człowiek jest mięsożerny.

  limonka,  04/11/2012

Cześć pirx:-)

1. Co do nawracania, indoktrynacji itd. osób jedzących mięso przez wegetarian czy wegan, to zauważ, że sam autor podaje przykład odwrotny: <<"Jedz, wnusiu, mięsko, bo nie będziesz mieć siły">>; przykład babci, która "wnusia" przekonuje do jedzenia mięsa. Abstrahując od definicji nawracania czy indoktrynacji, z moich obserwacji wynika, że sytuacje wzajemnego przeko

...  wyświetl więcej

  pirx,  04/11/2012

Skoro wszystko więc i mięsożerny.
Skoro to zwykła dieta, to skąd ta cała tyrada?

  limonka,  05/11/2012

Cześć Pirx, rozumiem, że tyradą określasz argumenty jeden za drugim przytaczane w artykule czy petycji. Myślę, że mamy tutaj do czynienia ze zjawiskiem analogicznym jak w przypadku "tyrad" mających na celu przekonać, że kobiety z niepełnosprawnością fizyczną mają potrzeby seksualne (podobnie jak kobiety pełnosprawne); że mężczyźni mogą być ofiarami przemocy fizycznej i psychicznej ze strony kobiet ...  wyświetl więcej

  pirx,  05/11/2012

Droga limonko, jak by to zaczął mój ulubiony manipulator. Jeśli uważasz, że babcine 'jedz mięsko, wnusiu, będziesz silny" różni się czymś od 'jedz kaszkę wnusi, bo nie urośniesz", to mogę tylko mniemać, ze już zrobiono ci wodę z mózgu. Ty mnie cały czas próbujesz nawracać. Ja mam właściwą świadomość społeczną. Nie widzę potrzeby jej zmiany. A kysz.
Czy np miłośnicy pączków piszą petycje, by karmiono nimi dzieci w szkołach?

  Piczern,  01/11/2012

Jeśli człowiek jest mięsożerny do dlaczego ma uzębienie roślinożercy? Zamiast dwa kły powinien mieć ich przynajmniej kilkanaście. Jeśli weganizm to religia również dobrze można stwierdzić że i mięsożerstwo jest również religią bo jak widać w powyższym komentarzu mamy do czynienia z nawracaniem na mięsożerstwo. Zrównoważone stanowisko powinno być jednak inne: każdy ma prawo jeść co chce (o ile nie ...  wyświetl więcej

  pirx,  01/11/2012

Hahaha!Bla bla bla! Sam autor pisze cytuję"Sprawiają też, że rodzice, którzy zgodnie z własnym przekonaniem pragną dać dzieciom to, co najlepsze" więc weganizm, to dieta, czy przekonanie? I skąd to mniemanie, że najlepsze przekonanie( w ty miejscu autor obraża moje uczucia dietetyczne)? I skąd te kłamstwa, ze mięso szkodzi? Skąd kłamstwa, ze weganizm to wybór? Czy ja jeśli dziś nie zjem mięska, to ...  wyświetl więcej

"Natomiast nikt nie ma prawa wywierać presji na wybór diety przez drugiego człowieka" - święte słowa panie dzieju, święte słowa... tylko jakimś cudem nie widziałem jeszcze artykułu promującego jedzenie szynki czy schabowego, zaś co i rusz jakiś nawiedzony wegetarianin wydala z siebie niesłychanie wiekopomne dzieło nt. zalet wegetarianizmu. Zatem czymże to jest jak nie nachalnym agitowaniem za włas ...  wyświetl więcej

To bardzo ciekawe, że nie widziałeś artykułu promującego jedzenie szynki czy schabowego? Czyżby były niezdrowe a może firmy produkujące szynki nie ustaliły wspólnej treści. Jedno jest pewne widziałem już dużo reklam chwalących taką czy inną szynkę takiego czy innego producenta. Myślę, że chętnie bym poczytał jakieś solidne naukowe opracowanie o zdrowotnych właściwościach szynki czy schabowego - może byś mi takie podesłał?

Nie, nie, mylisz się. Nie widziałem ARTYKUŁÓW, a reklamy mam w... no, w nosie. Widzisz z jedzeniem mięsa jest jak z seksem: to się robi, a nie dyskutuje o tym. Natomiast wegetarianie to trochę tacy erotomani-gawędziarze więcej gadają niż robią. Ci, którzy jedzą mięso nie potrzebują uzasadniać swej diety mądrymi badaniami (to że ja ich nie znam, nie znaczy, że takowych nie ma - nie jestem znawcą te ...  wyświetl więcej

  limonka,  05/11/2012

Witaj Bartłomieju, ja z kolei słyszałam, jak niektóre osoby jedzące mięso określały wegan królikami jedzącymi tylko trawę. Bywa, że wegetarianie czy weganie nazywają ludzi jedzących mięso "padlinożercami". Bywa też, że z kolei ci określają wegetarian i wegan "królikami". Ale jakie to ma znaczenie?

  hussair  (www),  04/11/2012

Załączam, by stonować niskich lotów złośliwe wypowiedzi. Zwracam szczególną uwagę na wypowiedź profesora, krótką i wymowną:
http://www.youtube.com/watch?v(...)Bdr-VWA
Osobiście nie mam nic do ludzkich wyborów; Ziemia jest planetą, gdzie kroczymy drogami własnych wyborów i zbieramy ich konsekwencje. Nie mam nic do ludzi jedzącyc ...  wyświetl więcej

  pirx,  04/11/2012

No to obiadku razem nie zjemy. Od ognia się odsunę może lepiej...Poza tym hussairze słowa, tak ostrego to mogę użyć ja. Bom ja już stracony dla dobrego wychowania w w ogóle. Natomiast ty jesteś szlachetny, mądry i artysta. Ciebie wielbią tłumy i piękne kobiety. Potrafisz wymyślić coś równie, jeśli nie bardziej, ostrego, a zgrabniejszego w formie. Peace.:))))

To jest właśnie wegetariańskie

...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  04/11/2012

Wszystko się zgadza, o ile tzw. wyznania wiary nie utożsamiasz z przekonaniem o jedynie słusznej prawdzie i "nawracaniu", bo to obce mi stanowiska.
Co do uwielbienia... Chyba mało kto mnie wielbi, poza moimi kotami i najbliższymi, ale to wystarcza. :)
A ognisko łączy, damy radę. :)

  pirx,  04/11/2012

A wierzysz w rzeczy niesłuszne? Przecież każdy z nas ma jakieś życiowe credo. Mniej lub bardziej uświadomione, które realizuje. Przecież nie jadasz mięsa nie dlatego, że uważasz to za niesłuszne. I pewnie byłoby ci przykro, gdybym przy tobie jadł udko kurczaka. Dla mnie smaczny kawałek mięsa. Dla ciebie kawałek ongiś żywej czującej istoty. Którą ja, barbarzyńca, pobawiłem życia.
Uważam cieb ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  04/11/2012

Fajnie to uzasadniasz i dziękuję za szacunek. Czy jednak musimy się konfrontować? Wedle tej nieuchronności musiałbym chwycić się za bary z 99% moich krewnych i przyjaciół. :) A ja wcale nie czuję potrzeby konfrontacji i przesuwania punktu ciężkości w tę czy w tamtą, bym poczuł, że mam przewagę. Dlaczego? Bo patrzę na to nie tyle ideologicznie, co, hm, filozoficznie? Mierzi mnie fanatyzm. Po co? Na ...  wyświetl więcej

  pirx,  04/11/2012

Poruszyłeś sporo wątków.
Ideologia to prostsza filozofia. Filozofowie są od uzasadniania ideologii. Taki intelektualny oręż dla doktrynerów. Jak na mój gust ideologia i filozofia mają sporo wspólnego Ale aj jestem filozoficznym profanem, więc nie będę się za bardzo upierał przy tym stwierdzeniu.
O fanatyzmie. Jak się temu paskudnemu słówku przyjrzeć, to można odkryć ciekawą rzecz. Ja ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  04/11/2012

Jak dla mnie fanatyzm ma przede wszystkim dwie twarze: jedna to takie oddanie idei, że nawet dopuszczające niszczenie ciała, może samobójstwo, druga - napastliwą konfrontację, gonienie za bitwą, by wygrała "jedynie słuszna prawda". I ten mam fanatyzm na myśli. Jestem bardzo prostym człowiekiem, Pirx. Nie przeszkadza mi to, że jeden wierzy w Manitou, a drugi w komiks "Lądowanie w Andach". ;)
...  wyświetl więcej

  pirx,  04/11/2012

Skąd pomysł, że mam potrzebę konfrontowania? Wręcz przeciwnie. Uważam, ze często zbyt łatwo ulegam wpływom. Moje nieszczęście polega na tym, że wczuwam się w przeciwników. Rozumiem ich racje. Mimo, że się z nimi nie zgadzam.
Zapomniałem ci poprzednio napisać ważnej rzeczy. O niekonsekwencjach w naszych "życiowych doktrynach". Zwykle nie przeszkadza nam to ze inni postępują wbrew nam. Ale za ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  04/11/2012

Lubię Twoją argumentację i mówię to szczerze, bez lukrów. Fakt, że to temat-rzeka i eiobowe warunki będą rzecz ograniczać. Temat Nieuniknionej Konfrontacji jest fascynujący. W istocie na samo to zjawisko nie ma co patrzeć negatywnie.
Daj znać, jak dorobisz się Skype'a. ;)
PS - to, co nazywasz nieszczęściem, jest w tak naprawdę przenikliwością. A to niecodzienny dar.

  pirx,  05/11/2012

I jeszcze wyjaśnię może co mam przeciwko wegetarianizmowi.
Zaczyna się niewinnie. Same racjonalne argumenty. Będziesz zdrowszy. Będziesz dłużej żył.
No jaki zdrowo myślący, wykształcony człowiek, oprze się takim racjonalnym przecież, argumentom? Notabene(Boże jakich trudnych słów ja używam)))). Obiło mi się o uszy, ze najdłużej żyją Skandynawowie. Niska temperatura wpływa an dłuższe ...  wyświetl więcej

Czytam sobie te komentarze i po prostu się uśmiecham... Ani mięsożercy ani roślinożercy nie mają umiaru w swoim zacietrzewieniu - to jest smutne. Tolerujcie siebie wzajemnie - każdy z nas jest na innym pułapie rozwoju świadomości i musi przejść przez wszystkie jej etapy. Obrzucanie się argumentami za i przeciw, oraz wygadywanie bzdur na tematy inkarnacyjne, to typowe dla człowieka, niby myślącego. ...  wyświetl więcej

Człowiek nie jest mięsożerny, ale dieta wege nie jest prosta. Nie wystarczy nie jeść mięsa, trzeba potrafić komponować posiłki tak, aby dostarczyć organizmowi wszystkiego czego potrzebuje. Myślę, że pochłanianie kilka razy dziennie tłustego, czerwonego, niezdrowego mięsa nie powinno być akceptowane, ale rozsądne spożywanie pokarmów zwierzęcych nie jest powodem do ataków. Jeśli wybieramy styl życia wege, sami musimy zadbać o siebie, nie oczekiwać od innych nagłych zmian.

  pirx,  05/11/2012

Dwa pierwsze zdania się wzajemnie wykluczają. Skoro jestem roślinożercą dlaczego muszę kompensować dietę pokarmami zwierzęcymi. I kto twierdzi, że spożywanie mięsa nie powinno być akceptowane? A, czemuż to?

Powinno być tolerowane, ale nie akceptowane z racji tego, że taka dieta jest bardzo niezdrowa. Mówię w tej chwili przede wszystkim o ludziach, którzy czerwone mięso traktują jako podstawę ich diety, co więcej są pewni że robią dobrze.. Potem zaczynają się choroby układu krążenia, tak częste w naszym społeczeństwie. Z czegoś to jednak wynika.. [to oczywiście nie jest jedyna przyczyną]. Człowiek nie ...  wyświetl więcej

  pirx,  05/11/2012

Kto ci powiedział, że dieta mięsna jest niezdrowa? Dla zająca tak, ale one nie jadają mięsa. Ludzie owszem. I sobie chwalą.

  Dorota.,  05/11/2012

pół kg. boczku na śniadanie, na obiad salceson i kaszanka a na kolację smalec. znam ludzi którzy tak potrafią. Mięso z umiarem - jak najbardziej ok.

  pirx,  05/11/2012

Dżelady są małpami roślinożernymi. Bardzo wiele czasu muszą spędzać na skubaniu trawy i jej trawieniu. Bo pokarm roślinny jest niskokaloryczny. I trzeba sporo czasu poświęcić na jego zdobycie i strawienie. Mięsożerność to nasza ważna ewolucyjna zdobycz. Nasz mózg potrzebuje sporo energii. Nasi najbliżsi kuzyni szympansy jedzą mięso. Polują na małpy. Tak, tak:))) Wojny nawet prowadzą. Ktoś sobie wy ...  wyświetl więcej

  Dorota.,  05/11/2012

Nie wiem czy mnie rozumiesz. Pisząc że człowiek nie jest mięsożerny miałam na myśli fakt, że nie jesteśmy drapieżnikami ani padlinożercami. Człowiek jest wszystkożerny - nie jest więc typowym mięsożercą.
Energia której człowiek potrzebuje powinna pochodzić w większości z węglowodanów, których mięso nam nie dostarcza. Nie twierdzę, że człowiek nie powinien jeść mięsa w ogóle.

  pirx,  05/11/2012

A drapieżnik jest roślinożercą?Człowiek jest i mięso- i roślinożerny. Gdybyśmy nie byli mięsożercami nie mielibyśmy odpowiednich enzymów by je strawić. Czy człowiek nie jest drapieżnikiem, bym polemizował. Ludzie pierwotni prowadzili łowiecko- zbieracki tryb życia. Homo Erectus polował.
I teraz ciekawostka. Podobno(gdzieś to wyczytałem) nie jesteśmy typowym drapieżnikiem. Świadczy o tym nas ...  wyświetl więcej

  Dorota.,  05/11/2012

Idąc w drugą stronę - gdybyśmy nie byli roślinożercami nie posiadalibyśmy odpowiednich enzymów aby je strawić, a jednak roślinki też trawimy. Także najlepiej stosować zasadę złotego środka i nie przesadzać w żadną ze stron. Tak na marginesie - zapewne bardzo lubisz mięso ? :)

  pirx,  05/11/2012

Lubię;) Ale bez przesady. Kiedyś próbowałem, zwłaszcza latem, przerzucić się tylko na roślinki. Ale chodziłem głodny. Po prostu trzeba było jeść więcej. Nie czułem jakichś dobroczynnych efektów z pozbawiania się mięsa. Taka dieta, to nie dla mnie. Bardziej kłopotliwa. Przyznam się, że ja lubię zjeść coś, co mi jednak poleży trochę w żołądku. Lubię warzywa. Owoce. Sojowe wynalazki. Ale na nich samy ...  wyświetl więcej

Ach Pani Dorotko ;) Przeprowadzę śledztwo w domu kto tak uprzejmie na mnie donosi:)
Pozdrawiam serdecznie:)))

W takim klimacie to akurat nic dziwnego, ciężko tam o roślinkę :)

tylko proszę nikogo nie karać ;)

  gnostyk,  07/11/2012

Nikogo nie będę karał ani pożerał Pani Doroto;) Pozdrawiam :))))

  bozonik,  06/11/2012

Gdybyśmy byli roślinożercami jak krowa, wystarczyłaby nam sama trawa. Tymczasem nawet wiele owoców i warzyw może nam nie wystarczyć. Gdyby nie zdolność do trawienia mięsa, ludzie nie przetrwali by pewnych okresów w dziejach ludzkości. Jedzenie mięsa jednak nie jest już koniecznością!!! To jest wybór każdego człowieka. Mi też szkoda tych miliardów zwierząt, ale nie starcza mi sił i motywacji by zostać wegetarianinem nie mówiąc już o weganizmie.

  pirx,  06/11/2012

A zastanawiałeś się kiedyś bozoniku nad tym, że wszystko co żywe, musi żyć kosztem, lub dzięki innej żywej istocie. Nawet rośliny nie są takie niewinne. Przecież jeśli dąb jest taki wielki i potężny, to dzięki temu, ze wygrał walkę o światło z innymi dębami.

  pirx,  06/11/2012

:))
Dobre.
A wiesz kto jest bardziej pracowity, pszczółka, czy mrówka?

  pirx,  06/11/2012

Tak! Mrówki, bo nie tracą czasu na bzykanie:)))

  pirx,  06/11/2012

Genialne!

  pirx,  06/11/2012

@serpico,
Świat jest pełen podłych, małych, zawistnych ludzi. Nikt nie rozumie geniuszy:))) Odkrywców. Oni przerastają maluczkich!

  bozonik,  06/11/2012

Tak, jednak my mamy świadomość i prawo wyboru, w przeciwieństwie do roślin i zwierząt. Drapieżników nie można winić za to że zabijają żeby przeżyć. Ludzie na pewno nie byli nigdy drapieżnikami. Wyobrażasz sobie pierwotnego człowieka który dogoni i zagryzie sarnę by ja zjeść? Drapieżnikami nie jesteśmy, mięso jeść możemy, wniosek? Padlinożercami jesteśmy? : )

  pirx,  06/11/2012

Nie chcę już kłócić się, czy człowiek jest, czy nie jest drapieżnikiem(moim zdaniem jest, bo poluje).
Do tej myśli o niemożności nie zabijania, życia kosztem innych, zainspirował mnie twój poprzedni wpis. ten o możliwości wyboru, by nie zabijać.
Sądzę, ze jest to nie możliwe. Wewnątrz nas żyją miliony bakterii, które połykamy, zjadamy, zabijamy. Jest coś takiego, jak walka o byt. W s ...  wyświetl więcej

  bozonik,  06/11/2012

No my się przecież nie kłócimy. : ) Wymieniamy poglądy i masz rację co do niemożliwości by ustrzec się przed konsekwencjami bycia żywą istotą, która nie odżywia się przecież energia słoneczną. Jedzenie roślin to też przecież skutkuje ich "zabiciem". Nie mówiąc już o tym że zabieramy pokarm roślinożercom.

  Tomasz Het  (www),  12/11/2012

Fajnie napisane, bardzo wartosciowe

  itomka  (www),  21/10/2015

Uważam, że dobrze zbilansowana dieta wegetariańska może być stosowana zarówno przez małe dzieci jak i osoby starsze. Pojawia się wiele publikacji nawiązujących do moich słów, więc jak widać, nie tylko ja mam takie zdanie.

@itomka: grunt by tego zdania na siłę innym nie narzucać ;-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska