Login lub e-mail Hasło   

Wioska ludzi dobrej pamięci

To, co 24 marca 1944 roku wydarzyło się w Markowej na Podkarpaciu, wstrząsnęło nie tylko jej mieszkańcami, ale i całym regionem.
Wyświetlenia: 1.801 Zamieszczono 15/11/2012

Siedemnaście osób — w tym ośmioro dzieci — zginęło tylko dlatego, że byli Żydami lub Polakami, którzy odważyli się Żydom udzielić zakazanej pomocy. Mimo upływu lat nie ma we wsi osoby, która nie miałaby tej historii utrwalonej w pamięci jak amen w pacierzu.

Zbrodnia

Jedną z rodzin, które podjęły bohaterską decyzję ukrycia Żydów, byli Józef i Wiktoria Ulmowie. Małżeństwo było dobrze dobrane i darzyło się miłością. W ciągu siedmiu lat urodziło się im sześcioro dzieci. Józef znany był doskonale w całej wsi. Wszechstronnie utalentowany; jako pierwszy w Markowej prowadził szkółkę drzew owocowych i propagował nierozpowszechnione jeszcze wówczas uprawy warzyw i owoców. Angażował się również w Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży, później działał w Związku Młodzieży Wiejskiej „Wici”, w którym był bibliotekarzem i fotografem.

Wczesnym rankiem żandarmi dotarli do zabudowań gospodarstwa Ulmów, położonych na krańcu wsi. Pozostawiwszy na uboczu furmanów z końmi, udali się pod dom wraz z obstawą złożoną z granatowych policjantów. Wśród nich był Włodzimierz Leś, posterunkowy granatowej policji w Łańcucie, który Ulmów wydał. Wkrótce rozległo się kilka strzałów. Jako pierwsi zginęli Żydzi — pięciu mężczyzn z Łańcuta o nazwisku Szall (ojciec z synami) oraz bliscy sąsiedzi domu rodzinnego Józefa — Gołda i Layka Goldman, ta ostatnia z małą córką. Jeden z furmanów, Edward Nawojski, podaje, iż widział, jak wyprowadzono z domu Józefa i Wiktorię Ulmów i rozstrzelano. „Na miejscu egzekucji słychać było straszne krzyki, lament ludzi, dzieci wołały rodziców, a rodzice już byli rozstrzelani. Wszystko to robiło wstrząsający widok”. Następnie wśród krzyków żandarmi zaczęli się zastanawiać, co zrobić z dziećmi. Po naradzie zadecydowali, że należy je również zabić. Nawojski widział, jak trójkę lub czwórkę dzieci własnoręcznie rozstrzelał Joseph Kokott, jeden z żandarmów. Jego słowa wypowiedziane po polsku do furmanów wryły się im głęboko w pamięć: „Patrzcie, jak giną polskie świnie, które przechowują Żydów”. Zginęli: Stasia, Basia, Władzio, Franuś, Antoś i Marysia. Po zamordowaniu ostatniego dziecka na posesję Ulmów przybył wezwany sołtys Teofil Kielar, przyprowadzając na rozkaz Niemców kilka osób do zakopania ciał. Zapytał porucznika Eilerta Diekena, dowódcę, dlaczego zastrzelono także dzieci. Ten odpowiedział mu cynicznie: „Żeby gromada nie miała z nimi kłopotu”. Potem Niemcy przystąpili do rabunku. Po zakopaniu zwłok Kokott zgromadził Polaków i oświadczył: „Nikt nie śmie wiedzieć, ile osób zostało zastrzelonych, tylko wiecie wy i ja!”. Mimo surowego zakazu w ciągu tygodnia pod osłoną nocy pięciu mężczyzn odkopało grób Ulmów i pochowało ich w tym samym miejscu, ale w trumnach. Jeden z nich podaje: „Kładąc do trumny zwłoki Wiktorii Ulmy stwierdziłem, że była ona w ciąży. Twierdzenie to opieram na tym, że z jej narządów rodnych było widać główkę i piersi dziecka”[1].

Cieśla Jan

W okresie międzywojennym Markowa była jedną z największych wsi w Polsce. W 1931 roku liczyła 4442 mieszkańców. Wśród nich olbrzymią większość stanowili katolicy. W Markowej żyło także około 120 żydów (blisko 30 rodzin). Inną liczącą się społecznością wierzących byli adwentyści dnia siódmego, święcący biblijny szabat. Wszyscy żyli w zgodzie, udzielając sobie wzajemnie sąsiedzkiej pomocy. Adwentyści nie odczuwali specjalnej niechęci ze strony swych katolickich czy żydowskich sąsiadów, choć idee adwentystyczne zyskiwały coraz więcej zwolenników. Nawet w okolicznych wioskach, a potem i w miastach, zaczęły powstawać nowe zbory adwentystyczne gorliwie nawołujące, by „żyć i wierzyć jak Jezus”.

Jan Kud był małym chłopcem, gdy po raz pierwszy usłyszał nauki Biblii, które głosił przybyły z Francji sąsiad. Był pod takim wrażeniem jego słów, że nie chciał już ugiąć się pod presją matki, by klękać przed przechodzącą procesją. „To, co adwentyści opowiadali, tak mi zapadło w pamięć, że już nie dałem rady chodzić do kościoła. Pomyślałem, że albo pęknę, albo coś z tym muszę zrobić” — wspomina. W wieku dwudziestu sześciu lat przyjął biblijny chrzest przez zanurzenie. W jego ślady poszło kilku mieszkańców wsi. Jan zawsze lubił rozmawiać z ludźmi, dzielić się swą wiarą. A sami markowianie — zarówno starsi, jak i młodsi — są chętni do rozmów na tematy religijne. Niedawno zadziwiła go córka sąsiadów, której opowiadał biblijne historie, gdy była jeszcze małym dzieckiem. Teraz ta podrośnięta gimnazjalistka wyznała mu, że dawno usłyszane nauki Pisma Świętego od lat ją nurtują, zmuszają do zadawania sobie istotnych, duchowych pytań. Inny przypadek też jest ciekawym dowodem na siłę biblijnego przekazu. Jakiś czas temu do zboru adwentystycznego przyłączyło się dwóch mieszkańców Markowej. Przez pięćdziesiąt lat nosili w sercu ten zamiar, a zdążyli przyjąć chrzest przed... samą śmiercią. Jan sądzi, że we wsi jest jeszcze wielu takich „Nikodemów”[2]. Bo tak powiedział sam Bóg: „Tak jest z moim słowem, które wychodzi z moich ust: Nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem”[3].

Dziś w tym samym domu, w którym po raz pierwszy w 1933 roku otwierano przed zaproszonymi gośćmi Pismo Święte i z którego nauki adwentowe rozeszły się na całe Podkarpacie, pod wyrytą na stropowej belce dacie „AD 1900” mieszka córka Jana z mężem, liderem miejscowego zboru. Jan pomagał przy remoncie tego domu. Pracował także przy budowie kaplicy adwentystycznej, skansenu oraz kilku innych budynków we wsi. Jest jednym z ostatnich przedstawicieli ginącego zawodu cieśli. Mimo zaawansowanego wieku nie opuszcza go dobry nastrój i chęć do działania. Twierdzi, że dzisiaj tak samo jak przed wojną markowianie żyją ze sobą w zgodzie. Są tolerancyjni względem swych mniej licznych braci w wierze. Gdy zapraszają adwentystów na wesela, to przygotowują im osobne potrawy, szanując w ten sposób ich zwyczaje żywieniowe. Sami pamiętają, że w piątek wieczorem zbliża się szabat i dlatego nie ma co ich angażować do pracy czy wspólnych interesów.

Jan ma wciąż dobrą pamięć i może długo opowiadać. O tym, jak adwentyści przeżyli noc trwogi po śmierci Ulmów. Bali się, że będą następni po Żydach. Ale nikt z nich nie padł ofiarą terroru. O tym, jak to nie tylko we wsi, ale i w okolicy chowano po strychach i piwnicach starozakonnych sąsiadów. Były i takie osoby, co za tę przysługę płaciły najwyższą cenę. Jan nosi również w sercu nazwiska i twarze tych sąsiadów, co to w zorganizowanych grupach chodzili po domach, dźgając siano kosami. Szukali poukrywanych Szallów, Goldmanów, Riesenbachów, Weltzów, Lorbenfeldów, Segalów... Jego ojciec też ich przechowywał. I musiał znosić z udawanym spokojem prowokacyjne pytania rzucane zza płota: „A co wam tak szybko te ziemniaki z pola ubywają?”.

Strażnicy przeszłości

Dużo więcej szczęścia mieli inni Żydzi z Markowej i przechowujące ich rodziny. Mimo okrutnych wieści o rodzinie Ulmów przetrwali do końca okupacji. Przeżyło łącznie co najmniej siedemnaście osób. Ulmowie, a także rodzina Szylarów i Barów, zostali uhonorowani medalami Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata. Społeczność Markowej uczciła pamięć rodziny Ulmów 24 marca 2004 r. uroczystą mszą i odsłonięciem pomnika[4]. Pewien mężczyzna uratowany jako dziecko z pogromu przyjechał na tę uroczystość. I w swej mowie dziękczynnej powiedział: „Jednego człowieka uratować to jakby cały naród uratować”. Nie każdy był jednak aż tak wdzięczny. Pewna Żydówka, którą własny ojciec uchronił od śmierci, rzucając się na strzelających do niej oprawców, po latach przybyła do wsi, by zabrać swój dobytek. Podobno przeszła na katolicyzm. Nie chciała rozmawiać o przeszłości ani dzielić się wspomnieniami. 

W Markowej jest wiele inicjatyw, które podejmują sami mieszkańcy w celu zachowania pamięci o przeszłości, kulturze przodków i dawnych zawodach. Działają tu wikliniarze, dekarze od słomianych dachów czy zielarze. Prócz grobu rodziny Ulmów na miejscowym cmentarzu jest jeszcze szkoła ich imienia oraz pamiątkowa wystawa na terenie istniejącego od dwudziestu lat niewielkiego, ale dobrze utrzymanego skansenu. Założyło go i prowadzi nadal Towarzystwo Przyjaciół Markowej. Jego najnowszą atrakcją jest zabytkowa olejarnia (odnawiana przy pomocy Jana Kuda), w której wytłacza się starymi metodami olej lniany. W 2012 roku z inicjatywy Mateusza Szpytmy, pochodzącego z Markowej absolwenta historii na Uniwersytecie Jagiellońskim, pracownika IPN-u i krewnego Ulmów, wybito pamiątkową monetę dla uczczenia 68 rocznicy śmierci bohaterskiej rodziny.

Są jednak we wsi ludzie, jakby niechętni pielęgnowaniu tej dobrej, zbiorowej pamięci. Gdy Jan nazywa to, co się we wiosce podczas wojny działo, drugim Jedwabnem, oni marszczą czoła i ściszając głos, mówią — nie wiadomo, czy z troską, czy z nadzieją w głosie: „Jeszcze tylko jedno pokolenie minie i nikt już o tym nie będzie pamiętał...”

Małgorzata Woźniak

 

[1] Zob. http://mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/swieci/ulmowie/oddali.htm [dostęp: 1.8.1012]. [2] Zob. J 3,1-21. [3] Iz 55,11. [4] Zob. http://mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/swieci/ulmowie/oddali.htm [dostęp: 1.8.1012].

[Artykuł został opublikowany w miesięczniku „Znaki Czasu”  9/2012].

 

 

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 2188
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1218
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1068
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1123
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 545
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 795
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 643
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 680
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 490
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 983
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 624
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Od razu wyjaśnię, że do publikacji tu na Eiobie tego artykułu skłoniły mnie najnowsze kontrowersje wywołane filmem "Pokłosie" i jakaś forma nagonki przypuszczonej na Macieja Shtura, odtwórcę jednej z głównych ról w tym filmie, którego oskarża się o... antypolskość. Ten artykuł to takie dodatkowe tło do poruszanej w filmie tematyki.

  Amicus,  15/11/2012

"Jako, że z powodu udziału w filmie "Pokłosie" przestałem być uważany za Polaka w niektórych kręgach, zasiadłem sobie dziś wieczorem przed telewizorem, żeby zobaczyć Prawdziwych Polaków. Niestety nie pogłębiłem specjalnie swojej wiedzy na ten temat, gdyż wszyscy mieli zamaskowane twarze"
(wpis Macieja Stuhra na FB z dn.11.11.2012 r.)

Ostatnimi czasy wiele mówi się o potrzebie świadectwa prawdy. Prawdy, o czasach minionych i postawie niektórych Polaków w czasie II Wojny Światowej. Przedstawia się dowody, wyimaginowane lub prawdziwe (nie mnie to rozstrzygać), ale dlaczego w złym świetle przedstawia się jedynie jedną stronę „medalu”? Dlaczego nie mówi się jak to Żydzi wydawali Polaków? Np: ...  wyświetl więcej

Też dostrzegam ten problem i wcale nie mam zamiaru wybielać tych Żydów, którzy dopuszczali się zbrodni. Nie poświęcam temu tematowi jakiegoś specjalnego miejsca w "Znakach Czasu". Ten artykuł, ukazał się we wrześniowym numerze z powodu kojarzenia września z tematyką wojny i okupacji, a ponadto jest w nim akcent adwentystyczny. Tu opublikowałem go tylko z powodów wyłuszczonych w pierwszym komentarzu.

  hussair  (www),  15/11/2012

Zgadzam sie z Robertem. Mierzi mnie hipokryzja i narzucone prawdy.

Jeszcze jedno, Robercie, ten artykuł (nie film) jest właśnie bardziej o ratowaniu Żydów przez Polaków w czasie wojny, niż o ich mordowaniu przez Polaków.

Andrzeju, czy ten artykuł jest bardziej o ratowaniu Żydów przez Polaków? Nie do końca, przeczą temu dość dokładne opisy popełnionych zbrodni. O ratowaniu Żydów wzmiankuje tylko wstęp i pierwszy akapit, i to raczej zdawkowo. W drugim, umieszczony jest dość dokładny opis zbrodni do jakiej tam doszło. W kolejnych trzech: umieszczone są opisy tolerancyjnego współistnienia katolików i adwentystów zamie ...  wyświetl więcej

@serpico
Nie widziałem, ale zamierzam obejrzeć. Widziałem natomiast dwa wywiady telewizyjne ze Shturem po tym filmie i fragmenty filmu. Może to i fikcja, ale zapewne oparta o jakieś konkretne historyczne wydarzenia. Tak przynajmniej wynikało z wypowiedzi aktora.

O filmie możemy pogadać, jak go obejrzymy. Bardziej mnie teraz interesują komentarze do tego konkretnego artykułu.

  swistak  (www),  15/11/2012

Sztur by tego nie zagrał, bo za niski budżet, o ile by się jakis sponsor znalazł

  swistak  (www),  15/11/2012

Oto prawdziwa historia chłopa co zbierał nagrobki http://marucha.wordpress.com/2(...)dzielo/

Bardzo ciekawy link. Dzięki.

  oculus,  15/11/2012

Stuhr ma przechlapane u internautów http://www.wykop.pl/link/13204(...)cedyni/ a Bielecki jest urażony: http://www.wykop.pl/ramka/1320(...)klosie/

  Elba,  15/11/2012

W czerwcu ub. roku premier Tusk wydał tajne zarządzenie zobowiązujące wojewodów do pozytywnego załatwiania w trybie administracyjnym roszczeń majątkowych żydowskich "spadkobierców", którzy nie legitymują się jakimikolwiek dokumentami. Bardzo możliwe, że taki tryb "odzyskiwania mienia żydowskiego w Europie Środkowej" został uzgodniony podczas tajemniczej wizyty rządu premiera Tuska in corpore w Izr ...  wyświetl więcej

Nie widzę w tym artykule wychwalania Żydów. Duża część to wychwalanie bohaterskich katolików Ulmów, zamordowanych bestialsko za okazywane prześladowanym serce. To oddanie czci ich pamięci. Tusk i to, co zrobił, czy nie zrobił, nie ma z tym nic wspólnego. Jeśli nie chcesz przyłożyć do tego ręki, to trudno. Rodzinie Ulmów to nie zaszkodzi. W oczach Bożych są święci.

  Areva,  15/11/2012

Do elby; to co tusk rozporządził to raj dla potencjalnych oszustów nawet udających żydów.

O bohaterach trzeba pamiętać i oddać im cześć, ale nie wolno zapominać, że zdrajców też było nie mało.

Do Elby i innych wojowników raczej nie Światła: Wrogość zawsze prowadzi do nienawiści, ruiny i zbrodni, tak jak w tym artykule,nie brakuje też przykładów w historii. Można zajmować się wyszukiwaniem i dochodzeniem kto komu, ile, za co, dlaczego, po co...
Można wciąż zazdrośćić Żydom, że tyle osiągnęli i bronić dostępu choćby czczym gadaniem do tego czego ich pozbawiono (lub ich przodków) ki ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska