Login lub e-mail Hasło   

Teologia nienawiści

Ludzi, którzy nienawidzą innych, można spotkać w każdej religii.
Wyświetlenia: 2.171 Zamieszczono 21/11/2012

Teologia nienawiści — prawda, że to brzmi nieco dziwnie? W końcu teologia to nauka o Bogu, który kojarzy się nam raczej z miłością. Teologia to również nauka o religii, a religia chrześcijańska uczy, aby miłować naszych bliźnich, a nie nienawidzić ich.

Mimo to niektórzy ludzie w tym świecie uprawiają teologię nienawiści. Twierdzą, że są religijni, a jednocześnie głoszą pochwałę nienawiści. Mowa tu oczywiście o członkach radykalnych ugrupowań religijnych, których zdaniem duchowość wyraża się wysadzaniem w powietrze samolotów, autobusów, czy budynków wypełnionych ludźmi.

„A, chodzi o islamistów, tak?” — powiecie. W jakiejś mierze tak. Media pełne są informacji o kolejnych zamachach zorganizowanych przez nich w różnych częściach świata. Ale nie generalizujmy, nie wszyscy muzułmanie nienawidzą, a ludzi uprawiających teologię nienawiści znajdziemy we wszystkich religiach, z chrześcijaństwem włącznie. W niektórych „chrześcijańskich” krajach, na przykład, w imię obrony życia (nienarodzonych) morduje się lekarzy ginekologów praktykujących wykonywanie aborcji. W innych — kościelne radiostacje nakręcają spiralę nienawiści na tle narodowościowym czy religijnym.

Nie zgadzam się z taką teologią. Bóg powiedział: „Nie będziesz chował w sercu swoim nienawiści do brata swego”[1], a według Jezusa nawet gniewanie się na bliźniego jest równoznaczne z wkroczeniem na drogę zabójstwa[2]. W tym świetle nie trzeba wcale strzelać do ludzi, by być winnym przekroczenia przykazania „nie zabijaj”, wystarczy, że będziemy ich nienawidzić. Nienawiść, która popycha ludzi do krzyczenia na siebie i wymyślania sobie nawzajem, jest identyczna z tą, która ich popycha ich do strzelania do siebie. Różnica tkwi tylko w jej nasileniu i w świadomości, że za strzelanie do ludzi przeważnie idzie się do więzienia, a za krzyczenie na nich raczej nie.

Jednak ta sama nienawiść, nieco podgrzana i w innych okolicznościach, może doprowadzić do tragedii, choćby takiej, jaka miała miejsce 11 września 2001 roku w USA czy 10 lat temu w Ruandzie*. Nienawiść, jeśli jej hołdujemy, w końcu wyrwie się z pod kontroli i zaatakuje. Z jednakową siłą jest zdolna niszczyć jednostki, jak i grupy, obcinać głowy bezbronnym, jak i strzelać na oślep do gości weselnych, zabijać żywych, jak i pastwić się nad ich zwłokami. Ta sama nienawiść rozbija rodziny, kościoły i niszczy stosunki międzyludzkie.

To wszystko wydaje się bez sensu. Musi być jakaś inna droga postępowania. Na szczęście jest. Przeciwieństwem teologii nienawiści jest Chrystusowe: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych”[3].

Ktoś mógłby ze zdziwieniem powiedzieć: „Zaraz, zaraz. To już przesada. Czy to oznacza, że mam miłować potwory wysadzające się w powietrze na ulicach pełnych niewinnych ludzi albo, może nawet w tej chwili, konstruujących jakąś brudną bombę, by ją wysadzić w środku mojego miasta?! Mam się im rzucać na szyję, czule przytulać i może jeszcze dawać kwiaty?”.

Nie, tego nie powiedziałem. Zacytowałem tylko słowa Jezusa sprzed 2000 lat, mieszkańca kraju okupowanego przez Rzymian — ówczesnych panów świata, pogardzających innymi nacjami, krwawo tłumiących każdy przejaw buntu. A mimo to Jezus nigdy nie powiedział nawet słowa, które by zachęcało, albo tylko sugerowało, przeciwstawianie się najeźdźcom. Więcej, gdy jeden z żołnierzy wojsk okupacyjnych zwrócił się do Niego z prośbą o uzdrowienie podwładnego, Jezus zrobił to — uzdrowił wroga, w praktyczny sposób wyraził miłości do nieprzyjaciół.

Zawsze się zastanawiam, co by było, gdyby za każdy wysadzony w powietrze przez palestyńskich terrorystów izraelski autobus Żydzi, zamiast burzyć kolejne palestyńskie budynki, wybudowali choćby jedną małą przychodnię zdrowia dla palestyńskich dzieci. Myślę, że nie kosztowałoby ich to więcej niż inteligentne pociski rakietowe, którymi mszczą się za każdy zamach. Jakkolwiek dziwnie brzmi ta propozycja, to przecież — z całym szacunkiem dla narodu żydowskiego i jego prawa do wyboru takiej drogi rozwiązywania konfliktu, jaka wydaje się im najlepsza — dotychczasowa polityka „oko za oko” nie odniosła, jak dotąd, nawet najmniejszego sukcesu, w postaci choćby krótkotrwałego pokoju w tym regionie. Może już czas na coś diametralnie innego.

Ale zostawmy wielką politykę. Spójrzmy na nasze otoczenie i naszą codzienność: domy, miejsca pracy, kościoły. Jakie są nasze relacje z sąsiadem, który ma dwa razy droższy samochód, lepsze mieszkanie, lepszą pracę, a na dodatek zupełnie inne poglądy od moich? Czy mamy w naszym otoczeniu ludzi, do których od lat się nie odzywamy?

Pamiętam, jak moja mama, gdy miałem osiem lat, śmiertelnie obraziła się na naszą sąsiadkę. Poszło o jakieś głupstwo, ale związane ze mną i synem sąsiadki. Zaraz dostałem zakaz bawienia się z nim na podwórku, a nasze mamy przestały się do siebie odzywać. Oczywiście nie przeszkodziło to im chodzić do tego samego kościoła odległego zaledwie dwieście metrów od naszego bloku. I choć my, dzieci, już po tygodniu graliśmy razem w piłkę, mamy mijały się bez słowa przez kilkanaście lat. Już jako dorosły człowiek zapytałem moją mamę, co dla niej w praktyce oznaczają słowa modlitwy Pańskiej: „I odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom”[4]. To zupełnie odmieniło jej postawę wobec sąsiadki i przywróciło właściwe relacje.

Czy nie o to chodziło Jezusowi, gdy mówił, że trzeba się na nowo narodzić?[5]. Apostoł Paweł natomiast oddał to słowami: „Nie dostosowujcie się do tego świata, ale dajcie się przemienić przez odnowienie myśli”[6]. To Boże dzieło. Tylko On może zmienić nasz sposób myślenia i odczuwania. To się może stać. Spróbujmy tylko kilka razy dziennie pomodlić się za naszego wroga prostą modlitwą: Boże, nie mogę zmienić mojego stosunku do tej osoby, ale Ty możesz to uczynić. Daję Ci moją zgodę — zmień mnie. Taka modlitwa nie oznacza oczywiście, że już następnego dnia wszystko się zmieni o 180 stopni. Ale jeśli dasz Bogu czas, On sprawi, że zrozumiesz i doświadczysz czegoś niewyobrażalnego — miłości do nieprzyjaciół.

Andrzej Siciński

 

[1] Kpł 19,17. [2] Por. Mt 5,21-22. [3] Mt 5,44. [4] Mt 6,12. [5] Por. J 3,3. [6] Rz 12,2 Biblia ekumeniczna.

* Artykuł został napisany w roku 2004, stąd od ludobójstwa w Ruandzie minęło już 18 lat.

[Artykuł został opublikowany w miesięczniku „Znaki Czasu” 9/2004].

 

 

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1587
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 910
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1177
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1195
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 763
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 742
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 456
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1026
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 577
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 728
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 503
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 719
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 990
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Od razu pozwolę sobie dodać komentarz odautorski. Usłyszałem dziś o tym, że palestyński Hamas wysadził w Jerozolimie w powietrze autobus, raniąc ok. 20 osób. Hamas tłumaczy, że to za ostrzeliwanie Gazy przez Izraelczyków. Izrael tłumaczy, że ostrzeliwuje Gazę, bo stamtąd Palestyńczycy nieustannie ostrzeliwują rakietami z przydomowych wyrzutni terytorium Izraela. Palestyńczycy i na to by odpowiedzi ...  wyświetl więcej

Wydaję mi się, że winę za ostanie zaostrzenie wojny izraelsko-palestyńskiej ponosi jednak Izrael. Hamas rozpoczął ostrzał izraelskiego terytorium w odwecie za śmierć jednego ze swoich przywódców. http://www.wprost.pl/ar/356490(...)4680336

Z resztą artykułu się zgadzam. :)

Panie Robercie. Przecież nie o to chodzi kto jest bardziej winnym w konflikcie palestyńsko izraelskim. Każdy kto nienawidzi i doprowadza do agresji, sam stawia się na przegranej pozycji u LUDZI, a zwłaszcza u Boga. ŻADNA nienawiść i agresja DO INNYCH LUDZI nie ma usprawiedliwienia!

Panie Andrzeju T. Ja nie określam kto ponosi większą winę za zaognienie sytuacji, stwierdzam tylko fakt. Poza tym, niby ma pan rację. Nie rozumiem tylko dlaczego ci co są uzurpatorami uważają, że mają prawo umoralniać innych i narzucają reszcie świata. swój punkt widzenia. Przy tym, wcale nie stoją na przegranej pozycji u LUDZI. Nie wiem jak u Boga, ale dla mnie ten wątek nie ma znaczenia. :)

  swistak  (www),  21/11/2012

Siciński ! Jak zwykle dorabiasz ideologię do cynicznego ludobójstwa jakim jest likwidacja palestyńskiego getta ogrodzonego murem, odcietego od cywilizacji i pomocy hunanitarnej. Nienawiśc to wynalazek talmudu, a jego apogeum, ukrzyżowanie Syna Boga. Palestyńczycy to dawni żydzi, którzy przeszli na islam. Cynizm morderców to twierdzenie że zabija sie uzbrojone w proce i kamienie dzieci atakujace czołgi w samoobronie.
Bez prowokacji nie da sie rozwiązać Izraelowi "kwestii palestynskiej"

Szanowny Panie Świstak, w artykule odnoszę się krytycznie do problemu pielęgnowania nienawiści wśród ludzi uważających się za wierzących w tę czy inną religię. Nie wypowiadałem się ani w nim, ani w moim komentarzu po żadnej ze stron bieżących konfliktów. Pana komentarz usiłuje mnie ustawić po jednej ze stron obecnego konfliktu w Gazie, ale to się Panu nie uda.
A skoro już odrzucił Pan mój t ...  wyświetl więcej

Oj, Panie Świstak. A czytajże Pan ze zrozumieniem...

  Marcin P,  23/11/2012

Drogi świstaku! Pozwól że pójdę Twoją drogą myślenia chrześcijańskiego.

Jak zatem wyjaśnisz mi tę całą sytuację z ukrzyżowaniem Jezusa? Skoro Bóg Ojciec zesłał Syna swojego by Ten dał życie za grzechy nasze to to MUSIAŁO się stać bo tak Bóg chciał z miłości do Ludzi. Ktoś musiał ukrzyżować Jezusa. A że padło na naród Wybrany?

Czyż można winić naród, który został wybrany przez Boga

...  wyświetl więcej

Niech ten, kto popełnia (na eioba) grzech nienawiści, w ramach pokuty, 100 razy napisze w zeszycie: „Nie będziesz chował w sercu swoim nienawiści do brata swego” - jako Bóg przykazał. A jeśli nie chce, nie może, nie potrafi - zrobię to za niego! Samarytanin z Grimsby.

@Paweł Kowalski
Czy mogę również Pana prosić o rozwinięcie Pańskiego uzasadnienia odrzucenia mojego tekstu, a mianowicie jego "niskiej jakości". Co konkretnie ma Pan na myśli? Chciałbym pisać teksty wysokiej jakości i dlatego chętnie wysłucham każdej merytorycznej i konstruktywnej krytyki.

Szanowny Panie Redaktorze,
1. Główna teza artykułu: "niektórzy ludzie w tym świecie uprawiają teologię nienawiści. Twierdzą, że są religijni, a jednocześnie głoszą pochwałę nienawiści." na pozór wydaje się możliwa do zaakceptowania tak, by w jej ramach prowadzić dyskusję. Jednakże mam odmienne zdanie. Połączył Pan religijność z głoszeniem nienawiści, czy też wyrażaniem aprobaty dla takich t ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  21/11/2012

Panie Siciński ! Autobus zaatakował nieznany sprawca a Hamas nie przyznał się do zamachu.

W porannych wiadomościach TokFM mówiono, że Hamas się przyznał - stąd mój komentarz. Może źle usłyszałem, albo usłyszałem dobrze, ale do tej pory informacja poranna okazała się nieścisła. Więc nawet jeśli to nie Hamas, to nieprawdziwy (we fragmencie) może być tylko mój komentarz, a nie artykuł sprzed 8 lat.

  Remter,  21/11/2012

Tylko miłosierdzie okazywane innym ... nawet tym wypaczonym.. może znieść u nich nienawiść; "zło dobrem zwyciężaj"..

  swistak  (www),  21/11/2012

mozliwe, ze wiedzieli co powiedzieć jeszcze przed zamachem

Andrzeju. Świetny artykuł i na czasie. Masz zdecydowanie rację. Być może to nienawiść wielu ludzi potrafi strącać samoloty. Jedna nienawistna myśl wysłana do człowieka , który się wacha czy zabić - "przechyla szale zła" . Ten, kto nienawidzi staje się wtedy współ - sprawcą zabójstwa i nieszczęscia wielu ludzi. Ale prawo ludzkie jest w takich sytuacjach ułomne. Prawo Boskie - nie. Pozdrawiam Sedecznie

  antyk,  27/11/2012

ta... kiedy Jezus powywracał stoły to głosił teologię miłości?

W ten sposób Jezus pokazał, że miłość Boga, może ujawniać się także poprzez ludzką złość. To jest dualizm o którym pisała Elba - niekończące się spory o to co dobre, a co złe. Spory zaczęły się w momencie, gdy człowiek odkrył w sobie mżliwość dzielenia świata i redukowania go do pojęć podstawowych, często przeciwnych. Natomiast gdy wsłuchamy się w tę mowę dobra i zła, przkonamy się, że istnieje jedno źródło ponad jej wewnętrznym podziałem i że tym źródłem jest sam Bóg ...

  antyk,  28/11/2012

z tego co napisałes wynika że całkowicie łączysz dualizm wewnetrzny jaki jest w człowieku, z istnieniem zewnętrznych sporów między ludźmi. Gdyby Jezus był wewnętrznie podzielony to sam postawiłby stól i wystawił swoje precjoza. A że własnie nie był, widząc ten dualizm w swiatyni, to powywracał stoły.
Nie uwazam aby żródłem zła był Bóg, a raczej zło próbuje przenieść współodpowiedzialnośc na ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska