Login lub e-mail Hasło   

Nikodem

„Trudna to mowa, któż jej słuchać może?”
Wyświetlenia: 2.532 Zamieszczono 29/11/2012

Był faryzeuszem. Członkiem Sanhendrynu, uczonym w Piśmie nauczycielem. Był zatopinonym w żydowskiej tradycji rabinistycznej, dostojnikiem. Nauczał, doradzał, ferował wyroki. Był liczącą się personą, słuchano go i wykonywano jego polecenia.

Był kimś.

Miał ugruntowaną, wysoką pozycję społeczną a ta zawsze wymaga odpowiednich znajomych, odpowiednich koneksji, odpowiednich zachowań. Sprzeniewierzenie się tym i zapewne wielu innym normom było i jest zawsze groźne. I zawsze narażało na ostracyzm, odrzucenie, śmiech, szyderstwo.

Zawsze.

Nikodem musiał to wiedzieć. Musiał rozumieć, że już samo podejrzenie o przychylność w stosunku do osoby siejącej ferment, burzącej poukładaną rzeczywistość, łamiącej kulturowy paradygmat, nie jest ani pożądane, ani bezpieczne.

Ani „mądre”...

Dlaczego więc przyszedł do Jezusa? Prawdopodobnie, bo wszak nie wiemy tego napewno, przyszedł bo wieści jakie do niego docierały, zapewne za sprawą usłużnych donosicieli, zaintrygowały go, zaciekawiły, być może poruszyły. I nie mogła to być, jak sądzę, jakaś jedna informacja. Musiało być ich więcej. Przecież fakt, że żydowski dostojnik sam przychodzi do syna cieśli, był już złamaniem norm obowiązujących w zwyczaju, zatopionym w kulturze.

Nikodem złamał zasady.

Przyszedł do Niego nocą, przyszedł w tajemnicy bo jego otwarty umysł był zaciekawiony, zaintrygowany a chęć dowiedzenia się czegoś więcej była silniejsza od kulturowych i społecznych zakazów.

Wiele ryzykował.

A kiedy już doszło do spotkania i nadzieja Nikodema zdawała się spełniać. Kiedy wszystko wskazywało na to, że wreszcie dowie się czegoś bezpośrednio a nie za sprawą zauszników, kiedy już, pokonawszy lęk wynikający ze znajomości możliwych konsekwencji, stanął twarzą w twarz z Jezusem... Spotkał go zawód.

Nie dość, że Jezus okazał się być nieczułym na nazwanie go, przez Nikodema, Nauczycielem, co samo w sobie było oznaką wielkiego szacunku i uznania, to Chrystus potraktował go zdumiewająco.

Do żadnej rozmowy, wymiany zdań i myśli nie doszło. I nawet jasne przyznanie przez tego faryzeusza, że Bóg może zstąpić między ludzi i, że syn cieśli wydaje mu się mieć Boga po swojej stronie, nie skłoniło go do uznania, zadowolenia, życzliwego uśmiechu. Nie wywołało żadnej, spodziewanej, reakcji.

Padły za to słowa absurdalne. Nikodem dowiedział się, że nikt kto się na nowo nie narodzi, nie ujrzy Królestwa Bożego. Faryzeusz zgłupiał do szczętu. Tak, że na paradoksalną tezę wypowiedzianą przez Chrystusa odpowiedział infantylnym pytaniem. Zdurniał do szczętu.

Nie wiemy ile trwał stan zacukania Nikodema. Nie wiemy jak pokaźny był wytrzeszcz jego oczu. Ale zdziwienie musiało być ogromne. I nie było, tej nocy, jedynym... Bo wyjaśnienie Jezusa czym jest nowe narodzenie niczego Nikodemowi nie wyjaśniło. Ale dało mu wielkie pole do myślenia. Bo Chrystus wyraźnie oddzielił narodziny z ciała od narodzin z ducha co samo w sobie musiało doprowadzić rabina do pomieszania zmysłów i poważnego iskrzenia na stykach synaps.

Ale z tym problemem Nikodem musiał poradzić sobie sam. Musiał po pierwsze zrozumieć a, po drugie, świadomie i samodzielnie, przyjąć.

Lub odrzucić.

I do dziś nic się nie zmieniło. Chrześcijaństwo jest zasze świadomym i dobrowolnym wyborem człowieka.

Jeżeli nie jest, nie jest chrześcijaństwem. Jest jego karykaturą. Dziś zatopioną i zakorzenioną w tradycji z przemożną siłą kształtującą samoświadomość tak wielu z nas.

Podobne artykuły


11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 644
11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 622
10
komentarze: 7 | wyświetlenia: 721
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 637
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 865
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 598
9
komentarze: 36 | wyświetlenia: 564
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 430
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 402
9
komentarze: 18 | wyświetlenia: 491
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 672
9
komentarze: 34 | wyświetlenia: 452
9
komentarze: 124 | wyświetlenia: 466
9
komentarze: 10 | wyświetlenia: 769
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 413
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  epegeiro,  29/11/2012

Jan 3:5 Jezus odpowiedział: "Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego.
Jan 3:6 To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem.
Właściwie Jezus tu niczego nie wyjaśnia Nikodemowi.Operuje jakimiś abstraktami...
Jak i kiedy następuje narodzenie z ducha? Czy autor tego artykułu doświadczył tego "faktu" Jeśli tak to w jaki sposób? I w czym to się przejawia?

Pomalutku...

Pozdrawiam:-)

Bardzo ciekawa postać.

Tak. Fascynująca. Zwlaszcza kiedy uświadomimy sobie w jakich "rejestrach orbitował" i jak, jego świat legł w gruzy by stać się innym światem.

Pozdrówka

  ewfor  (www),  29/11/2012

Ciekawa i interpretacja i porównanie.

  Bar_ka  (www),  30/11/2012

W kwietniu tego roku , po Wielkanocy pisałam :
Problemem współczesnego człowieka nie są fakty, problemem nie są dyskusje o faktach.
Chrystus żył, zmartwychwstał, Chrystus nadal żyje.
Kluczem jest ludzka reakcja na Jezusa, jego naukę, śmierć czyli odkupienie i Zmartwychwstanie.
Wiecej: http://eiba.pl/ ...  wyświetl więcej

Barko, Wszelki Duch! Gdzie ty się ukrywałaś? Miło cię usłyszeć:)))

  Bar_ka  (www),  30/11/2012

Mi miło, że mnie jeszcze pamiętasz :) Troszkę zmieniłam miejsce zaglądania, ale nie mogłam się opanować, aby nie wyrazić swego uznania Grzegorzowi.

Grzesiu też się dopiero co pojawił po długiej niebytności :)

Witam i ja Was, dziewczyny kochane, serdecznie:-)
Pozdrówka!

Tak jak nagle pojawia się ta postać Nikodema (i to tyko w Ewangelii Jana) tak też szybko znika z kart biblii.
W Ewangelii Jana pojawia się jeszcze w 2 miejscach.Pierwszy raz kiedy przed swoimi kolegami po fachu broni Jezusa:
Jan 7:50 Odezwał się do nich jeden spośród nich, Nikodem, ten, który przedtem przyszedł do Niego:
Jan 7:51 "Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wp ...  wyświetl więcej

Bedzie i o tym, pomalutku...
Pozdrawiam

Jak zawsze artykuł autora rodzi refleksje i pytania,gratuluję!A co to dusza-o której tak bełkoczą w kosciol;ach,,a zaczęło się Nikodema? ...Gdzie ma siedlisko u Rydzyka,Komorowskiego,Tkaczyńskich... w tym samym miejscu jak u bezdomnego?Pozdrawiam

Grzegorzu, świetna puenta.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska