Login lub e-mail Hasło   

Rosyjski waria(n)t

Mieszkańcy krajów Zachodu postrzegają Rosję jako kraj, w którym odbywają się niezwykłe dla ich życiowego doświadczenia rzeczy. W którym rozwój wydarz...
Wyświetlenia: 1.788 Zamieszczono 01/12/2012

Mieszkańcy krajów Zachodu postrzegają Rosję jako kraj, w którym odbywają się niezwykłe dla ich życiowego doświadczenia rzeczy. W którym rozwój wydarzeń mogą pójść absolutnie niespodziewanie. Rzeczywiście, w Rosji często odbywa się to, co bardzo rzadko zdarza się w jakimś spokojnym europejskim kraju. O jednym takim wypadku z mojego życia Wam i opowiem, drodzy moi czytelnicy.

Moskwa, 1995 rok. Ciepły czerwcowy dzień. Ja, student Moskiewskiego technicznego uniwersytetu, przyszedłem do kolejowego dworca, żeby spotkać moją młodszą siostrę z jej szkolną przyjaciółką. Przybył pociąg z Sewerodwińsku. Szesnastoletnie dziewczyny wyfrunęły z wagonu i radośnie mnie witały: ich po prostu rozpierało od chluby i szczęścia. Przecież to oni, po raz pierwszy w życiu bez towarzyszenia dorosłych, podołały ponad tysiąca kilometrów i przyjechały do Moskwy. Ze śmiechem i żartami schodziliśmy w metro, rozmieściliśmy się na platformie. I tu wesoły nastroj przyjaciółki mej siostry zmienił się na zaniepokojony, dziewczyna raptem gorzko zapłakała. Ona powiedziała nam okropną nowinę, że zostawiła w wagonie kurtkę, w kieszeni której były pieniądze. Popatrzałem na zegar: przeszło już ponad dwadzieścia minut po przyjściu pociągu i praktycznie nie ma szans na to, że on jeszcze stoi u dworca. Srogim głosem rozkazałem dziewczynom czekać mnie i donikąd nie odchodzić. I pobiegłem, co było sił, wstecz do dworca.

Wybiegłem na platformę. Pociąg, co nabrał już szybkość, był widoczny tylko w dali. Dobiegłem do końca bezludnej już platformy i zatrzymałem się, rozmyślając o tym, co teraz mam czynić. I tu zauważyłem lokomotywę, która dostarczyła nasz pociąg do Moskwy, a teraz powoli poruszała się w kierunku remizy. Stając na skraju platformy, podejmuję rękę w ten sposób, jak to czynią, aby zatrzymać  samochód. Na moje lekkie zdziwienie, lokomotywa zatrzymała się. Skoczyłem na drogi kolejowe, wskoczyłem do kabiny lokomotywy. Szybko wyjaśniłem sytuację maszyniście i jego pomagierowi. Na co maszynista, rosyjski chłopiec, mi powiedział: “Spokojnie, Kapitanie. Będziemy dogoniły.” I lokomotywa raptem pojechała bardzo szybko, przeskakując z jednej kolei na inną. Dogoniliśmy pociąg na punkcie mycia, gdzie on powoli przechodził przez strumienie wody. “Oto Twój pociąg”, - powiedział maszynista. “Dalej działaj sam.” Z duszy podziękowałem chłopaków i pobiegłem szukać wagon, w którym jeszcze niedawno jechały moje dziewczyny.

Oto on, czysty! Skoczyłem na podnóżek, lecz drzwi są zamknięte. Pukam w ich, co mam sił, ale na próżno: konduktorzy mnie nie słyszą. Jadę, trzymając się za poręczy. A pociąg już zwiększył szybkość, przejeżdżając po terytorium Moskwy. Biała koszula od wiatru u mnie rozdymała się pęcherzem. Ludzie na ulicach witały mnie, myśląc, że trwają nakręcenia jakiegoś filmu. Lecz mi i tu powiozło: chłopiec-konduktor wysunął głowę w otwarte okno i zobaczył mnie. Przez minutę, do drzwi wagonu podchodzi pani konduktor. Ona śmieje się, będąc pewna, że nad nią pożartowały. Ale zobaczywszy mnie ze zewnętrznej strony drzwi, ona blednie i natychmiast otwiera. Jak to dobrze, że drzwi wagonów otwierają się do wewnątrz!

Pani konduktor mówi mi, że jestem pełnym idiotą. Zgadzam się z nią i objaśniam przyczynę mojego chuligańskiego uczynku. Po niedługich rozważaniach, pani konduktor wspomina, że kurtkę wziął jeden z towarzyszy podróży moich dziewczyn. Ona poradziła mi odwołać się do oddziału milicji przy dworcu. Co i zrobiłem, wróciwszy wstecz na podmiejskim pociągu. Lecz w tym oddziale milicji nade mną tylko pośmiały się, i tyle.

Oto detektyw! Kto to wziął kurtkę? Niewiadomy towarzysz podróży, pani konduktor czy pracownik milicji? Lecz mnie to już mało niepokoiło. Dziewczyny były szczęśliwe, że wróciłem nieuszkodzonym. O moich przygodach im nic nie opowiedziałem.

Ilustracja z internet-źródła z wolnym dostępem.

Podobne artykuły


17
komentarze: 107 | wyświetlenia: 2250
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1134
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1075
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 583
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 804
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 502
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 690
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 629
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 652
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 995
10
komentarze: 9 | wyświetlenia: 512
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Typowe entuzjastki.

  jotko49,  01/12/2012

Liczyłem na Happy end w większym formacie, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Wszak nauczka że i okazywanie szczęścia należy dozować rozważnie, nie poszła dziewczynom mam nadzieję w las. Pozdrawiam Dimka ;)

"Wszak nauczka że i okazywanie szczęścia należy dozować rozważnie, nie poszła dziewczynom mam nadzieję w las."

Nie, zrozumiale:) Przez pewien czas dziewczyny pojechały dalej, ponieważ w Moskwie były dopiero tranzytem. Dziękuję Ci, Druhu Jotku!

Z braku możliwości postawienia punktu za odwagę, stawiam punkt za artykuł. :-)
Molodec!

Co ja? To Ci, mój Druhu, trzeba dać medal "Za Odwagę" :)

  eugen,  02/12/2012

Podróż przez Polskę - pociąg dalekobieżny. Do przedziału wchodzi małżeństwo anglików, taszczą ze sobą cztery walizy. Wychodzą do Warsu i po pewnym czasie wracają. Mężczyzna liczy walizy... OK. Koniec ich podróży - mężczyzna liczy walizy...OK , wysiadają uśmiechnięci dziękując za przyjemną i szcześliwą (nic nie zginęło) podróż.
Brak u dziewcząt organizacji - zginą w pazernym i nieczułym świe ...  wyświetl więcej

Bardzo Ci dziękuję, Eugeniu!
Mój artykuł - o narodowych właściwościach Rosjan. Bo mamy skłonność natychmiast rzucać własne sprawy i zaczynać rozwiązywać cudze problemy, nawet małostkowe. Plus nasz zwyczaj iść do końca, nie patrząc ani na co, łatwo ryzykujemy własnymi życiami. I to nawet wtedy, kiedy jesteśmy trzeźwe. :)

Pozdrawiam serdecznie!

  eugen,  03/12/2012

Hej, to nie była aluzja do tego, że Polacy to złodzieje. To była osobista moja obserwacja organizacji tej pary. Ona odpoczywała a jej towarzysz pilnował bagaży. Był to pociąg Intercity wagon 1 klasy z rezerwacją miejsc.
Pozostali pasażerowie nie czuli się obrażeni lecz rozbawieni tym humorystycznym głośnym liczeniem od 1 do 4.
Para miała dobre ponad 60 lat.

  eugen,  02/12/2012

Takich cech Polakom też by się to przydało. Na razie grzebiemy się w "gnoju" pozostawionym nam jako "spuścizna po wspaniałych przywódcach".Dawno temu decydenci zabrali prawowitym właścicielom majątki , rozdzieli lub sprzedali (nikt ich z tego nie rozliczył) a my teraz wszyscy mamy spłacać. Pierwszy załatwił sobie "zwrot" kościół - pozornie ma słuszność ale to były dary nie opodatkowane od takich j ...  wyświetl więcej

Drogi Eugeniu!
Spróbuję sformułować to, jak widzę rozwiązanie problemu, który masz na myśli. Po pierwsze, trzeba przyjąć następne twierdzenia.
1. Działania, zrealizowane w czasach ogólnego okrucieństwa i zdziczenia, nie można rozpatrywać z pozycji współczesnych moralnych norm, charakterystycznych dla długotrwałego pokojowego czasu. Te działania można rozpatrywać tylko w kontekście ws ...  wyświetl więcej

  eugen,  02/12/2012

Mądre i rozsądne prawo. Nic dodać i nic ująć. Nie można wciąż wracać do historii czyli stać w miejscu, zamiast starać się zrobić wszystko aby to co było okrutnego i nie sprawiedliwego w przeszłości, nigdy więcej się nie powtórzyło w przyszłości - Plus dla Twojej ojczyzny.

Tak!
Na tej pozycji trzeba stać i Polsce. Jeśli coś kiedyś złe i było, to lepiej uznać. Bo, jeśli zaprzeczać fakty, przekładać odpowiedzialność na innych czy szukać sobie uniewinnienia - będzie tylko gorzej. Będą zadziobywali. Lecz przyznawszy się, trzeba odrzucać każde próby postawić Twój kraj do niekorzystnego stanu. I tu już moralne prawo na Twojej stronie.

  eugen,  04/12/2012

Oglądałem z zaciekawieniem Twoje miasto no i oczywiście kobiety - miasto i kobiety zrobiły na mnie bardzo pozytywne odczucie. Daleka północ ale jaka kultura! Pozdrawiam serdecznie z Polski z ukłonem dla Waszych kobiet, inteligencji oraz prezentowanej kultury i wiedzy. Eugen

Drogi Eugeniu!
Z całego serca dziękuję Ci za dobre słowa! Jeśli będzie możliwość, przyjeżdżajcie do nas z wizytą:)

  eugen,  05/12/2012

Popatrzyłem na trasę, to ogrom kilometrów Nowy Sącz (Polska) - Severodvinsk (Rosja). Miło nam za taki szczery
typowy akcent rosyjskiej gościnności. Pozdrowienia - może kiedyś?

Drogi Eugeniu,
jesteś z Nowego Sączu?!

  eugen,  09/12/2012

Tak Дмитрий , Nowy Sącz - tam skąd pochodzi zaspół Lachy Sądeckie.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska