Login lub e-mail Hasło   

Postscriptum do art.: - "Obcy - o co tu chodzi?"

Wynurzenia dodatkowe.
Wyświetlenia: 684 Zamieszczono 05/12/2012

Postscriptum do artykułu: - „Obcy – o co tu chodzi?”.

 Również tekst lekko zmieniony, umieszczony ok. 2 lat temu na WM.

  

Każdy z nas, szukających sensu i ładu w tym oszalałym świecie, ma zapewne za sobą tony przeróżnej literatury, lata przemyśleń, tysiące godzin dyskusji. Wreszcie wykształciły się powolutku w każdym z nas jakieś prywatne, osobiste i zamazane szczątki całości, jakieś choćby poszlaki, hipotezy, teorie. Jednak pewności żadnej mieć nigdy nie będziemy - pozdychamy w nieświadomości. I to, jak mi się zdaje, jedyna, z gruntu słuszna konstatacja.

 

Zazdroszczę w tym miejscu tym, którzy posiadają zdolność, dar wiary (religijnej), którzy może i poszli łatwiejszą drogą, niejako na skróty, ale też i rozumiem ich całkowicie. Po kiego grzyba tak się ciągle męczyć - kombinować, szukać, wątpić, roztrząsać? Lepiej przyjąć (na wiarę) jakiś sprawdzony cywilizacyjnie i społecznie, uroczy Dogmat, wdrożyć go mentalnie na stałe i... po prostu żyć. To samo tyczy ateistów. Też mają pod tym względem jasno poszufladkowany porządek i święty, nieskomplikowany spokój.

 

Ja tak nie umiem - ciągle szukam dowodów, silniejszych poszlak, poważniejszych hipotez, racji. Ciągle brakuje mi dyskusji, wymiany poglądów, szczegółowego roztrząsania różnych pomysłów. I co? Czy znajduję wreszcie właściwy kierunek? Ależ skąd - jasne, że nie! Podobnie zresztą mają ci liczni pobratymcy "w bólu i udręce", również z tego Portalu.

 

A więc, co by nie wyjść na idiotę większego niż jestem, może najwyższy czas wyciągnąć wreszcie z tych bezowocnych poszukiwań jakiś wniosek? Zwieńczyć ten syzyfowy trud czymś konkretniejszym, w miarę ostatecznym? Opanować jakoś i ukierunkować ten nieustający zamęt podczaszkowy i dyskomfort?

 

Tak jest. Jedyny więc w miarę przekonujący wniosek, po tylu latach bezowocnego zgrzytania tych wszystkich trybików, może być tylko jeden; - świat w swej naturze mistycznej, w zakresie sensu i celu istnienia, w kwestii genezy, być może Boskich mechanizmów działania, w swojej istocie, powiedzmy to – konstrukcyjnej - jest NIEPOZNAWALNY!

 

Abstrahuję tutaj od swoich własnych mikro zdolności poznawczych - tak niestety mają wszyscy, próbujący (od tysiącleci) te NAJWAŻNIEJSZE w końcu, podstawowe i jedynie interesujące kwestie zgłębić. To jest zauważalna aż nadto, odwieczna prawidłowość - jak prawo fizyczne - NIEPOZNAWALNOŚĆ. Być może celowa, ale i to, czy zwłaszcza to, pozostanie chyba na zawsze niewiadomą.

Ja wiem, że problem jest gigantyczny, że to nie są pytania o np: naturę koła (choć i tutaj jest pewna intrygująca tajemnica - liczba Pi), że fizyka kwantowa, współczesna biologia, genetyka, matematyka, kosmologia wreszcie, coraz bardziej zatrącają o mistykę, jednak wydaje mi się, jestem przekonany, iż natura, najgłębsza istota świata, z założenia niejako, są nie do ustalenia. A więc?

 

A więc, jeżeli rzeczywiście traktować tę niepoznawalność jako immanentną, najbardziej (dla nas) istotną i skrajnie przy tym dziwną, wyglądającą często na uparcie i... złośliwie nam się objawiającą cechę rzeczywistości, być może gwarantującą tzw. "wolną wolę", to musimy zastanowić się nad konsekwencjami jej istnienia. Jedną z nich może być ta: - nigdy nie będziemy w stanie z bezdyskusyjną pewnością ustalić, czy Bóg, jako Sprawca i Miłosierny Zarządca tego i innych światów, Całości, istnieje, czy też nie. O ile, jeżeli jednak istnieje, nie zechce nam się ujawnić.

 

Ale i wtedy, gdy jednak zechce, no cóż, możemy takie hipotetyczne, skrajnie nawet spektakularne, cudowne w swej istocie Ujawnienie, odczytać np: jako niezwykle rzadki przejaw, wybryk, zwykłych przecież sił natury, czy manifestację obcej, kosmicznej technologii. Wspaniałej czy strasznej, przerastającej naszą o kilka rzędów wielkości, jednak tylko fizycznej, prędzej, czy później, poznawalnej technologii. Obcej, ale w gruncie rzeczy swojskiej, gdyż pochodzącej z tego samego, mniej lub bardziej materialnego, wyjaśnialnego świata.

 

Do tego doszliśmy z pomocą naszej nauki, liberalnego myślenia, wolności postrzegania. Nie mówię, że to źle, ale co miałby uczynić Prawdziwy Bóg, żeby być odczytanym jednoznacznie? Musiałoby to być coś rzeczywiście niesłychanego, ewidentnie Boskiego, i na skalę masową, np: wskrzeszenie wszystkich zmarłych, a następnie zapewnienie im wyżywienia, mieszkania i utrzymania. Coś o Niebo (!) ponad zwykłe, banalne już UFO.

 

Choć pewnie i tak znaleźli by się kombinatorzy (ja jako pierwszy), upatrujący w takich wydarzeniach owszem, cudownej, zewnętrznej ingerencji, ale niekoniecznie Boskiej, tej Prawdziwej. Mogłyby to spowodować np: bóstwa, byty wyższe, które z sobie tylko wiadomych powodów demonstrują nagle takie możliwości, podczas gdy na co dzień, od tysiącleci, zajmują się nami jako Hodowcy, Eksploatatorzy lub tylko Obserwatorzy?  

 

I znowu mielibyśmy sytuację niepoznawalności, czy nierozpoznawalności, co na jedno wychodzi, Boskich aspektów tej rzeczywistości - jej najgłębszej natury; duchowej, czy tylko materialnej? Jednak w końcu można do cna zwariować na tym pokręconym rozdrożu.

 

KONIEC.

1212

Podobne artykuły


11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 629
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 652
10
komentarze: 7 | wyświetlenia: 731
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 616
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 643
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 870
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 418
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 409
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 682
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 571
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 664
9
komentarze: 12 | wyświetlenia: 585
9
komentarze: 34 | wyświetlenia: 457
9
komentarze: 18 | wyświetlenia: 496
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 435
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska