Login lub e-mail Hasło   

Pokój ludziom dobrej woli

O absurdzie wojny jako takiej, a polsko-polskiej w szczególności.
Wyświetlenia: 1.551 Zamieszczono 10/12/2012

Widziałem to na jakimś filmie, którego akcja działa się we Francji w czasie I wojny światowej, aczkolwiek opisywana historia wydarzyła się naprawdę. Był rok 1917. Wrogie armie zaległy naprzeciw siebie w zimnych, błotnistych okopach. Niemców i aliantów dzieliły zasieki z drutu kolczastego i kilkaset metrów ziemi niczyjej. Trwała bezwzględna wojna pozycyjna. Każdego dnia ginęły tysiące żołnierzy po obu stronach frontu.

Aż nadszedł 24 grudnia, Wigilia Świąt Bożego Narodzenia, dzień, w którym tęsknota za domem, rodziną, wspólną kolacją, ciepłem musiała być szczególnie dotkliwa dla żołnierzy od miesięcy umęczonych wojną, zimnem, wilgocią, smrodem, chorobami, niepewnością jutra i szerzącą się wszędzie śmiercią.

Nagle dokładnie o 22.30 Niemcy wstrzymali ostrzał artyleryjski. Alianci spodziewali się ataku, może nawet z użyciem gazów bojowych, albo walki wręcz na bagnety. Ale nic się nie działo. Alianci też przestali strzelać. Zapadła od dawna niesłyszana cisza. Potem gruchnęła  niesamowita wieść — Niemcy poprosili o rozejm na czas Bożego Narodzenia!

Tuż przed północą ogłoszono zawieszenie broni. Żołnierze po obu stronach rozświetlali ciemności nocy racami, wychodzili z okopów, bez hełmów i broni. Ktoś zaintonował „Cichą noc, świętą noc”, inni podchwycili i wkrótce kolędę śpiewali już wszyscy, po niemiecku, francusku, angielsku.

Po chwili rozmontowano zasieki. Żołnierze zaczęli wychodzić na ziemię niczyją i dochodzić do jeszcze przed chwilą wrogich stanowisk przeciwnej armii. Witali się ze sobą jak starzy dawno niewidzący się przyjaciele. Rozmawiali, śmiali się, przebierali w cudze mundury. Nawet zaczęli dawać sobie jakieś drobne prezenty, jedzenie.

Tej nocy nikt nie spał, ale nie ze strachu przed atakiem, a z radości płynącej z chwili pokoju — przedsmaku przyszłego raju. Ten pokój trwał do południa następnego dnia. Potem zaczął padać śnieg. I znów zaczęła strzelać artyleria. Ludzie znów zaczęli ginąć setkami i tysiącami.

Żadna inna scena nie mogłaby lepiej oddać absurdalności wojny czy nawet żywienia do siebie nawzajem wrogości. 

Przed Polakami kolejne Święta Bożego Narodzenia. Dla większości z nas, nawet niewierzących czy wierzących inaczej, to szczególny czas. Wszystko jakby zwalnia, uspokaja się. Na ulicach dużo mniej samochodów. Na chodnikach dużo mniej ludzi, a jeśli są, to raczej spacerują niż biegną, jak to bywa na co dzień. Myśli wszystkich skupiają się na swoich bliskich, na wspólnych posiłkach. Myśli wielu biegną jeszcze ku Bogu, by rozważać cud narodzin Syna Bożego, nazwanego w Biblii Księciem Pokoju, Jezusa Chrystusa.

W naszym umęczonym i trawionym nieustanną wojną polsko-polską kraju nastanie czas rozejmu. Już niedługo jakiś kapelan odwiedzi Sejm. Parlamentarzyści wrogich obozów opuszczą na chwilę swoje okopy... Ups! Chciałem napisać — ławy poselskie. Będą się łamać opłatkiem, składać sobie życzenia. Będą uściski, pocałunki, rozmowy, dobre słowo, serdeczny śmiech. Może nawet uścisną się liderzy partii rządzącej koalicji z liderami opozycji, a może nawet ich rzecznicy prasowi...

Rozmarzyłem się. Ale chciałbym, żeby ten rozejm trwał i trwał; żeby nie skończył się zaraz po Nowym Roku. Panowie — chciałoby się powiedzieć do liderów życia politycznego — nie jesteście już tą walką zmęczeni? Bo my tak! Przed nami wszystkimi cięższy niż wszystkie poprzednie lata kryzysowe rok 2013. Łatwiej będzie nam go przetrwać w spokoju. Potrzeba tylko, aby Wasza „wola polityczna” stała się „dobrą wolą” — co jako w większości chrześcijanom nie powinno Wam sprawić szczególnej trudności. W końcu Jezus Chrystus każe nam miłować nawet naszych nieprzyjaciół.

Adresatom powyższego apelu i wszystkim Czytelnikom życzę, nie tyle wesołych i spokojnych Świąt, ale żeby ta radość i pokój nie skończyły się wraz z tymi Świętami, ale aby trwały jak najdłużej, aż do prawdziwego powrotu Jezusa Chrystusa, Księcia Pokoju.

Andrzej Siciński

[Artykuł ukazał się jako felieton wstępny w miesięczniku „Znaki Czasu” 12/2012].

 

Podobne artykuły


24
komentarze: 18 | wyświetlenia: 2152
14
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1592
22
komentarze: 13 | wyświetlenia: 3528
32
komentarze: 23 | wyświetlenia: 4401
31
komentarze: 13 | wyświetlenia: 3326
31
komentarze: 10 | wyświetlenia: 5890
26
komentarze: 23 | wyświetlenia: 3758
25
komentarze: 15 | wyświetlenia: 4257
28
komentarze: 59 | wyświetlenia: 17163
22
komentarze: 17 | wyświetlenia: 4224
21
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1434
20
komentarze: 15 | wyświetlenia: 2507
22
komentarze: 21 | wyświetlenia: 5791
21
komentarze: 18 | wyświetlenia: 4283
 
Autor
Artykuł



  greenway,  10/12/2012

Jakie to piękne przesłanie - Pokój Ludziom Dobrej Woli. I dodam jeszcze - Pokój niech będzie z Nami Wszystkimi. :)

  antyk,  10/12/2012

Rozumiem twoje przesłanie ale to mrzonki. Będzie co raz gorzej.

I have a dream... :-)

  antyk,  10/12/2012

ja niestety nie, choć teżbym tak chciał, ale za przesłanie dziękuję i nawzajem.

  swistak  (www),  10/12/2012

Walczą z nami uzurpatorzy polskości, z obcymi korzeniami, ideami interesami, ale majacy obywatelstwo i paszporty Polskie. Kiedyś nazywano to piątą kolumną. Będą walczyć do zniszczenia ostatniego patrioty powiększając liczbę emigrantów. Liczenie na pokój to mrzonka w sam raz dla leminga

Leming...? Ale się uśmiałem:-) Nie spełniam zdecydowanej większości kryteriów leminga z "Alfabetu leminga" Roberta Mazurka, z pierwszym najważniejszym - nie czytam GW.

  swistak  (www),  10/12/2012

ale artykuł kwalifikuje się do wybiórczej, na pierwszą stronę, co pewnie jest znakiem czasów ostatecznych. Pokój Jezusa dotyczył serc a nie polityki !

Dziękuję za komplement, że mój art nadaje się na pierwszą stronę jakiejkolwiek gazety poza moim czasopismem:-)

  swistak  (www),  10/12/2012

Jezus kazał kochać grzeszników, czyli jego nieprzyjaciół, by do końca mogli sie zbawić. Ci co szydzą z tego zapominają o niezgodzie chrześcijan na grzech. Bandytę co przyjdzie zabic moja rodzine moge pokonać obezwładnić i zabić. Jezeli go rozbroję, albo będzie ranny na pewno daruje mu życie a nie swoje mienie i swoje zycie, bo go kocham !

  Amicus,  11/12/2012

Tak, to frontowe "zatrzymanie czasu" rzeczywiście miało miejsce, słyszałem o nim z kilku źródeł.
A co do samej wojny, to jest ona zdecydowanie najstraszniejszym i najbardziej tragicznym doświadczeniem jakie może spotkać człowieka i całą ludzkość. Poza tym - gdyby tak na chwilę "zawiesić" uczucia, emocje, i spojrzeć na to "chłodnym okiem" gdzieś z zewnątrz - wojna jest także NAJGŁUPSZYM ze w ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska