Login lub e-mail Hasło   

O bogatym pijaństwie

czyli spowiedź fanki koncertów o wizycie w klubie...
Wyświetlenia: 1.740 Zamieszczono 10/12/2012

Sobota. Zamiast zagrzewać pierwszy rząd pod sceną, szykuje się na mini koncert w klubie nocnym. Nie wiem czego się spodziewać i to jeszcze bardziej mnie ekscytuje. Większość nastolatek w moim wieku, co tydzień zalicza party w owym klubie. Mnie to nigdy nie kręciło, gdyż zawsze wolałam zagrzewać pierwsze rzędy przy żywej muzyce.

Zrobiona, ubrana w dżinsy, adidasy (bo wygodnie się auto prowadzi), jakiś sweterek - wraz z koleżanką w glanach - ruszam. Pakujemy, szukamy tego klubu i widzimy. Moje oczy doznają szoku widząc jaka to melina. Melina na zewnątrz. Sypiąca się kamienica, okna zamalowane, zardzewiała brama… Pierwsza myśl: spieprzajmy stąd. Jednak zostajemy.

Wchodząc do klubu witają nas panowie ochroniarze. Troszkę dziwnie patrzą, jednak ja się im nie dziwię. Dwie panienki pomyliły kluby chyba. Pozostawiamy za sobą panów ochroniarzy i wchodzimy dalej. Tam przepiękny wystrój. Typowo klubowe elementy, jednak gdyby je zdjąć to mogłoby być ciekawe miejsce. Siadamy, zamawiamy drinki (ja bezalkoholowy bo kierowca) i obserwujemy.

Moje obserwacje głównie dotyczyły ludzi oraz ich zachowania. Zawsze rockowi ludzie byli postrzegani za pijaków, flejtuchów, brudasów nieumiejących się zachować na salonach. Bo na salonach przecież pełen savoir-vivre. Za takie salony, wśród młodzieży, uważa się owe kluby. Panie na szpilkach, wymalowane, zrobione… bez skazy. Panowie w lekko eleganckim stylu: marynarka, buty lakierkowe (jak to się nazywa nie mam pojęcia), wypsikani perfumami. O cudownych zegarkach nie wspomnę.

Tak ich obserwowałam. Ludzi idealnych i bez skazy obyczajowo-kulturowej. Mieli w dłoni drinki, kontemplowali, śmiali się i tańczyli. Po dwóch godzinach był to zupełnie inny obraz. Zaczęłam tęsknić za piwem, knajpą trzy ulice dalej, gdzie pachnie ziołami, kadzidłami i leci spokojna muzyka. Mianowicie obraz po dwóch godzinach kreował się dość skażony. Panie z 5 drinkiem w ręku, panowie łapiący, wkładający ręce gdzie nie trzeba. A taniec był raczej grą wstępną niż flirtem.

I w tym momencie pomyślałam: czym oni różnią się ode mnie? Osoby, która woli piwo, koncert  i przyznaje się do swojej nieidealności.  Oni na mnie patrzyli jak na intruza. Nie miałam szpilek, nie byłam pijana, nie tańczyłam nawet. Czułam jedynie zażenowanie i ich wyższość nade mną. Oni różnią się jedynie kłamstwem, które mają w sobie. Kreują się na idealnych i lepszych, bo bogatych. Jednak tak samo jak zwykły zjadacz chleba upijają się i zataczają. Jedyne czego mi żal to tgo idealnego makijażu u pań bez skazy… bo ładny był.

 

Na zakończenie pytanie do pań: Jak długo można malować się błyszczykiem? Zauważone w toalecie, że 3,5 minuty to mało. Na sam błyszczyk…

www.wypisana.pl 

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 2051
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1767
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1176
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1084
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1027
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1004
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 360
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1079
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 750
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 936
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 923
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 631
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Dziękuję za bardzo interesujące spostrzeżenia.

Nie wiem czy 3,5 minuty na błyszczyk to dużo czy mało. Natomiast zawsze mnie zastanawiało po co Wy (kobiety) chodzicie do tej toalety parami i co tam robicie? A jak już łaskawie opuścicie ją po kilkunastu minutach to czasem słychać - Poczekaj, jeszcze się załatwię...o_O Masakra. Ciekawy artykuł. Pozdrawiam

To właśnie Pan wie co kobiety robią;) Samo malowanie błyszczykiem 3,5 minuty to długo... ;) A reszta! Oczy, podkład, włosy... Kilkanaście minut zejdzie.

  Areva,  13/12/2012

Dla mnie też jest głupie łazić parami do kibla i jeszcze zapomnieć się załatwić. Ten świat jest dla mnie strasznie obcy. Jak idę do kibla to wiem co chcę i po co idę do kibla. Chodzę sama.

Jak dobrze, że nie bywam w klubach... Wolę piwo z przyjaciółmi, zapach kadzidełek i nade wszystko, wygodne buty na nogach;)

Zdecydowanie również wole! Po prostu klimat klubu nie pasuje mi... byłam, spróbowałam z własnej woli ale nie... To nie to... Jeśli Pani chce nowych doświadczeń to to dobra myśl... jednak jeśli jest dobrze jak jest to nie próbować;) Pozdrawiam!

  liwa,  11/12/2012

żeby pić wóde i koniaczek z przyjaciółmi, trzeba mieć przyjaciół a nie tylko gadać po próżnicy...

  jotko49,  11/12/2012

Teraz to już chyba zaśniesz spokojnie,
skoro sobie postrzelałaś na tej samotnej wojnie.
Patrząc w lusterko chlapnij sobie, lecz nie mlaskaj,
potem łezkę otrzyj, tylko się nie "pochlastaj"

Mam przyjaciół. Właśnie z nimi wychodzę oblewać urodziny. Dziękuje za komentarz.;) Bardzo konstruktywny! Pozdrawiam!;)

  grazaa,  11/12/2012

Zawsze wolałam muzyczkę na żywo, w czyimś albo swoim wykonaniu. A kluby... nie bywam, nie pasują do mnie :)

  Amicus,  12/12/2012

Na czym grasz? :)

  grazaa,  12/12/2012

Grywałam w dawnych czasach przede wszystkim na pianie, teraz już tylko dla przyjemności... A w wolnych chwilach syna słucham :)
http://www.youtube.com/watch?v(...)WMSUYHI

  ,  13/12/2012

Sam odwiedzam podobne kluby (większe i bardziej anonimowe), chodzę tam dlatego, że czuję się jak człowiek pierwotny w tańcu przy ognisku. Chcesz tańczyć- tańcz, pić - pij, chcesz palić - pal, przytulać- przytulaj. Kiedy alkohol już szumi w głowie zaczyna się totalna amerykanka, robisz to na co nie możesz sobie pozwolić zwykle.
Taki zawór bezpieczeństwa bo co człowiek to inne potrzeby. Ja tam chodzę głównie z powodu dziewczyn, reszta jest dodatkiem.

Takie miejsca są właśnie po to, żeby tam bywać i wyłączyć myślenie, a często też się nawzajem zaliczać. Tam jest zbyt ciemno, żeby dokładnie się komuś przyjrzeć i zbyt głośno, żeby rozmawiać. Znam parę osób regularnie chodzących do takich klubów i tak naprawdę oni prawie się nie znają. Mają problem z wybraniem jakiegoś prezentu urodzinowego, bo nie wiedzą, jakie ich koledzy lub koleżanki mają zain ...  wyświetl więcej

  ...,  14/12/2012

Znamy te klimaty... Masakra... Ech...

  ewfor  (www),  14/12/2012

Kluby może i są dobre dla młodych, ale ja i tak wolę zimne piwko z moim towarzystwem i to najlepiej w jakimś ogródku, gdzie cichutko pogrywa na przykład jazz. Ale jak ktoś lubi hałas głośnej muzyki i towarzystwo mało znane, to proszę bardzo. Każdy niech się bawi jak mu pasuje. Co do błyszczyku, to ja nakładam go chyba w 5 sekund, a może nawet krócej :)

Eh, ależ stronniczy tekst, aż nie wiem czy warto pisać ten koment, bo zaraz zostanę zminusowany, bo absolutnie nie zgadzam się z jego tezą.

Równie dobrze mogę napisać taki sam tekst jak to jest na koncertach, gdzie jest zwykle za głośno, na parkiecie co rusz "tańczą" pogo, a za wejście na koncert ubranym w koszule z krawatem można dostać po głowie, jak się towarzystwo podchmieli.

J

...  wyświetl więcej

@Włóczykij: Świąteczny plus dla ciebie:) Dawno nie gościłeś... Pozdrowienia Włóczykiju i spokojnych świąt:)

@Skalny Kwiat:

Dziękuję i wznajemnie. Przyjechałem 4 dni temu i jakoś tak musiałem zajrzeć ;)

@Włóczykij: To są moje przeczucia. Ja nie neguje, że na koncertach jest też nieznośnie dla niektórych. Przedstawiam tylko swój punkt widzenia. I cieszę się też, gdy ktoś się ze mną nie zgadza. Jestem młoda i staram się chłonąć wszystko co tylko mogę;) To była tylko jedna sytuacja. Ją opisałam. Być może w większości jest pozytywnie, świetnie. Ja jestem otwarta strasznie! Może to tak odczytałeś, że ...  wyświetl więcej

Rozumiem, że to Twój punkt widzenia. Jednak nie zmienia to faktu, że jest niezgodny z prawdą. To tak, jakby napisać "każdy polak to złodziej".

@Włóczykij: Każdy ma swoją prawdę...

Nawet ciekawy artykuł, prawa wizji prawda ekranu



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska