Login lub e-mail Hasło   

Stolica ante portas

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://http://odamkiczasu.blogspot.com/
W pierwszych dniach grudnia czuło się coś w rodzaju ciszy przed burzą.
Wyświetlenia: 1.030 Zamieszczono 13/12/2012

 Po blisko pół wieku bolesnych eksperymentów na żywym ciele narodu drżał w posadach na naszych oczach system społeczno-gospodarczy dumnie ogłoszony ustrojem sprawiedliwości społecznej. Ten system, który w założeniu genialnych ideologów miał zapewnić ludzkości po wszystkie czasy niczym nieograniczony dobrobyt.  Mimo buńczucznych zapowiedzi, szczodrze rozdawanych obietnic, nagłaśniania nielicznych, autentycznych sukcesów oraz głębokiego skrywania o wiele liczniejszych porażek, nie udało się. Kraj ogarniała pełzająca rewolucja.

Trwająca wiele miesięcy fala strajków i eskalacja żądań płacowych doszczętnie wyniszczyła słabnącą z dnia na dzień gospodarkę. Każdy, kto żądał więcej, większy zyskiwał poklask i podnosił poprzeczkę społecznych oczekiwań na poziom pozostający w sferze niemożliwych do spełnienia marzeń. Z dnia na dzień radykalizowała się postawa czołowych przywódców Solidarności. Na naradzie w Radomiu Wałęsa zapowiadał targanie sie z władzą po szczękach, Nikt już nie panował nad postępującą anarchią. Na większość funkcjonariuszy wszechobecnej dotąd i wszechwładnej partii komunistycznej padł blady strach.

 

 Zaśnieżona i oblodzona Warszawa szokowała mnogością antykomunistycznych napisów na murach. -Telewizja kłamie – informowały przyjezdnych liczne graffiti. Najbardziej widoczne było jednak hasło Solidarność. Przyciągało wzrok ostrą czerwienią farby. Widniało na murach, przystankach w rządowych gmachach a nawet na korytarzu przed wejściem do gabinetu ministra.- Rząd chce zagłodzić naród. Ukrywa żywność, żeby głodni ludzie zwrócili się przeciw walczącej Solidarności – głosiły wypisane hasła, których już nikt nie ścierał, nie zrywał i nie polemizował z nimi w rządowych mediach.

Ta bezradność reżymu wyglądała na mocno podejrzaną, Czuło się, że to może być cisza przed burzą. W sklepach można było zdobyć tylko chleb i mleko. W przydrożnych gospodach zabrakło nawet zwykłej wódki a za szybą chłodniczej lady tkwiła smętnie, trzęsąca się galaretka. Wysocy urzędnicy ministerstwa karnie czekali w bufetowej kolejce na skromne kanapki śniadaniowe. Dla spóźnionych zostało już tylko drożdżowe ciasto.

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 2045
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1766
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1173
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1084
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1027
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1004
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 354
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 935
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 748
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1078
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 604
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 922
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Remter,  13/12/2012

Czy ze zła może powstać dobro ? Idea zawsze jest ładna i wzniosła .. tylko do idei ludzie nie dorastają, życiowo sobie z nią nie radzą ... gdyż są zbyt zajęci sobą a zatem są zbyt subiektywni aby móc spojrzeć wyżej poza własny czub nosa..

  swistak  (www),  13/12/2012

Żaden system nie wytrzyma takiego dojenia jakie fukcjonowało w RWPG. Gierek kupił technologie, by wiecej i wydajniej produkować dla ZSRR. Dzwigi, koparki, spychacze, czołgi, transportery, statki, broń i amunicję. O zywności i reszcie nie wspominając. Nie było bezrobocia jak w Auschwitz, ale za to wyższe racje żywnościowe.

@swistak: Po raz pierwszy zgadzam się ze Świstakiem, że byliśmy dojeni przez ZSRR. Ale na litość, może by tak się zastanowić czemu do tego doszło? Czemu nikt nie wspomni konferencji w Jałcie i Poczdamie? To tam, przy bierności Anglii i Stanów (naszych wielkich sojuszników) zostaliśmy oddani pod "opiekę" Wielkiego Brata...

Po wojnie było w Polsce dużo entuzjazmu do obudowy i wzrostu gospodarczego. Niestety bezlitosny drenaż ze strony Związku Radzieckiego ponownie zrujnował kraj.Wynagrodzenia mieliśmy marne. Na pierwszym miejscu były inwestycje.Potem przyszła "Solidarność" i wspólny dorobek sprywatyzowała za grosze. Obudziliśmy się z ręką w nocniku.Dlatego tak wielki odsetek społeczeństwa nie potępia stanu wojennego.

  Remter,  13/12/2012

Zaczęło działać prawo ; co siejesz to i zbierzesz.. a więc zbiór mamy opłakany i wciąż go jako nauczki nie umiemy przyjąć..



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska