Login lub e-mail Hasło   

Prognozy na rok 2012 dla świata i Polski.

Przewidując prognozy na rok bieżący w skali światowej, nie przewiduje się dobrych wiadomości. W skali planety będzie to czas burzliwy, pełen zmian i niepokoju.
Wyświetlenia: 998 Zamieszczono 20/12/2012

Prognozy na rok 2012 dla świata i Polski.

 

Przewidując prognozy na rok bieżący w skali światowej, nie przewiduje się dobrych wiadomości. W skali planety będzie to czas burzliwy, pełen zmian i niepokoju. Jeżeli chodzi o Polskę, to zmiany te nie będą radykalne, ale ogólne bankructwo udzieli się też naszemu krajowi. Jakkolwiek rok 2012 będzie dla Polski rokiem względnego spokoju, to zmiany na wielu stanowiskach będą dosyć wyraźne. Należy mieć świadomość, że obecny stan globalizacji nie może trwać wiecznie, gdyż prowadzi on do braku granic, co powoduje przelewanie się kapitału do stref mniej uprzemysłowionych, a to z kolei jakkolwiek korzystne prowadzi do bezrobocia w państwach rozwiniętych. Przyczynia się to do frustracji, która jeżeli trwa dłużej prowadzi do nieporozumień i konfliktów w krajach jak to wyżej wskazano rozwiniętych prowadząc nawet do wojny. W krajach ko egzystencjonalnych prowadzi to do pracy niewolniczej, które są słabo wynagradzane, co jednocześnie napycha kieszenie kapitalistów prowadząc do braku równowagi dorobku wśród ludzi. Taka koegzystencja na dłuższą metę nie jest możliwa, ale nawet jednocześnie nie jest powiedziane, że akurat w roku 2012 dojdzie do takich nieporozumień, że III Wojna Światowa jest możliwa. Jeżeli się zacznie to nie w naszym rejonie, ale na Wschodzie, prawdopodobnie między Chinami i ich sąsiadami i będzie trwała bardzo krótko, a jednocześnie będzie bardzo krwawa.

W tym czasie dojdzie również do katastrofy klimatycznej spowodowanej przez ludzi. Trwałe i zaskakujące będzie natarcie i wojna Rosji z Chinami. Zgodnie z przewidywaniami Siostry Faustyny Polska w tym czasie będzie chroniona przez Miłosierdzie Boże.

Jeżeli chodzi o wojnę Rosyjsko – Chińską, to agresja wyjdzie od Chin. Po sporach granicznych Chiny dopuszczą zmasowany atak na Rosję i przepołowią ją zajmując Syberię z polami naftowymi wchodząc daleko w głąb byłego Związku Radzieckiego. Przyszłość można by zmienić, ale trzeba będzie zmienić rzeczywistość i nastawienie nie w jednym kraju, ale w skali całego globu. Jednak na pozytywne zmiany się nie zanosi, bo nawet kapłani Kościoła Katolickiego niekiedy stają się poganami w związku z podziałem świata na posłańców Światła i Antychrysta. A Bóg pokarze odstępców wiary dążąc do przywrócenia ludzkości nadziei, miłości i wiary.

Odnośnie roku 2012, to znajdzie się w nim wiele metafizycznych zmian, które nie dla wszystkich będą oczywiste i zauważalne, gdyż data ta jest zbyt często wymieniana w różnych przepowiedniach na przestrzeni ostatnich lat, a nawet jeszcze wcześniej, bo w ubiegłym dziesięcioleciu.

Musimy sobie powiedzieć, co rozumiemy pod pojęciem rok 2012. Według naukowej definicji, tzn., że tyle lat minęło od narodzenia Chrystusa, a jeżeli tak, to trzeba co najmniej 4, albo 5 lat poczekać na ten prawdziwy rok 2012, dlatego że przy przerobieniu kalendarza Juliańskiego na Gregoriański taki właśnie popełniono błąd. Po prostu przed rokiem, „0” tj. takim, w którym urodził się Chrystus umarł Herod Wielki, a przecież był współczesny Chrystusowi, który wtedy był dzieckiem uciekającym ze świętą rodziną do Egiptu, o czym zapomnieli przedstawiciele Kościoła Katolickiego z papieżem Julianem na czele. Tak więc, wszystko co ma dotyczyć roku 2012 jest przewidziane, że spełnić się może w obecnym czteroleciu, a nawet pięcioleciu, bowiem nie wiemy kiedy naprawdę narodził się Chrystus, ale wiemy w jakim czasookresie panował Herod Wielki, kiedy umarł i kiedy miała miejsce rzeź niewiniątek.

Dla mnie zupełnie niezrozumiałe jest jak mogło dojść do takiej pomyłki nawet przy niewielkiej znajomości Nowego Testamentu.

Poza tym chciałbym omówić problem sprawdzenia się, względnie niesprawdzenia się przepowiedni. Jeżeli dochodzi do niesprawdzenia, to nie świadczy to źle o osobie, która coś przepowiedziała, bo niekiedy bardzo dobrze jest, gdy przepowiednia się nie sprawdzi. Np. Matka Boska w III Przepowiedni Fatimskiej dostarczonej Piusowi XII-emu przez Siostrę Łucje Dos Santos przepowiedziała śmierć papieża Jana Pawła II, a nie zamach na jego życie. Przepowiednia się nie sprawdziła i bardzo dobrze, że do tego nie doszło, bo po zamachu Jan Paweł II żył jeszcze dość długo z pożytkiem dla Kościoła Katolickiego. Może też dlatego trzecia przepowiednia fatimska nie została w swoim czasie ogłoszona.

Odnośnie III Wojny Światowej powinna ona mieć miejsce w swoim czasie w roku 1995 i naprawdę niewiele brakowało, bo już samoloty znajdujące się w powietrzu były przygotowane do ataku jądrowego, a na Kubie były radzieckie rakiety wycelowane na Stany Zjednoczone. Do konfliktu jednak nie doszło i znowu bardzo dobrze, ale jednak do III Wojny Światowej dojdzie. W roku 1995 przepowiednia się nie sprawdziła i po raz trzeci trzeba stwierdzić, że bardzo dobrze. Podejmując jeszcze temat trzeciej Przepowiedni Fatimskiej chcę wskazać, że jeżeli przepowiednia się nie sprawdziła jak stwierdziliśmy to powyżej, to jako taka nie może uchodzić za bezwartościową, którą należałoby nie brać pod uwagę. Otóż mimo że się nie sprawdziła, to jednak gdyby była wzięta pod uwagę przez papieża Jana Pawła II, żyłby on do dzisiaj. Otóż mimo, że przepowiednia ta była bardzo stara, zgłoszona do Watykanu jeszcze Piusowi XII-emu, niebyła znana w pełnym brzmieniu Janowi Pawłowi II-emu, który dokładnie zapoznał się z nią dopiero w klinice Gemelli po zamachu, który miał miejsce 13-V-1981 rok. Jako "Totus Tuus" powinien wiedzieć, co dokładnie Matka Boska powiedziała na jego temat i wtedy jak już nadmieniono do zamachu by nie doszło. Wiemy, że Ali Agca celował w głowę, ale ponieważ papież wziął dziecko na ręce, więc trzeba było celować niżej, aby zamach zrealizować. Gdyby ponadto papież znał numerologię, to plac św. Piotra w porze zamachu byłby pusty, względnie papamobile byłoby zaopatrzone w pancerne szyby i zamach byłby po prostu nie możliwy.

Ujmując rzecz ogólnie to odnośnie tzw. przepowiedni i tak zwanego jasnowidzenia, to tego rodzaju działania różnią się od siebie od przepowiadania zwanego proroctwem. Otóż w proroctwo zaangażowany jest sam Bóg. Poprzez usta człowieka przepowiada sam Bóg i okazało się, że takie przepowiednie się nie sprawdzały i znowu trzeba podkreślić, że niekiedy było to bardzo dobrze. Tak więc proroctwo i spełnienie się go zależy od Boga, natomiast przepowiednie oraz spełnienie się jej zależy od ludzi i ich rozsądku. Jeżeli rozsądek weźmie górę i zwycięży, to nawet groźna przepowiednia się nie spełni, będzie tylko napomnieniem i przestrogą, więc jest przydatna i potrzebna nawet do opamiętania.

Odnośnie III Wojny Światowej to po co spieszyć się z Armagedonem, jeśli astrofizycy podają, że do końca tego świata w warunkach naturalnych mamy jeszcze 4,5 miliarda lat.

Z odważnych przepowiedni przewiduje się nawet, że w roku 2013 nastąpi zburzenie Świątyni w Rzymie, a część miasta będzie spalona. Zresztą nie tylko kolizje i zniszczenie będą w Rzymie i w Watykanie, ale również i na całym świecie.

W niedalekiej przyszłości dojdzie do przebiegunowania osi ziemskiej w wyniku czego powstaną nowe lądy na Atlantyku i Pacyfiku, ale jednocześnie część Japonii pogrąży się w morzu. Ameryka na wschodzie i zachodzie zostanie zniszczona, a wody wielkich jezior przeleją się do Zatoki Meksykańskiej.

Zaczęły się już zmiany klimatyczne i przesuniecie pola magnetycznego kuli ziemskiej, a w ciągu ostatnich 30 lat skurczyły się o 1/3 lodowce. Naukowcy przewidują, że temperatura Ziemi podniesie się od obecnego 1,5ºC o 6 ºC. Nasiliły się ponadto trzęsienia Ziemi szczególnie od roku 1914. Obecnie jest ich absurdalna ilość około miliona rocznie z tego 20 – 25 silnych, z których każde unicestwia 1,8 mln ludzi.

Odnośnie Stanów Zjednoczonych przewiduje się kataklizm w stanie Kalifornia, a szczególnie w miastach Los Angeles i San Francisco z powodu uskoków tektonicznych. Przewiduje się, również gości z kosmosu w formie komety, co grozi, że część kuli ziemskiej może być unicestwiona.

Obecnie trwa walka między siłami Światła i Ciemności i nastały czasy, że walka ta doprowadzi do rozstrzygnięcia przyszłości dla całej Planety. Planeta i ludzkość aby się ocalić musi ulec transformacji i w swoim otoczeniu wiele dokonać, co może być ratunkiem o ile się przebudzimy. A więc nie wszystkie groźne sytuacje muszą się spełnić. Aby się przebudzić, musimy być świadomi praw panujących w kosmosie i praw otaczającej nas przyrody, którym to prawom niemożna się przeciwstawić nawet przy stosowanej ignorancji, z czym mamy do czynienia na co dzień. Arogancją sprzeciwiamy się prawom kosmicznym, żyjemy w iluzji, mamy chęć do panoszenia się nad otoczeniem przy absolutnej niewiedzy i braku dobrych chęci.

Powołam się tutaj na słowa Buddy, który nauczał, że nasza ignorancja, brak rozsądku i niewiedzy jak i brak opanowania doprowadzi do cierpienia.

Tak więc jeżeli nie stawimy czoła marazmowi, który nas otacza i niekorzystnym zjawiskom otaczającego nas świata, to dojdzie do III Wojny Światowej, co wiadomo jest nie tylko tym, którzy czytają biblię i Apokalipsę Św. Jana, ale i wyznawcom innych religii. Apokalipsa posiada na ten temat mnóstwo informacji co znajdujemy również w innych religiach np. indyjskich Puranach i Unipaszadach.

Musimy bowiem zdawać sobie sprawę, ze autor Apokalipsy pisał pod wpływem starszej wiedzy Hinduskiej, którą znał i nie wszystko co napisał było z natchnienia jego duszy i umysłu.

Nasza Ziemska Planeta cierpi nie tylko pod wpływem nowych erupcji, ale przede wszystkim wojen i nieporozumień, katastrof i ekspansji wulkanów, trzęsienia ziemi, fal tsunami, klęsk ekologicznych i erupcji na ogrzewającym nas słońcu.

2000 lat temu już Jezus Chrystus przepowiedział, że obecnie występujące znaki będą widoczne, lecz przez ówczesną ludzkość nie będą dostrzegane i będą traktowane jako słabo widoczne. Gdy się przebudzimy, to może dostrzeżemy, że na co dzień przekraczamy Dekalog, aprobujemy wyzysk wielkich koncernów wykorzystujących ubogich ludzi w innych rejonach świata. I trzeba się przebudzić dość wcześnie, bo potem będzie za późno, trzeba się przebudzić gdy jeszcze coś da się naprawić.

Mamy dużą odpowiedzialność odnośnie tego co na tej planecie się dzieje, bo sam Bóg zadecydował, że będzie ona nam poddana, a zachowujemy się jak rozbójnicy dewastując wszystko dookoła mimo, że wszystko ma swoją miarę i liczbę, co stwierdził już Pitagoras i trzeba to wziąć pod uwagę i wyciągnąć odpowiednie wnioski. Kończy się bowiem Kaliyuga i według filozofii indyjskiej zbliża się New Age, ale to nie znaczy, że nie należy się przygotować do ery Wodnika, aby dokonać przewidzianych zmian.

Trzeba wiedzieć, że układ słoneczny przemieszcza się przez 12 znaków zodiaku i taki jeden okres to 25 920 lat z czego wynika, że obieg przez jeden znak trwa 2160 lat z czego również wynika, że już obecnie znajdujemy się w okresie Wodnika i mija już czas gdy potrzebnych zmian brakuje.

Narody o wyższej kulturze jak ma to miejsce w Indiach obecny okres nazywają Mahayuga, względnie Kalpa, co tłumaczy się na język polski wielką zmianą, która dokonuje się w otoczeniu i w ludziach, którzy muszą przejść na wyższy poziom duchowy. A więc potrzebna jest ewolucja człowieka i otaczającego go świata na wyższy poziom wibracji. W ramach tego uduchowienia i duchowego udoskonalenia powinno dojść do wzrostu współczucia, uczciwości, miłości i międzynarodowej współpracy. A dochodzi do destrukcji otaczającego nas świata, kpin i wzdragania się odnośnie ery Wodnika i okresu New Age, włącznie z nieprzestrzeganiem Dekalogu na co dzień. Poza Kościołem dochodzi do walki z religią i terroryzmem ogarniającym cały świat. Dochodzi do niewolnictwa, które wykorzystuje jak już podano wyżej ubogą ludność, ubogie kraje i narody. I od buddystów trzeba się nauczyć dla tych ludzi mieć współczucie i w ramach tego współczucia w erze Wodnika wszystko zmienić. A zmienić należy wszystko, bo historia jest pełna kłamstw. Wciąż dochodzi do nowych nieporozumień, człowiek jest manipulowany i wybuchają coraz to nowe wojny, a nawet tak jak Pearl Harbor bez ich wypowiedzenia. Przelewa się może krwi, co już opisano 2000 lat temu, a realia wskazują, że wszystko dotyczy czasu obecnego, roku 2012.

Zapominamy, że każdy człowiek ma do spełnienia jakiś swój cel, chociaż nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę. I to nieznaczny, że można to zrobić należąc do jakiejś organizacji czy Kościoła. Trzeba to odkryć samemu w sobie, badając swoje życie. Ale nie wszyscy ludzie zdają sobie z tego sprawę, co podano już wyżej, względnie nie chcą się doskonalić duchowo i przeciwdziałają temu co nadchodzi krytykując New Age czy erę Wodnika. Dochodzi wtedy do walki, którą na bieżąco obserwowano na terenie dzisiejszego Iranu, a dawnej Persji, w której Ormuzd walczył z Arymanem, względnie walkę opisaną Bhagawadgicie, walkę między dwoma rodzinami Pandawa i Kuarawa, która nie powinna trwać wiecznie, ale do momentu zmian wywołanych transformacją. Trzeba odgrzebać pewne wartości, które przyczyniły się do tego, że budowaliśmy kapliczki i kościoły, meczety, synagogi i świątynie, w których to czasach kwitła miłość znana nie tylko mistykom i osobom oświeconym, miłość również bezosobowa i wszechobecna. Bo miłością jest Bóg, a bez Boga niemożna istnieć, by tworzyć nowe wartości w świecie. Bo nawet jeżeli ma się dobre chęci i tworzy się coś naprawdę wartościowego, a robi się to bez Boga, to wcześniej lub później prowadzi to do katastrofy.

W roku 2012 można się spodziewać różnych zjawisk i zmian, bo w przeszłości tych zjawisk nie brakowało. Np. w dniu 15 maja 1981 roku nad moskiewskim lotniskiem Wnukowo w Rosji zawisła kula o promieniu około 600 metrów, a więc ponad pół kilometra. Na obrzeżach tej kuli pojawiła się srebrna aureola, a na środku tej kuli pojawił się czworokąt ze świecącymi pasmami w formie krzyża. Gdy usiłowano zbadać co to jest, to ta kula zaczęła odpływać by po kilku minutach zniknąć w oddali. W roku 2003 pod koniec miesiąca kwietnia pracownica naukowa Nidia Fidalgo mieszkająca na Azorach i obserwująca niebo poprzez urządzenia astronomiczne zauważyła na niebie nieruchomy krzyż. Było to ciekawe zjawisko gdyż on się pokazywał i znikał i powtarzało się to wielokrotnie bo 14-ego i 16-ego czerwca oraz 2-ego i 7-ego lipca 2003. Jeżeli więc Siostra Faustyna stwierdziła w swych widzeniach, że na niebie pojawi się krzyż, jak miało to miejsce w Medjugorie, to jest to zjawisko występujące już w przyrodzie i bardzo prawdopodobne, że w czasookresie ok. 2012 roku też do tego dojdzie.

Poza tym, poza Siostrą Faustyną wypowiedziała się odnośnie przyszłości włoska mistyczka w roku 1960, również zakonnica, siostra Helenie Aiella. przepowiedziała ona, że Rosja zostanie całkowicie spalona, a wiele narodów przestanie istnieć. Ponieważ te tereny na których posadowiona jest Rosja były wielonarodowe i kiedyś tworzyły tak zwany Związek Radziecki, więc jeżeli ta przepowiednia sprawdzi się, to sprawcą będą Chiny, które co wszystko na to wskazuje użyją broni jądrowej w ramach III Wojny jeżeli nie światowej to lokalnej. Niemniej jednak wojna jeżeli jest nawet światowa, to może nie obejmować całej Planety, a tylko najbliższego otoczenia stron, będących w konflikcie. Więc również prawdopodobne jest, że Polska jako niebiorąca udział w konflikcie będzie ochroniona jak podaje w swej przepowiedni siostra Faustyna co już nadmieniono wcześniej.

W przededniu wielkiej zmiany, która nastąpi nie tylko w samym roku 2012, ale jak już wyżej podano zmiana taka nastąpi i dojdzie również do zmiany władzy w Stanach Zjednoczonych. We Francji już do zmiany władzy doszło i nastąpi taka zmiana w Niemczech z tym, że nie jest powiedziane, że akurat dokładnie w roku 2012, bo pamiętajmy, że kalendarz Gregoriański biorący czas od narodzenia Chrystusa źle został zrealizowany, gdyż Zbawiciel urodził się 4 do 5 lat wcześniej, więc przepowiednie na rok 2012 obowiązują w okresie 2012-2016, a więc jeszcze mogą być realizowane przez 4 do 5 letni okres po wskazanej dacie. Ten okres 2012 – 2016 o tyle powinien być brany pod uwagę, że wyłoni się nowe mocarstwo i pojawi się nowy uzurpator, który będzie usiłował przekształcić i podporządkować sobie cały świat. Wszystko wskazuje na to, że będzie on działał poza Europą i niewykluczone, że w Izraelu w formie Antychrysta.

Przepowiednie dotyczące Polski

W roku 2012 jeżeli chodzi o Polskę to ujawni się kryzys, którego dotychczas nie odczuwaliśmy tak boleśnie jak inne narody: Irlandia, Islandia, Anglia, Hiszpania, Włochy, Portugalia i Grecja, która może zrobić duży kłopot i już go robi w roku 2012-tym na bieżąco nie doprowadzając jeszcze do bankructwa całej Unii Europejskiej. U nas należy przewidywać zmianę władzy i upadek rządu Tuska, jak też zmianę na stanowisku prezydenta.

Na ogół wszystkie dawne i obecne przepowiednie nie są dla Polski tragiczne, mimo, że ojczyzna nasza przeszła 4 rozbiory i przeżyła dwie Wojny Światowe oraz stoi u progu trzeciej takiej wojny. Odnośnie starych przepowiedni, to powszechnie znany zakonnik mnie współczesny Ojciec Czesław Klimuszko stwierdził, że o los Polski można być spokojnym i mówił to podczas okupacji gdy Niemcy spacerowali po ulicy i jak się okazało miał rację.

Gdyby sięgnąć do starszych przepowiedni to najstarszą można by uznać wizję przeora Eustachiusza gdyż pochodzi ona z roku 1449. Była ona podana po łacinie i oryginalny tekst się nie zachował. Ja znam późniejsze tłumaczenie w języku polskim, które mówi, że dzięki warcholstwu szlachty i niesubordynacji względem władzy królewskiej Polska straci suwerenność i rozsypie się. Zakonnik ten przewidział rozbiory, ale nie wiedział, że będzie ich aż 4. Dokładnie treść tej przepowiedni się nie zachowała, a to co się zachowało brzmiało mniej więcej w tej formie: „Zacna Polsko jesteś szlachetna, wspaniała i wielka, ale ponieważ gardzisz swoimi królami to pójdziesz w rozsypkę.”

Natomiast w XVI weku inny zakonnik opat klasztoru Cystersów w Jędrzejowie w roku 1895 przepowiedział że: Polska będzie szczęśliwym krajem, że wrócą do niej Prusy, a Niemcy milczeć będą, Brandenburgia zapłacze, Dania smucić się będzie, Moskwa się zdziwi, a Francja zobaczy, że bez cudzych pieniędzy wzmocni się Polska z czego Kościół Katolicki będzie się radował i pełnym głosem śpiewał: „Ciebie Boże Chwalimy

Ciekawą wizję około 1710 roku miała mniszka ze zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego de Sakso w Krakowie. Ten klasztor istnieje do dzisiaj i mieści się przy ulicy Szpitalnej. Widziała ona w swym objawieniu Chrystusa, który powiedział jej, że jej Ojczyzna scali się po rozbiorach względnie w trakcie powstania najpierw częściowo co się sprawdziło jako Rzeczpospolita Krakowska, a potem w całości, gdyż przyrzekł jej Pan Jezus, że jeżeli Polacy strzec będą Jego przykazań w sposób pilny i będą posłuszni Jego namiestnikowi, to nie tylko Polskę błogosławić będzie, ale i będzie ją rozszerzać.

Inna przepowiednia pochodzi od św. Wacława oraz pewnego Mnicha z Góry Synaj w Ziemi Świętej. Mnich przepowiedział, rewolucję proletariacką w Rosji mówiąc: „Rosja będzie widownią najokropniejszych czynów zdrożności! Ogólna rewolucja połowę ludzkości pochłonie.” A odnośnie Polski oświadczył: „Polska zostanie Wielką, samosilną i potężną i należeć będzie do rzędu mocarstw Europy”. Natomiast św. Wacławowi przypisuje się przepowiednię wyrytą na srebrnym ryngrafie gdzie zostało napisane w języku łacińskim: „Turcus Moskos Confutabit, et Polonia Triumphabit”. Wielu ludzi twierdzi, że ten tekst jest tak wymowny, że nawet bez znajomości łaciny jest przez wszystkich zrozumiały.

Natomiast najbardziej znana jest przepowiednia Wernychory, którego Stanisław Wyspiański, lokator mojego Dziadka umieścił w „Weselu” Lucjana Rydla. Wyspiański mieszkał w kamienicy mojego Dziadka w Krakowie przy ulicy Krowoderskiej 79 na Krowodrzy w dzielnicy Piaski, a Rydel w Bronowicach Wielkich. Było to proroctwo, które zostało uwiecznione w dziełach artystów. Autorem tego proroctwa był Ukrainiec pochodzący z Siczy kozackiej, postać podobno autentyczna kojarzona z Moisiejem Wernychorą, który w roku 1766 zbiegł z Zaporoża. Sama przepowiednia powstała na przełomie XVII i XIX w.  i odnosi się do historii Polski, a więc podaje ona wyzwolenie i odrodzenie Polski, oraz zwycięstwo nad Moskalami, gdzie wyodrębniony jest charakter mesjanistyczny zapowiadający rozległe granice odrodzonej Ojczyzny.

Również niezwykle znaną jest przepowiednia Świętego Malachiasza, biskupa, który widział Polskę jako monarchię niosącą miłość i przebaczenie. Przepowiedział On, że Rosję widzi jako małe państewko gdyż wszystkie narody z których Rosja się składa, odzyskają niepodległość. Przewidział więc rozpad Związku Radzieckiego i usamodzielnienie się Niemców, tj. połączenie NRF z NRD. Odnośnie Polski prorok św. Malachiasz stwierdził, że naród Polski aczkolwiek jest nieszczęśliwy, bo bywa zdradzany i opuszczony przez wszystkich przyjaciół i sojuszników, to jakkolwiek straci swą niepodległość to zrzuci pęta niewoli i stanie się jednym z mocarstw w Europie. Wszystkie te prognozy dla Polski są optymistyczne.

Jako pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego i przedstawiciel rektora tego Uniwersytetu śledziłem drogę rozwoju nowej dyscypliny naukowej zwanej parapsychologią względnie psychotroniką, co umożliwiło mi głębsze przewidywanie przyszłości. Psychotronika wiąże się fizyką, biologią, psychologią, psychiatrią, naukami humanistycznymi oraz z teologią. Jak wykazała życiowa praktyka predyscynuje to do podejmowania tematów obejmujących fenomeny otaczającej przyrody i zjawisk typu religijnego. Aby nie popełnić błędów istnieje potrzeba znajomości w tym przedmiocie, aby rozróżniać zjawiska paranormalne, od zjawisk nadprzyrodzonych. Wielu przedstawicieli niższej hierarchii kościelnej nie rozróżnia tych zawiłości i na wszelki wypadek psychotronikę krytykuje. Nowe nauki jak w medycynie homeopatia, a w matematyce numerologia, w psychologii psychotronika, są dyscyplinami, które poszerzają doskonalenie umysłowe znane w skrócie DU. Ale okazuje się, że i DU czyli doskonalenie umysłu też jest bezkrytycznie przez przedstawicieli stanu duchownego krytykowane, więc trudno mi się jako pracownikowi naukowemu się na to zgodzić, chociaż mam uczucie miłości do tego rodzaju przeciwników psychometrii, psychotroniki, fizyki, biologii, psychologii, psychiatrii i doskonalenia umysłu, bo suma tych nauk tworzy parapsychologię, czyli inaczej psychotronikę.

Tak więc aby przygotować się do zjawisk, które objawią się na przestrzeni lat 2012-2016 trzeba, abyśmy wszyscy przystosowali się odpowiednio, a więc jedni z  otaczających zjawisk zrezygnowali z krytyki nowych czasów, które nadchodzą, a inni by wyciągnęli należyte wnioski krytycznie ustosunkowali się do otaczającej rzeczywistości, która w nowej formie musi sobie utorować drogę do wyższych form duchowości.

 

Kraków 4.IX.2012                                  Prof. Janusz Pułczyński

referaty Autora o podobnej treści

Przepowiednia na trzecie tysiąclecie począwszy od roku 2012 – naukowca Prof. Janusza Pułczyńskiego.
Berlin będzie zburzony, Paryż będzie skażony radioaktywnie i częściowo nadtopiony, Londyn będzie całkowicie pod wodą, a Rosja po trzeciej wojnie światowej jako małe państewko (najbardziej optymistycza dla Polski)



Czy w roku 2012 będzie koniec świata?
Co się wydarzy z końcem roku 2012, gdy skończy się kalendarz majów. Otóż nic się nie skończy, ale się zacznie. Dziać się dopiero będzie w roku 2013.

Przyszłość Świata w trzecim tysiącleciu.
Z 6,5 mld ludzi pozostanie 180 tys. Widzę degeneracje człowieka i jego smutny koniec.
Co czeka nas za 5 lat w roku 2017, gdy naprawdę minie rok 2012 liczony od narodzenia Chrystusa?

Podobne artykuły


11
komentarze: 172 | wyświetlenia: 570
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1216
8
komentarze: 0 | wyświetlenia: 461
7
komentarze: 81 | wyświetlenia: 489
6
komentarze: 48 | wyświetlenia: 749
5
komentarze: 62 | wyświetlenia: 1115
124
komentarze: 52 | wyświetlenia: 141865
118
komentarze: 23 | wyświetlenia: 240335
91
komentarze: 20 | wyświetlenia: 111423
90
komentarze: 29 | wyświetlenia: 122259
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Proszę napisać własny referat.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska