Login lub e-mail Hasło   

Pamięć i tożsamość.

Notable warszawscy, którzy gdzieś tam przewinęli się przez pryzmat mojego życia.W dyskusjach wielokrotnie dawali mi do zrozumienia, iż nasza historia,historia Polski jest...
Wyświetlenia: 1.544 Zamieszczono 29/12/2012

 

    Notable warszawscy, którzy gdzieś tam przewinęli się przez pryzmat mojego życia.W dyskusjach wielokrotnie dawali mi do zrozumienia, iż nasza historia,historia Polski jest w krótkiej epopei Unii Europejskiej rzeczą zbędną,zupełnie przeżytą.Nie wchodzę w analizy polityczne ponieważ są one pracochłonne i długie,a w polityce globalizacji stają się mało czytelne,tym samym nudne.Chcąc zachować własną pamięć i tożsamość.Pragnę w zarysie  opowiedzieć tą nie chcianą, nie elegancką  historie o apelu,który w moim życiu wiecznie trwa.Jestem córką "mówiącego numeru" więźnia  politycznego pochodzenia polskiego ,którego imię i nazwisko zastąpiono oznakowaniem 5666 Auschwitz  i 11428 Buchenwaldu. W obozach tych przebywał od 26 października 1940 był młodym 21 letnim człowiekiem,któremu zabrano wolność i godność .Powrócił jednak do rodzinnego domu lecz w wyniku nabytych w obozach chorób umiera 21-01-1954 roku.Ja urodziłam się po śmierci nic nieznaczącego numeru, który już nie mógł żyć ,mówić , oskarżać, osiągać zaszczytów.Mojej rodzinie przyszło żyć w zubożałej osieroconej rodzinie bez kochającego nas numeru.Pamięć i  wspomnienia o koncentracyjnych obozach mimo upływu lat wciąż żyła.Zasiadając  do wigilijnych  wieczerzy zawsze płakaliśmy wspominając nasz nic nie znaczący numer naszego ojca .W mojej dziecinnej wyobraźni jawił się obraz tych jakże nieludzkich więziennych apeli pełnych żywych trupów,pasiaków nieludzkich żołnierzy SS ich psów, nahaj,pał, karabinów .Łamiąc się opłatkiem moje oczy napełniały łzy,coś mnie chwytało za gardło,w mym sercu rodziła się rozpacz .Nie miałam nigdy ojca,nigdy nie wypowiedziałam słowa tato.To były winy,winy nie dokonane,które żaden sędzia sprawiedliwie nie mógł rozsądzić.My żyliśmy duchowo osieroceni marząc o wolnej Polsce,spokojnych bez sierot wigiliach.Nadeszła ta populistycznie nazwana wolność.U mnie jednak koszmar tych obozowych koszmarnych wigilii wiecznie trwa.Kiedy zasiadam w tą jedną czarowną noc do wieczerzy, tej jednej niepowtarzalnej i pięknej, trzymając w ręce opłatek widzę mego Ojca stojącego w pasiaku, w szeregu żywych trupów na siarczystym mrozie, wśród niemieckiego szwargotu,krzyku,pijackiego śpiewu.Zawsze jawią się te bestialskie wigilie i  po mym policzku spływa łza.To jest moja niezapomniana rodzinna wigilia

Podobne artykuły


14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 916
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 330
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 855
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 927
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1523
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 685
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 730
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1751
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 380
11
komentarze: 298 | wyświetlenia: 374
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 354
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 458
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 863
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 952
10
komentarze: 0 | wyświetlenia: 422
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Noemi*,  29/12/2012

Twoje wspomnienie wigilijne są głosem tak zwanego "drugiego pokolenia”. Kiedyś czytałam jakąś publikację na ten temat, gdzie przede wszystkim dostrzeżono, że dzieci są nosicielami obciążeń psychicznych swoich rodziców, naznaczonymi "blizną bez rany", uosabiającymi utratę i żałobę spowodowane wypadkami, których nie doświadczyli oni osobiście, choć właśnie ta luka w psychice ukształtowała ich osobow ...  wyświetl więcej

Mario,
Witaj na Eiobie.
Bardzo osobiscie dotknal mnie twoj wspomnieniowy artykul.
Przywolal on wspomnienia do dzis bardzo bliskiej mojemu sercu mojej matce chrzestnej Stefanii.

Opowiadala mi , ze nigdy nie mogla zrozumiec jak jej straznicy i strazniczki (w wiekszosci katoliccy austryjacy) spiewajac niemiecka(oryginalna) wersje Cichej Nocy podczas Wigilii mogli wymazywa

...  wyświetl więcej

Podzielam zdanie mojego przedmówcy,wzruszony twoją prawdą,pochodzę z tamtych czasów-też mam łzy w oczach, rozdziera duszę,że dalej na katolicką nikczemność w kraju patrzeć muszę

niech Pan nie przesadza :) ale ładnie się przynajmniej Panu zrymowało.

otupa@interia.pl
Piękny i wzruszający artykuł.

  ewfor  (www),  30/12/2012

I ja się wzruszyłam. Dobrze, że o tym piszesz, trzeba o tym przypominać, aby następne pokolenia miały świadomość zła jakie było i aby robiły wszystko aby nie dopuścić do powtórki. Pozdrawiam :)

Wzruszające.. Przez kilka tygodni realizowaliśmy w Oświęcimiu film "I skrzypce przestały grać". Odtwarzaliśmy tam to co się działo i my jako ekipa i aktorzy wielokrotnie z trudem powstrzymywalismy łzy. Pozdrawiam Serdecznie

  mpilch,  02/01/2013

Bardzo wzruszający artykuł. Dla nas młodych, którzy nie pamiętają nawet czasów komuny, najważniejsze by pamiętać o naszej historii, tej dobrej a przede wszystkim tej złej. Oby więcej takich artykułów było czytanych, by nasze dzieci nie musiały pisać podobnych.

Podobne relacje pamiętam z ust mego ojca, rocznik 1916.
Nie wiem czy wypada bić brawo za taki tekst, powiem więc: dziękuję. :-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska