Login lub e-mail Hasło   

Świat w zupełnie starym stylu

"Uważam..., że z jakiegoś, tylko sobie znanego powodu, Pan Bóg przeniósł mnie bezboleśnie przez wszystkie pola minowe""
Wyświetlenia: 1.954 Zamieszczono 02/01/2013

Maria ze Zdziechowskich Sapieżyna „Moje życie, mój czas. Wspomnienia” Wydawn. Literackie 2010

O autorce:

Maria Zdziechowska – Sapieha, urodziła się w 26.IV.1910 roku w Suchowoli pod Krasnobrodem koło Zamościa. w majątku leśnym należącym do jej matki. Zmarła 1.IV.2009 roku. Odznaczono ją Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia, francuskim Krzyżem Wojennym ze Srebrną Gwiazdą, pośmiertnie Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

O książce:

Nic nie wskazywało na to, że jakiekolwiek „pola minowe” czekają na autorkę.

Była jedynym dzieckiem zamożnych rodziców, wychowywanym przez niańki i guwernantki.

Jakie wtedy stosowano metody wychowawcze?

Gdy w dzieciństwie wrzuciła kota do fontanny, aby przekonać się czy umie pływać dostała lanie. A za impertynencką odpowiedź matka sprała ją szpicrutą.

Na ponad 500 stronach poznajemy życie polskiej arystokracji z egocentrycznego punktu widzenia najpierw zamożnej panienki a potem emigrantki.

Stwierdza, że przed II wojną wszyscy się bawili. „Bo tak się wtedy żyło. Warszawa to była po prostu jedna wielka zabawa, w której uczestniczyło całe towarzystwo i wielu różnych dyplomatów”. Nie wiem czy obsługująca ich służba też się dobrze bawiła, tym bardziej, że autorka wspomina swoją miłą i dobrą babkę, która dla służby i biednej krewnej była bardzo ostra.

Łaskawość losu dla rodziny autorki skończyła się wraz z wejściem Armii Czerwonej na ziemie polskie.

Czytamy: „… nie mogę się nadziwić naszej głupocie i całkowitej ignorancji wobec tego co się za chwilę miało wydarzyć”.

Widocznie było za dużo zabaw, a za mało myślenia.

Z ojcem i synami autorka wyjeżdża z kraju do Paryża. Tam, za namową ojca, działa w ruchu oporu co przypłaca kilkuletnim więzieniem.

„Przez całe życie trzymałam się zasady chowania wszystkich spraw bolesnych, niemiłych – nawet tych ważnych – do ściśle zamykanych „szufladek” swojej pamięci”.

 W części dotyczącej pobytu w więzieniach można to wyczuć.

Po uwolnieniu jedzie z synami do Anglii. Oboje z mężem chodzili tam do szkoły, doskonale znali kraj, ludzi i język więc, bez większych przeszkód, zaaklimatyzowali się tam. Autorka stosowała też radę matki: „Marysiu, nigdy nie okazuj swoich uczuć”. Pracowali zarobkowo jednak dzięki koligacjom byli zapraszani do posiadłości bogatych znajomych, a nawet przez nich wspomagani finansowo. Ale też zaraz po wojnie, dzięki informacji, że była uwięziona, podarowano jej grube barchanowe majtki.

Mimo 50 lat na emigracji w 1992 roku wróciła do Polski. „Opuszczałam londyński dom z całkowita obojętnością, nic we mnie nawet nie drgnęło”. Nie miała pieniędzy na ubezpieczenie transportu rzeczy przyczepiła więc do tira medalik z Matką Boską.

I w Anglii, i w Polsce pracowała społecznie pomagając dzieciom. W kraju w ramach fundacji „Ex Anima”.

Na koniec dość gorzka refleksja autorki: „Polska po pierwszej wojnie nie przypominała zgrai, która pozostała po PRL-u. Ludzie starali się jak mogli.” Oczywiście oprócz tych, którzy się bawili i niczego nie przeczuwali.

Książka zawiera wiele zdjęć rodzinnych oraz drzewa genealogiczne rodziny Zdziechowskich i Sapiehów.

Osobom lubiącym czytać niebanalne biografie polecam.

 

 

 

Podobne artykuły


11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 339
11
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1577
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 646
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 868
9
komentarze: 18 | wyświetlenia: 343
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 247
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 515
9
komentarze: 106 | wyświetlenia: 124
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 525
9
komentarze: 10 | wyświetlenia: 537
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 564
9
komentarze: 12 | wyświetlenia: 415
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 481
8
komentarze: 22 | wyświetlenia: 365
8
komentarze: 12 | wyświetlenia: 412
 
Autor
Artykuł



tak, Sempoliński znał tamten świat :)

  Noemi*,  02/01/2013

Przeczytałam już kilka książek o wojennych i powojennych losach polskiej arystokracji, chętnie przeczytam kolejną. Piękny i pozornie beztroski świat polskiej arystokracji zawalił się z hukiem w 1939 r. była to dla prawdziwa klęska, z której nigdy już się nie podniosła. Przykład rosyjskiej arystokracji poddanej po rewolucji eksterminacji był wystarczająco odstraszający, trudno się dziwić, że polscy ...  wyświetl więcej

Autorka dokladnie nie przedstawia swoich spraw majątkowych, podejrzewam, że mieli pieniądze w zagranicznych bankach.
dziękuję za komentarz, pozdrawiam

  hussair  (www),  06/01/2013

Warszawa przedwojenna poddała się beztroskiej może zabawie, ale cóż... to ludzki odruch; narody mniej agresywne płacą za niego straszliwą cenę. Szkoda tej Warszawy, tego ducha i tej zabudowy. Przeminęło.

przede wszystkim szkoda mi ludzi, miasto da się odbudować, ludziom życia nikt nie zwroci
dziękuję za komentarz :)

  hussair  (www),  07/01/2013

@alodia1949: Oczywiście, ludzi szkoda najbardziej, w zasadzie ich miałem na myśli, pisząc o duchu. Pewien typ Warszawiaka wyginął tak samo jak wymarł tur czy megalodon. Niestety.
A odbudowa... To też już niemożliwe, niestety.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska