Login lub e-mail Hasło   

Świat w zupełnie starym stylu

"Uważam..., że z jakiegoś, tylko sobie znanego powodu, Pan Bóg przeniósł mnie bezboleśnie przez wszystkie pola minowe""
Wyświetlenia: 1.581 Zamieszczono 02/01/2013

Maria ze Zdziechowskich Sapieżyna „Moje życie, mój czas. Wspomnienia” Wydawn. Literackie 2010

O autorce:

Maria Zdziechowska – Sapieha, urodziła się w 26.IV.1910 roku w Suchowoli pod Krasnobrodem koło Zamościa. w majątku leśnym należącym do jej matki. Zmarła 1.IV.2009 roku. Odznaczono ją Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia, francuskim Krzyżem Wojennym ze Srebrną Gwiazdą, pośmiertnie Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

O książce:

Nic nie wskazywało na to, że jakiekolwiek „pola minowe” czekają na autorkę.

Była jedynym dzieckiem zamożnych rodziców, wychowywanym przez niańki i guwernantki.

Jakie wtedy stosowano metody wychowawcze?

Gdy w dzieciństwie wrzuciła kota do fontanny, aby przekonać się czy umie pływać dostała lanie. A za impertynencką odpowiedź matka sprała ją szpicrutą.

Na ponad 500 stronach poznajemy życie polskiej arystokracji z egocentrycznego punktu widzenia najpierw zamożnej panienki a potem emigrantki.

Stwierdza, że przed II wojną wszyscy się bawili. „Bo tak się wtedy żyło. Warszawa to była po prostu jedna wielka zabawa, w której uczestniczyło całe towarzystwo i wielu różnych dyplomatów”. Nie wiem czy obsługująca ich służba też się dobrze bawiła, tym bardziej, że autorka wspomina swoją miłą i dobrą babkę, która dla służby i biednej krewnej była bardzo ostra.

Łaskawość losu dla rodziny autorki skończyła się wraz z wejściem Armii Czerwonej na ziemie polskie.

Czytamy: „… nie mogę się nadziwić naszej głupocie i całkowitej ignorancji wobec tego co się za chwilę miało wydarzyć”.

Widocznie było za dużo zabaw, a za mało myślenia.

Z ojcem i synami autorka wyjeżdża z kraju do Paryża. Tam, za namową ojca, działa w ruchu oporu co przypłaca kilkuletnim więzieniem.

„Przez całe życie trzymałam się zasady chowania wszystkich spraw bolesnych, niemiłych – nawet tych ważnych – do ściśle zamykanych „szufladek” swojej pamięci”.

 W części dotyczącej pobytu w więzieniach można to wyczuć.

Po uwolnieniu jedzie z synami do Anglii. Oboje z mężem chodzili tam do szkoły, doskonale znali kraj, ludzi i język więc, bez większych przeszkód, zaaklimatyzowali się tam. Autorka stosowała też radę matki: „Marysiu, nigdy nie okazuj swoich uczuć”. Pracowali zarobkowo jednak dzięki koligacjom byli zapraszani do posiadłości bogatych znajomych, a nawet przez nich wspomagani finansowo. Ale też zaraz po wojnie, dzięki informacji, że była uwięziona, podarowano jej grube barchanowe majtki.

Mimo 50 lat na emigracji w 1992 roku wróciła do Polski. „Opuszczałam londyński dom z całkowita obojętnością, nic we mnie nawet nie drgnęło”. Nie miała pieniędzy na ubezpieczenie transportu rzeczy przyczepiła więc do tira medalik z Matką Boską.

I w Anglii, i w Polsce pracowała społecznie pomagając dzieciom. W kraju w ramach fundacji „Ex Anima”.

Na koniec dość gorzka refleksja autorki: „Polska po pierwszej wojnie nie przypominała zgrai, która pozostała po PRL-u. Ludzie starali się jak mogli.” Oczywiście oprócz tych, którzy się bawili i niczego nie przeczuwali.

Książka zawiera wiele zdjęć rodzinnych oraz drzewa genealogiczne rodziny Zdziechowskich i Sapiehów.

Osobom lubiącym czytać niebanalne biografie polecam.

 

 

 

Podobne artykuły


25
komentarze: 22 | wyświetlenia: 1419
24
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1727
23
komentarze: 12 | wyświetlenia: 1937
17
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1809
23
komentarze: 81 | wyświetlenia: 1794
17
komentarze: 3 | wyświetlenia: 2283
17
komentarze: 11 | wyświetlenia: 7440
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 2785
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 924
9
komentarze: 6 | wyświetlenia: 28039
24
komentarze: 15 | wyświetlenia: 3637
 
Autor
Artykuł



tak, Sempoliński znał tamten świat :)

  Noemi*,  02/01/2013

Przeczytałam już kilka książek o wojennych i powojennych losach polskiej arystokracji, chętnie przeczytam kolejną. Piękny i pozornie beztroski świat polskiej arystokracji zawalił się z hukiem w 1939 r. była to dla prawdziwa klęska, z której nigdy już się nie podniosła. Przykład rosyjskiej arystokracji poddanej po rewolucji eksterminacji był wystarczająco odstraszający, trudno się dziwić, że polscy ...  wyświetl więcej

  alodia1949  (www),  02/01/2013

Autorka dokladnie nie przedstawia swoich spraw majątkowych, podejrzewam, że mieli pieniądze w zagranicznych bankach.
dziękuję za komentarz, pozdrawiam

  hussair  (www),  06/01/2013

Warszawa przedwojenna poddała się beztroskiej może zabawie, ale cóż... to ludzki odruch; narody mniej agresywne płacą za niego straszliwą cenę. Szkoda tej Warszawy, tego ducha i tej zabudowy. Przeminęło.

  alodia1949  (www),  06/01/2013

przede wszystkim szkoda mi ludzi, miasto da się odbudować, ludziom życia nikt nie zwroci
dziękuję za komentarz :)

  hussair  (www),  07/01/2013

@alodia1949: Oczywiście, ludzi szkoda najbardziej, w zasadzie ich miałem na myśli, pisząc o duchu. Pewien typ Warszawiaka wyginął tak samo jak wymarł tur czy megalodon. Niestety.
A odbudowa... To też już niemożliwe, niestety.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska