Login lub e-mail Hasło   

Rozkraczyłem się. Nie pomogli.

Znieczulica podana na słodko. Znieczulica podana na społecznie.
Wyświetlenia: 1.415 Zamieszczono 10/01/2013

    Do tej pory znieczulica kojarzyła mi się z jednym - znieczulam się po nieudanym związku. Ona łamie mi serce, rozrywa je na strzępy, patrzy na mnie obojętnym wzrokiem, rzuca oschle "między nami wszystko skończone, wypaliłam się, nie czuję się już z Tobą dobrze, wolę być sama, niż męczyć się z Tobą", odwraca się na pięcie i odchodzi. W siną dal, tam, gdzie wzrok nie sięga, gdzie diabeł mówi dobranoc. Sam mam ochotę posłać ją właśnie gdzieś, gdzie ludzka noga nie stanęła. Jednak nie robię tego. Mamunia nauczyła, że trzeba szanować drugiego i jego decyzje. Ale mamuniu, tu rozchodzi się o formę. Formę! Uraziła moją dumę. Uczyniła mnie najmniejszym z maluczkich. Po takiej krzywdzie przestaje się wierzyć w ludzi, w prawdziwe (!) uczucie. Już żadnej więcej nie zaufam. Nie dam się wciągnąć w niekończącą się spiralę. Znieczulam się. Eliminuję całkowicie oznaki jakiegokolwiek uczucia. Nie chcę czuć. Nie pozwalam sobie na zaangażowanie. Nie pozwalam na choćby drgnienie. Miłość? To nie dla mnie. Znieczuliłem się. Wyparłem się tego uczucia.
    Przechadzając się parkiem widzę, jak małej dziewczynce ucieka latawiec z rączki. Próbuję jej pomóc, ale kondycja nie ta i nie doganiam papierowego motyla. Paru innych koleżków widzi moje wysiłki, ale żaden nie spieszy z pomocą. Latawiec odfruwa, a ja próbuję pocieszyć zapłakaną dziewczynkę. Innym razem obserwuję, jak maluch zamiast karmić grzecznie wiewiórki, zapędza się i zaczyna rzucać w nie kamieniami. Oj, zwierzątkom to ja krzywdy nie pozwolę robić. Zwracam mu uwagę i co słyszę zza pleców? "Weź pan się odczep i daj spokój mojemu synkowi, przecież ładnie się bawi". Gula mi skoczyła, ale że jestem z natury łagodny, dałem spokój tej paniusi. Znieczulica. I przyzwolenie na bezkarne "hulaj dusza, piekła nie ma".
    Do sedna. Rozkraczyłem się. Znaczy samochód mi się rozkraczył. Gdzieś na nieznanych mi terenach. Prawie w szczerym polu. Pierwszy telefon do zaprzyjaźnionego mechanika. "Stary, mam urwanie głowy, nie ma szans." "To chociaż poleć mi, do kogo mam dzwonić w następnej kolejności". Zajęte, ciągle zajęte. Powoli zaczynam rwać sobie włosy z głowy. Do kogo by tu jeszcze zatelefonować? Eureka, przecież jest coś takiego jak pomoc drogowa. W międzyczasie mija mnie jeden samochód, potem drugi, nawet gościu ściąga na chwilę nogę z gazu i zaczyna obserwować, co to za gamoń stoi i nerwowo gestykuluje. Po chwili odjeżdża. No żesz! Żeby na najbliższym zakręcie okno ci zaparowało! I tak kilkukrotnie. Mijali mnie kolejni kierowcy. Żaden nie wyściubił nosa z wozu, nie zapytał, co się stało, czy ewentualnie jakoś pomóc. Ostatecznie uporałem się z usterką i ruszyłem dalej.  
    W ten oto sposób poznałem kolejną stronę znieczulicy. Przekonałem się o niej na własnej skórze. Chodzisz sobie po tej ziemi, zarabiasz, utrzymujesz siebie, rodzinę, starcza na drobne przyjemności. Tak sobie żyjesz i jesteś przekonany, że otaczają Cię życzliwi ludzie, że w razie potrzeby ci życzliwi wyciągną do Ciebie pomocną dłoń. O zgrozo! Jak ta naiwność przesłoniła mi stan rzeczywisty. Czuję bezsilność. Buntownikiem to ja byłem dziesięć lat temu. Z wyboru. Nie odmienię świata. Nie wpłynę na podświadomość jednostek. Nie będę wdawać się w nieustające dysputy, rewolucje jakieś. Nawet nie mam na to ochoty.

Podobne artykuły


35
komentarze: 51 | wyświetlenia: 4007
35
komentarze: 15 | wyświetlenia: 2302
32
komentarze: 13 | wyświetlenia: 6334
31
komentarze: 35 | wyświetlenia: 8724
31
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1776
30
komentarze: 24 | wyświetlenia: 3033
29
komentarze: 67 | wyświetlenia: 8926
29
komentarze: 13 | wyświetlenia: 4934
29
komentarze: 41 | wyświetlenia: 2271
29
komentarze: 12 | wyświetlenia: 3812
29
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2632
28
komentarze: 10 | wyświetlenia: 3998
 
Autor
Artykuł



  ewfor  (www),  10/01/2013

A ja myślę, że małymi kroczkami wprawdzie świata nie zmienimy, ale może trochę wokół siebie zmienimy. Niestety znieczulica była, jest i pozostanie, ale kiedy my sami się na nią będziemy godzić, to już będzie koniec.

@ewfor: Masz rację, niech znieczulica sobie będzie u innych, a nie u mnie, ciebie, czy autora tego artykułu. Jeśli można, to należy zareagować, wspomóc, dobrym słowem obdarzyć...

@Skalny Kwiat: Ależ oczywiście, że tak. Ja nadal wierzę (naiwnie?), że ci najbliżsi wokół mnie w podobnych sytuacjach zareagują.

@Ryszard Doroszewski: Biorąc pod uwagę, że to co dajemy do nas powraca, można śmiało powiedzieć: czyńmy tak, jak chcemy by nam czyniono:) Witamy na eioba:)

@Skalny Kwiat: Dzięki. Mam nadzieję trochę tu poprzebywać ;)

  nse,  11/01/2013

@Skalny Kwiat:
..., być jak "sól ziemi" szczypiąca w oczy ;)

  hussair  (www),  10/01/2013

Gratuluję Ci opanowania. Bo przy tej historii z wiewiórkami na pewno bym nie ustąpił pola. Matce zrobiłbym niespecjalnie stonowany wykład. Może zagroziłbym i wezwaniem policji. A gdyby to był ojciec? No cóż, mogłoby być jeszcze mocniej. Źle znoszę tępotę, a okrucieństwo wobec zwierząt jeszcze gorzej.

@hussair: Mogłem ostrzej zareagować. Teraz to już nic nie zmieni. Jeśli dzieciaki dostają taki przykład z góry, to co nas czeka?

  hussair  (www),  11/01/2013

@Ryszard Doroszewski: W zasadzie powinienem napisać, że ,,mam nadzieję, że zareagowałbym tak i tak'', co byłoby jednak uczciwsze. Ileż to razy człowiek wyrzuca sobie brak lub niewłaściwy tor reakcji. A co robić? No to, co dziewczęta powyżej radzą. :)

  mojra  (www),  11/01/2013

Trzeba wozic ze soba blond perukę i rajstopy z siatki

Rychu brawo!!!! Chyba też zacznę publikować wreszcie bo głowa pełna ;)

Co do wiewiórek, zgadzam się z Hussair... mimo, że również należę do spokojnych osób, krzywda wobec zwierząt działa na mnie jak płachta na byka. Nie popuszczę! Rozkraczone auta i znieczulica, nie jestem kierowcą, ale sytuację dobrze znam. Nie dość, że nikt kierowcy i mi nie pomógł to jeszcze usłyszeliśmy, że trzeba ustawić trójkąt... to może to nie była do końca znieczulica, może się mylę ;)

  berni*,  13/01/2013

Ryszard Doroszewski,- Następnym razem dzwoń do mnie! :-) To prawda, nie jesteś pierwszym który zwraca uwagę na ogólne zobojętnienie i zło! Może sposobem na dobre uczynki jest " Podaj dalej" ? Pozdrawiam.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska