Login lub e-mail Hasło   

Alternatywna historia świata: O arce, graalu i innych gadzich potworach

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://innemedium.pl/wiadomosc/alternaty(...)tworach
Czym jest Arka Przymierza i św.Graal wedle oficjalnych legend każdy wie, więc przenieśmy się do Alternatywnego Świata gdzie ta fikcja, fikcją być może tak do końca nie jest.
Wyświetlenia: 2.295 Zamieszczono 12/01/2013

Dawno, dawno temu w kraju za siedmioma górami i za siedmioma rzekami i za siedmioma mostami zły Set postanowił napaść na swojego brata Ozyrysa,  bo pożałował mu nowego wypasionego I-Poda podarowanego temu drugiemu przez samego BOGA. Wybuchła wojna, o jakiej dotychczasowy świat nigdy nie słyszał. Atomowa wojna opisana i w Mahabharacie, która wedle bajań braminów odbyła się jakieś 3.000 pne. W jej wyniku została zniszczona ziemska cywilizacja (posługująca się Sanskrytem - Boskim Językiem). W jej wyniku też obie strony i Ozyrysa - Aniołów (DEVÓW) i Seta - demonów (ASURÓW) poniosły tak ogromne straty tak, iż musiały odlecieć na własne macierzyste planety. Ale to nie koniec opowieści tak jak nie ma końca w demonich próbach przejęcia kontroli nad życiem na Ziemi. Po tamtych wydarzeniach Gaia zyskała przyszywanego brata, to jest Księżyc, by stabilizował jej orbitę jak i płaszczyznę wokół osi wirowania.

Około 1.500 pne Szatan postanowił ponownie spróbować swych sił w walce z BOGIEM, o czym opowiada nam Ramajama. Do naszego świata przyleciała armia dokonać podboju. Czym? Gwiazdą Śmierci  (egipski AMON czy grecki HELIOS to to) taką samą jak z sagi o Gwiezdnych Wojnach. Ale przecież pojęcie takie nie było znane wśród pasterskich ludów. Oni w kronikach zanotowali informacje o 10 ogoniastej komecie, jaka wiele dni rozświetlała niebo. 10 Ogoniasta, bo z niej na podbój Ziemi zostało wypuszczonych 10 lądowników. To są te "dodatkowe Słońca" z legend i mitów, jakie paliły (laserami) naszą planetę. I znowu Ziemia się obroniła za sprawą heroizmu "boskich herosów" (inkarnowanych DEVÓW) a najeźdźcze pojazdy zestrzelone w niebyt. Niestety dla dalszy wydarzeń ich zawartość, czyli piloci przeżyli szukając sposobu na egzystencję w nieznanym i wrogim im terenie.

Legendy powiadają, iż metabolizm tych stworów wymagał krwi, żywej nieskrzepniętej. Krwi ssaków najlepiej ludzi. I tu zaczynał  być problem. Jak sobie takie "śniadanko" upolować nie będąc samemu upolowanym. A co gorsza nie dać się przy okazji usmażyć wrogiemu Słoneczku (jego światłu).

Ocaleli "piloci" umyślili wiele strategii swojego przeżycia. Jedni pomni swej nieziemskości otwarcie polowali nocami na coś "krwistego". Niestety ich taktyka szybko stawała się przyczyną ich zagłady gdyż fama o "grasującym nocami potworze" powodowała istny napływ śmiałków chcących skórę z takiego potwora przytoczyć do pleców. I jak to powiadają "I Herkules dupa, kiedy łowców kupa”, więc asury o dużych karczychach, lecz małych móżdżkach szybko przestały być żywe.

Te średnio inteligentne były sprytniejsze. Stwierdziły - "o co mamy same łazić, polować i narażać się na upolowanie.  Sprawmy by człekburgery same do nas przyłaziły". Jak wymyśliły tak zrobiły. Nagle zaroiło się od legend o "niewyobrażalnych skarbach" czekających na śmiałków w tej czy tamtej jaskini. Pomysł wypalił nad wyobrażenia. Wiedzione chciwością żarełko same waliło do paszczy drzwiami i oknami. Problemem były momenty, gdy ktoś z paszy żywy wyszedł i opowiedział reszcie poszukiwaczy o czyhającym nań zamiast skarbów ohydnym potworze. Dyć takiej zniewagi wioskowi bohaterzy nie mogli puścić płazem i wnet zamiast przekąsek u jaskini bramy pojawiały się "jagnięciny faszerowane siarką, smołą" czy zastępy blaszanych zuchów mieczami i strzałami torujących drogę poprzez cielsko potwora do jego skarbów.

 Reszcie ocalałych Asurów takie wydarzenia nie przyprawiały uśmiechu. Umyśliły jeszcze lepszą taktykę - wejdźmy z kimś w komitywę. My mu damy nasze skarby on będzie nas w zamian za nie żywił. Jak umyśliły tak zrobiły - nagle nastąpił wysyp nowych religii. Krwistych religii nawołujących do ofiarności i pokuty za ludzkości grzechy. I zaraz się zaroiło od świątynnych murów gdzie w skrytości lochów potwory czekały na regularne dostawy żywego mięsiwa, jakie do ich legowisk kapłani prowadzili. Asury były znowu wreszcie szczęśliwe. Mamy mnóstwo darmowego żarełka będziemy wiecznie syte do siebie nawzajem mówiły. Lecz i tu ich plan napotkał nieoczekiwana przeszkodę, okazała się nią być nie stal poszukiwaczy przygód, lecz cicha i podstępna demografia. Potwory pewne swego pożerały w nadmiarze, przez co świątynne wioski szybko pustoszały sprowadzając głodową śmierć na uwięzione w ich murach stwory. Trza znowu było zwołać naradę i umyślić lepszy sposób na przetrwanie. 

---

I tak wkraczamy do Egiptu krainy dla potworów "mlekiem ( bo w dziewice bogatej) i miodem ( bo dla kapłanów mnogo prawiczków do "zbawiania" było) płynącej. Wkraczamy wraz z mojżeszowymi żydami, bo o nich teraz będzie ta opowieść. I wraz z ich potworem "królem Jahwe " zwanym, co ich swoim gadzim węchem do bogactw prowadził.

Egipcjanie widząc strudzonych wędrowców osiedlić się im pozwolili nie wiedząc, iż tym czynem istną żmiję na swoje tereny przyjęli. I tak jedni żyli w jednym miejscu w swoim obozie nie kwapiąc się do mieszania drudzy żyli w swoich domach i tylko czasem wybuchały jakieś zgrzyty jak to komuś "dzieciak się gdzieś zawieruszył" czy bydło w zagródce znaleziono pozagryzane przez nieznanego zwierza. Ale jak to między "przyjaciółmi"  było szybko się godzono zrzucając winy za zaginięcia na krążące po Nilu aligatory czy inne pustynne zwierzęta.

 Wiadomo, że taka sielanka nie mogła trwać wiecznie. I potwory czasem potrzebują się jakoś rozmnożyć a to jak wiadomo wymaga zapasów tłuszczyku by wychować dzieci. Żydowscy kapłani postanowili magicznymi sztuczkami pomóc nakarmić Asura umyśliwszy odprawić religijne święto by nim odwrócić uwagę tubylców od planowanych działań. Pod osłoną nocy wykorzystując, iż część z ich plemienia Egipcjan zabawia druga szabrowała ich domy w poszukiwaniu dzieci na gryza dla Jahwe czy tez kosztowności by mieć coś "za fatygę" w tej religijnej posłudze.

Nadszedł ranek po religijnym sabatem pachnącej upojnej nocy. Odurzeni kadzidłami i narkotycznymi napojami Egipcjanie budzili się z mozołem z przerażeniem oglądając zastane pobojowisko będące dotychczas ich domem. Nagle zniknął cały ich dobytek, ich stada bydła a co gorsza i dzieci. Wnet się larum podniosło, Faraona wzburzyło. Wysłał za żydami swe wojska by bandytów pokarać. Rozgorzała bitwa z grubsza remisowa. Żydostwo uciekło, lecz część "kradzionego" by uratować życie porzucić musiało. Co gorsza w tej całej wojennej zawierusze " rydwan króla Jahwe" uległ zniszczeniu. Przez co asurowe pomiotle środek lokomocji straciło.

Od czego przysłowiowa "pomysłowość żyda". Wnet potworowi stworzono lektykę, w której w wygodnym cieniu mógł nadal prowadzać swoją "karawanę złodziei" od miasta do miasta. Tak to była ta słynna Arka Przymierza. Czemu Przymierza? Bo ci, którzy ją nosili znamię potwora mieli. Czemu? Dla wiedzy, iż by ich nie zjeść przypadkiem, bo któżby wtedy nosił lektykę po pustyni.  Znowu trza by urządzić konkurs na tragarza zagryzając lękliwych, co by "sekretu wiary" po plemieniu paplaniem nie rozgłosili.

Wiele lat trwała wędrówka żydów do nowej "ludziodajnej" krainy, gdyż Beduini pomni widoku spalonych miast czmychali widząc "karawanę wybrańców" w piaski pustyni. I tam po dotarciu zbudowano "wielki kamienny demoni dom" znany, jako Świątynia Salomona, do którego kazamatów zaganiano wszelkie żywe, by się król Jahwe w spokoju mógł żywić dając w zamian kapłanom to, czego tak pragnęli - tyraniczną władzę nad ludem czy skarbów dostatek.

Niestety i tu sielanka nie trwałą za długo - okoliczne krainy złupiły ten satanistyczny przybytek sprawiając, iż drogocenna "trumna obfitości" zaginęła pod zwałami piasku i kamieni.

Tu na scenę dziejów wkracza "król Artur" -  Świętego Graala poszukiwacz. Czyli tak naprawdę poszukiwać demoniego przechowalnika, by go raz na zawsze zniszczyć uwalniając planetę od krwiożerczego od setki lat potwora. Misja jego jak wiemy zawiodła zupełnie a on sam poróżniony ze swoimi rycerzami umarł w samotności i wstydu sromocie.

 Po latach nastąpiła kolejna odbudowa "Świątyni masowej zagłady" tym razem zniszczona przez Rzymian. Później to miejsce był terenem intensywnych poszukiwań prowadzonych z ramienia Watykanu, prowadzonych pod pozorem OBRONY GROBU PAŃSKIEGO - czyli rzeczonej trumny - domu demona Jahwe, który samodzielnie poruszać się nie mógł.

Wiele religijnych grup poszukiwało "domu boga" by zyskać obiecywaną przez papieża "wieczną (bo w brzuchu potwora) nagrodę". Każda by w zamian za spełnianie jego pragnień opływać w luksusy. Poszczęściło się Templariuszom, demon z Ziemi Świętej wywieziono i ukryto przez wścibstwem konkurencji, pierwotnie we Francji by na końcu mógł spocząć i na polskiej ziemi (tak to ten demon był natchnieniem do spisania "BIBLI DIABŁA" tego wilećsetstronicowego pisanego w 1 noc mnisiego almanachu) Po wymordowaniu Templariuszy, którzy pomimo tortur nie wydali miejsca ukrycia "skarbu" ślad po Arce Przymierza vel Świętym Graalu znowu w mrokach dziejów zaginął.

Kolejne tysiąclecia mijały na "boga chrześcijan" poszukiwaniach spędzane wytrwale aż światu objawił się Hitler - kolejny opętany odbudowa demoniej potęgi i dokończenia trwającego już ponad 5.000 lat DRANG NACH SLAVE by ostatecznie zniewolić tych, którzy doprowadzili do zniszczenia marzeń Asurów o panowaniu na całej Ziemi.

Hitlerowcom udało się odnaleźć rzeczonego stwora. Jak? Tego nie wiem. Na potrzeby reprodukcji i armii i technologii wybudowano Kompleks Riese w Górach Sowich. Miejsce gdzie poza latającymi spodkami miała powstać kolejna armia demonich potworów.

Prace jak wiemy zahamowała nieudana kampania moskiewska a złośliwością Stalina poprzez fakt istnienia w Polsce 2 Nys, Nysy Łużyckiej i Nysy Kłodzkiej tereny, jakie pierwotnie po wojnie miały przypaść nazistom (Wrocław i okolice) Stalin podarował Polsce niwecząc (wstrzymując) dalsze odtwarzanie armii semickich asurowych zombiaków.
Bo prace jak wiemy wymagały ciągłego dostarczania żywego materiału reprodukcyjnego - czyli opisywanych w Starym Testamencie porywanych, od wymordowywanych okolicznych ludów, na potrzeby "świątyni dziewic".

Arka przed murami Jerycha, obraz Jacquesa J. Tissota

Arka przed murami Jerycha, obraz Jacquesa J. Tissota

Dziś "arka" zapewne jest ściśle pilnowana w jakiejś amerykańskiej bazie gdzie nadal są prowadzone pod nadzorem demonów próby przerobienia całej Ziemi w jedno wielkie pastwisko. Asurom nie potrzeba niczego wytwarzać. Oni nie potrzebują niczego produkować. Im tylko zależy na PASZY, LUDZKIEJ PASZY. Na przetrwaniu na niej. Takiej najbardziej wysokogatunkowej, którą poszukują specyfikując DNA ludów Ziemi w ramach różnych projektów ONZ. To jest to NWO, jakie jest zachwalane - ten ZŁOTY WIEK, jaki jest obiecywany. Złoty, bo będą mogli wreszcie wyjść na powierzchnie jak palące ich Słonce zakryją na zawsze chemtrailsowe chmury. Złoty, bo będzie wszędzie obfitość żywności (piramidy to ich domy (groby), nie należy tam kopać). Złoty, bo dzięki głoszonym z ambon różnych bluźnić "idzie i pleńcie się jak króliki" nie wystąpi jak poprzednio problem głodu. A ich naukowcy i odtworzona technologia zapładniania in'vitro sprawi, iż każda kobieta będzie im non stop żarełko rodzić aż sama stanie się zutylizowaną demonią przekaską.

Czemu są podawane ogłupiacze? Dla uproszczenia procesu żywienia, dawniej wybraną przez "kapłana" ofiarę wybieraną, jako "wioskowego odkupiciela za jej grzechy" należało przykuć do kamienia by ze strachu (demonia aura) nie uciekła w popłochu. Kiedyś taka ofiarę należało zahipnotyzować teraz w dobie wymogów masowego żywienia trochę GMO w żarciu i po zabawie. A przy okazji przekąska przyprawiona gadzimi genami będzie pożywniejsza zapewniając swojemu konsumentowi pełnię potrzebnych mu mikroelementów. Proste i praktyczne - jak nazisemicka skrupulatność.

Tyle mówi opowieść. Czy realna, czy bajka - sami już oceńcie.

PS . Legendy o dżinach z butelek spełniających życzenia - to dokładnie te same stwory, tak samo obsypujące bogactwami tego, kto im w zamian za to organizował regularne żywienie.

Podobne artykuły


17
komentarze: 130 | wyświetlenia: 2405
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1176
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 854
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 728
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 696
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 543
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 751
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 667
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 751
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1527
10
komentarze: 9 | wyświetlenia: 535
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  jotko49,  12/01/2013

Ciekawe spojrzenie i nawet rozbawić może.
Podejście zbliżone w niektórych zagadnieniach do niejakiego Bacy z tegoż portalu. Na marginesie zagorzałego ateisty i prześmiewcy, odwrotności naszego Świstaka, jednakże w sprawach żydowskich w pełni z nim zgadzający się.
Jak wiele może łączyć ludzi o odmiennym poglądzie do Boga i wiary...Fantazja ludzka granic nie przestrzega. ;)

  Elba,  12/01/2013

@jotko49: Nic nie może być potwierdzone przez to, co dziś nazywamy dowodami, ponieważ ulegają one zmianie w miarę rozwoju i przeobrażeń ludzkiej świadomości. Wszystko jest domniemaniem, ponieważ rzeczywistość znajduje się w nieustannym procesie ewolucji oraz kreacji za pośrednictwem myśli i emocji. Znane nam "fakty" są tylko aktualną materialną manifestacją zbiorowej świadomości, wypracowaną kolek ...  wyświetl więcej

  eugen,  12/01/2013

Elba- W każdej bajce jest ukryta prawda lub ispiracja poszukiwawcza.
Zastanawiające jest dlaczego ludzie mają ciało zwierzęce jeśli są podobni Bogu. Nic się w nim nie zmieniło a na pewno warto by to i owo udoskonalic - poprawic.
Stworzono nas i stoimy w miejscu ze swoją konstrukcją nie będącą szczytem możliwości twórczych kogo - natury?
Skąd wszech obecna w naszym istnieniu , ...  wyświetl więcej

  Elba,  12/01/2013

@eugen: Dziś człowiek już nie ma normalnych stanów. Albo ma ciśnienie za wysokie albo za niskie, albo cierpi z powodu prokrastynacji, albo pracoholizmu, albo innej nadgorliwości… Parafrazując czerwonego mordercę: "Dajcie mi człowieka, a choroba na niego zaraz się znajdzie…”. Biznes chorobowy kręci się nieźle. Non stop tworzone są nowe jednostki chorobowe. Zaraz potem wynajdywane są na nie leki. Kt ...  wyświetl więcej

  eugen,  12/01/2013

@Elba: Co sie podniosło to musi opaśc, co opadło to nie zawsze się podniesie...
Wraz ze świadomością ludzi rośnie liczba pytań. Nie wystarczy już na ślepo wierzyc - bo tak człowiek powiedział albo tak tu jest napisane ale nie wiem kto to napisal lub przepisał. Z czasem, cały mozolnie budowany przez wieki układ znajdzie się w równowadze chwiejnej i wystarczy mała niepozorna, niedostrzegana m ...  wyświetl więcej

  Elba,  13/01/2013

@eugen: Przez całe wieki kazano nam wierzyć w rzekome prawdy, za brak posłuszeństwa groził stos lub ostracyzm. Doczekaliśmy się wreszcie czasów, kiedy możemy zadawać pytania i wątpić we wszystko, w co bezkrytycznie kazano nam wierzyć. To wspaniały czas, światełko w tunelu ciemnoty w kierunku prawdy... Szkoda, że tak nie wielu już chce ją doświadczać i wyruszać w tą niezwykłą podróż do źródeł pozna ...  wyświetl więcej

@Elba: Przemiany po tylu wiekach zniewolenia następują bardzo powoli... nie jest łatwo samemu wyplenić przyzwyczajenia... a nikt inny za nas tego nie zrobi;)

  mojra  (www),  12/01/2013

Tejże samej nocy wyszedł Anioł Pański i pobił w obozie Asyryjczyków sto osiemdziesiąt pięć tysięcy ludzi. Rano, kiedy wstali, oto ci wszyscy byli martwymi ciałami.

  crepitus,  12/01/2013

@mojra:
Pobił?
A nie było by precyzyjniej napisać "wymordował"?

  mojra  (www),  12/01/2013

@crepitus: a przedtem molestował ?

  eugen,  13/01/2013

@mojra: To mi się podoba - jeśli Anioł (to rodzaj obojnaki czy męski?) w imieniu Pana dokonuje z takim spokojem i determinacją błyskawicznego ludobójstwa to powinno się usprawiedliwic działanie wszystkich tych którzy zostali okrzyknięci ludobójcami.
Wniosek - należy żądac przywrócenia honoru wszystkim skazanym za ludobójstwo bo kto wie czy nie działali zgodnie z myślą Pana?
Sens taki ...  wyświetl więcej

  Amicus,  13/01/2013

@mojra: Dekalog. Przykazanie piąte: nie zabijaj (no, chyba, że jesteś Aniołem Pańskim...).
;)

  Elba,  13/01/2013

@Amicus: No właśnie! Czy dekalog obowiązuje wszystkich bez wyjątku, czy tylko pospólstwo...? Swoim spostrzeżeniem postawiłeś pod znakiem zapytania uniwersalność dekalogu!

  eugen,  14/01/2013

Elbo - w moim odczuciu sens tego artykułu:
Odrzućmy wszystkie uprzedzenia do ras ludzkich albowiem kolor skóry jest tu najmniej istotny. Zweryfikujmy swoje ludzkie poglądy na wszelkie ciągnące się za nami "starocie myślenia" a zrozumiemy co od dawna jest najcenniejsze - Zaufanie.
Zaufanie to najcenniejsza rzecz jaką zarówno Pan jak i człowiek może zaoferować drugiemu - tu jesteśmy ró ...  wyświetl więcej

@eugen: Zgodzę się z tobą Eugen, że zaufanie to najcenniejsze, oprócz czułości, co mamy do zaofiarowania drugiemu człowiekowi. I to prawda, raz zawiedzione, nie jest do odzyskania, tak jak brak czułości nie do zastąpienia.

  eugen,  14/01/2013

@Skalny Kwiat: Zaufanie i czułość są nierozerwalnymi, podstawowymi elementami współistnienia - to dane mam dobro. Nie wyobrażam sobie istnienia kobiety bez należnej jej czułości.
Warto więc o nie walczyć niszcząc panoszące się wszędzie zło, które jest odwrotnością współistnienia miedzy ludźmi a naszą Ziemią

Nieźle się uśmiałem. Ale fakt że większość boogów i kapłaństwa "żyje" z ludzkiej krwawicy popędzanej strachem.
Ach ta piramida co wysysa soki życia z nas by na jej szczycie mogła zaistnieć jedna podrobiona "złota" centówka.
Cóż za pomyłka. Przecież jesteśmy drzewami. Art świetny. Może się wydać zbyt odważny ale wart bo zachęca do rozstrzygnięcia pomiędzy "robakami".

Świetna bajka , dając wiele do myślenia :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska