Login lub e-mail Hasło   

Z cyklu PeKaeS - Bajka o Bartoszu i zakochanej jabłonce

...wnusio kazał napisać mu bajkę. Mówisz - masz !
Wyświetlenia: 1.408 Zamieszczono 12/01/2013

/z zasobów google/

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma polami, był las a na jego skraju maleńka wiosczyna. Ludzie tam biednie żyli w chałupkach drewnianych, mchem obrosłych.

Mieli niewielkie poletka-zagony, na których uprawiali trochę ziemniaków ,trochę kapusty.

Na skraju wioski była chałupa najmniejsza z jedną jabłonką  i jednym ulem, w którym mieszkała pszczela rodzina  A należała do starego pszczelarza Bartosza, dziwaka i odludka.

Bartosz, oprócz pszczół, miał też psa Łapę i kotkę Muki. I nie byłoby w tej bajce nic nadzwyczajnego a nawet nie byłoby bajki, gdyby  Bartosz nie miał marzeń…

A były to czasy ciężkie. Jabłonka była stara i chora i dawno już jabłek nie rodziła.

Co najwyżej na Wiosnę listków parę. Ale kochał ją Bartosz bardzo, siadywał pod nią  i opowiadał  o swoich marzeniach…

I tak mijały lata, w chałupce było chłodno i głodno i nieraz Bartosz głodem przymierał, szczególnie jak przychodziły zimnice srogie.

Ale nie skarżył się na swój los.

Cierpliwie Wiosny wyglądał, na Zimę jabłonkę słomą otulał, zupy sobie z ziół polnych gotował i korzonkami suszonymi i jarzębiną zagryzał. A z nim jego pszczoły na wiosnę czekały zziębnięte, choć im też Bartosz ul na zimę staranie mchem obtykał. A kiedy Wiosna przychodziła a po niej Lato gorące, wdzięczne pszczoły trzy słoiki miodu mu zbierały, który to miód Bartosz na targu dalekim sprzedawał…

I gdyby nie to Bartosz umarłby z głodu, bo za tę parę groszy mógł swą ubożuchna spiżarnię trochę uzupełnić.

Kochał Bartosz też swoje pszczoły jak dzieci  a one jego i robiły co mogły, żeby barć w ulu była pełna. Którejś Wiosny pszczół mu wiele padło, może z zimna czy innej choroby. A te co zostały siedziały smutne i do roboty nieskore.

Wyżalił się stary swojej kochanej jabłonce i poszedł  wielce strapiony do lasu wypłakać się drzewom a i trochę czegoś nazbierać do jedynego garnka, jaki posiadał bo na drugi go stać nie było..

Kiedy doszedł do starej jodły, zobaczył na mchu dziwnego stworka-potworka z długą brodą. Był cały łuskami z szyszek oblepiony. Z igieł jodłowych miał pelerynkę, szyszki zamiast włosów, buty z szyszek i  siedział na szyszkowym zydelku.

Już miał Bartosz dać dyla, ale ciekawość przemogła.

 – Kto jesteś?- zapytał

Jestem szyszkowym królem.  Zwą mnie Król Zalążek. Jestem skrzatem i wielkim czarownikiem.  Opiekuję się wszystkimi szyszkami tego lasu. A są tu szyszki piękne. I te zielone ze smreków,  brązowe z jodeł i  czerwone z jałowców i  kotki olchy, brzóz i z modrzewi wiekowych, czarno – brązowe, i delikatne jak atłas i stare zdrewniałe. Świat szyszek to cały las w miniaturze. Jedne umierają  inne się rodzą, a z nich drzewa rosną wysokie. A każde drzewo, to najpierw maleńka szyszka … mama i tata i każda zna tajemnice lasu nieodgadnione.

Król Zalążek przesunął się nieco.

Siadaj Bartoszu  na moim zydelku. Wiesz, przyjaźnię się twoim psem Łapą i twoją kotką Muki,  przychodzą tu czasem  pod moje jodły i opowiadają mi o tobie. Dlatego znam ciebie i twoje marzenia

– Moje marzenia? Nikomu o nich…

Wiem - przerwał mu  Zalążek - i wiem też że chciałbyś napisać wiersz o miłości-taki prawdziwy najpiękniejszy i nie wiesz jak się do tego zabrać..

Tak  - wymruczał zawstydzony Bartosz- marzę o tym..

Posłuchaj, przyjdź jutro do naszego lasu z  koszem trzcinowym, co go uplotłeś tamtej Jesieni, nazbieraj moich szyszek. .Ale pamiętaj, musisz z tysięcy znaleźć te najpiękniejsze! Kiedy kosz już będzie pełny, wracaj do swojej jabłonki i swoich pszczół. One będą wiedziały co dalej robić..

Zdziwił się Bartosz, ale tak zrobił jak mu król Zalążek nakazał.

Następnego dnia długo po lesie chodził i szyszek szukał. I wybrał te najpiękniejsze, przyniósł pod swoją jabłoń, usiadł, szyszki z kosza wysypał rozłożył i słuchał…

I nagle stało się coś dziwnego - jego pszczoły ożyły, wyleciały z ula, szyszki obsiadły i czułkami-łapkami skrzętnie pod łuskami zaczęły szukać. A co utoczyły soku szyszkowego,  zanosiły do starego kałamarza, który onegdaj na targu kupił.

A kiedy kałamarz już był pełny szyszkowego atramentu, wtedy wiedział Bartosz co ma robić.

Zastrugał gęsie pióro co wisiało pod okapem, ze starej komody wyjął pergamin który był jego skarbem wielkim. Powtórzył szybko dla przypomnienia alfabet w młodości nauczony, który jak pacierz  pamiętał, pióro w kałamarzu zanurzył i  już miał zacząć pisać…gdy usłyszał od swej  jabłonki w szumie wiatru pewnie przez jakiegoś zakochanego pradziada wymyśloną onegdaj przyśpiewkę, a teraz z bijącym sercem i z niedowierzaniem sam jej słuchać  zaczął…

Bartoszu, Bartoszu, daj mi buzi daj, daj mi buzi daj…

Tu się Bartosz wielce zawstydził i odrzekł:

- Nie potrzebuję tego robić – wisz?

Ale jabłonka nalegała

- A jak cię poproszę ładnie,
 to cię taka myśl napadnie,
że mi buzi dasz, że mi buzi dasz...

I znowu poirytowany krzyknął:

– Nie potrzebuję tego robić – wisz!?

- Bartoszu, Bartoszu, daj mi buzi daj, daj mi buzi daj…

Jeszcze bardziej się Bartosz zawstydził aż cały poczerwieniał i aż wrzasnął
 – Nie potrzebuję tego robić –wisz!!!

Ale znów usłyszał:

– A jak cię poproszę ładnie
 to cię taka myśl napadnie,
że mi buzi dasz, że mi buzi dasz….

Wtedy się tylko żachnął i odrzekł wielce zakłopotany:

– Eee,  to se całuj, jeno mi wąsisków nie poobgryzoj…

I sam objął swą jabłonkę i ucałował siarczyście.

I wąsa z dumą podkręcił …

 A jego gęsie pióro samo zaczęło pisać…o czym Jabłonka myśli..

Wiatr  tańczy po gałązkach  z tęsknoty serce płacze,
gdy odejdziesz na dłużej – to  Ci nie wybaczę.

Nie jest ważne co było, lecz co stać się ma
gdy Twoje serce z moim bije w rytmie na dwa

Znam Ciebie i Twe tęsknoty, radosne nasze łzy,
i teraz chcemy tańczyć na dwa a nawet trzy..

Ty mnie porwałeś w pląs a ja Ci dałam znak,
że zawsze będę tu,  bo  powiedziałam… tak!

Bo to był pacierz Twój, pragnienie Twego dnia
i teraz wiesz, że tak, i teraz wiesz, że ja..

Nie smuć się miły mój, nie będziesz nigdy sam,
zapomnisz co to głód, bo ja ci jabłek dam.

Ale Ty zawsze wróć i zawsze do mnie mów
Bo jestem z Twoich zdań, bo jestem z Twoich  słów…

 I  spisałby dalej te miłosne zwierzenia ale stało się coś czarodziejsko nieziemskiego. Stara jabłoń odmłodniała i sypnęła setkami jabłek przepysznych.

I sypała ..sypała…

A każde było złotoczerwone, miało smak miodny a pełne były soku z malin i poziomek….

Tak pysznych jabłek nie jadł nikt na świecie!

Zlecieli się ludzie z całej wsi i z  jabłek porobili pyszne dżemy, powidła, konfitury, musy, wina, koktajle, szarlotki, pieczone jabłuszka i susz jabłkowy.

A każdy co tylko zrobił to i Bartoszowi do spiżarni przynosił.

Szczęście i uśmiech zapanował i nikt już nie był głodny i tak było każdej Jesieni. A mówiono, że jabłkowa wioska pysznościami słynie… zajadała się nimi cała okolica i nawet wszystkie zwierzęta leśne i stary pies Łapa i wszystkie ptaki na jabłka miały ochotę.

A stary pszczelarz Bartosz co największe pyszności królowi Zalążkowi przynosił.

A ten uśmiechał się tajemniczo…

Wiesz Bartoszu dotrzymałeś słowa i dlatego dam ci radę która nie ma ceny. Opiekuj się swoją jabłonką i swoimi pszczołami i zawsze jedz co dzień łyżkę miodu  a będziecie żyli i ty i twoja jabłoń i twoje pszczoły 101 lat. . Będziesz zawsze zdrowy, silny i bardzo, bardzo szczęśliwy.  Będziesz pisał najpiękniejsze wiersze … pamiętaj tylko: jedną łyżkę dziennie

Bartosz tak zrobił jak mu król Zalążek przykazał i żył długo i długo piękne wiersze

 i piosenki pisał, które wszyscy śpiewali i nucili. A kiedy przychodzili do niego ludzie ze swoimi smutkami, też dzielił się z nimi zaczarowanym miodem i swoją tajemnicą  a oni szanowali i kochali go za to…

I tylko stara kotka Muki na jabłka nie miała  kompletnie ochoty i parskała nawet na widok pysznej szarlotki, wybierając polne myszy - nornice.

 A teraz drodzy koledzy z eioby, autorzy i autorki, wymyjcie rączki i nóżki, zróbcie siusiu, połóżcie się grzecznie do łóżeczek… a co poniektórzy niech nawet zmówią paciorek……

 

dobranoc…     

              Siwy            

(obrazki z zasobów google)

Podobne artykuły


11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1087
10
komentarze: 24 | wyświetlenia: 333
9
komentarze: 608 | wyświetlenia: 1496
8
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1513
8
komentarze: 38 | wyświetlenia: 887
7
komentarze: 4 | wyświetlenia: 536
7
komentarze: 1 | wyświetlenia: 226
6
komentarze: 2 | wyświetlenia: 673
6
komentarze: 1 | wyświetlenia: 693
5
komentarze: 1 | wyświetlenia: 589
294
komentarze: 63 | wyświetlenia: 105177
181
komentarze: 48 | wyświetlenia: 1192284
153
komentarze: 44 | wyświetlenia: 131033
105
komentarze: 29 | wyświetlenia: 114622
102
komentarze: 26 | wyświetlenia: 273894
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  greenway,  12/01/2013

I rączki grzecznie na kołderce. ;)

  jotko49,  12/01/2013

@greenway:
Gdy rączki grzecznie trzymam, na pulchnej swej kołderce,
to myśli me się plączą i galopuje serce.
Lecz raczej schowam je głęboko, bo mróz nadchodzi srogi,
to będzie mi anielsko i sen nadejdzie błogi.
Serduszko też spokojnie, swym rytmem chodzić będzie,
Więc Waści bądz spokojna, nie szukaj grzechu wszędzie...;)

  greenway,  12/01/2013

@jotko49: mój słodki grzechu gdzie jesteś, szukam cię nadaremno.

  jotko49,  12/01/2013

@greenway:
Jestem z wiatrem w polu i hulam też po lesie,
szeptem me ciche skargi światu, Wisła także niesie.
A gdy się robi wokół zimno, a potem także ciemno,
To już tam mnie nie szukaj, czasu nie trać daremno.
O tak póznej już porze nie znajdziesz mnie na dworze,
Zajrzyj więc na Eiobę, gdzie płynę nią jak przez morze...
A teraz zgodnie prośbą, rado ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  12/01/2013

@jotko49: Gdy czytam Twoją sztukę eterycznego tańca słowem z kobietami, mój Druhu, czuję się jak sztubak. Co jednak ma dobrą stronę. Wszak sztubak to młodzik skazany na przygody, tyle wciąż przed nim?... ;-))

  jotko49,  13/01/2013

@hussair:
Och me spracowane dłonie i te zbolałe kości,
nie dają satysfakcji tej niby mej mądrości.
Tak chętnie bym ją puścił, gdzieś z wiatrem albo wodą,
By móc znów swoją głowę, na pierś położyć młodą.
Tak chętnie bym się cofał wiekiem, nieomalże by rakiem.
By móc znów zacząć życie i być jak ty sztubakiem.
Lecz próżne me pragnienia, daremne moje jęki,
gdy życie płynie i kości kruchsze, a macho bardziej miękki ;)

  hussair  (www),  13/01/2013

Jam też już nie sztubak, niestety
Zamiast doskoczyć konia,
wpełzam do karety.
Więc jednak agonia?...

Mimo wszystko lance w górę. Jesteśmy ułanami. Dopóki krew płynie, a wiatr kręci proporczykiem... ;-)

  seta1212,  13/01/2013

@hussair -:Dziś sztuka obłapiania drogą na manowce
bo startujesz do damy a w ręku masz owcę.
I obyczajność więdnie- jak ostrzega Baca
młody zamiast pogadać tylko wyobraca...))

  hussair  (www),  13/01/2013

@seta1212: :))

@greenway: :-)))

  Gamka  (www),  12/01/2013

.. no to dobraNOC :) karaluchy pod poduchy a rączki pod kołdry :)))

  hussair  (www),  13/01/2013

Seta, bajarzu, toż mnie oczarowałeś niczym małego panicza w kołysce. :) PIĘKNE!

Seta,
Nie dość, że sam świetnie piszesz, to jeszcze, jak widzę, jesteś muzą dla innych.

  seta1212,  13/01/2013

Zawstydzasz mnie Alu. To wszystko przez to, że co drugi sen mam w wersji rymowanej...)))

  hussair  (www),  13/01/2013

Marzy mi się więcej tych czarownych bajek, wyznam...

  berni*,  14/01/2013

Jeśli rymowanki Cię dopadają, niechaj takie bajki się pojawiają! :-) Przez chwile poczułem się jak dziecko, super.Pozdrawiam.

Bardzo dobre, podoba mi się:)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska