Login lub e-mail Hasło   

O człowieku, który nie wierzył w miłość ...

.... dedykuję tym, którzy uwielbiają "pulsować" komentarze innych używając koloru czerwonego !... szczęście pochodzi z twego wnętrza i jest rezultatem twojej miłości!
Wyświetlenia: 11.999 Zamieszczono 28/01/2013
„Owoce dojrzewają w słońcu, ludzie zaś w świetle miłości”
Julius Langbehn

Chciałabym opowiedzieć Wam teraz bardzo starą przypowieść o człowieku, który nie wierzył w miłość. 

Był to zwy­czajny człowiek, taki jak ty lub ja, wyróżniał się jed­nak sposobem myślenia. Sądził, że miłość nie istnieje.
Nieraz próbował ją odnaleźć.

Przyglądał się ludziom wokół siebie. Stracił mnóstwo czasu, sporą część ży­cia poszukując miłości, po to tylko, by stwierdzić, że nie istnieje.

Gdziekolwiek był, rozpowiadał na prawo i lewo, że miłość jest wyłącznie wymysłem poetów, wynalazkiem religii, która posługuje się nią do manipulowania sła­bymi umysłami, do zdobywania nad nimi kontroli i wymuszania wiary.
Mawiał, że wiara nie jest niczym rzeczywistym i dlatego żaden człowiek jej nie odnajdzie, nawet jeśli usilnie jej poszukuje.
Człowiek ten był bardzo inteligentny i przekonu­jący.
Przeczytał mnóstwo książek, zgłębiał wiedzę w najlepszych uniwersytetach i stał się szanowanym naukowcem.
Potrafił przemawiać w każdym miejscu przed dowolną publicznością, zawsze z miażdżącą logiką.

Propagował pogląd, że miłość jest jak narkotyk, wprawia w krótkotrwały uzależniający błogostan. Można się bowiem chorobliwie uzależnić od miłości.

A co się stanie, jeśli zakochany nie dostanie swojej codziennej dawki miłości, tak jak narkoman potrze­bujący swojej codziennej działki?
Udowadniał, że większość relacji między kochan­kami przypomina związek narkomana z dealerem. 
Ten, kto pożąda bardziej, przypomina nałogowca, a ten, komu mniej zależy, postępuje jak dealer. 
Kochanek, który ma mniejszą potrzebę miłości, kontroluje cały związek. 
Mechanizm zjawiska jest bardzo jasny i łatwy do prześledzenia, ponieważ w związku niemal zawsze jest ten, kto kocha bardziej, i ten, kto pozwala się kochać i tylko wykorzystuje tego drugiego, kto daje jej lub jemu całe serce. 
Pojąwszy, w jaki sposób ci dwoje sobą manipulują, na czym polegają wszystkie ich akcje i reakcje, zauważymy, że są niczym narko­man i dealer.
Uzależniony, czyli ten, kto jest w potrzebie, żyje w ciągłym strachu, że mógłby nie dostać następnej dawki miłości czy narkotyku. 
Myśli: „Co zrobię, gdy mnie zostawi?" 
Z kolei lęk wywołuje zaborczość. „To moje!" 
Uzależniony staje się bardzo zazdrosny i wy­magający ze strachu, że nie dostanie następnej daw­ki. 
Dealer kontroluje i manipuluje tym, kto potrze­buje narkotyku, podając mu większe czy mniejsze dawki lub w ogóle odcinając mu dostawę. Ten, kto jest w większej potrzebie, poddaje się całkowicie, pod­porządkowuje, gotów jest zrobić wszystko, byle unik­nąć odrzucenia.

Tymczasem nasz bohater nie ustawał w objaśnia­niu wszystkim dookoła, dlaczego miłość nie istnieje:

 ...To, co ludzie nazywają miłością, jest tylko związkiem opartym na strachu i kontroli, wykorzystywaniu prze­wagi. 

A gdzie szacunek? 

Gdzie wreszcie miłość, o któ­rej tyle mówią? 

Nie ma miłości. 

Młodzi ludzie przed obliczem Boga, rodziny i przyjaciół składają sobie nawzajem mnóstwo obietnic: pozostać ze sobą na zawsze, kochać się i szanować, być razem na dobre i na złe. Obiecują miłość i poważanie i jeszcze wiele innych rzeczy. Najbardziej zdumiewające jest to, że naprawdę wierzą w te obietnice. Ale zaraz po ślubie, tydzień później, miesiąc czy kilka miesięcy, okazuje się, że nie dotrzymują żadnej z nich.

To, co widzimy w małżeństwie, to walka o władzę, o to, kto kim będzie rządził. 
Kto będzie dealerem, a kto uzależnionym. 
Kilka miesięcy później widać, że szacunek, jaki sobie przysięgali, ulotnił się. 
Widzimy urazy, emocjonalne toksyny, zauważymy, jak ranią się nawzajem, stopniowo, dzień po dniu, jak to narasta coraz bardziej, aż w końcu nawet nie wiedzą, kiedy miłość się kończy. 
Pozostają ze sobą, ponieważ boją się samotności, opinii innych ludzi, a także wyroków swoich własnych wewnętrznych sędziów. 
Ale czyż to jest miłość?
Mężczyzna zwykł dowodzić, że widywał wiele starych małżeństw o trzydziesto-, czterdzieste-, pięćdziesięcio­letnim stażu, które szczyciły się tym, że przeżyły ra­zem te wszystkie lata. 
Ale kiedy mówią o swoim związ­ku, wcześniej czy później padają słowa:
 „Wytrwaliśmy w małżeństwie". 
To oznacza, że jedno z nich podpo­rządkowało się drugiemu. W pewnym momencie na przykład ona się poddała i postanowiła przetrzymać cierpienie. Ten, kto miał silniejszą wolę i mniejszą potrzebę bycia z tym drugim, wygrał wojnę. 
Ale gdzież jest ten płomień, który nazywają miłością? Traktują się przecież nawzajem jak swoją własność: „Ona jest moja", „On jest mój".
Człowiek ciągnął dalej. 
Rozprawiał o wszystkich powodach, dla których wierzył, że miłość nie istnie­je, i gorąco przekonywał: „Ja już przeszedłem przez to wszystko. Nikomu więcej nie pozwolę manipulo­wać moim umysłem i w imię miłości rządzić moim życiem"
Jego argumenty były całkiem logiczne, toteż przekonał wielu ludzi, że miłość nie istnieje.

Pewnego dnia spacerował po parku i tam, na ła­weczce, zobaczył piękną kobietę, która płakała. Jej płacz wzbudził w nim ciekawość. Usiadł obok i spy­tał, czy mógłby jej w czymś pomóc. 

Zainteresował się, dlaczego płacze. Jakież było jego zdumienie, kiedy odpowiedziała, że płacze, bo miłość nie istnieje. 
„To zdumiewające! - zawołał. - Kobieta, która wierzy, że miłość nie istnieje?!" 
Oczywiście zapragnął dowiedzieć się czegoś więcej.
„Dlaczego mówisz, że miłość nie istnieje?" - spy­tał.
„To długa historia - odparła. - Wyszłam za mąż bardzo młodo i byłam pełna miłości, wszystkich tych złudzeń, nadziei, że będę dzielić życie z moim męż­czyzną. 
Przysięgliśmy sobie lojalność, szacunek i poważanie i stworzyliśmy rodzinę. Ale wkrótce wszyst­ko się zmieniło. Byłam oddaną żoną, troszczącą się o dom i dzieci. Mój mąż robił karierę, a sukces i opi­nia innych ludzi stały się dla niego ważniejsze od ro­dziny. 
Stracił szacunek do mnie, a ja do niego. 
Raniliśmy się nawzajem i pewnym momencie zrozumia­łam, że go nie kocham, a on nie kocha mnie.
Ale dzieci potrzebowały ojca i to było moje uspra­wiedliwienie i powód, żeby zostać i zrobić wszystko dla utrzymania rodziny. Teraz dzieci dorosły i ode­szły. 
Nie mam już wymówki, żeby z nim zostać. 

Nie ma między nami szacunku, nie ma czułości, nawet uprzejmości. Na domiar złego wiem, że nawet jeśli znajdę kogoś innego, historia się powtórzy, ponie­waż miłość nie istnieje. Nie ma więc sensu szukać cze­goś, co nie istnieje. Dlatego płaczę".

Świetnie rozumiejąc rozterki swej rozmówczyni, objął ją i powiedział: „Masz rację. Miłość nie istnie­je. Szukamy miłości, otwieramy serca, pozwalamy dominować drugiej osobie tylko po to, by znaleźć egoizm. To boli, nawet jeśli sądzimy, że nie damy się zranić. Nieważne, jak wiele mamy za sobą związków. To samo powtarza się za każdym razem. Po cóż więc szukać miłości?"

Byli do siebie tak podobni, że zaprzyjaźnili się. To był wspaniały związek. Szanowali się i nigdy nawet nie próbowali się poniżać. 

Uszczęśliwiało ich wszystko, co robili razem. 
Nie było w nich zawiści i zazdrości, nie było przymusu ani zaborczości. Ich związek sta­wał się coraz pełniejszy. 
Uwielbiali być ze sobą, po­nieważ każde spotkanie oznaczało świetną zabawę, a kiedy się rozstawali - tęsknili do siebie.
Pewnego dnia mężczyznę, gdy był poza domem, naszła przedziwna myśl. 
„A może - rozmyślał - to, co czuję do niej, to miłość? Jest to tak inne od tego, co czułem kiedykolwiek przedtem! 
To nie jest to, o czym mówią poeci, ani to, co głosi religia, ponie­waż nie jestem za nią odpowiedzialny.
 Niczego od niej nie biorę, nie potrzebuję opieki z jej strony, nie muszę winić jej za moje niepowodzenia ani przerzucać na nią swoich nieszczęść. Po prostu dobrze nam razem, lubimy się nawzajem. Szanuję jej sposób myślenia i odczuwania. 
Ani trochę mi nie ciąży, nie muszę sięo nią martwić. 
Nie czuję zazdrości, kiedy jest z inny­mi ludźmi, nie czuję zawiści, kiedy odnosi jakiś suk­ces. Może miłość jednak istnieje, tylko nie jest taka, jak nam się wydawało?" 

Ledwie się doczekał powrotu do domu, by z nią porozmawiać i zwierzyć się ze swych szalonych myśli. 

Gdy tylko zaczął mówić, rzekła: „Wiem, co chcesz powiedzieć. Już dawno temu też naszły mnie takie myśli, ale nie chciałam się nimi z tobą dzie­lić, bo wiem, że nie wierzysz w miłość. Miłość chy­ba istnieje, tylko jest czym innym, niż sądziliśmy".

Postanowili zostać kochankami i zamieszkać razem, i ku ich zdumieniu nic się nie zmieniło. Nadal się szanowali, pomagali sobie nawzajem i byli coraz bardziej zakochani. 
Każde głupstwo sprawiało, że czuli się szczęśliwi.
Serce mężczyzny wypełniło tyle miłości, że pewnej nocy zdarzył się wielki cud. 

Patrzył na gwiazdy i od­nalazł najpiękniejszą. 

Jego miłość była tak wielka, że gwiazda spłynęła z nieba wprost w jego otwarte dłonie. Potem stał się drugi cud: jego dusza połączyła się z gwiazdą. 

Był niewymownie szczęśliwy i ledwie mógł się doczekać, kiedy pobiegnie do kobiety i zło­ży gwiazdę w jej dłoniach, aby dowieść swojej miło­ści. Wręczył jej gwiazdę, lecz kobieta zawahała się. Choć był to ledwie moment zwątpienia, gwiazda ze­śliznęła się między palcami, upadła i potłukła się na milion drobnych kawałeczków.

Teraz stary człowiek znów przemierza świat, przy­sięgając, że miłość nie istnieje. 

I jest stara piękna kobieta, która czeka w domu na mężczyznę, roniąc łzy za rajem, który miała w dłoniach i który straciła przez jeden krótki moment zwątpienia. 
Tak się koń­czy historia o człowieku, który nie wierzył w miłość.
Lecz kto popełnił błąd? 
Co poszło nie tak? 
Błąd leżał po stronie mężczyzny, ponieważ myślał, że może dać kobiecie swoje szczęście. 
I mylił się, składając je w jej rękach. 
Szczęście bowiem nigdy nie przychodzi z zewnątrz. 
Był szczęśliwy miłością, która pochodziła od niego. I ona była szczęśliwa z powodu miłości, która z niej emanowała. 
Jednak kiedy powierzył jej swoje szczęście, potłukła gwiazdę, bo nie mogła za nią odpowiadać.
To nieważne, jak bardzo go kochała, nie mogła go uszczęśliwić, ponieważ nie wiedziała, co jest w jego głowie. Nie mogła poznać jego oczekiwań, ponieważ nie mogła poznać jego snów.

Jeśli swoje szczęście złożysz w dłoniach drugiej oso­by, ona wcześniej czy później je potłucze. 

Jeśli dasz jej swoje szczęście, może je odrzucić. 

Natomiast kiedy szczęście pochodzi z twego wnętrza i jest rezulta­tem twojej miłości, ty sam jesteś za nie odpowiedzial­ny. 

Nigdy nie zdołamy przerzucić na kogoś odpowie­dzialności za własne szczęście, tymczasem pierwsze, co robimy podczas ślubu w kościele, to wymiana obrączek. 

Kładziemy gwiazdę na cudzej dłoni, spodziewając się, że partner nas uszczęśliwi. 

Nie ma zna­czenia, jak bardzo kogoś kochasz i tak nigdy nie bę­dziesz taki, jakim chciałby cię widzieć twój partner. 

To błąd, który większość z nas popełnia na począt­ku każdego związku.

 Budujemy poczucie szczęścia w oparciu o partnera, a szczęście nie na tym polega. Składamy obietnice, których nie możemy dotrzymać i z góry skazujemy się na niepowodzenie.

 

Czystość jest świadomością, że człowiek dysponuje takim darem, który tylko raz można ofiarować i tylko raz otrzymać. 

Fulton Sheen

Żenić się jedynie ze względu na piękno, to tyle, co kupować ziemię ze względu na róże. 

To ostatnie byłoby jeszcze rozsądniejsze, ponieważ róże zakwitają co roku
Kotzebue
Prawdziwą miłość poznaje się nie po jej sile, lecz po czasie jej trwania
 Robert Poulet

Na podstawie:

Ruiz Don Miguel – Ścieżka Miłości. Sztuka budowania związków

Podobne artykuły


36
komentarze: 10 | wyświetlenia: 92965
22
komentarze: 16 | wyświetlenia: 7656
77
komentarze: 112 | wyświetlenia: 37642
56
komentarze: 83 | wyświetlenia: 11511
37
komentarze: 60 | wyświetlenia: 13016
35
komentarze: 17 | wyświetlenia: 19564
33
komentarze: 69 | wyświetlenia: 10699
32
komentarze: 98 | wyświetlenia: 9918
42
komentarze: 17 | wyświetlenia: 6591
40
komentarze: 12 | wyświetlenia: 58960
33
komentarze: 47 | wyświetlenia: 14869
29
komentarze: 37 | wyświetlenia: 4242
30
komentarze: 35 | wyświetlenia: 8358
19
komentarze: 8 | wyświetlenia: 7468
 
Autor
Artykuł



  swistak  (www),  28/01/2013

Gamka ! Miłość to Bóg. Kocha każdego do szaleństwa, co udowodnił na Golgocie. Moim zdaniem da sie w partnerze pokochać to co Boskie w nim, tym co Boskie w nas. W arcie nie ma o tym słowa, bo jest poprawny ateistycznie.

  Gamka  (www),  28/01/2013

@swistak:
Lubie Ciebie! ale tym razem przegiąłeś lekko!! w którym miejscu tekst jest ateistyczny?
Kochasz swoją rodzinę? kochasz żonę i dzieci? czy jest w Twoim sercu trochę MIŁOŚCI takiej normalnej ludzkiej miłości do nich? czy wszystko zwalasz na Boga ?
Nie jestem ateistką! jestem osobą wierzącą , ale to co Ty piszesz to jest fanatyzm, którego ja nie rozumiem!
---
...  wyświetl więcej

  mugol  (www),  29/01/2013

@Gamka: dopiero z tym aneksem art zasługuje na punkt, bo sam tytuł jest ateistyczną deklaracją

  hussair  (www),  28/01/2013

Zafrapowałem się co nieco.

  swistak  (www),  28/01/2013

@hussair: to posłuchaj hymnu o Miłosci http://www.youtube.com/watch?v(...)piVFDxo

  hussair  (www),  28/01/2013

@swistak: Wysłuchałem. Piękne i złagodziło moje nastroje, które są trochę pod wpływem tych majtających gałęzi, które widzę za oknem. Dzięki. Dobrze, jak o miłości śpiewa kobieta o anielskim głosie.

Piękna lekcja... Dziękuję, Gameczko! :)

  Gamka  (www),  28/01/2013

@Janusz Dąbrowski: Piękna, masz racje Januszu piękna lekcja dla każdego kto przeczytał i zrozumiał :)
Jednak nie każdy odrobił tę lekcje i przeczytał ze zrozumieniem!
Swistak miał problem :) nie czytał uważnie ! :)

  ewfor  (www),  28/01/2013

Często człowiek myli miłość z podporządkowaniem się uczuciu drugiego człowieka. Pięknie to napisane i skłania do przemyślenia. :))

  Gamka  (www),  28/01/2013

@ewfor: Masz racje...bo ... Prawdziwa miłość nie patrzy na Ciebie, ale w Ciebie, nie kocha się za coś lecz mimo wszystko....
Pozdrawiam serdecznie :)

  hussair  (www),  29/01/2013

@Gamka: Jest to prawda... z grubsza rzecz ujmując. :)

  grazaa,  28/01/2013

Te słowa o miłości... wprowadziły mnie w zadumę, zamyśliłam się głęboko, jeszcze długo trwać będę w tym stanie... Dziękuję, Gamko :)

  hussair  (www),  28/01/2013

@grazaa: Długo? Ze dwa tygodnie? :)

  grazaa,  28/01/2013

@hussair: Dopiero zaczęłam... no, nie wiem, może i dwa... Ale przyjemne takie zamyślenie, podoba mi się ;)

  hussair  (www),  28/01/2013

@grazaa: A propos akcentów egipskich. Zaraz zaczyna się fajny odc. ,,Kiepskich", polecam, niezły utwór na końcu. ;)

  grazaa,  28/01/2013

@hussair: Już lecę... :)))

  hussair  (www),  28/01/2013

@grazaa: Już po. :)

  grazaa,  28/01/2013

@hussair: No nie... ale ja mam zryw :-)))

  hussair  (www),  28/01/2013

@grazaa: Do wszystkiego tak się zrywasz? Rozumiem, że zupy jadasz raczej chłodne. ;)

  grazaa,  28/01/2013

@hussair: Pracuję na odrobinę zwolnionych obrotach, bo wirus cały czas mnie męczy. A zupki zawsze jadam cieplutkie i parujące, sama je robię i podjadam w trakcie ;) mniam...

  hussair  (www),  28/01/2013

@grazaa: Hm. Idę na TV, i owszem, zagotuję sobie zupkę pieczarkową. Jakiś mam markotny, płaski dzień i szukam odprężenia. ;)

  grazaa,  28/01/2013

@hussair: Taki markotny, płaski dzień... czyżby wirusik jakiś miał Cię dopaść...?

  berni*,  28/01/2013

grazaa: Wszystko to za moją przyczyną! Coś jak sam twierdził, podesłałem. Teraz razem mamy kiepski dzień.:-)

  grazaa,  28/01/2013

@Bernard: Ale to mnie dopadł wirus :))) A Tomka TV wciągnęło... no i pieczarki... ;)

  berni*,  28/01/2013

grazaa: Znowu coś wspólnego? :-) Mnie wirus próbuje toczyć od kilku dni, twardziel fizyczny jestem i się nie daje! Na co dzień walczę z większymi, mocniejszymi - nadal dycham!

  grazaa,  28/01/2013

@Bernard: A ja ledwo... już drugi tydzień... Prawie dwa lata nic mi nie było, aż tu nagle... taaaaki wirus ;)

  berni*,  28/01/2013

grazaa: Zdobądź się na odwagę i przegoń gada! :-) No co boisz się? :-)))

  grazaa,  28/01/2013

@Bernard: A poszedł mi stąd, gadzie jeden :-)

  berni*,  28/01/2013

grazaa: No dobrze... już sobie idę.

  grazaa,  28/01/2013

@Bernard: Ale ja do wirusa, a nie do Ciebie... ;)))

  hussair  (www),  28/01/2013

@grazaa: Za późno. Bernard odszedł z workiem na plecach daleko w stepy. ;)

  grazaa,  28/01/2013

@hussair: To był worek pełen wirusów... Może teraz nam się polepszy ;)

  hussair  (www),  29/01/2013

Ja już się nie dam. :)

  grazaa,  29/01/2013

@hussair: Mi też już lepiej ;)))

  hussair  (www),  29/01/2013

@grazaa: Ale mnie wirus nie łapał, skąd to przekonanie? Mnie łapały psychiatrycznie te tańczące gałęzie za oknami. Jeśli wirus, to śpiączkowy raczej. ;)

  grazaa,  29/01/2013

@hussair: Oj, to wyglądało na szczególnie wrednego wirusa. Różne są ich odmiany, śpiączkowe też ;)

  hussair  (www),  29/01/2013

@grazaa: Spać mi się chce nadal. Ale przewalczam, bo mnie film wciągnął. :)

  grazaa,  29/01/2013

@hussair: A ja do krainy snów się wybiorę, czas już na mnie :)

  hussair  (www),  29/01/2013

@grazaa: No to nurkuj. ;)

  berni*,  29/01/2013

grazaa: Wirus odszedł,pewnie się polepszy! :-)))

  berni*,  29/01/2013

grazaa: Po @ jest wyraźnie napisane! :-(((

  greenway,  28/01/2013

Czy można dotknąć tęczy? Ach miłość jest ulotna, w pięknie, w wierności, w szacunku, ale się przydarza. :)))

  hussair  (www),  28/01/2013

@greenway: Tęczy można dotknąć, a nawet zjechać po niej, jak po basenowej zjeżdżalni, kiedy się pan i pani, prawda...Hm. Zmilczę. :)

  greenway,  28/01/2013

@hussair: tak hussair, zaliczyłeś test. :)))

  berni*,  28/01/2013

greenway: Fizycznie nie! Lecz zmysłowo i duchowo...:-)))

  hussair  (www),  28/01/2013

:)

  JA to ja,  28/01/2013

Pierwsze, co mi przyszło na myśl to słowo "PIĘKNE", ale to nie jest odpowiednie słowo na określenie tej historii. Jakie zatem jest odpowiednie? Nie wiem. Wiem jednak, że artykuł napisany jakby dla mnie ( bez egoizmu z mojej strony). W odpowiednim czasie nadszedł. Rozwiał rozterki, a może je zwielokrotnił....Dziękuję i pozdrawiam

  Gamka  (www),  28/01/2013

@JA to ja: to ja dziękuję :)
..."Kwiat potrzebuje słońca,
aby być kwiatem
Człowiek, aby być człowiekiem
Potrzebuje miłości..."

  berni*,  28/01/2013

Cudowne, piękne, prowokujące do naprawdę głębokich przemyśleń!
Jeśli o gwiazdach była mowa http://www.youtube.com/watch?v(...)D6yJR68
Dzięki Ci Gamka!

  Remter,  28/01/2013

Sztuką jest odnaleźć w drugim człowieku swoją bratnią Duszę, która uczyni z niczego nastrój.. jaki niebem nazwiemy .. :)

  Elba,  28/01/2013

No właśnie, czy na pewno wiemy, czym jest prawdziwa miłość...? W życiu doświadczamy wiele różnych emocji, które chętnie nazywamy miłością, choć nią nie są. Tak jak nie każdy grzyb to rydz, tak i nie każde radośniejsze serca bicie to zaraz miłość. Nasze głowy napakowane są bzdurami pochodzacymi z relacji innych. Lecz czy my sami znamy to uczucie? Czy możemy nim kogoś obdarować?
Miłości, któr ...  wyświetl więcej

  Gamka  (www),  28/01/2013

@Elba: Masz racje Elbo, nie można nikomu oddać swojej miłości, możemy tylko emanować miłością i nią dzielić się z innymi :)...by zyskać miłość… wypełnijmy się nią, aż staniemy się magnesem.

.."Jeśli nie wypełnisz najpierw siebie, to nie będziesz miał nic, co mógłbyś dać komukolwiek. A zatem konieczne jest, byś zadbał najpierw o Siebie. Najpierw zadbaj o własną radość. Ludzie są odpowiedzia

...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  29/01/2013

@Gamka: Albo też... właśnie kochamy więcej ludzi, niż sami myślimy. Bo miłość jest jak dusza, nieśmiertelna i ponad blokadami materii. Może tylko chemiczne zakochanie rozdajemy te 4-5 razy w ciągu życia. Skąpcy. ;)

Glos od bezboznika, ktory widzial i doswiadczyl przejawow Milosci wsrod innych i na wlasnej skorze...
Czym, jak nie miloscia nazwac postepowanie muzulmanskiej kobiety, ktorej cala najblizsza rodzine na jej oczach wyrzneli w pien jej chrzescijanscy sasiedzi i nastepnie ja zgwalcili . Cudem ocalala. Mimo nalegan bosniackich imamow i przyjaciol nie pozwolila na usuniecie ciazy i po urodzeniu d ...  wyświetl więcej

@youngcontrarian:
Muszę użyć tzw. wielkich słów - nic innego nie przychodzi mi na myśl - i to jest dopiero przejaw niezwykłego CZŁOWIECZEŃSTWA, pełnego uniwersalnej, niezrozumiałej zwykle dla innych miłości.

@Janusz Dąbrowski:
Januszu podobnie to odbieram...
Dowiedzialem sie pozniej, ze po wojnie zrobiono o tej kobiecie film dokumentalny. Z podobnym przypadkiem nigdy wiecej sie nie spotkalem w swojej wieloletniej pracy na Balkanach...
Mam rowniez wiele szacunku dla zgwalconych kobiet, ktore decydowaly sie donosic ciaze i oddaly dziecko na adopcje.
Nie mamy prawa potepiac ko ...  wyświetl więcej

  ,  30/01/2013

@youngcontrarian:
Polecam obejrzeć "Pogorzelisko" z 2010 roku. Świetny, nieprzewidywalny film - nie zdradzam szczegółów.

@viverti:
Dzieki Viverti,
Moge sie domyslac ,ze jest tematycznie zwiazany z tym, o czym pisze...
Juz robie namiar na torrentach... Czy moga go ogladac osoby ponizej 15 lat? (Chodzi o moja corke).
Pozdro

P.S.
Jak ten film mogl umknac mi spod radaru? Az wstyd....To wszystko przez to ze Amerykanie nie cierpia ogladac filmow z napisami... wola zrobic swoja wersje dobrego zagranicznego filmu... smieszne ale prawdziwe...

  awers,  29/01/2013

Znałem jednego, który z szacunku dla ukochanej przestał jej używać w łóżku, bo uznał, że wcześniej robił to zbyt bezwstydnie.Uszanował miłość, ale stracił szczęście i kobietę.

  hussair  (www),  29/01/2013

@awers: Osobliwe...

  jotko49,  29/01/2013

Gamko...Tyle w Tobie zawsze ciepła, tyle łagodności,

Któż więc jeśli nie ty, winnaś mówić o miłości.

Piękno wszak ciała i mądrość partnera,

dziś bywa celem lecz z czasem umiera.

By przejść życia burze wzajemnie kochając,

tak wiele jej trzeba, non stop ją rozdając.

I ten tylko miłość, po grób nieść ją będzie

i świat obdzieliwszy, wypełni go ws

...  wyświetl więcej

  Gamka  (www),  04/02/2013

@jotko49::)
To ja dziękuję za Twe ciepłe słowa Jotko ..zawsze i wszędzie kierowane do mnie ...przyjmij mą przyjaźń....bo
Jesteś Przyjacielem, ponieważ jesteś węzłem, który łączy, lecz nie zniewala.
Przyjacielem, ponieważ jesteś podmuchem, który uspokaja, lecz nie usypia.
Przyjacielem, ponieważ jesteś bratem, który upomina, lecz nie upokarza.
Przyjacielem, poniewa ...  wyświetl więcej

  jotko49,  04/02/2013

@Gamka:
Mój pąs na twarzy twierdzi iż "mocnom " wzruszony, więc i ja podziękuję , zasyłam ukłony.

  Amicus,  04/02/2013

"Jeśli swoje szczęście złożysz w dłoniach drugiej osoby, ona wcześniej czy później je potłucze."
Gamko droga, a skąd ty znasz moje... CV?

  Sylwia.,  14/02/2013

Szczęście w miłości osiągniemy wtedy jeśli damy siebie i pokochamy miłością bezwarunkową, czyli taką, która niczego w zamian nie oczekuje i nie czyni z naszej ukochanej osoby niewolnika naszej wyobraźni. Ale by pokochać taką miłością, to musimy pokochać najpierw samych siebie.Jeśli tego nie zrobimy nasza miłość nie będzie spełniać naszych oczekiwań. Wiecznie będziemy rozczarowani. Bo jak można pok ...  wyświetl więcej

  elena  (www),  18/12/2013

Gamko przecudna przewspaniały artykuł :) W całym wysypie traktatów, badań i tekstów pokazujących kruchość i rozpad tradycyjnych więzi, przyjaźń jawi się jako coś, co stanowi wysepkę trwałości. Szukając miłości odnaleźli przyjaźń a ta najwyższą formą miłości. Idea czystej relacji jako idea związku intymnego. Przyjaźń może istnieć bez miłości, ale prawdziwa miłość bez przyjaźni nie przetrwa długo. Łącząc serca i umysły tworzy doskonały...najsilniejszy łańcuch życia.

  espera,  02/05/2017

Pan i Pani,
I Primael FOLLERAUX Akcjonariusz i operator finansowy.
Czy jesteś osobą francuski, szwajcarski, kanadyjska, Belgowie, portugalski, włoski i na całym świecie, którzy są dla Ciebie
zatrzymany, zabronione banku i nie ma korzyści z banków, które potrzebują do pożyczania pieniędzy między szczególności
I przyznaje gotowy do poważnych i uczciwych ludzi, którzy mogą ...  wyświetl więcej

  espera,  02/05/2017

Pan i Pani,
I Primael FOLLERAUX Akcjonariusz i operator finansowy.
Czy jesteś osobą francuski, szwajcarski, kanadyjska, Belgowie, portugalski, włoski i na całym świecie, którzy są dla Ciebie
zatrzymany, zabronione banku i nie ma korzyści z banków, które potrzebują do pożyczania pieniędzy między szczególności
I przyznaje gotowy do poważnych i uczciwych ludzi, którzy mogą ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska