Login lub e-mail Hasło   

Jak ocalić miasto?

„Możesz przeprowadzić się na koniec świata, ale zabierzesz ze sobą tego kogoś, kim jesteś. Odległość nie rozwiązuje problemu”.
Wyświetlenia: 905 Zamieszczono 29/01/2013

 

Steven Cleaver – „Ocalić miasto Erasmus” Wydawn. WAM Kraków 2008

O autorze:

Steven Cleaver urodził się i wychował w New Jersey na farmie, w rodzinie amerykańskich kwakrów (kwakrzy– protestancki kierunek wyznaniowy w chrześcijaństwie silnie akcentujący rolę osobistego wewnętrznego objawienia. Charakteryzuje się m.in. przestrzeganiem światopoglądu  pacyfistycznego. W 1947 roku społeczności kwakrów przyznano Pokojową Nagrodę Nobla). Po ukończeniu studiów pracował w organizacjach non-profit, prowadził własne projekty i programy edukacyjne, w  tym warsztaty pisarskie i edukacyjne. Mieszka w Nowym Jorku.

„Ocalić miasto Erasmus” jest jego debiutem powieściowym.

O książce:

Młody, tuż po studiach, pastor Andrew Benoit w pralni spotyka Anioła Śmierci. Wychodzi on z pralki, otrząsa z siebie skarpetki, chusteczki do nosa i resztki proszku a potem oznajmia, że Bóg postanowił zgładzić miasto, bo mieszkańcy stracili wiarę. Jedynym człowiekiem jaki może ocalić 510-ciu mieszkańców jest Andrew i od tej chwili będzie prorokiem jak Jonasz, Eliasz, Jeremiasz, Elizeusz.

Gdyby mi ktoś opowiedział taką historię zaleciłabym, aby brał mniej lub zmienił dilera.

Pierwszą myślą pastora narratora było: „Rzadko kiedy udawało mi się coś uratować. Miałem problemy nawet z saldem na książeczce czekowej”. Ale nie miał wyjścia, został wybrany i powołany.

I tu zaczęły się schody, bo jak przemówić do mieszkańców Erasmus, aby uwierzyli w jego słowa? Jeśli opowie o Śmierci w pralni ludzie, w najlepszym wypadku, go wyśmieją.

Przeszłość w żadnym razie nie predestynuje pastora do zbawiania. Wśród przodków Andrew ze strony ojca pełno było złodziei, potępieńców i czarnych owiec – białe były rzadkością.

Do zbawienia wiedzie droga wymagająca pokonywania wielu trudności. Jeden z profesorów Andrew przedstawiając sylwetkę św. Benedykta tarzał się w świeżych pokrzywach, czym tchnął w religię życie.

W Erasmus największą przeszkodą w ocaleniu miasta była kobieta, właścicielka fabryki wycieraczek, od 10 lat samozwańcza kaznodziejka, która na kościele wywiesiła napis: „Pieniądze są korzeniem wszelkiego zła – więc nam je oddaj”.

„Świat jest pełen tyranów, którzy szukają ofiar”.

Erasmus to miasteczko bez kablówki, Internetu, w rękach jednej zachłannej i skąpej baby.

W kawiarni, jedynym niezależnym terytorium, Andrew poznaje grupę mistyków, a w kościele Agnes, której uroda nie ma nic wspólnego z makijażem.

Andrew, prorok mimo woli szuka sposobu ocalenia miasta „Ale czy można zabić Śmierć? Może śmiech byłby skuteczną bronią?”

„Strach nie jest drogą do sukcesu”, pastor musi go pokonać i z niewielką pomocą przyjaciół ocalić – miasto czy siebie? Odpowiedź znajdziecie w książce. Polecam.

 

Podobne artykuły


22
komentarze: 22 | wyświetlenia: 3869
53
komentarze: 63 | wyświetlenia: 27034
51
komentarze: 57 | wyświetlenia: 40373
49
komentarze: 41 | wyświetlenia: 6633
45
komentarze: 11 | wyświetlenia: 17880
37
komentarze: 41 | wyświetlenia: 6346
36
komentarze: 15 | wyświetlenia: 4656
32
komentarze: 24 | wyświetlenia: 7431
30
komentarze: 14 | wyświetlenia: 5673
28
komentarze: 100 | wyświetlenia: 5809
26
komentarze: 27 | wyświetlenia: 5824
25
komentarze: 49 | wyświetlenia: 11516
24
komentarze: 8 | wyświetlenia: 3209
22
komentarze: 11 | wyświetlenia: 4919
 
Autor
Artykuł



  hussair  (www),  29/01/2013

A to mnie naprawdę zaciekawiło.
Alodio, ile książek czytasz tygodniowo? :)

pojęcia nie mam, nie liczę godzin ni dni :)

  hussair  (www),  29/01/2013

@alodia1949: Słusznie. Radość życia nie rachuje, tylko delektuje. :)

@hussair: i tak robię :)

  hussair  (www),  29/01/2013

@alodia1949: Boże, jak ja marzę o pracy w bibliotece...

@hussair: muszę Cię rozczarować, praca w bibliotece jest głównie porządkowo-biurokratyczna, czyta się tylko w domu

  hussair  (www),  29/01/2013

@alodia1949: Ale jest spokój, cisza, klimat, dobra energia i fajne towarzystwo?

zależy gdzie, świrów też nie brakuje, zarówno wśród czytelników jak i wspólpracowników, raz tylko miałam fajnego szefa - kobietę, przeczytaj ksiązkę "Bibliotekarki", Teresy M. Rudzkiej

  hussair  (www),  29/01/2013

@alodia1949: OK. Szkoda, że już nie pracujesz, przesłałbym Ci dla biblioteki mój zbiór czarnego humoru. Mam nadzieję, że komentarzy autopromujących nie dotyka karne narzędzie SPAM. ;)
,,Bibliotekarkę'' przeczytam z ochotą, gdy tylko gdzieś capnę.

@hussair: a ja się cieszę, że nie pracuję, bo....
moze jakaś biblioteka zainteresowalaby sie Twoim zbiorem? zapytaj

  hussair  (www),  29/01/2013

@alodia1949: Już w kilka wepchnąłem. :)

@hussair: to kontynuuj zbożne dzieło :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska