Login lub e-mail Hasło   

Kilka starych zdjęć

Miniaturka o starych, wyblakłych fotografiach.
Wyświetlenia: 1.310 Zamieszczono 31/01/2013

Kilka starych zdjęć

 

          Mimo, iż siedzę sobie, a właściwie półleżę przy dogasającym kominku, mimo grubego koca na nogach, jest mi chłodno. Starość, nie radość. Kolejny, chyba siódmy raz, czytam „Lalkę” Prusa. Ten piękny, oszczędny i precyzyjny język… Tak się kiedyś pisało.

          Żona kaszle cicho i mówi: - Usiądź przy mnie Romek. Coś ci pokażę.

          Nie podoba mi się ten kaszel. To już chyba z pół roku, ale niezmiennie mówi, że nic jej nie jest. No dobrze. Podnoszę ostrożnie zwłoki – kości trzeszczą jak suchy lód. Siadam przy niej.

          - Popatrz, co znalazłam.

          Trzyma na kolanach kilka starych, wyblakłych fotografii. Na czarno białych zdjęciach młoda, roześmiana para. Śliczna, zgrabna, szczuplutka blondyneczka przytula się do kudłatego, równie chudego, wyższego o głowę chłopaka. Plaża, morze. Kilka niewymuszonych, naturalnych ujęć.

          - Gdzie to znalazłaś? – Pytam zdziwiony.

          - Na… strychu - mówi żona i ponownie kaszle.

          - Cholera jasna – wkurzam się nie na żarty. – Tyle razy ci Hala mówiłem, żebyś tam nie wchodziła. Schody są strome, spadniesz jeszcze i…

          - Dobrze, dobrze – mówi niby to lekceważąco, ale wiem przecież, że czuje się winna. Chyba w końcu nie będzie już się wspinać. Nie te lata przecież, żeby skrabać się po trzeszczącej, stromej konstrukcji. I bez poręczy. W dodatku stara, pokręcona reumatyzmem kobieta. Czwórka dzieci w świecie, zajęci… życiem, pracą, wnuczki szkoła, lekcje, zabawa. Trwamy tu sami, więc gdyby co, nie daj Boże…

          - I cóż to za obrazki? – Ignoruję sprawę schodów i pytam o zdjęcia. Choć wiem, co mi odpowie.

          - Nie poznajesz? To przecież my. Nad morzem, tuż przed ślubem.

          No tak. To jakieś pięćdziesiąt kilka lat temu, gdy widziałem je ostatni raz. Gdzie też się to uchowało?

          - Śliczniutka byłaś – mówię i ściskam ją za pomarszczoną, chłodną dłoń. – Miałem prawo…

          - Zakochać się? – patrzy ciekawie z ukosa.

          - No… tak – przyznaję.

          - Ja… też – mówi skromnie.

          - Co też?

          - Miałam… prawo.

          Oglądamy fotografie, milczymy.

          - Mój Boże. To już… nie wróci. – Odzywa się wreszcie i wyciąga chusteczkę. -  Nie zasnę chyba dzisiaj.

          Nie jestem aż tak sentymentalny, ale też się wzruszam. Po swojemu.

---------------------------------

          Mimo lekkiej bryzy gorąco, upał. Przytuleni, staramy się iść po mokrym, twardym piasku, lub nawet po wiecznie ruchomej wodzie, pobierając bosymi stopami rześki chłodek. Plaża niezbyt zaludniona, ale lodziarz w pełnej gotowości. Zastępuje nam drogę i wymachuje aparatem fotograficznym. Obrotny gość – lody, foto. Halinka patrzy na mnie pytająco, więc zgadzam się chętnie. Pozujemy, przytulamy się. Proszę o kilka ekstra. Na koniec otrzymuję kartkę z adresem.

          - Wieczorem – informuje lodziarz, i odchodzi do następnych chętnych. O ile ich znajdzie.

          Stoimy na piasku i patrzymy na siebie. A raczej w siebie. Całuję ją w rękę, w policzek, i powoli, ostrożnie mówię:

          - Halinko… chciałbym ci coś powiedzieć ale… boję się.

          - Boisz się? – dziwi się słodko. – Ty?

          - No tak. Bo… jesteśmy już razem… jakiś czas. Czy…, czy… nie…

          - Co? – całuje mnie. – Mów Romku.

          - Czy nie chciałabyś… być ze mną… zawsze? – Strzelam wreszcie i zamykam oczy. Autentycznie boję się niespodziewanego, zabójczego rykoszetu.

          - Głupiutki – przytula się mocniej, odwraca w stronę morza, i krzyczy. – Tak, tak. TAAAK!

          Robimy kilka podskoków, chwytamy za ręce, i biegniemy, rozchlapując napływającą, lub akurat spływającą z piasku wodę. Musimy się ubrać, wyjść, wybiec do miasta, i kupić jakiś śliczny pierścionek. Ja muszę.

          Przed wyjściem z plaży, na niskim murku, siedzi starszy, całkiem siwiutki pan w zwiewnej, błękitnej koszulce. Uśmiecha się do nas radośnie i jakoś tak… dziwnie, jakby ofiarował nam przed chwilą uroczy, zachwycający prezent, niespodziankę. Macha do nas ręką. Uśmiechamy się również, odmachujemy, i biegniemy dalej. Nie mamy ani chwili na rozmowy. Musimy przecież zdążyć przed zamknięciem sklepu z pierścionkami.

 

KONIEC.

1301

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1613
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 919
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1192
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 772
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 465
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1038
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 787
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 588
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 737
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 726
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 509
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 997
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1126
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Piekna klamra czasowa o przemijanu...

Ja zawsze wzruszam sie "Kamizelka " Prusa.... Jako licealista uwazalem ja za glupie, nudne opowiadanie ...tymczasem dzis twierdze z calym przekonaniem, ze nie czytalem pozniej piekniejszego tekstu, ktory bylby tak emocjonalnie skondensowana definicja bezwarunkowej milosci i bezwzglednego przemijania...
Przez Ciebie przeczytam ja dzis raz jeszcze po raz n-ty.... Zbior opowiadan Prusa stoi tuz przede mna na polce... na wyciagniecie reki....

  grazaa,  31/01/2013

Tym razem już nie jestem zaskoczona, tylko... wzruszona. W tym przemijaniu jest tyle szczęścia, prawdziwej radości z bycia razem, tak głębokiego uczucia. Leszku, to wyjątkowy tekst :)

  golesz,  31/01/2013

@grazaa: Była delikatna sugestia, co by oderwać się od medycyny. To się trochę oderwałem. Dzięki.

  grazaa,  31/01/2013

@golesz: Odrywaj się częściej, jeśli takie mają być efekty :)))
Tamte teksty są ciekawe, czyta się je jednym tchem, ale ten to... perełka.

  golesz,  31/01/2013

@grazaa: Ech kobiety. Ciągle tylko o biżuterii - diamenty, złoto, perły.

  grazaa,  31/01/2013

@golesz: :-)))
Muszę lecieć, do miłego ;)

@grazaa: Leć, leć. Korytarzem, na ścieżce.

  hussair  (www),  31/01/2013

@golesz: ,,Była delikatna sugestia, co by oderwać się od medycyny.'' - kto śmiał sugerować? No i troszkę posmutniałem. Gdzie są wydmy z tamtych lat...

  hussair  (www),  31/01/2013

@grazaa: Leć, tylko nie ślepo, nie po ćmowemu (ćmiemu, ciemiemu?) do świecy skwierczącej. ;-)

  golesz,  31/01/2013

@hussair: Witaj Strzelcze. Sugestia może wewnętrzna, zwana zbrzydzeniem chwilowem? (Zauważ tę pisownię - chwilowem. Ha.) Nieważne. A wydmy są, ho, ho. Na drugim planie lub do późniejszego wykorzystania. O ile wiatr nie rozwieje po ziarenku. W sumie nie smuć się za bardzo.

  hussair  (www),  31/01/2013

@golesz: Dobra. Potrafisz podnieść pochylony łan, jakbyś jakąś telekinezą był zdolny operować...?
A historia z klimatem życia i oczywiście - piękna. Wycisza.

  golesz,  31/01/2013

@hussair: Dzięki. A telekineza też dobry wątek. Trzeba będzie pomyśleć. Telekinetycznie i, kto wie, bilokacyjnie?

  hussair  (www),  31/01/2013

@golesz: O! Tylko się sprężaj. :))
Bo trzeba dodać, że nurt naukowy masz równie zręczny, co medyczny.
I paranaukowy, parapsychologiczny, paramiłosny...

  golesz,  31/01/2013

@hussair: Twoje z kolei nurty sarkastyczno asocjacyjne nie do pobicia. Choć kto by śmiał uciekać się do rękoczynów?

  golesz,  31/01/2013

@hussair: Para, para buch! Koła w ruch!

  hussair  (www),  31/01/2013

@golesz: Skoro buch! to i ja się biorę za pisanie.

  golesz,  31/01/2013

@hussair: I o to idzie. Bierz się - czas robi swoje.

  ,  01/02/2013

@hussair:
To koklusz pewnie jest, znaczy się ten kaszel przewlekły. Co by się za bardzo od medycyny nie odrywać ;)

  hussair  (www),  01/02/2013

@viverti: Z kokluszem nie było żartów już w II Rzeczpospolitej, co dopiero teraz, w... Którą to my mamy?
Viverti, zawsze chciałem spytać: jesteś nowojorczykiem jak YC? Obaj macie późne (stąd patrząc) rajdy. :)

  Paula,  31/01/2013

Rozmarzyło mi się.

  golesz,  31/01/2013

@Paula Hołówka: I o to szło. Mniej więcej.

  Remter,  31/01/2013

Mowa serc .. aż cieplutko się od czytania samego zrobiło .. człowiek czujący sercem jest prześliczną istotą na ziemi .. pozdrawiam;)

  golesz,  31/01/2013

@Teresa Rembielińska: Bo jak mówi Poeta - "Miej serce... itd.". Dzięki za... cieplutko.

  ,  31/01/2013

Piekne, bo o prawdziwej milosci, ktora wszystko przetrzyma, dlugie lata przetrwa......piekne.

@palomita50: Tylko czy nie nazbyt... wirtualne? Niewiarygodne? Ale jeśli nawet, to tak powinno przecież być.

  ,  31/01/2013

Niewiarygodne ? Absolutnie wiarygodne. Mowie z doswiadczenia wlasnego :-) No, moze z dwadziescia lat mi jeszcze brakuje do wieku Twoich bohaterow, ale po dwudziestu siedmiu latach malzenstwa, mam powazne szanse na niewirtualne powtorzenie Twojej pieknej opowiesci :-)

  hussair  (www),  31/01/2013

@palomita50: ...kapeluszem muszkieterskim...
:)

@palomita50: Gratuluję w takim razie. Bo najlepsza jest meta.

  ,  31/01/2013

hussair, dlaczego az muszkieterskim ? :-) golesz, no, moze wspolne dazenie do mety, bo sama meta..... :-)

  hussair  (www),  31/01/2013

@palomita50: Francuska kurtuazja i szarmanckość każe schylić się w szacunku i podziwie głęboko. I majtnąć kapeluszem, jeśli na stanie. ;)

  ,  31/01/2013

Kurtuazje i szarmanckosc zrozumialam i doceniam :-) Ale az szacunek i podziw ? Czy to taka rzadkosc byc z kims 27 lat szczesliwym ? Jak juz nim tak wywijasz, to zgaduje masz na stanie :-)))



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska